- Celem Niepokalanowa jest oddanie się Niepokalanej. Gdyby odszedł od tego celu, powinien przestać istnieć – tak ostro brzmi myśl Rajmunda Kolbe, który jest Patronem rodzin, między innymi. Dlatego Niepokalanów jest dla nas miejscem bliskim, bo zakonnicy dobrze pamiętają tę wypowiedź, znają tę zasadę.

Dlatego co roku odbywa się tu Wielkie Zawierzenie – o którym opowiadał u nas O. Mirosław Kopczewski – inicjator wydarzenia. Wielkie – bo wszystkich i wszystko  zawierzamy Bogu i Niepokalanej. Bez tego oddania spraw we właściwe ręce, nie można by wykonać bodaj kroku naprzód w naszym życiu.

14 sierpnia, czyli we wspomnienie św. Ojca Maksymiliana – to data jego narodzin dla Nieba, czyli ofiary z życia. Tego dnia w Niepokalanowie koncertowało Mazowsze, Grzegorz Kasjaniuk opowiadał o Gietrzwałdzie, ubogacając naszą pamięć nowymi szczegółami… ale najistotniejsza dla nas była spowiedź i Eucharystia, której przewodniczył właśnie O. Mirosław.

Dlaczego?

Podczas Mszy Świętej, zawierzono Bogu i Bogurodzicy Maryi nasze rodziny. O. Mirosław opowiedział nam historię rodziny św. Ojca Maksymiliana, czym udowodnił, jak Bóg przygotowuje świętość człowieka w tej podstawowej wspólnocie.

Rodzice: Ojciec patriota, Matka rozmodlona

 

Juliusz i Marianna Kolbe pobrali się mimo przeszkody, jaką stanowiło późno rozpoznane powołanie Marianny. Pragnęła ona życia zakonnego i doprowadziła do tego, że oboje małżonkowie wstąpili do Trzeciego Zakonu św. Franciszka. Dlaczego w ogóle wyszła za mąż – bo było to jedyne rozwiązanie w jej sytuacji. Miała poślubić gorliwego katolika i tak się stało. Juliusz Kolbe był bardzo dobrym mężem, który utrzymywał rodzinę, nawet po rozstaniu – ale łatwo mu z tym nie było. Dlatego mały Rajmund, Franciszek i Józef chowali się w domu, w którym modlitwa była na miejscu pierwszym, a miłość była przyjmowana jako jej owoc.

Juliusz Kolbe zginął podczas wojny, poszukując syna – Franciszka – w Legionach. Ich dom był otwarty dla ludzi, którzy mieli Boga i Ojczyznę w sercu.

 

Bracia: patrioci i katolicy

Franciszek był tym synem, który przypominał matkę. A jednak to o jego zbawienie martwił się przyszły święty. Bo Franciszek wystąpił z zakonu franciszkańskiego, ale – jak podkreślił O. Mirosław – zrobił to nie z kaprysu, tylko w obronie Ojczyzny. Jego dalsze losy potoczyły się burzliwie, związał się z kobietą, miał dziecko, nie odnalazł jednak szczęścia w rodzinie.

Józef miał wiele wspólnego z Rajmundem: był pod jego kierownictwem duchowym przez całe życie. Administrował „Rycerza Niepokalanej”, pisząc nie tylko prozę, ale i poezję. Wrażliwy, skromny, cichy – nigdy nie wystąpił przeciw wartościom, w których szacunku byli wychowani wszyscy.

Rajmund Kolbe, św. Ojciec Maksymilian: rozterki i wiara

 

Niewielu z nas wie, że św. Ojciec Maksymilian chciał wystąpić z zakonu, wraz z bratem, Franciszkiem – aby udać się do Legionów i być Polskim Żołnierzem. Nieprzypadkowo powiedział o nim bł. Stefan Kardynał Wyszyński, mówiąc o ofierze z życia, dokonanej właśnie 14 sierpnia 1941 roku:

 -  Żołnierz Chrystusowy zastąpił Żołnierza Polskiego!

Rajmund Kolbe potrzebował także chwili, by dojść do wniosku, jakie jest jego powołanie, jaka to służba go czeka. Ale zarówno Franciszek, jak i on, szli za ojcem, który uformował ich na Rycerzy. Nad oddaniem Niepokalanej czuwała matka, której obecność zakończyła rozterki syna. Zdecydował pozostać w zakonie i walczyć dla Maryi. A nawet się nie domyślał, w jaki sposób i z czym przyjdzie mu się zmierzyć…
 

Dla nas

 

Co z tego wynika dla nas? Wzór rodziny Kolbów nie jest tak powszechnie znany, jak być powinien. Bo obrazuje on żywą wspólnotę, która też przechodziła swoje kryzysy, a jednak pozostała wierna Bogu, Bogurodzicy i sobie, poprzez więzi rodziców ze sobą i z dziećmi. Można się zastanawiać, jak wyglądałaby ta rodzina, gdyby nie było rozterek duchowych matki. Czy byłoby w tym domu mniej modlitwy, więcej akcji? A przecież – ta właśnie rodzina uformowała świętego człowieka.

I takie jest przesłanie dla nas: dbajmy o modlitwę rodzinną, bo oczywiście, każdy może zwracać się do Boga sam, ale gdy pragnie żywej relacji, to wspólna modlitwa staje się jej budulcem.

Zawierzajmy zatem Bogu i Niepokalanej nasze rodziny.

Więcej o Wielkim Zawierzeniu tutaj

 

Aleksandra Pietkiewicz