PRAWDOMÓWNOŚĆ

Maria z wielkim zainteresowaniem czytała artykuł o osobach obdarzonych wyjątkową wrażliwością, gdy do jej uszu dotarł nieprawdopodobny odgłos, zupełnie  jakby coś chrumkało. Przedziwne dźwięki dobiegały z kuchni. Bawiący się obok Staś stwierdził spokojnie:

- Mamy  zwierzątko.

- Macie przecież dwa zwierzątka, psa i kota – rzuciła w roztargnieniu babcia, wciąż nie dowierzając, że słyszy chrumkanie.

- Ale teraz mamy świnkę, nie słyszysz, babciu, jak gada? – wyjaśnił chłopiec.

- Jaką świnkę? Morską? – Maria pomyślała, że to nie było zbyt mądre pytanie, przecież świnki morskie nie chrumkają.

- Normalną, różową i dużą – cierpliwie tłumaczył Staś.

- Ależ Stasiu, przecież to niemożliwe. W domach nie trzyma się takich świnek – Maria czuła, że ta rozmowa powoli ją przerasta, zwłaszcza, że z kuchni nadal chrumkało.

- Mama powiedziała, że przyniesie świnkę, no i przyniosła – zakomunikował chłopiec.

- Stasiu, to nieładnie tak kłamać – babcia skarciła wnuka, ale widząc zdumienie na twarzy dziecka, dodała: - Kłamać, czyli nie mówić prawdy.

- Ale ja mówię prawdę, i to zawsze! – wykrzyknął oburzony malec. Maria nie zdążyła odpowiedzieć, gdyż do pokoju wpadło potargane i lekko przerażone stworzenie. Jak przestało biegać po pokoju, to udało się zauważyć, że to Zosia we własnej osobie.

- Babciu, babciu, ja się boję! W lodówce siedzi prawdziwa świnia i kwiczy! – emocje nie pozwalały Zosi stanąć spokojnie, więc podskakując energicznie zaczęła krążyć w kółko.

- No nie, ty Zosiu też rozmijasz się z prawdą? – babcia była zdumiona zachowaniem młodszych wnucząt. Nawet zaczęła podejrzewać, że to jakiś dowcip, ale nie zdążyła porządnie  pomyśleć, ponieważ Mikołaj postanowił rozprawić się ze świnią, która zamieszkała sobie w lodówce. Po krótkiej walce polegającej na przestawieniu słoików i artykułów spożywczych z jednego miejsca na drugie, oczom rodzinki ukazała się mała, różowa świnka, która głośno chrumkała.

W tym samym czasie Iza otworzyła drzwi. Zdziwiła się przelotnie, że nikt jej nie wita i ruszyła na poszukiwanie domowników. Po chwili znalazła teściową i wszystkie dzieci. Lodówka była otwarta, a oni wpatrywali się w świnkę, nadal energicznie chrumkającą.

- O, widzę, że podziwiacie moją pomocnicę – zauważyła mama.

- Pomocnicę! – zdumiała się Zosia. – A niby do czego? Ona tylko potrafi chrumkać.

- Właśnie o to chodzi. Świnka odzywa się, kiedy otwiera się lodówkę. Chrumkanie przypomina, żeby nie podjadać i  w ten sposób  świnka pomoże mi w odchudzaniu – podsumowała Iza.

- To dobrze mamusiu, już nie będziesz musiała zaglądać w nocy do lodówki – wypalił Staś, zupełnie nieświadomy ciszy, która nagle zapadła po jego słowach. Wszystkie dzieci spojrzały na mamę surowo a Helenka spytała: - Czy to prawda?

- No cóż, nie zamierzam kłamać. Zdarzyło się tak kilka razy – Iza przyznała cicho. Czuła się wyjątkowo niezręcznie i aż wzdrygnęła się na myśl, że zwykle to ona przesłuchuje dzieci, gdy coś zbroją.

No a dziś role się odwróciły

i wcale jej się to nie spodobało.                                                                                     

Dzieci pomilczały znacząco i wycofały się do swoich pokojów. Wszystkie poza Stasiem, który z zamyśloną miną chyba wrósł w drzwiach od kuchni. Przed chwilą z kuchni wyszła synowa. Maria pomyślała,  że wnuczek chyba ma ochotę na pogawędkę, warto więc zaparzyć kawę. Kiedy dzbanek do kawy miło pyrkotał, Staś usiadł przy stole i oznajmił: - Babciu, mama jest biedna.

- A dlaczego tak sądzisz? – zdziwiła się Maria.

- Bo mama nie umie mówić nieprawdy.

- Nie umie mówić nieprawdy? Czyli nie umie kłamać? – dopytała babcia.

- No właśnie. Dzieci w przedszkolu wyrzucają winę z siebie na innych i wtedy nie mają kary – objaśnił chłopczyk.

- Zaraz, zaraz, chyba chciałeś powiedzieć, że dzieci zrzucają winę na innych? Ale czy to jest dobre postępowanie? Jeśli ktoś źle się zachował, a nie przyznał się, tylko zrzucił winę na innych, to teraz inni cierpią – tłumaczyła Maria zastanawiając się  jakimi słowami przekonać wnuka, że warto być prawdomównym, nawet jeśli inni nie są. – Wiesz kochanie, powiem ci w tajemnicy, że chyba wszyscy dorośli potrafią kłamać, również twoja mama. Ale o wiele trudniej jest mówić prawdę, bo to wymaga  odwagi i szlachetności, zwłaszcza, gdy trzeba będzie przyjąć kary za nasze przewinienia. Ponieważ twoja mama nie lubi kłamać, to nie mogła inaczej się zachować.

- To mama jest odważna jak jakiś bohater? – zdumiał się Staś.

- Oczywiście, że tak. Nawet jak superbohater – Maria pogłaskała wnuka po głowie. Popatrzyła za oddalającym się chłopcem i uśmiechnęła się; Staś  przemieszczał się po świecie zazwyczaj za pomocą podskoków. Jeszcze na chwilę wróciła myślami do rozmowy z wnukiem i pomyślała, że jeśli ktoś jest rodzicem piątki dzieci, które wychowuje na dobrych ludzi, to bezwzględnie musi być co najmniej superbohaterem. Ale tymi wnikliwymi spostrzeżeniami nie zamierzała na razie podzielić się ze Stasiem, przynajmniej przez najbliższe kilkanaście lat...