Donald Tusk ma się za wybitnego polityka, schlebiają mu w ten sposób jego  poplecznicy, jawni lub ukryci. W Niedzielę ustawił siebie na pozycji zbawcy ludu, tylko ma z tym pewien problem: ani nie jest zbawcą, ani nawet katolikiem, w katolickim kraju. A lud, który usiłuje wytworzyć z POlaków, jest sztuczną kreacją na potrzeby nowego totalitaryzmu właśnie.

Lud ten ma być europejski, jakby dotąd nie był? Figurant, który mieni się być katolikiem, szczuje na siebie katolików i patriotów? Nic dziwnego, że na Mediach Narodowych ukazał się cały artykuł o kłamstwach innych mediów, a wPolityce.pl – wywiad z Robertem Bąkiewiczem, którego skłócono z uczestniczką Powstania Warszawskiego.

Nowym wrogiem ludu europejskiego są Polacy. Nawet jak podkreślił Robert Bąkiewicz, można ich znaleźć i w grupie zwiedzionych przez Donalda Tuska, choć oczywiście, nie można tak powiedzieć o aktywistach, którzy są gotowi profanować polskie symbole narodowe.

Pytanie, kiedy zaczną się obozy dla nowego wroga ludu europejskiego, bo na pewno trochę potrwa, zanim ten lud zorientuje się, jak znów został oszukany.