Szczególną funkcję pełnił chleb –symbol nowego życia i dobrobytu. U Łemków z Pogórza Rzeszowskiego ważny był czosnek, który dawał odporność. ( Katarzyna Saks).

 

Na co innego w polskiej kulturze i dziedzictwie zwraca uwagę prof. Ryszard Kantor (WPIS 2020)

Wigilia Bożego Narodzenia była i jest dla Polaków najpiękniejszym, najbardziej pamiętnym dniem w roku. To święto nie tylko kościelne, ale także rodzinne, które grupuje wokół stołu starych i młodych. Po wspólnej modlitwie wspominają oni przy postnym, ale obfitym jadle minione miesiące, snują plany na przyszłość. Siano pod obrusem, choinka w kącie pokoju, niegdyś podłaźnik zawieszony u powały, i opłatek - nieodmiennie związane są z tym dniem. Podobnie dania wigilijne, różne w różnych regionach kraju, zawsze spożywane są z wdzięcznością dla Opatrzności oraz z poczuciem dumy z zaradności człowieka, który dzielnie przezwycięża ciosy. Zgodnie z polskim zwyczajem na stole znajduje się wolne nakrycie dla nieoczekiwanego gościa - symbol ludzkiej solidarności, życzliwości dla obcych, otwartości rodziny i wreszcie - symbol więzi między ludźmi.

Opłatek! Czyż można sobie wyobrazić bez niego polską Wigilię? Upowszechnił się w naszej ojczyźnie nie wcześniej niż w XV w. i od tego czasu stał się nieodzownym elementem wigilijnego rytuału. Od jego łamania rozpoczynała się wieczerza zarówno w wiejskiej chacie, magnackim pałacu, mieszczańskim salonie, jak i w skromnej robotniczej izbie. Opłatek łączył nie tylko ludzi, ale także łączył ich ze światem przyrody.

 

Hanna Szymanderska w książce kucharskiej  „Wigilia dawniej i dziś" poprzedza przepisy kulinarne z różnych epok polskiej historii i z różnych regionów, opisem tradycji polskiej Wigilii,  na 35 stronach książki!!!. Tak jak profesor, z miłością do Ojczyzny i polskiego narodu, powołując się na źródła i polską poezję .

Zwyczaj dzielenia się opłatkiem tak ściśle jest związany z Polską i tak głęboko zapadł w serce każdego Polaka, że ma dla niego znaczenie niemal mistyczne, nie dające się wytłumaczyć argumentami rozumowymi, obyczajowymi ani nawet religijnymi. „Polaka żadne przeszkody, nawet wojna, atak, strzelanina nie może powstrzymać w świętą noc wigilijną od przepięknej tradycji''. „...A w twierdzy, przy stolach okrytych sianem, oblężeni łamali się opłatkiem... Życzyli sobie tedy pomyślności wzajem, długich lat lub niebieskiej korony i taka ulga spadła na serca wszystkie, jakby już bieda minęła. (Hanna Szymanderska)

 

Ile jeszcze mądrych opowieści można znaleźć w tej książce!! Korzystniej dla Ojczyzny i polskiej wsi byłoby, gdyby NIKiDW wydał  i dołączył jako dodatek świąteczny kucharską książkę Hanny Szymanderskiej „Wigilia dawniej i dziś". Książka Hanny Szymanderskiej jest jednym z najwspanialszych opisów wszystkich tych tradycji, które złożyły się na specyfikę polskiej Wigilii i polskiego stołu wigilijnego (recenzja wydawcy). Polecam ją też wszystkim  specjalistom od edukacji niższej i wyższej. Może jest to lepiej przyswajalna forma edukacji?

 

Paradoksalnym a może nawet trochę  zabawnym zjawiskiem jest to, iż ludową historię Polski piszą ludzie, którzy z ludem nie mają nic wspólnego i pewnie niewiele rozumieją z tego, jak wyglądało to życie ludu na terenie dawnej Rzeczypospolitej, ale wokół pewnej ideologii, która skupia się na nienawiści, na haśle zemsty klasowej, na uzasadnieniu buntu przeciwko wielowiekowej niesprawiedliwości, budują pewną interpretację. W historii ludowej nie istnieje w ogóle religia, życie duchowe chłopów. Jeśli występuje ten aspekt, to ksiądz jako jeszcze jeden wyzyskiwacz. A dla chłopa ważny był kościół, w którym się modlił i z którym wiązał nadzieję na zbawienie wieczne. I o tym świadczy naukowa książka, bynajmniej nie religijna, badacza , który pokazuje jak ważna dla chłopa i każdego człowieka była w XVII wieku religia – profesor Andrzej Nowak pytany w PCH24 o historię ludową, w kontekście licznych publikacji jak np. Adama Leszczyńskiego Ludowa historia Polski.

Czy w tę „modę" wpisuje się działalność Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi, czy zezwalamy na to, by pisaniem o naszej historii, tradycji, kulturze zajmowali się „mechanicznie spolszczeni" przedstawiciele mniejszości narodowych, którzy zawsze jej nienawidzili? Mamy mnóstwo dostępnych źródeł, które umożliwiają uzupełnienie wiedzy propagowanej i dostępnej w bolszewickiej Polsce, czemu wciąż rozpowszechniamy tylko dopuszczoną przez bolszewików? Walka o polską duszę trwa, również w instytucjach, w których nazwie przydomek „narodowy" nie jest równoznaczny z „polskim".

 

Poniżej wybrane fragmenty to mikroskopijna część książki Hanny Szymanderskiej.

Według starych zwyczajów bardzo ważną rzeczą było przygotowanie izby jadalnej i nakrycie stołu. Cały pokój powinien przypominać stajenkę betlejemską.

„Jak obrządek każe dzienny

Snopy wnosi sam gumienny

I sam siankiem stół zaściela

W pamięć żłobu Zbawiciela –

I po katach snopy stawi

I coś z cicha błogosławi..."  (Wincenty Pol)

Historia naszego narodu - na ogół tragiczna w ostatnich dwustu latach - sprawiła, że różne wyroki i „ukazy" skazywały Polaków na Sybir, do obozów koncentracyjnych, na emigrację, ale zawsze i wszędzie w noc wigilijną zbierali się Polacy, żeby okazać sobie łączność i wzajemną miłość, żeby przełamać się opłatkiem:

„Łamię się z Wami dziś opłatkiem białym,

Wy wszyscy moi dalecy czy bliscy,

Wy, co za błędnej gwiazdy ideałem,

Po świecie się rozprószyli całym

Łamię się z Wami dziś opłatkiem białym..." (M.Ilnicka 1825-1899)

 

Po wieczerzy wigilijnej zawsze zostaje wiele opłatków. Niegdyś - jak pisze Gloger - przed choinką „był w Polsce zwyczaj wieszania u powały w wigilię gwiazdek zrobionych z różnokolorowych opłatków na pamiątkę Gwiazdy". Z resztek opłatków robiono tzw. „światy" lub „wilijki", które były główną ozdobą wigilijnych podłaźników. Przebogata polska fantazja i zręczność ludowych artystów wyczarowywała z tego delikatnego materiału rzeczy naprawdę niezwykłe.

(...)Jednym z najpiękniejszych zwyczajów bożenarodzeniowych jest śpiewanie kolęd. Na całym świecie jednym z dowodów i znamion narodowej jedności jest literatura narodowa. Podzielona przez wieki Polska miała różne stopnie oświaty, różny stan umysłowości, różne więc były potrzeby i różna literatura. Jeden na pewno był rodzaj wspólny wszystkim częściom Polski i wszystkim jej warstwom - kolęda, której zrębem była pieśń pełna radości, wesela i szczęścia. Jej największym wdziękiem, jej istotę była poufałość z jaką mówi się o narodzeniu Pana i jego Matce, była naiwność z jaką nasz polski i wiejski świat przenosi się w odległe wieki i kraje.

„U nas w ostrołęckiem, na puszczy starostwie

nie byłbyś się rodził w takowym ubóstwie,

mamy tu izb wiele i ciepłe pościele

byłbyś leżał wygodnie...

Miałbyś buraczki i kapustę, Panie

z tłustą wieprzowiną zawsze na śniadanie

mleko z jagiełkami, chlebek z oładkami

a i miodu flaszeczkę.

A na obiad byśwa skrzeczków naskwarzyli

i kaszy gryczanej tłusto nakrasili..."

I tak, kto by dzieje Nowego Testamentu znał tylko z kolęd –mógłby pomyśleć, że Pan Jezus urodził się gdzieś w Polsce, w jakiejś polskiej wsi. W każdej niemal polskiej kolędzie żyje cały tutejszy świat ze swoimi stosunkami, uczuciami i sposobem mówienia. Śpiewała i śpiewa kolędy cała Polska. Są w polskiej kolędzie te same elementy muzyczne, poetyckie, opisowe, które znajdujemy u Szopena i Moniuszki, u Norwida, Kochanowskiego i Mickiewicza, u Słowackiego, Lenartowicza, u Grottgera, Matejki i Chełmońskiego. Wszyscy wielcy poeci podkreślają czar i potęgę polskiej kolędy. Tej kolędy, która „w przyćmionej piekarni płakała w rytmy ubrana najlichsze"  (Słowacki)...Od pierwszej polskiej kolędy przekazanej nam w rękopisie z 1424 r. zaczynającej się od słów „Zdrów bądź Królu Anielski...polska kolęda wywierała ogromny wpływ na kraje kościoła wschodniego, przechodzą tu ze swoimi melodiami....Autorem bardzo popularnej do dzisiaj kolędy „W żłobie leży" był kaznodzieja i wspaniały stylista Piotr Skarga (1536-1612). Kolęda ta została napisana do melodii poloneza koronacyjnego króla Władysława IV. Wielu kolędom użyczały melodii oberki, hajduki, gonione, góralskie, zbójnickie ale także menuet i gawot.            

(...) Inną grupę obrzędów wigilijnych - mających początki w prastarych zwyczajach pasterskich i rolniczych Słowian - jest kult drzewa. (...) Po wieczerzy udawano się na Pasterkę, a po drodze młodzi ludzie wróżyli sobie szczęście w miłości z kołków w płocie. Msza pasterska cieszyła się i cieszy w dalszym ciągu ogromnym powodzeniem. ...Po powrocie z Pasterki wszyscy domownicy szli do sadu i potrząsając drzewami mówili: „obudźcie się, bo narodził się Jezus Chrystus".

 

(...)Od czasów króla Jana Sobieskiego do repertuaru szopek włączono motywy narodowe. W szopkach, w momencie gdy do żłobka z Dzieciątkiem zbliżały się figurki Trzech Króli z darami, rozlegały się głośne surmy, a na scenie przed szopką ukazywał się husarz w pełnej zbroi i z polskim proporcem w ręce, a za nim król polski, który wzywał monarchów Wschodu do ustąpienia mu miejsca, ponieważ w obronie wiary on już dwukrotnie, pod Chocimiem i Wiedniem, rozbił potęgę otomańską. Szopki z elementami narodowymi pokazały się po raz pierwszy w Warszawie w 1683 r. i od tej chwili szybko rozprzestrzeniły się na Kraków, Lwów, Poznań i Wilno. (Hanna Szymanderska).

Była „tylko" autorką książek kucharskich,  ale może warto, by Dyrektor Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi zapoznała się z inną, wspaniałą pozycją kucharską Hanny Szymanderskiej, „Polska Wielkanoc".