- Z pewnością większość osób przybywających na granicę polsko-białoruską, znalazło się tam w poszukiwaniu spokojnego życia, stabilności i bezpieczeństwa. Niestety nie dam gwarancji, ze wśród nich nie ma osób powiązanych z kręgami przestępczymi czy terrorystycznymi. – przyznała. – Dlatego tak ważny jest cały proces identyfikacji cudzoziemców, który nie tylko wymaga czasu, ale i wyszkolonych ludzi, którzy będą efektywnie wykonywać swoje działania. – dodała.

Jaki jest cel szkoleń?

- Celem szkoleń jest uwrażliwienie funkcjonariuszy na elementy, które powinny ich zaniepokoić, ale również poszerzenie ich wiedzy dotyczącej Bliskiego Wschodu. – odparła trenerka. – Bliski Wschód nie jest gdzieś daleko, tylko jest już u nas, czy tego chcemy, czy nie. – zauważyła. W toku dalszej rozmowy próbowała zapewnić, że sytuacja jest złożona i wymaga odpowiedniej reakcji.

- Stacje arabskojęzyczne codziennie informują o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Ale czy to powstrzyma migrantów przed wyprawieniem się w drogę? – zawahała się. – Nie wiem. Jest to proces zaprojektowany od A do Z przez reżim białoruski. Istnieją całe grupy, które nie tylko pośredniczą w sprzedaży nieruchomości w Iraku, ale również organizują przelot i zapewniają, że za równowartość całego dobytku, pomogą migrantom przedostać się do UE. – ujawniła, opisując los zwiedzionych- Kończą uwięzieni w pasie przygranicznym.

Na czym polega szkolenie naszych służb?

- Staram się na tyle, na ile to możliwe, szkolić polskie służby graniczne w obszarze wielokulturowości, islamu, komunikacji międzykulturowej. Nie tylko Straż Graniczną, ale i inne formacje działające w Polsce – wyjaśniła Magdalena El Ghamari. Czy tylko nam się wydaje, że jest to jednak oswajanie i przygotowanie do asymilacji?