Sprawa Ukrainy, którą wspiera administracja USA, stała się punktem zapalnym tej rozmowy, utrzymanej w tonacji zimnej wojny. Joe Biden ostrzegł Władimira Putina przed atakiem na Ukrainę, Putin odparł, że jest zaniepokojony działaniem władz Kijowa w sprawie Donbasu. Kluczową przestrogą okazuje się nie tylko groźba odpowiedzi zbrojnej USA i NATO na ewentualny atak Rosji, ale odcięcie gazociągu Nord Stream 2 - czyli sankcje gospodarcze. 

Sankcje te uchwali też Unia Europejska już w grudniu. 

A to Rosję najbardziej boli, o czym wspomniał komunikat Kremla po wideokonferencji. Jednocześnie, Rosja zażądała zaprzestania ekspansji NATO na wschód, odpowiadając w ten sposób na pogróżki Stanów Zjednoczonych. Dla Polski ważne jest, że to żądanie nas również dotyczy, bo w razie wojny, jesteśmy w obozie przeciwnika Rosji. 

Należałoby zatem oczekiwać gwarancji od Prezydenta USA, że wobec ewentualnego konfliktu zbrojnego, nie zostaniemy na lodzie jak w 1939.