Śmietański urodził się w 1899 r. w podwarszawskich Zawadach, w rodzinie robotniczej, jako syn Władysława i Anny to funkcjonariusz UB.

W 1923 r. związał się Komunistyczną Partią Robotniczą Polski, ps. „Mojżesz”. Pracował – jak podał później w ankiecie personalnej złożonej w MBP – jako „chydrałulik”, najpierw na Stacji Pomp „Osadnik” (ul. Czerniakowska), a od 1928 r. w Wodociągach i Kanalizacji.

W czasie wojny należał do komunistycznych: PPR i GL/AL. W wojewódzkim UBP w Warszawie zaczynał na początku 1945 r. jako wywiadowca (kapuś). Funkcja kata ukryta była pod pojęciami: „oficerem do zleceń” i „do dyspozycji szefa”. Sprawował również funkcję „agenta zaopatrzenia”, chyba po to, aby urozmaicić sobie monotonną pracę.

Wydział Personalny warszawskiej bezpieki uznał go za element „politycznie rozwinięty nieźle”. Określono go także jako „dobrego demokratę, na co ma poręczenia przez członków PPR”.

Sądząc z podpisów na protokołach wykonania wyroków śmierci – był ledwo piśmienny. On też w dokumentach widnieje jako „dowódca plutonu egzekucyjnego”. Tymczasem strzelał w tył głowy tylko on sam. 

Po raz pierwszy zdjęcie st. sierż. Piotra Śmietańskiego opublikowano w albumie Jacka Pawłowicza „Rotmistrz Witold Pilecki 1901-1948” (Wydawnictwo Instytutu Pamięci Narodowej, 2009). Namówiłem historyka IPN, aby prócz materiałów ikonograficznych przedstawiających rotmistrza, jego rodzinę i współpracowników, pokazać także twarze morderców – od przywódców komunistycznej partii i państwa, szefostwa Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, po „oficerów” śledczych bezpieki, sędziów, prokuratorów, w końcu Śmietańskiego. Jacek Pawłowicz najdłużej szukał właśnie jego fotografii.

Po opublikowaniu albumu rozdzwoniły się telefony – wreszcie, po latach mogliśmy zobaczyć twarz (w bardziej dosadnych słowach: mordę) tego oprawcy. Ale zaraz pojawiło się pytanie: Co się z nim dzieje? Nikt nigdy go nie odszukał. Pojawiały się jedynie informacje, że wyjechał do Izraela.

Adam Cyra, historyk z Muzeum Auschwitz, napisał: „Na temat tego zbrodniarza, wykonującego wyroki śmierci w majestacie komunistycznego prawa, niewiele można ustalić. Kiedy się urodził, jak przebiegała jego młodość i jakie były jego losy w czasie wojny, nic nie wiemy. Podobno za pozbawienie życia więźnia otrzymywał tysiąc złotych. Pensja nauczycielska w tym czasie wynosiła sześćset złotych. (…) Obecnie powinno się ustalić jego losy, o ile tam [w Izraelu] żyje. Polska powinna zażądać jego wydania celem należytego osądzenia i ukarania”.

Informacji o kacie z Rakowieckiej szukano wszędzie. Nie było ich jednak w żadnej polskiej ewidencji: Wydziale Kadr Centralnego Zarządu Służby Więziennej, Centralnym Departamencie Kadr MON, Archiwum Wojsk Lądowych i jego trzech filiach, Biurze Ewidencji i Archiwum UOP, Biurze Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN w Warszawie. Śmietański nie figurował również w rejestrze PESEL. W związku z brakiem jakichkolwiek danych o mordercy śledztwo przeciwko niemu zostało w 2004 r. umorzone.

Ostatecznie udało się ustalić, że Piotr Śmietański zmarł na gruźlicę jeszcze w 1950 r.

 

Wśród najbardziej znanych więźniów, prócz Witolda Pileckiego, od kuli Śmietańskiego zginęli:

Ks. Rudolf Marszałek - 10 marca 1948 r.,

Włodzimierz Marszewski - 10 marca 1948 r.,

Hieronim Dekutowski, „Zapora” – 7 marca 1949 r.,

Adam Doboszyński – 29 sierpnia 1949 r.

 

Polscy bohaterowie zostali następnie potajemnie zrzuceni do dołów śmierci na „Łączce” – dzisiejszej kwaterze „Ł” cmentarza wojskowego na Powązkach.

 

Tadeusz Płużański