W tę narrację wpisał się również serial "Przyłbice i kaptury" powstały na podstawie cyklu powieściowego Kazimierza Korkozowicza pod tym samym tytułem. Dziś wielu badaczy zwraca uwagę na charytatywną działalność Zakonu (istniejącego po dziś dzień) sprzeciwiając się stereotypowi Krzyżaka - potwora. Abstrahując jednak od kwestii stereotypów, sporów, propagandy i dziejów zakonu: jak ów serial o czasach świetności Krzyżaków przetrwał próbę czasu?

 

Historia przedstawiona w serialu zaczyna się niedługo przed bitwą pod Grunwaldem i kończy wspomnianą batalią. Trzej główni bohaterowie: "Czarny", "Rudy" i "Dzieweczka" zostają wplątani w grę wywiadów. Dojrzewa konflikt między Zakonem i Polską, trwa więc zdobywanie informacji o zamiarach wroga. Jednocześnie w grę wchodzą też prywatne porachunki i osobiste cele przyjaciół. A jakby tego było mało, w całą aferę wplątują się jeszcze poganie... .

 

Osadzony w średniowieczu serial o grze wywiadów? Ciekawy pomysł, chwała twórcom za podjęcie tej tematyki. Zresztą tło historyczne zasługuje tu na szczególną uwagę. Mimo skupiania się na zbrodniach Krzyżaków twórcy pokazują inne oblicze konfliktu niż Sienkiewicz. Bohaterowie "Przyłbic i kapturów" są również bardziej zawadiaccy i, cóż, mniej grzeczni niż bohaterowie powieści noblisty. Nawet zbrodnie Krzyżaków ukazano bardziej drastycznie: wprost pokazana jest rzeź na ludności cywilnej i gwałt.

 

Nie oznacza to jednak, że serial jest jednowymiarowym dramatem. Nie tylko zadziorność bohaterów, ale też nacisk na przygodę i wydobywanie postaci z najgorszych opałów czynią produkcję tę opowieścią przygodową.

 

Obsada to jedna z największych zalet. Marek Frąckowiak jako Jaksa "Rudy", wielki miłośnik płci pięknej; czy Emil Karewicz powracający do roli króla Władysława Jagiełły po "Krzyżakach" Aleksandra Forda błyszczą na ekranie. Zresztą, zapewne ze względów budżetowych sceny bitwy pod Grunwaldem zostały przeniesione ze wspomnianego obrazu kinowego.

 

"Przyłbice i kaptury" zasługują na przypomnienie lub poznanie. Poza "Koroną królów" lub ewentualnie planowanymi w jej miejsce "Jagiellonami" współcześnie powstaje mało produkcji o polskim średniowieczu. A przecież to całe stulecia wojen, politycznych gier oraz ludzkich żywotów, które aż proszą się o przeniesienie na ekran... .

 

Stefan Dziekoński