Serial ten opowiada o losach żyjącej na Górnym Śląsku rodziny rodziny Pasterników w latach 1863-1945. Przełomowe wydarzenia historyczne rozgrywają się obok i wpływają na ludzkie dramaty. Kolejne lata przyniosą poważne zmiany w rodzinie, starsze pokolenia ustąpią miejsca młodym. Walka z germanizacją, czasy wojny, odzyskanej niepodległości i jeszcze straszniejszego konfliktu ciężko doświadczą wszystkich członków rodziny.

 

Świat Pasterników to miejsce, gdzie spotykają się różne kultury, a przynależność narodowa jest kwestią dyskusyjną. Chyba najbardziej dobitnie widać to w podziale, który dotyka rodzinę. Większość Pasterników czuje się Polakami i swoją postawą świadczą o tym na każdym kroku. Jednak z czasem jeden z członków rodu wypiera się polskości i przybiera nazwisko Pastenreich. Kulminacja tego podziału następuje w czasach II wojny światowej, gdy kilku Pasterników zostaje zamordowanych za to, że są Polakami, podczas gdy ich krewni służą w SS.

 

Wielopokoleniowość sagi pozwala na przedstawienie panoramy obejmującej różne wydarzenia i różne reakcje ludzi. Przykładowo Franciszek Pasternik (w tej roli rewelacyjny Franciszek Pieczka) jest człowiekiem, który broni polskości rodziny w obliczu przeprowadzanej przez kanclerza Bismarcka germanizacji. Jednocześnie wymaga od swoich bliskich absolutnego posłuszeństwa i walki o polskość w taki sam sposób jak on. Gdy jego syn rusza walczyć w 1863 roku w zaborze rosyjskim wbrew woli ojca i ciężko ranny wraca do domu potrzebując troskliwej opieki, rodzic ma mu do powiedzenia tylko jedno: "wynocha" ku zgrozie reszty rodziny. Takich sytuacji jest więcej i są jedną z największych zalet produkcji.

 

Kolejnym atutem jest możliwość ujrzenia historii Polski z innej perspektywy niż Warszawa. Zamiast oglądania na przykład przewrotu majowego czy Powstania Warszawskiego możemy zobaczyć przebieg akcji germanizowania Polaków w drugiej połowie XIX wieku, powstania śląskie czy wreszcie pracę i problemy górników, których wśród Pasterników nie brakuje.

 

Czy osoby przyzwyczajone do nowoczesnego języka filmu znanego na przykład ze "Stulecia Winnych" nie odbiją się od bardziej archaicznej formy? Nie sądzę. Pomijając muzykę kojarzącą się momentami bardziej z przygodami Reksia czy Bolka i Lolka serial przetrwał próbę czasu, a wciąż ogląda się go dobrze. Jedyne jego niedociągnięcia to, moim zdaniem, nagłe zarzucenie przedstawiania losów niektórych bohaterów i zbytni nacisk na wiek XX zamiast na o wiele rzadziej obecny w tego typu produkcjach wiek XIX.

 

Jeżeli nie oglądali Państwo tego serialu to gorąco zachęcam to zrobić. "Blisko, coraz bliżej" to produkcja dobrze zrobiona, mądra w swoim przesłaniu i nieszablonowa w ukazywaniu historii Polski. 

 

Stefan Dziekoński