Matt Murdock od początku pełen był sprzeczności: prawnik działający poza prawem, katolik w  „popkulturowym” kostiumie, niewidomy orientujący się w terenie lepiej od wielu widzących powraca w kolejnej, trzeciej już serii.

 

Już na samym początku widać, że od końca drugiej serii status quo uległ ogromnym zmianom i sądzę, że zmiany te pokazano w innym serialu z uniwersum Marvela - prawdopodobnie "Defenders", którego nie oglądałem. Dość powiedzieć, że Daredevil uznawany jest za zmarłego a sam Matt, straszliwie pokiereszowany, jest pod opieką sióstr zakonnych. Dramatyczne wydarzenia sprawiły, że  przeżywa kryzys wiary. To jednak nie koniec zmartwień Matta, gdyż do gry wraca Wilson Fisk - jeszcze bardziej niebezpieczny i zdeterminowany by osiągnąć swój cel. Zakończenie wątku kryzysu wiary jest takie, że staje się ona u Matta silniejsza i zaczyna dostrzegać, jak niesłusznie gniewał się na Boga - nawet kolejna tragedia w jego życiu nie zniszczy jego pogodzenia się z Bogiem.

 

Trzecia seria "Daredevila" najmocniej ze wszystkich skupia się na  pogłębianiu wierze Murdocka (ogromny plus!), ale pojawiają się w niej inne fascynujące tematy. Konflikt z Fiskiem staje się dla Daredevila sprawą osobistą do tego stopnia, że gangster staje się uosobieniem jego wątpliwości, żalu i obaw. Mówiąc zresztą o Fisku jego postać również nabiera głębi. Jest jeszcze sprytniejszy niż wcześniej, ale scenarzyści wnikają również w jego psychikę i sposób widzenia świata. To nie tylko manipulator co się zowie, lecz także strateg. Nie można też zapomnieć o przyjaciołach Matta próbujących do niego dotrzeć po tym, jak się od nich odciął, na jaw wychodzą też tajemnice z dzieciństwa Murdocka.

 

Nie da się ukryć, że trzecia seria "Daredevila" jest najcięższą tematycznie, pragnę jednak uspokoić tych, którzy obawiają się "mroku dla mroku". Dramaty bohaterów są konsekwentnym rozwinięciem ich wcześniejszych wątków, łącznie z tymi sięgającymi pierwszej serii. Fabuła nie ucina się w najciekawszym momencie, ale to niestety koniec "Daredevila" choć twórcy planowali jeszcze ciąg dalszy. To świetny serial i niesztampowe podejście do wiary katolickiej, rzecz godna uwagi dla miłośników sensacji, superbohaterów i dramatu.

 

Stefan Dziekoński