Wczoraj obchodziliśmy 121 rocznicę urodzin bł. Prymasa Tysiąclecia, media społecznościowe były pełne jego nauczania i anegdot na temat jego życia. Dziś chcemy pochylić się nad istotną kwestią: dlaczego Stefan Kardynał Wyszyński nie został Papieżem, dlaczego ustąpił miejsca św. Janowi Pawłowi II?

Jakie były szanse bł. Prymasa Polski na objęcie tego urzędu w Kościele? Okazuje się, że całkiem spore, o czym wspomniał w swoich zapiskach z konklawe. Polecamy ciekawy artykuł – fragment książki Grzegorza Polaka, „Najbardziej lubił nasturcje. Nieznane fakty z życia Prymasa Wyszyńskiego”, Wydawnictwo M i Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego 2020, na portalu Aleteia. Podano tam 5 kontrargumentów – motywów, jakimi kierował się błogosławiony Stefan Wyszyński, odmawiając podjęcia posługi, którą mógłby z wielkim powodzeniem wypełnić.

Kiedy dwaj główni faworyci włoscy blokują się nawzajem, bo żaden z nich nie może uzyskać wymaganej większości głosów, w przerwie między głosowaniami zgłasza się do prymasa grupa elektorów z pytaniem, czy przyjąłby wybór. Kard. Wyszyński zdecydowanie odmawia, podając pięć argumentów. Nocą, pod datą 17 października (wtorek), zapisuje:

  1. Już wielokrotnie wypowiadałem swoje stanowisko, jeszcze przed wyborem Pawła VI, że Lud Rzymski ma prawo mieć biskupa rzymskiego, z narodu italskiego, niezależnie od tego, że Rzym dziś jest miastem międzynarodowym, na tym stanowisku stoję dziś;
  2. Nadto, uważam, że moim życiowym zadaniem jest bronić Kościoła na Wschodzie centralnej Europy, dla tego celu szukam sprzymierzeńców, jak o tym świadczy ostatnia nasza podróż po Niemczech. Do mnie należy nawet paść na granicy polsko-sowieckiej, gdyby Bóg tego ode mnie zażądał;
  3. Przekroczyłem 77 lat, a papież musi mieć siły do pracy;
  4. Na Stolicy Apostolskiej musi zasiąść człowiek wszechstronnie do tego przygotowany;
  5. Gdyby wybór padł na kardynała Wojtyłę, uważam, że miałby obowiązek wybór przyjąć, gdyż Jego zadania w Polsce są inne.

Kiedy prymas orientuje się, że szanse metropolity krakowskiego rosną, staje się gorącym rzecznikiem jego kandydatury.

Obaj: św. Jan Paweł II i bł. Prymas Millenium odczytali w wyniku konklawe dzieło Matki Bożej Jasnogórskiej. Obaj podjęli zgodnie Jej plan, dopóki to było możliwe – działając wspólnie. W pewnej chwili bł. Prymasa zabrakło, co ośmieliło tych, którzy mieli swoje pomysły na ten Pontyfikat i rozpoczęli nękanie coraz bardziej schorowanego Papieża.

Na całym świecie katolicyzm przechodzi próbę wiary, pogłębionej przez następcę św. Jana Pawła II – Ojca Świętego Benedykta XVI. Pozostaje Polska, która jest atakowana zaciekle przez satanistów wszelkiej barwy – za swoje oddanie Bogu i Niepokalanej.

I rodzi się pytanie… co na tronie Piotrowym mógłby osiągnąć bł. Stefan Kardynał Wyszyński? Co na urzędzie Prymasowskim wypracowałby św. Karol Wojtyła? Wychowani i uformowani przez św. Jana Pawła II nie wyobrażaliśmy sobie takiej sytuacji, a jednak – warto się nad tym zastanowić dlatego, że wpływ bł. Stefana Kardynała Wyszyńskiego na Kościół jest widoczny właśnie teraz, po beatyfikacji, w drodze do kanonizacji. Bo obu tych mężów stanu łączy coś kluczowego: głębokie oddanie Matce Bożej, która wychowuje całe pokolenia świętych. A w chwili zamętu warto jest wracać do tego nauczania, które jest zgodne z wielowiekowym Magisterium Kościoła. I w tym kierunku oczekiwać godnej kontynuacji.