Choć teorie o rzekomej Wielkiej Lechii nie wytrzymują konfrontacji z badaniami naukowymi, to wielu badaczy uważa, że państwo polskie (oczywiście rozumiane inaczej niż dziś, w końcu mówimy o wczesnym średniowieczu) powstało wcześniej niż w 966 roku. W końcu gdy Mieszko I objął władzę około sześciu lat wcześniej władał już dużym, dobrze zorganizowanym terytorium. Idąc tym tropem wielu uczonych uznaje, że Siemowit, Lestek oraz Siemomysł istnieli naprawdę, a kolebką państwa polskiego mógł być Giecz wybudowany około 865 roku. 

 

W powieści Jagiełło postanowił przedstawić swoją wizję tamtych czasów. Popiel, władca 400 grodów (tu nawiązanie do Geografa Bawarskiego i jego spisu, według którego plemię Glopeani (Goplanie?) posiadało właśnie tyle miejscowości) dokonuje rzezi na osadzie, w której mieszkał Piast. Ten, w towarzystwie swego przyjaciela Ścibora postanawia pomścić przyjaciół i obalić okrutnego władcę. Cała historia zaś widziana jest oczyma właśnie Ścibora, który opowiada ją po latach już jako chrześcijański mnich.

 

Na pierwszy rzut oka to klasyczna opowieść o zemście. Trzeba jednak przyznać, że Jagiełło umie przykuć uwagę czytelnika dobrze skonstruowanymi postaciami, które nie bynajmniej są kalką Conana Barbarzyńcy. Mają różnorakie wątpliwości licząc się z tym, że zemsta może oznaczać ich śmierć. Poza tym prawdziwą gratką jest zobaczyć legendarnego Piasta w innej interpretacji od tej znanej z kroniki Galla Anonima.

 

Choć powieść umieszczona jest w czasach słabo poznanych i udokumentowanych to Krzysztof Jagiełło odważnie osadza ją w kontekście historycznym. Mamy więc ukazane zwyczaje i wierzenia Słowian, ich kontakty z Wikingami, życie codzienne, prowadzony na szeroką skalę handel niewolnikami; jak również rozmowy o obcej religii święcącej tryumfy na zachodzie Europy.

 

"Piast mściciel" przez wydawcę określony jest mianem historycznego fantasy jednak tak naprawdę to przede wszystkim historyczna powieść przygodowa. I to dobra powieść przygodowa. Zastrzeżenia można mieć do momentami nieco zbyt współczesnego języka, należy jednak pamiętać, że to dopiero debiut. Największą siłą powieści jest moim zdaniem  wizja naszej przeszłości, spojrzenie na czasy znane z legend i ich interpretacja zakorzeniona we współczesnej wiedzy naukowej. Pozostaje mieć nadzieję, że cykl będzie kontynuowany a Ściborowi będzie dane dokończyć jego opowieść. Tymczasem serdecznie zachęcam Państwa do lektury.

 

Stefan Dziekoński