Remigiusz Mróz, dziś jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy, na początku swojej pisarskiej kariery również sięgnął do najbardziej krwawego konfliktu w dziejach ludzkości. Jego trylogia "Parabellum" cieszy się do dziś dużym uznaniem. Przyjrzyjmy się jej pierwszemu tomowi pod tytułem "Prędkość ucieczki" i sprawdźmy, co takiego w niej umiało przyciągnąć czytelników.

 

Rok 1939. Groźba wojny z Niemcami jest coraz bardziej realna, trwa mobilizacja. Młodzi bracia Bronek i Staszek Zaniewscy muszą zweryfikować swoje plany życiowe. Gdy wybucha wojna obaj decydują się przetrwać i wydostać się okupowanego kraju. Zadanie jednak jest trudne, zaś narzeczona Staszka jest Żydówką. "Prędkość ucieczki" to interesujące podejście do tematyki II wojny światowej. Kaźń Polaków i Żydów, okupacja oraz życie w ciągłym strachu jest obecne jedynie w tle. Nie brakuje tu wprawdzie kilku mocnych scen, jednak ton książki jest zaskakująco lekki, ośmieliłbym się wręcz rzec, że przygodowy. Bohaterowie częściej będą korzystać z forteli i sprytu niż zastanawiać się nad zanikiem człowieczeństwa i przyszłością świata po wojnie. "Przygodowość" powieści Mroza przejawia się również w wychodzeniu cało z nielichych tarapatów i zawadiackości braci Zaniewskich.

 

Nie są oni jednak jedynymi bohaterami. Choć Mróz nie tworzy szczególnie złożonych psychologicznie postaci (z wyjątkiem może Christiana Leitnera stanowiącego ciekawe podejście do portretowania SS-manów w polskiej literaturze) to ich losy angażują, a niektórzy budzą autentyczną sympatię czy wręcz podziw. Mimo przygodowej formy historii wciąż widoczne są tu heroiczne postawy Polaków.

 

Styl również, choć prosty i bez ozdobników czyni lekturę przyjemną. Posługujący się językiem Szekspira określiliby pierwszy tom "Parabellum" mianem "page-turner" czyli powieścią, przy której czas płynie niezauważalnie, bo po prostu się ją połyka. Akcja, przygoda i podróż, nie zaś ludzkie tragedie napędzają powieść Mroza. Jednocześnie z powieści nie przebija brak szacunku dla uczestników i ofiar wojny. To po prostu kolejna konwencja, którą osadzono w tamtych czasach. Jeżeli więc będą Państwo świadomi czym jest pierwszy tom trylogii Mroza, to jak najbardziej może on przypaść Państwu do gustu. W końcu na historię Polski nie trzeba patrzeć w jeden sposób, jeżeli pisze się powieści. Czasami warto wykorzystać fikcję, by na fakty spojrzeć z perspektywy wyobraźni.

 

Stefan Dziekoński