Chociażby dlatego, że posługują się nim biskupi niemieccy, dążąc do całkowitej zmiany nauczania Kościoła. Albo dlatego, że przypomina nam się stara i potępiona przez Kościół herezja koncyliaryzmu, która sobór stawia ponad Papieżem. Inna rzecz, że wiele zależy od Papieża…

Biskupi w Polsce zaapelowali do wiernych, abyśmy wszyscy, w miarę możliwości i na swoim polu, wzięli udział w tych naradach, w klimacie życzliwości i serdeczności. Jaki będzie ten Synod? Czyżby to miało zależeć także od nas?

W Synodzie bierze udział wielu reprezentantów, w tym z Polski powołano osobę świecką: prof. Uniwersytetu Śląskiego Aleksandra Bańkę. Co mówi ten reprezentant, jak relacjonuje zebrania?

- Papież dwukrotnie – i wczoraj, i dzisiaj, nawet w czasie homilii – podkreślił, że synod to nie parlament. Tu się niczego nie głosuje. Tu nie ma głosu większości, który wolą tej większości miałby wprowadzać fundamentalne zmiany w Kościele. – zapewnił prof. Bańka. -  To jest mocno podkreślane, że wspólnie wędrujemy. Chodzi o to, aby w tej drodze się spotkać, nauczyć dialogu, nauczyć braterstwa, otwartości, wrażliwości i bliskości… To są takie słowa, które cały czas funkcjonują w przestrzeni, którą otwiera nam Ojciec Święty. Warto, abyśmy je potraktowali nie jako slogany, ale jako coś, co mu naprawdę leży na sercu. Jest w tym głęboka intuicja. To jest dla Kościoła nie tylko przestrzeń rozumowania. Tu chodzi o wejście także w przestrzeń tego, co jest najbardziej w sercu, czyli o wrażliwość na drugiego, bliskość, obecność, zaangażowane uczestnictwo. To jest właśnie serce Kościoła i serce chrześcijaństwa. – dodał w rozmowie z Tygodnikiem Niedziela.

Temu mają służyć adoracja, modlitwa, posiedzenia w grupach i wspólna Eucharystia:

- W tym kontekście chcę podkreślić bardzo mocno to, na co szczególną uwagę zwraca Ojciec Święty. Mianowicie – jak ważna jest adoracja i modlitwa. W debatach synodalnych, w kuluarach i w małych grupach, mówimy dużo o kontakcie ze Słowem Bożym i o Eucharystii. To są te najważniejsze elementy, które od zawsze w Kościele są sercem. One maja nas budzić do większej wrażliwości i do obecności w świecie, a nie zamykać w wewnętrznej twierdzy. Dla mnie synodalność to jedną nogą stać w tradycji, a drugą – w przyszłości. Ojciec Święty mówił nam o tym, aby nie być Kościołem, który ma długą i piękna przeszłość, ale nie ma przed nim przyszłości. Synodalność jest po to, abyśmy w naszą przyszłość poszli bez lęku…-snuje wizję delegat synodalny.

A nas nurtuje pytanie: dokąd?