. V seria "Downton Abbey" to dalsze wyzwana przed Crawleyami - zarówno dotyczące wydarzeń przeszłych i jak i zmian w życiu bohaterów. Lady Cora zyska adoratora, kwestia pomnika ofiar wojny otworzy dawne rany a lady Edith przeżyje najbardziej dramatyczne chwile w swoim życiu.

 

O V serii trudno jednak mówić mi nie wspominając o postaci, która chyba najbardziej ze wszystkich ukazuje swoje nowe oblicze i dojrzewa w największym stopniu. Mowa tu o Rose, córce siostrzenicy lady Violet. Do tej pory dziewczyna zachowywała się jak trzpiotka, której jedynym celem było sprzeciwianie się apodyktycznej matce. W tej odsłonie Rose dojrzewa, zaczyna bardziej skupiać się na innych i tworzyć własne inicjatywy, jak na przykład pomoc dla rosyjskiej arystokracji. Dziewczyna uczy się też wybaczać i nie dać się ponosić emocjom. Jednocześnie to dorastanie nie jest konsekwencją tragicznych wydarzeń czy życiowego trzęsienia ziemi tylko dojrzewania. Brawa dla Juliana Fellowesa za uniknięcie pułapki rozwijania postaci wyłącznie za pomocą kolejnych nieszczęść ich spotykających.

 

Również nowi bohaterowie przykuwają uwagę. Książe Igor Kuragin, niegdyś dumny arystokrata, teraz praktycznie nomada na obcej ziemi nie tylko stanowi kontrast dla angielskich bohaterów, ale jest intrygującą postacią samą w sobie. Świetnie wypada również rodzina Sinderbych, których przodkowie uciekli przed pogromem w Rosji. Lord Sinderby jest człowiekiem surowym i myśl, że jego syn mógłby wyjść za osobę innej proweniencji  jest dla niego trudna do zniesienia podczas gdy jego żona stawia na pierwszym miejscu szczęście swojego syna. Scenariusz ciągle zaskakuje także w przypadku bohaterów, których znamy, nie tylko wspomnianej Rose. Przeszłość lady Violet czy wyzwania stojące przed Edith pokazują, że nawet trwający już jakiś czas serial może dalej się rozwijać i nie popadać w stagnację.

Jeden z wątków szczególnie zapadł mi w pamięć, mianowicie kwestia uwiecznienia na pomniku ofiar wojny nazwiska młodzieńca, którego stracono za tchórzostwo. Młodzieniec ów był krewnym kucharki w Downton, uważającej, że nie można osądzać kogoś, kto sam zgłosił się do wojska, a później po prostu nie zniósł psychicznie trudów wojny. Mimo, że rozwiązanie wątku jest dość przewidywalne, to jest on piękny i pokazuje, że patriotyzm zwycięża w szlachetnej formie.

Świat "Downton Abbey"  -    budzi w odbiorcy tęsknoty za światem, którego namiastkę choćby ofiarowuje nam  literatura piękna i konserwatywna kinematografia.

 

Stefan Dziekoński