Chętnie wyszukiwane przez Was słowo: wojnę światową. Oczywiście, zupełnie inną, odświeżona, gdzie taktyką jest akcja hybrydowa, czyli używanie kryzysu humanitarnego po białoruskiej stronie granicy do spowodowania kryzysu politycznego w regionie, w którym znajduje się Polska. I w jej położeniu, między UE a Azją.

Jakie są etapy przygotowania do globalnego konfliktu?

Po pierwsze, Putin wchłania Białoruś, o czym piszą już nie tylko MN, ale i inne media. Jest to, jak wielokrotnie zaznacza Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin, winą naszego Rządu, który do tej sytuacji dopuścił.

Po drugie, Merkel dogaduje się i z Putinem, i z Łukaszenką, kreśląc korytarz, dla pozoru zwany „humanitarnym”. Akcja z zagospodarowaniem masy migrantów to utopia, bo ich celem nie jest pokojowe osiedlenie się w kraju, który ich przygarnie, tylko islamizacja kontynentu.

Po trzecie, szykuje się szczyt Biden-Putin, co przypomina nam wszystkie trzy konferencje znane z tragicznych wyroków dla Polski. Ale na tym nie koniec.

Zawieramy porozumienie z Wielką Brytanią, o charakterze wojskowym, wyrazy solidarności według scenariusza ustalonego w Moskwie przekazuje nam Prezydent Francji, jeszcze tylko Estonia dorzuca swoje trzy grosze… a Ukraina czeka na rozwiązanie sytuacji.

Brakuje nam tu jeszcze innych graczy, szczególnie rosnących w siłę państw azjatyckich, ale możemy powiedzieć jedno: gratulujemy spokoju jednemu z byłych dygnitarzy w Polsce, bo w naszych oczach, szkicuje się kontur globalnego starcia. I dlatego przypominamy jedne z ostatnich przesłań bł. Księdza Jerzego:

Polacy mają prawo do ostrożności wobec wszelkich sojuszy, bo w historii przekonali się o tym, ile są warte.