ŻYCZLIWOŚĆ


Maria postawiła torbę z zakupami. Pomyślała, że miała kupić niewiele, dlaczego ma tak ciężką torbę?
Z pokoju wybiegła  Zosia:
- Babciu, jestem duża i nie boję się zostawać sama! Po co Mikołaj mnie pilnuje?
- Żeby ci głupoty nie przyszły do głowy, maluchu – odparł Mikołaj z wyższością godną 16- latka. Maria uśmiechnęła się do nadąsanej wnuczki:
- Nie złość się, kochanie, Mikołaj ma rację. Ale obiecuję ci, że wkrótce będziesz naprawdę   duża, żeby zostawać w domu sama. A teraz wyjmiemy zakupy? – zapytała.
 - No jasne, babciu – dziecko ze skupieniem na twarzy zabrało się do pracy. W pewnej chwili do kuchni zajrzał Mikołaj:
-  Zjem coś szybko i spadam, bo spóźnię się na zbiórkę.
Maria spojrzała na wnuka. Kiedy to dziecko urosło? Wysoki chłopiec z czarną, niesforną czupryną spoglądał ciemnymi, śmiejącymi się oczami. Pogroziła wnukowi palcem, nie mogąc jednak powstrzymać się od uśmiechu:
- Jakie „spadam”, wnusiu?
- Oj, babciu, tak się tylko mówi, przecież wiesz – zmieszał się chłopiec. – A jeśli chcesz, żebym wypowiadał się elegancko, to się nie da, bo ludzie mnie nie zrozumieją – wymyślił dumny z siebie.
- Oczywiście, mówisz o ludziach w twoim wieku, prawda? – domyśliła się Maria.
- Dokładnie. Aha, bym zapomniał. Była tu sąsiadka cioci Weroniki.
 Kobieta poczuła nagły niepokój o córkę Weronikę, która była w zaawansowanej ciąży. –  Coś się stało z ciocią? – spytała wystraszona.
- Nie, skądże. Sąsiadka chciała z tobą pogadać, babciu. No i wychwalała ciocię, że jest taka życzliwa – wyjaśnił Mikołaj.
- Co znaczy „życzliwa”? – wtrąciła Zosia, nie przerywając budowy skomplikowanej wieży z kartonów mleka.
- Hm, taka, która widzi innych wokół siebie i zauważa ich potrzeby – z lekkim roztargnieniem odpowiedziała Maria, zastanawiając się, czy już czas, by przerwać zabawę wnuczki, zanim z wieży poleje się mleko.
- No tak, ta pani powiedziała, że ciocia robi sąsiadom zakupy i pomaga w domu – Mikołaj przypomniał sobie słowa sąsiadki, która mieszkała obok cioci Weroniki, wujka Marcina i ciotecznej siostry – Karolinki.
- Rozumiesz, wnusiu? – spytała babcia i postanowiła zakończyć fascynującą zabawę dziecka.
- Tak, to proste…- Zosia nie zdążyła nic więcej dodać, gdyż wieża przechyliła się niebezpiecznie. Na szczęście, jej brat wykazał się szybkością i uratował budowlę przed upadkiem na podłogę. Spojrzał na siostrę i westchnął:
-  Zośka, ty to masz głupie pomysły!
- To nie są żadne głupie pomysły, to miała być wieża Babel – poinformowała urażona Zosia. Marię  rozbroiły te słowa, przytuliła wnusię i szepnęła:
- Skarbie, już dawno temu próbowano zbudować wieżę Babel i nie udało się. Myślę, że tobie też się nie uda.
 Mikołaj naszykował sobie dużą kanapkę i wychodząc z kuchni, spojrzał na zakupy:
-  Następnym razem, babciu, nie będziesz sama dźwigać, ja ci chętnie pomogę. A w ogóle, to kupimy ci, wózek na zakupy – chłopiec wpadł na genialny pomysł i w okamgnieniu już go nie było. Tylko lekkie trzaśnięcie drzwiami świadczyło o jego niedawnej obecności. Zosia siedziała zamyślona. Nagle zapytała:
- Babciu, to możliwe, że Mikołaj też jest życzliwy? - Zosia wydawała się bardzo zdziwiona swoim odkryciem. Na widok wstrząśniętej wnuczki, Maria zaśmiała się serdecznie: chyba według Zosi, życzliwość przypisana jest tylko dorosłym. A już na pewno nie można się jej spodziewać po starszym bracie – domyśliła się babcia. Nie zdążyła odpowiedzieć, gdy wnuczka ponownie spytała:
-  Harcerze też mogą być życzliwi?
- Nie tylko mogą, ale wręcz powinni – przyznała Maria.
- Teraz wszystko jasne, przecież Mikołaj jest harcerzem – odkryła przyczynę, niezrozumiałego zachowania brata. – I teraz wiem, czemu Staś nie jest życzliwy!
 Maria z trudem zachowała powagę. Próbowała nadążyć za pędzącymi myślami wnuczki:
- Może dlatego, że ma 3 lata? –  zgadywała skołowana babcia.
- Nie. Dlatego, że nie jest harcerzem! – krzyknęła z zapałem Zosia.
- Ty też nie jesteś harcerką – zauważyła rozsądnie Maria.
- No właśnie, dopiero, jak będę harcerką, to zrobię się życzliwa – wymyśliło dziecko, a  babcia oniemiała z wrażenia. Pomyślała, że niebywałe odkrycie wnusi trzeba uzupełnić. Usiadła i powiedziała:
- Chodź, Zosiu, jeszcze sobie pogawędzimy.
Westchnęła cicho i zastanowiła się, jak przekazać wnuczce prawdę o tym, że życzliwym może być nie tylko harcerz, ale każdy, niezależnie od wieku i miejsca, w którym żyje. Tyle tylko, że życzliwości trzeba się uczyć już od najmłodszych lat.