Feliks Konarski towarzysząc zaciekłej i bohaterskiej ofensywie Armii Polskiej na Monte Cassino  ułożył nocą w namiocie pieśń Czerwone Maki. Hanna Ordonówna również śpiewała na froncie żołnierzom na Bliskim Wschodzie piosenki z tekstami polskiej poezji.  

W tradycji  narodu polskiego modlitwa i patriotyczna twórczość  Mickiewicza, Słowackiego, Norwida, Konopnickiej, Sienkiewicza wychowywała pokolenia Polaków kochających Polskę i gotowych poświęcić życie i majątek dla Jej obrony.

 

Czyżby front wojny rosyjsko ukraińskiej przeniósł się na teren Polski skoro w Lublinie czytany jest poemat ukraińskiego poety Tarasa Szewczenki dla wzmocnienia ducha ukraińskiego żołnierza?  

Poemat Tarasa Szewczenki to etos nieludzkiej zbrodni,  najkrwawszej rebelii ruskiego chłopstwa pańszczyźnianego, hajdamaków i Kozaków przybyłych z podległej imperium rosyjskiemu Siczy Zaporoskiej,  zbrodni skierowanej przeciw szlachcie polskiej, ludności żydowskiej, kościołowi rzymskokatolickiemu i „poświęconej" przez duchownych prawosławnych w 1768 roku.  „ Z pochwyconych zdzierano żywcem pasy skóry, wkopywano ich w ziemię, głowy koszono, dziećmi wypełniano studnie , przy gościńcach stawiano szubienice, na każdej wisiał szlachcic, ksiądz, Żyd i pies – jedna wiara". W wioskach, miasteczkach opowiadano legendy, śpiewano pieśni sławiące hajdamacką fantazję i odwagę.

Biskup ukraiński Grzegorz Chomyszyn uważał Tarasa Szewczenkę za pierwszą przyczynę zatrutego ukraińskiego nacjonalizmu , który zwycięstwa narodowi nie przyniósł.

My, 40-miljomowy naród!" „ Nas więcej tu" „Żyjemy, żyjemy swojem życiem" - tak krzyczą dalej nasi przywódcy, hurrapatrjoci i narodowi szowiniści... Oni to doprowadzili naród nasz do ostatecznej katastrofy.

Tutaj rzeczywiście przytoczyć można słowa, które raz przecież udały się jednemu z naszych polityków, a które można uważać za aksjomat polityki ukraińskiej, a mianowicie, że umiemy „własnemi siłami" zarzucić sobie pętlicę na szyję, ażeby powiesić się, ale oderżnąć jej własnymu siłami już nie możemy.(bp Grzegosz Chomyszyn , Sprawa ukraińska, 1933r.)  

 

Historja kozaków znaną jest powszechnie. Był to lud wolny na żołdzie Polski; czasem za Rzeczpospolitą walczący, często przeciwko niej. Chmielnicki rzucił swych kozaków wolnych pod stopy cara Alexego – pisał Stefan Buszczyńsi.  Oto główne artykuły traktatu opiekuńczego zawartego w Perejesławiu w roku 1654, wskutek którego Moskwa objęła ziemie, zamieszkane przez Kozaków : „Kozacy (zauważać należy, że Kozacy nigdy nie zwą siebie Rusinami, bo rzeczywiście byli to potomkowie narodów azjatyckich, do których w małej liczbie przyłączali się włóczęgi z nad Dniepru) zachowają swe prawa i przywileje; będą się rządzić sami według zwyczaju przyjętego na swych zgromadzeniach - a żaden urzędnik państwa moskiewskiego nie ma prawa mieszać się do ich postanowień."

„Obierać sobie będą hetmana, którego ma car potwierdzić, który jednak będzie miał prawo przyjmować poselstwa zagraniczne. „Ze swej strony zaś Kozacy obowiązują się utrzymywać 60.000 wojska na usługi cara".

Zaledwie Chmielnicki traktat ten podpisał, a już poznał, ile złego zrobił Na łożu śmiertelnem zaklinał on tych, których ku sobie pociągnął, by do Polski wrócili; a w 4 lata później tj. 1658 roku traktat Hadziacki oznajmił, że Rzeczpospolita Polski, Litwy i Rusi powróciła do swej dawnej jedności pod jednym i tym samym królem polskim. Pozostała przy Moskwie tylko Mała Iluś, w której panował pierwiastek kozacki. (Stefan Buszczyński)

 

Taras Szewczenko , fragment poematu:

[...] Zawzięta gromada,

Jak śmierć sama nie żałuje

Ni lat, ni urody,

Ni szlachcianek, ni Żydówek.

Krew płynie do wody.

Ni kaleki, ni chorego,

Ni małej dzieciny

Nie zostało

Nie zaklęli

Złowrogiej godziny

Wszyscy legli, wszyscy rzędem;

Ani żywej duszy

Izraelskiej i szlacheckiej.

[...] Dajcie Lacha, krwi dawajcie,

Mięsa z krwią i pianą!

Morze krwi... nie dosyć morza.

[...]Od Kijowa do Humania

Legły polskie trupy.

 

Czy  mniejszość ukraińska i żydowska promuje w Polsce postać Chmielnickiego jako podległego carowi czy jako podstępnego sojusznika i  zbrodniarza wobec  Polaków i Kościoła Rzymskokatolickiego?

 

Nie zna ten narodu, kto mniema, że w Polakach odłączyć można jedno od drugiego: uczucie religijne od patrjotyzmu albo patrjotyzm od religji. Dlatego też ilekroć Polska walczyła w obronie wolności i krzyża Chrystusowego, od Mieczysława, od Bolesławów aż do 1863 roku, chociaż niekiedy upadała ciałem, zawsze zwyciężała duchem, bo wzmagała się na duchu (Stefan Buszczyński).