Oprócz tych wulgarnych, bohaterowie z filmów Disneya nie czytali również takich słów jak "gay", "lesbian" i "queer". Co ciekawe jednak określenia “transgender”, "homosexual" czy “bisexual” czytane były bez problemów.
Wśród internautów pojawiły się głosy, że firma Disneya stosuje cenzurę i dopuszcza się aktów homofobii. Użytkownicy TikToka przykładowo wpisywali frazę "gay rights" ("prawa gejów") by następnie pokazać, że program czyta jedynie "rights".
Zapisywali słowa również w taki sposób by, choć inne w zapisie, miały takie samo brzmienie - "gay" zapisywali jako "geigh", "gae" albo "gai"; "queer" jako "qweer".
Ani TikTok, ani The Walt Disney Company nie odniosły się do zarzutów ze strony internautów. Nie wyjaśniły też, dlaczego niektóre słowa były czytane, zaś ich synonimy już nie. 
Warto zwrócić uwagę, że pomimo oskarżeń o homofobię koncern Disneya wielokrotnie wyrażał poparcie dla środowisk LGBT. Przykładowo w tym roku, w czerwcu, na profilu firmy na Twitterze umieszczono ilustrację, na której postacie Kaczora Donalda, Kaczki Daisy, Myszki Miki, Myszki Minnie oraz Goofy'ego maszerowały na tle tęczowej flagi. Nie brakuje jednak głosów, że rzekome wsparcie środowisk LGBT jest jedynie marketingowym zabiegiem na rynku zachodnim, podczas gdy oddziały firmy w bardziej konserwatywnych krajach zachowują powściągliwość w wyrażaniu poparcia dla tychże środowisk.
Obecnie ograniczenia zostały zniesione, słowa "gay", "lesbian" i "queer" są czytane przez disneyowski text-to-speech.