Kolejny zarzut Prezydenta Warszawy wobec Stowarzyszenia Marszu Niepodległości , to ponoć udział straży marszu w ćwiczeniach celności  na ogólnie dostępnych strzelnicach. Celność strzelania podczas zajęć z PO (przysposobienia obronnego) w średniej szkole również ja ćwiczyłam, podobnie  jak miliony innych uczniów i studentów. A później na Polach Mokotowskich, podczas festynu, wygrałam na strzelnicy misia dla syna.

Lada dzień spodziewam się wystąpienia Prezydenta Warszawy do władz Izraela o delegalizację  odbywającego się w Oświęcimiu Marszu Żywych. Co roku przyjeżdża tysiące młodych Żydów, którzy nie tylko odbywają obowiązkowe roczne szkolenie wojskowe na strzelnicach i w terenie ale jeszcze posiadają broń, co osobiście widziałam na ulicach Jerozolimy. Panie Prezydencie, a co z turystami przylatującymi z Izraela do Polski ? Każdy z nich jest po intensywnym wojskowym treningu strzelniczym.

Używanie przez Rafała Trzaskowskiego i jego dworu epitetu „faszyści" wobec Stowarzyszenia Marszu Niepodległości doskonale wyjaśnia Bronisław Wildstein:

Oskarżenie swoich przeciwników o faszyzm, a w każdym razie faszystowskie skłonności stało się dziś normą. To nie wyskoki pojedynczych harcowników , to metoda. Straszakiem faszyzmu lewica posługiwała się po II wojnie światowej. Faszyzm stał się epitetem, którym załatwiano przeciwników, i pojęciowym workiem, do którego bez ładu i składu wrzucano wszelkie niechętne „postępowym ruchom" zjawiska i postawy. Odpowiedzialne za to miało więc być chrześcijaństwo, a zwłaszcza Kościół katolicki. Fakt, że hitleryzm ufundowany został na odrzuceniu chrześcijaństwa i przejawiał nieprzejednaną wrogość wobec jego instytucji, nie wpływał na interpretacje, które były absolutnie nieprzemakalne dla rzeczywistości. (Bronisław Wildstein).

Absolutnie nieprzemakalne dla Rafała Trzaskowskiego i wtórujących mu, lansowanych przez polskojęzyczne media na niemieckim żołdzie aktorów, pisarzy, felietonistów, polityków czy przedstawicieli nauki w typie pani profesor ze środka tygodnia, działających w zgodzie z hasłem „proletariusze wszystkich krajów łączcie się".  Z ignorancją i absurdem.

Obejrzałam doskonały film Rok 1984. Totalitaryzm 2.0  zrealizowany przez zespół PCH24. Narratorzy wyjaśniają, jak wizję George Orwella realizują bolszewicy XXI wieku. Sięgnęłam na półkę po książkę:

Kto rządzi przeszłością - głosił jeden ze sloganów Partii - w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość". Zarazem jednak przeszłość, choć z natury podatna na zmiany, nigdy zmieniana nie była. Co stanowiło prawdę teraz, stanowiło prawdę od zawsze i wiecznie. Zasada była dziecinnie prosta. Wymagała jedynie ciągłych zwycięstw nad własną pamięcią. Nazywano to "regulacją faktów", a w nowomowie "dwójmyśleniem". Winston opuścił ręce wzdłuż tułowia i powoli nabrał w płuca powietrza. W swoich rozważaniach zagłębiał się coraz bardziej w labirynt świata dwójmyśli. Wiedzieć i nie wiedzieć; mieć poczucie absolutnej prawdomówności, a jednocześnie wygłaszać umiejętnie skonstruowane kłamstwa; wyznawać dwa zupełnie sprzeczne poglądy na dany temat i mimo świadomości, że się wzajemnie wykluczają, wierzyć w oba; używać logiki przeciwko logice; odrzucać moralność i zarazem rościć sobie do niej prawo; wierzyć, że demokracja jest niemożliwa oraz że Partia stoi na jej straży.(George Orwell, Rok 1984)