Ludzie nagle przestali zadowalać się względnym spokojem, coraz więcej ochotników do Wojsk Obrony Terytorialnej, coraz więcej zwolenników polskiej Straży Granicznej. I to cieszy, gdy słyszymy o ruchach wojsk rosyjskich i …białoruskich. Na granicy z Ukrainą, planowane są wspólne manewry. Do tej pory, jak podaje PAP, rozmieszczono już ponad 100 tys. żołnierzy.

- Żadnego wariantu, w tym ofensywnego, ze strony Rosji wykluczyć nie można – mówi rzecznik Rządu.  – dlatego musimy być na to gotowi. Musimy tez zabezpieczyć nasz obszar Europy Środkowo-Wschodniej, jeżeli chodzi o kwestie dostaw energii i zabezpieczenia ciepła. – podkreślił. Dlaczego? Chodzi o zagrożenia geopolityczne – takie jak przede wszystkim, kwestia ograniczeń w dostawach gazu, w szczególności na Ukrainę, czy manipulacje cenami gazu.

- Mówimy również o ruchach wojsk rosyjskich przy terenie z Ukrainą, czy kwestiach związanych z cyberatakami i dezinformacją. – wyjaśnił. Rola rzecznika jest trudna, bo musi uważać na to, by nie przekazać informacji osobom nieuprawnionym lub mylnie opinii publicznej.

A jednak, coś nam powiedział:

- Aczkolwiek my mówimy wprost, że jeżeli by Rosja czy Białoruś zaprzestały swoich działań, które są niezgodne z prawem międzynarodowym, to oczywiście, warto wtedy podjąć działania w celu jakiejś normalnej współpracy. Aczkolwiek tego w tej chwili nie widać – zastrzegł.

Jak się rozwinie sytuacja… będziemy obserwować.