Od wydarzeń z tomu pierwszego minęło kilkanaście lat. Gordoneo odszedł już z tego świata, magia i oddawanie czci Gedesowi zostały zakazane. Anhar i jego żona Teresa tworzą zgodne małżeństwo i wszystko wskazuje na to, że zło poniosło klęskę. Sytuacja jednak wkrótce może się gwałtownie zmienić. Alhar, syn pary królewskiej jest niezwykle ciekaw tego, co zakazane. W tajemnicy studiuje magiczne księgi, próbuje przyzywać demony, jest ciekaw zakazanego owocu. Wizyta u ciotki da początek nie tylko przygodzie, ale też walce o duszę młodzieńca.
Drugi tom cyklu Małgorzaty Nawrockiej spełnia wszystkie założenia dobrej kontynuacji. Inna jest sytuacja bohaterów, inne są wyzwania przed nimi stawiane, także i sam świat przedstawiony uległ zmianom. Pojawiają się nowe postacie. Główny wątek nie wywraca jednak założeń cyklu do góry nogami; wciąż jest to opowieść o walce dobra ze złem i wartościach chrześcijańskich. Podobnie też jak w przypadku części pierwszej wciąż czuć tu ogromną pasję i zaangażowanie autorki.
Fabularnie powieść jest nieco "gęstsza" od poprzedniczki. O ile Anhar uczył się o wierze i dopiero na koniec książki stanął przed poważną próbą, tak jego syn ciągle wystawiany jest na próbę. Alhar jest nieposłuszny i zafascynowany tym, co zakazane. Na dobre intencje, nie jest irytującym młokosem zdolnym jedynie do złośliwości. Jego nieposłuszeństwo nie jest skutkiem jedynie przekory, ale też troski o najbliższych o czym świadczy fakt, że w pewnym momencie Alhar nagina zasady, by pomóc chorej siostrze. W jego zachowaniu istnieje dużo młodzieńczej brawury, to prawda, ale na pewno nie jest to bohater egoistyczny. Tym niemniej ma skłonności do fascynowania się tym, co niebezpieczne.
"Alhara. Syna Anhara" nie postawiłbym obok powieści Tolkiena i Lewisa, wciąż jednak lektura wciągnęła mnie, a bohaterowie budzili sympatię. Dlatego jeśli ciekawi są Państwo polskiej fantastyki religijnej, to cykl Małgorzaty Nawrockiej polecam Państwa uwadze.