Pijana wspinaczka po balkonach

W czwartek w połowie października na jednym z balkonów akademika warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego odnalezione zostało ciało dwudziestoletniej studentki z Portugalii. Młoda kobieta zginęła, kiedy najprawdopodobniej próbowała po balkonach wleźć i się dostać się do środka budynku żeńskiego domu studenckiego uczelni przy ulicy Marymonckiej na balkonie budynku nr 21 w dramatycznych okolicznościach rozstała się z życiem. Prawdopodobnie była pod wpływem alkoholu. Cóż.... kto się po pijaku nie wspinał po balkonach akademika niech pierwszy rzuci kamieniem.

Zajęcia ze wspinaczki niezaliczone

Jak podały media: „pracownik Akademii Wychowania Fizycznego na jednym z balkonów akademika warszawskiej AWF znalazł ciało młodej kobiety. Mężczyzna natychmiast powiadomił policję. Na miejscu pojawili się również ratownicy medyczni, którzy stwierdzili zgon 20-latki, według ustaleń policji, Portugalka była studentką Politechniki Warszawskiej, która uczyła się w ramach programu dla cudzoziemców Erasmus. W tę niefortunną noc, ze środy na czwartek, miała próbować dostać się na imprezę, która odbywała się w akademiku. Nie została jednak wpuszczona przez portiera, więc postanowiła, że dostanie się do akademika przez balkon”. Jak podaje „Super Express” studenci AWF mówią, że studentka była pod wpływem alkoholu i w trakcie swojej wspinaczki musiała się nieszczęśliwie poślizgnąć, bo głowa utknęła jej między barierkami jednego z balkonów. Z kolei rzeczniczka Akademii Wychowania Fizycznego odmówiła mediom jakiegokolwiek komentarza w tej sprawie.

Policja komentuje

Na miejsce natychmiast wezwano policję i karetkę pogotowia. – Służby podjęły próbę reanimacji, ale niestety bezskuteczną. Lekarz orzekł zgon. Teraz trwają czynności pod nadzorem prokuratury. Ustalamy przebieg, okoliczności oraz świadków i przeprowadzamy oględziny – powiedziała wówczas w rozmowie z portalem Warszawa Nasze Miasto rzeczniczka Komendanta Rejonowego Policji Warszawa V, podinspektor Elwira Kozłowska. Co głęboko mnie zastanawia to owa reanimacja. Czy nieszczęsna studentka wykazywała wówczas jeszcze jakieś oznaki życia, choć mnie wydawało się, że znaleziona rano już od paru godzin była martwa? Niestety zarówno służby, jak i media milczą na ten temat. I dlaczego akurat w tym akademiku pręty balkonu nie są idiotoodporne, czyli tradycyjnie położone 8 cm od siebie? Co dziewczęciu uniemożliwiłoby taki numer. Normy na barierki ochronne są takie, że zgodnie z nimi głowa studentki nie powinna się tam znaleźć. Niestety w przypadku tego konkretnego balkonu pręty ułożone są poziomo, a odstępy między nimi duże.

Hejt na Bogu ducha winnego portiera

Od razu po zdarzeniu pojawiły się komentarze, że „portierzy w takich budynkach chcą być bardziej papiescy od Papieża. Dać takim trochę władzy nad innymi, no i mamy efekt. Funkcjonują u nas stare komunistyczne przepisy dot. domów studenta, a przecież takie obiekty to nie obozy dla uchodźców”, albo że „szkoda, wielka szkoda gdyby ją ten debil wpuścił to by żyła”. Cóż ów „debil” przestrzegał procedur, a ona nie. A właśnie brak przestrzegania procedur bezpośrednio i pośrednio powoduje z różnych przyczyn tysiące śmierci rocznie. Skąd portier mógł wiedzieć, że gorącokrwiste dziewczę, żeby dostać się do akademika w którym przebywali zapewne wysportowani, umięśnieni studenci AWF-u zdecyduje się im zaimponować wspinaczką balkonową.

Erasmus zabija

Cóż jak widać czasami jedna impreza decyduje o dalekosiężnych zmianach w życiu. To nawet nie jest pech, bo pech jest wtedy, kiedy gołąb na głowę narobi. W tym przypadku mamy do czynienia z piramidalną głupotą i to pod wpływem alkoholu. Co więcej, gdyby nie program wymiany studenckiej to by do dzisiaj (chyba) żyła. Tak więc logicznym wnioskiem jest, że Erasmus zwiększa śmiertelność studentów, liczbę niechcianych ciąż i chorób wenerycznych przenoszonych drogą płciową. A także uzależnienie od alkoholu i narkotyków. I dlatego należy go zlikwidować.

 

Piotr Stępień