Sytuacja dla szpitala – a tym bardziej dla aborcjonistów, których ferment rozsiewany był pieczołowicie a który opierał się po prostu na łgarstwach – już we wtorek nie widniała zbyt pozytywnie. Adam Niedzielski w TVN24 powiedział, że jest już wynik kontroli placówki i „wypada on kiepsko dla zespołu, który tam pracował”. – Były to błędne decyzje, które niestety się zdarzają – mówił.

 

Wczoraj odbyła się konferencja w związku z kontrolą szpitala, która temat zamknęła, robiąc z aborcjonistów po raz kolejny rasowych kłamców, zaś z tych, którzy im uwierzyli, naiwnych głupców. Na konferencji obecni byli m.in. prezes NFZ Filip Nowak oraz RPP Bartłomiej Chmielowiec.

 

Zła jakość świadczenia i dokumentacji

 

– Niestety realizacja świadczeń pozostawiała wiele do życzenia zarówno w części organizacyjnej, jak i dokumentowania, a także niestety postępowania medycznego. Nasza kontrola wykazała szereg nieprawidłowości zarówno organizacyjnych jak i w postępowaniu medycznym – powiedział prezes NFZ Filip Nowak. – Ze swojej strony możemy oczywiście ukarać tego świadczeniodawcę, ale nie zmienia to faktu, że jednak doszło do tragedii nieodwracalnej w skutkach – dodał.

– Na podstawie sporządzonej dokumentacji nie możemy określić jakie motywy kierowały personelem szpitala. Z przykrością muszę stwierdzić, że działania, które zostały podjęte wobec pacjentki podczas jej pobytu w szpitalu były niewystarczające i nie były adekwatne do sytuacji klinicznej i uzyskiwanych wyników badań – powiedział z kolei obecny także na konferencji prof. Mirosław Wielgoś.

– Wdrożone wstępne badania były prawidłowe i badania były odpowiednie do sytuacji. W ciągu dalszego pobytu pacjentki w szpitalu nie wdrożono odpowiednich działań w związku z rozwojem sytuacji klinicznej – kontynuował.

„Nie podjęto natychmiastowych działań, mimo sygnalizowania dolegliwości”

Profesor Wielgoś dalej wyjaśnił, iż kontrola wykazała, że „u pacjentki występowały objawy początkowo świadczące o nasilającej się infekcji następnie pojawiły się objawy wstrząsu septycznego, wystąpiła niewydolność wielonarządowa i nie było tutaj adekwatnych reakcji w postaci działań i zlecanych badań i monitorowania stanu pacjentki w związku z czym nie doszło w odpowiednim momencie do działań, które zapobiegłyby temu tragicznemu zdarzeniu”.

– Myślę, że personel opiekujący się pacjentką nie zdawał sobie sprawy, że tak dramatycznie szybko te objawy będą postępowały. Być może nawet gdyby były wdrożone wszelkie niezbędne działania, nie udałoby się życia pacjentki uratować. Nie wiemy tego, ale takie założenie musimy przyjąć – stwierdził prof. Wielgoś.

RPP Bartłomiej Chmielowiec przypomniał na początku swojej wypowiedzi, że jego biuro zaczęło badać sprawę śmierci ciężarnej kobiety „niezwłocznie po informacji uzyskanej od rodziny zmarłej, jeszcze zanim sprawa została nagłośniona przez media”. Z ustaleń biura wynika, że 21 września kobieta w ciąży zgłosiła się do szpitala w Pszczynie odpływającymi wodami płodowymi. W nocy, choć kobieta „sygnalizowała nasilające sę dolegliwości”, to nie podjęto „natychmiastowych, adekwatnych działań w tym zakresie”.

– Decyzja dopiero zapadła o godz. 6.00 nad ranem, a niestety kilkadziesiąt minut później u pacjentki nastąpiło zatrzymanie krążenia i w konsekwencji zgon – podkreślił RPP. W związku z powyższym oraz na podstawie zgromadzonej dokumentacji i opinii ekspertów, RPP uznał, że „w tej sprawie niewątpliwie doszło do naruszenia praw pacjenta”.

Naruszenia prac pacjenta i wiele mówiące zalecenia dla placówki

– Po pierwsze [doszło – red. Prawy.pl] do naruszenia praw pacjenta do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej, również do świadczeń zdrowotnych ze względu na to, że było zagrożone życie lub zdrowie i te świadczenia zdrowotne powinny być udzielone natychmiast, kiedy to zagrożenie się pojawiło, również świadczenia zdrowotne nie były udzielane z należytą starannością. Stwierdziliśmy naruszenie praw pacjenta do informacji, do dokumentacji medycznej, a także do godności, jeżeli weźmiemy pod uwagę całość sytuacji – powiedział Bartłomiej Chmielowiec.

RPP wskazał także, iż szpitalow w Pszczynie otrzymał od niego zalecenia, wśród których są m.in. opracowanie i wdrożenie procedur dotyczących zasad postępowania personelu w razie wstrząsu septycznego a także wdrożenie zasad postępowania w sytuacjach zagrażających życiu lub zdrowiu kobiety.

– Ponadto będziemy wnioskować do placówki medycznej o przeproszenie rodziny pacjentki oraz rozważenie wypłaty zadośćuczynienia z tytułu zawinionego naruszenia praw pacjenta – mówił Bartłomiej Chmielowiec.

Podkreślić należy, że takie zalecenia wskazują, że jakość świadczeń w placówce była naprawdę zła.

Także prezes NFZ Filip Nowak podkreślił, że „zaraz po doniesieniach medialnych w sprawie śmierci pacjentki w szpitalu w Pszczynie wszczęliśmy kontrolę doraźną w placówce”.

– Kontrola dotyczyła realizacji świadczeń medycznych, jakości opieki nad pacjentką, zabezpieczenia odpowiedniej kadry medycznej oraz prowadzenia dokumentacji medycznej. Kontrola stwierdziła liczne nieprawidłowości, dlatego nałożyliśmy na placówkę karę w wysokości prawie 650 tysięcy złotych – powiedział Nowak.

NFZ na podstawie kontroli realizację umowy ocenił negatywnie. Instytucja stwierdziła także „rażące nieprawidłowości” dotyczące organizacji, sposobie realizacji oraz jakości udzielanych pacjentce świadczeń.

Aborcjoniści to rasowi kłamcy

Teraz patrząc na stan faktyczny, warto przypomnieć, jak bezczelnie kłamali aborcjoniści przy pomocy części polityków i wielkich mediów w sprawie śmierci kobiety w szpitalu w Pszczynie. Na początku listopada organizowane były manifestacje pod hasłem „ani jednej więcej”. Skrajna lewica przekonywała, że powodem śmierci pacjentki był... zakaz aborcji.

Już wówczas było wiadome, że robią nierządnicę z logiki. Wmawiano bowiem, że w Polsce mamy zakaz aborcji po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Tymczasem stwierdzono jedynie – zgodnie z konstytucją – że mordowanie dziecka z przyczyn eugenicznych jest niezgodne z prawem. Wciąż można – legalnie i na koszt podatnika – zamordować dziecko w przypadku, gdy ciąża zagraża „zdrowiu lub życiu” kobiety – co jest niestety wykorzystywane przez część lekarzy, gdyż termin ten jest nieprecyzyjny – oraz w przypadku, gdy ciąża pochodzi z „czynu zabronionego”, np. z gwałtu lub kazirodztwa.

Tymczasem aborcjoniści wmawiali, że to ciąża była przyczyną śmierci, zaś lekarze po wyroku TK bali się ją zakończyć, mimo jasnych przepisów w tej sprawie.

To, że aborcjoniści kłamią, to nihil novi. Chciałbym natomiast zobaczyć reakcje osób – także mi znajomych – które uwierzyły w te brednie. Co zrobią teraz? Powiedzą, że istnieje spisek przeciwko szpitalowi, a politycy wymyślają treść dokumentacji ze szpitala?


Dominik Cwikła
 

Autor jest dziennikarzem i publicystą, założycielem portalu kontrrewolucja.net. Profile autora w mediach społecznościowych: Facebook, Twitter, YouTube