Cała awantura dotyczy zawartej w środę umowy koalicyjnej SPD- Zielonych- i FDP. Partnerzy koalicyjni chcą nadać UE konstytucję i rozwinąć ją w federalne państwo europejskie. Piszą o tym w rozdziale dotyczącym Europy.

Do tego chcą zmienić traktaty UE i wprowadzić europejską ordynację wyborczą z ponadnarodowymi listami i wiążącym systemem najlepszych kandydatów. Ma zostać zniesiony wymóg jednomyślności w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa i ma zostać powołany prawdziwy minister spraw zagranicznych UE.

Według Suddeutsche Zeitung, w opisywanej umowie koalicyjnej wzywa się KE do bardziej konsekwentnego i szybszego korzystania z istniejących instrumentów praworządności.

Czy mamy zacząć się bać?