- Kanadyjska Izba Gmin miała bowiem przyjąć ustawę, która przewiduje karę aż 10 lat więzienia dla każdego, kto „próbuje uniemożliwić lekarzowi czy pielęgniarce wykonywanie swoich obowiązków lub umyślnie utrudniać i ingerować w legalny dostęp innej osoby do aborcyjnego ośrodka”. W praktyce zakazana więc będzie nawet modlitwa przed ośrodkiem aborcyjnym. O zaoferowaniu kobiecie pomocy nie mówiąc. Organizacje aborcyjne mogą odtrąbić sukces. Kobietom nie będzie się pomagać. Będą czuły się samotne, opuszczone, a w głowie będą mieć slogany, że pomoże im jedynie aborcja. Kanada stanie się krajem, w którym zapanuje wojna. I mimo że o skutkach nie będzie się rozprawiać tak, jak mówimy dziś o Holokauście, będą one tożsame. Zniszczenia niekoniecznie będą widoczne na ulicach – ale będą.- pisze Karolina Jurkowska na Stronie Życia.

Byliśmy już wstrząśnięci aresztowaniem franciszkanów pod kliniką aborcyjną, teraz Kanada daje swoim organom możliwość walki z Kościołem na szeroką skalę. Zestawiając to z pomieszaniem pojęć i dyktaturą gender ideologii w tym państwie, możemy przewidzieć, że za chwilę będzie tam promowana eutanazja i inne zbrodnie przeciwko ludzkości.