Problem z fałszywymi oskarżeniami teoretycznie jest do rozwiązania już w założeniu – wystarczy udowodnić prawdę, by kłamstwo się zdemaskowało. A jednak, na to udowadnianie zużywa się nerwy i opinię, która zawsze wtedy zostaje trochę nadszarpnięta.

Dlatego – powracamy do dwóch osób, działacza narodowego: Roberta Bąkiewicza i dziennikarki: Ewy Stankiewicz.

- Świadomi znaczenia Konstytucji – jako najwyższego aktu i jednocześnie podstawy suwerennej władzy Rzeczypospolitej – wyrażamy naszą solidarność z uczestnikami niedzielnej manifestacji w obronie suwerenności polskiego porządku konstytucyjnego. Nasze szczególne wyrazy uznania przekazujemy panu Robertowi Bąkiewiczowi, organizatorowi niedzielnej demonstracji, a także – jesiennej akcji obrony naszych kościołów przed profanacjami i wandalizmem. Wyrażamy nasze oburzenie wobec wymierzonej przeciw Robertowi Bąkiewiczowi zniesławiającej kampanii lewicowych i liberalnych mediów. Przedstawianie legalnej manifestacji i wygłaszanych na niej, apelujących o państwową i narodową odpowiedzialność, przemówień jako „zagłuszania” demonstracji antykonstytucyjnej – to jawny atak na wolność opinii publicznej. Zbiegający się całkowicie z atakami Parlamentu Europejskiego na społeczne inicjatywy ustawodawcze czy manifestacje w Polsce. Przypominamy, że standardy bezpośredniej kontrmanifestacji (czy tym bardziej – blokowania marszów i pochodów) wprowadziły te środowiska, które dziś odmawiają innym Polakom prawa do obrony Konstytucji Rzeczypospolitej. Swoje oświadczenie przekazujemy tym pilniej, iż mamy świadomość, że wchodzimy w okres, kiedy od naszej solidarności będzie zależeć zachowanie rzeczywistej, a nie tylko symbolicznej, suwerenności Państwa Polskiego. – podpisali działacze, dziennikarze, politycy w obronie Prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i Rot Niepodległości.

- Domagamy się przywrócenia na antenę programu „Otwartym tekstem”, emisji zablokowanego przez Prezesa Zarządu TV Republika Tomasza Sakiewicza odcinka oraz zagwarantowania wolnej od politycznych nacisków pracy redaktor Ewy Stankiewicz. Domagamy się we wszystkich mediach, a przede wszystkim tych patriotycznych, przestrzegania wolności słowa oraz swobody dziennikarza w dociekaniu i przedstawianiu prawdy. – apelują sygnatariusze listu w obronie dziennikarki. Sprawa nie jest bagatelna, skoro zdjęto program akurat wtedy, gdy jego tematem miało być bezpieczeństwo energetyczne Polski.

Gdy osoby publiczne dotyka cenzura lub zniesławienie, zadajemy pytanie; kiedy to spotka i nas? Jesteśmy w tej samej sytuacji, gdy chcemy pisać i ukazywać prawdę.