Pamiętam dotąd chwile owych wiosen,

Gdy serca nasze paliła tęsknota,

A bór nam szumem dębów swych i sosen

Śpiewał, jak stary rycerz wajdelota,

Rycerskie dzieje naszych ojców chwały,

Które nas czarem swoim upajały.,.

1 wszystko, wszystko wciąż mówiło o Niej,

O nieśmiertelnej, co w grobowcu czeka

Na odwalenie kamiennego wieka...

ADAM ASNYK

 

Ginęliśmy w XVIII wieku jako państwo, stary gmach Rzeczypospolitej rozpadał się, potrzebował gwałtownie odnowienia, rozpoczynaliśmy jego przebudowę, która się nawet świetnie zapowiadała, sąsiedzi wschodni i zachodni wstrzymali pracę naszą  - ale jako naród nie zginęliśmy. Już we trzy łata po upadku państwa zaczynamy marzyć o zmartwychwstaniu Tej, co „nie zginęła". Ten żywioł nadziei nie znikał w duszy społeczeństwa w ciągu wielu dziesiątków lat.

Insurekcje narodów tam mają swój początek, gdzie sprawiedliwość zdeptano, a skończą się tam, „gdzie niewola skona.".. Jest to wyraz cierpiącej ludzkości... Przyjdzie czas, w którym naród polski upomni się o to co mu się należy... Tak mówił jeden z przedniejszych ludzi, podczas „insurekcji" listopadowej... I rzeczywiście nadszedł ten czas w postaci powstania styczniowego.

Był to objaw samorzutny społeczeństwa, które jeszcze swem życiem niezbyt odległe było od doby, brzemiennej wielu nadziejami wojen Napoleońskich, dla którego tradycje czasów przedrozbiorowych były tak bliskimi, jak dla dzisiejszej młodzie powstanie Styczniowe ... Jeszcze w Warszawie ówczesnej żył niejeden starzec, który słyszał w latach swych dziecięcych jęk wyrzynanej Pragi przez żołdaków Suworowa, a Wilno dobrze pamiętało, jak Jasiński wypędził Moskwę poza Ostrą Bramę.

Nie tylko owo szybkie rozszerzenie się powstania Styczniowego po całym obszarze zaboru rosyjskiego .. każdy z dwóch innych zaborów uznawał za swe narodowe.

Stawali w szeregach ofiarnych i możni i ubodzy,  ordynaci i szaraczek zaścianka; i jeden i drugi niósł swój grosz do skarbnicy potrzeb narodu... Podobnie i w zbrojnych szeregach i w zabiegach, trudach organizacji cywilnej, obok synów starych rodów, widziano pracujących, walczących, ginących - młodzieńców, starców, ludzi dojrzałych i pacholęta, zaledwie dobiegające do dni młodości, którzy wyszli z pod ubogiej, małomiasteczkowej strzechy lub z warsztatu rzemieślnika...

 

W dwa dni po wybuchu powstania styczniowego otrzymała skonsygnowana poprzednio młodzież lwowska polecenie przygotowania się do wymarszu, a po upływie dni sześciu wyruszyła pierwsza partya uczniów z profesorem E. Slaskim na czele na plac boju - pisał Józef Białynia Chołodecki we Lwowie w 1912 roku (Do dziejów powstania styczniowego).

I rozpoczął się zaciąg dalszych ochotników w szeregi powstańcze, rozpoczęło się zbieranie zasobów pieniężnych, przemycanie broni, strzeliwa, mundurów, przyborów szpitalnych i formowanie oddziałów. Równocześnie podtrzymywano, podniecano ducha patryotycznego przez zebrania, nabożeństwa i śpiewy, a po ulicach Lwowa rozbrzmiewało ustawicznie echo marszu.  Akcyę prowadzono otwarcie, a że nie brakło przytem zdrajców i denuncyantów nawet wśród grona pozornych patryotów, miały organa rządowe najdokładniejszą o wszystkiem wiadomość... że na czele narodowego komitetu stoją Adam ks. Sapieha , Dr. Franciszek Smolka i Dr Floryan Ziemiałkowski.. Antoni hr. Golejewski  przebywa w hotelu Żorża i zbiera tam pieniądze na rzecz powstania...17 marca 1863 nadał krawiec Franciszek Bałutowski  na dworcu we Lwowie trzy skrzynie z mundurami i uzbrojeniem dla powstańców pod adresem kupca i posła do Sejmu Antoniego Juśkiewicza,  zawiązało się we Lwowie formalne konsorcyum przemysłowców i rękodzielników dla tego rodzaju dostaw i na czele stoi Bałtowski...

 

Duchowieństwo w powstaniu Styczniowem tak wielki, powszechny udział wzięło, jak w żadnem z poprzednich, chociaż wróg srożył się i pastwił nad niem, wcale nie ukrywając, iż jednym z głównych celów Moskwy w Polsce jest ustalenie prawosławia nad Wisłą — jak go już zaszczepiono między Dnieprem a Bugiem, i poniesienie jego sztandaru nad Łabę, w głąb Europy.

Duchowieństwo polskie ówczesne, szczególnie w Królestwie, na Żmudzi i w innych prowincjach Rzeczypospolitej, również świeckie, jak i zakonne, zszeregowało się w obronie ideałów narodowych i religijnych, wstrzymywało nacisk schizmy na Polskę, broniło wschodnich szańców katolicyzmu... W tej szlachetnej obronie poniosło ono strat niemało. Wieszano księży za to, że nieśli słowo pociechy religijnej; tracono ich również w Warszawie, na stokach cytadeli, w Wilnie, na Łukiszkach i w miastach mniejszych; dziesiątkami wysyłano ich na Sybir...

 

Mamy do czynienia z papieżem, którego imię jest nierozerwalnie związane z losem porozbiorowej Polski. Nasze elity identyfikują się z nim jako naszym obrońcą, choć wyzwolenia przynieść nam nie mógł. Role obrońcy Polski i Polaków potwierdził wielokrotnie przemawiając publicznie – profesor Marek Kornat gość Tomasza Kolanka w programie „Rozmowa PCh24" przypomina postać papieża Piusa IX.

Papież Pius IX popierał powstanie styczniowe jako narodowy protest przeciw zniewoleniu państwa.  Stolica Apostolska nie prowadzi działań tylko słowami, prowadzi inicjatywę dyplomatyczną.

Święty Sebastian Józef Pelczar pisze w biografii papieża: Jeden tylko Pius IX był szczerym przyjacielem Polski. Na wieść o spaleniu Miechowa (17 lutego 1863 r.), śle przez Leona hr. Rzewuskiego znaczny zasiłek nieszczęśliwym mieszkańcom (3000 fr.). Szesnastego marca prekonizuje pięciu nowych biskupów polskich, i przy tej sposobności tak się odzywa do grona kardynałów: „Obecne smutne położenie Polski pobudziło pasterską Naszą troskliwość, jaką zawsze względem tego katolickiego królestwa żywimy, iż pomiędzy innemi postanowiliśmy zaradzić osieroceniu niektórych tego królestwa dierezy"j ...

Wkrótce potem — na początku kwietnia — wstawia się do cesarza austryackiego i do cesarza Francuzów, aby „tarczą swej potęgi osłonili nieszczęśliwych katolików polskich, jęczących pod uciskiem prawosławia rosyjskiego" i pisze dziwnie silny list do cara Aleksandra (pod d. 22 kwietnia 1863).

Jest wolą Ojca św. — oto jego słowa, które sam dopisał do Invito sagro kard. wikarego Patriziego - ażeby z tej okoliczności zanoszono osobne modły za nieszczęśliwą Polskę, którą widzi z boleścią wydaną w tej chwili na łup tylu mordów i krwi przelewu. Naród polski, który był zawsze katolickim i tworzył niejako przedmurze naprzeciw napadom błędu, zasługuje ze wszech miar, by się zań modlono, ażeby z trapiących go klęsk został wyzwolony i ażeby nie tracąc nigdy charakteru swego, wytrwał niezachwianie przy posłannictwie, danem mu od Boga, posłannictwie nie tylko strzeżenia ale zachowania nietykalnie i nienaruszenie, przy jednomyślnej całego kraju zgodzie, chorągwi wiary katolickiej i religii ojców swoich.

 

I słusznie też powiedział Józef Piłsudski, że rok 1863 stoi na przełomie naszych dziejów: „stara Polska umiera - nowa się rodzi. Od tej bowiem chwili, kiedy ostatni z „kryjaków" ksiądz Brzózka na Podlasiu i ksiądz Mackiewicz na Żmudzi, ze wszech stron osaczeni, życie swe złożyli na ołtarzu walk o Wolność - stara Polska przeszła w okres nowego życia i chociaż lat trzeba było pięćdziesiąt, by znów cały naród do walki czynnej się sposobił, to jednak kiedy ta chwila nadeszła - stanęła młodzież polska u ordynku i w Legjonach I. II. i III. Brygady nie tylko sztandary wolności i imienia Polski podniosła w górę ale przygotowała się do tego by w 1918 r. od szańców Lwowa rozpocząć ostatni bój o Niepodległość i Wolność.

I miała ten honor, że na tych szańcach Lwowa - biła się razem z Weteranami 1863 r., którym ani strudzone życie, ni wiek - nie stały na przeszkodzie, by stare, podziurawione kulami sztandary 1863 r. wznieść znów ku chwale Orła Białego i przekazać je wreszcie najmłodszym żołnierzykom!

Niechaj więc w sześćdziesiątą szóstą rocznicę tego Czynu, pochylą się kornie czoła nasze przed tymi, których siwizną przeprószone włosy, okryte granatową czapką z Orłem białym — dają nam wzór cnoty obywatelskiej i rycerskiej i przekazanie „Czuj duch! Z bronią u nogi - strzeż swych granic i swej Wolności!

Cześć im za to i sława!

Z. Zygmuntowicz (W 66 rocznicę Powstania Styczniowego 1863-1929 weteranom lwowskim w hołdzie)