- Białoruś, Ukraina, Mołdawia, ceny gazu, potencjalne ryzyko sprowadzania migrantów z Afganistanu. Jak się przyjrzeć dokładnie, wszystko ma jedno źródło – zasugerował Premier Mateusz Morawiecki. Zapytano go, czy Rosja chce wojny. – Mam nadzieję, że nie chce i że wojny nie będzie, ale jak połączymy te wszystkie kryzysy, to zobaczymy obraz niepokojący najbardziej od wielu, wielu lat – odparł.

Jest w tym pewna niekonsekwencja, bo wojna hybrydowa jest również wojną, ale być może chodzi o brak jawnego wypowiedzenia.

- Wszystkie nitki prowadzą na Kreml. – stwierdził Premier Polski, po czym wyliczył działania Rosji, jawne i tajne. Wśród nich wymienił białoruską propagandę, która jest narzędziem propagandy rosyjskiej.

- Jednocześnie widzimy silne ataki propagandowe na świat Zachodu i agresywne ataki hakerskie, w tym na systemy energetyczne, nie tylko w Polsce. – zauważył. – To trzeba widzieć w całości, bo jednocześnie narasta propaganda prowojenna kierowana do własnych społeczeństw przez władze Rosji i Białorusi – zaznaczył.

Tu możemy wtrącić, że świat Zachodu zasłużył sobie na to, by ujawniano jego cielne oblicze, odkąd ulega ideologiom lewicowo-liberalnym, ale faktycznie, udawanie konserwatystów dobrze Wschodowi wychodzi. Dlaczego mówimy o udawaniu – bo ci sami producenci opłacają genderowy i covidiański spektakl w świecie zachodnim, i jakoś im to nie przeszkadza.

Co powiedział dalej Premier – jest sprawą polską, bo dotyczy polskiej strategii obrony. A my tylko przypomnimy, że jeden z ministrów zapowiedział ataki propagandowe i dezinformację oraz odkrywanie tajemnic wojskowych, dlatego… zakończymy zadaniem domowym…

Gdzie spotykamy najwięcej biało-ruskiej propagandy? Jak się przed nią obronić?