Z kraju

Międzymorze – utopia czy rzeczywistość?

miedzymorze

Idea Międzymorza, którą bezskutecznie chciał wcielić w życie Marszałek Józef Piłsudski odżyła w najnowszej polskiej polityce.

Idea federacyjnego Międzymorza stała się bliską sercu Józefa Piłsudskiego już na początku XX w. Nawiązywała do Rzeczpospolitej Obojga Narodów, państwa tolerancji i wielobarwności kulturowej. Była zabezpieczeniem przed ekspansją silnych państw: Rosji i Niemiec.

Federalistyczne plany Marszałka

Idea ta dojrzewała w okresie przygotowywanej walki niepodległościowej. W tamtych czasach skierowana była głównie przeciwko imperialistycznym działaniom Rosji. Nasz wschodni sąsiad w wyniku rozbiorów zagrabił 463 tysiące kilometrów kwadratowych. Ciemiężył również inne narody – Litwinów, Ukraińców, Łotyszy. Piłsudski marzył, aby „sojusz sterroryzowanych zamienić na sojusz wyzwolonych” W takim sojuszu łatwiej można by było ustabilizować swoją niepodległość.

Ta idea nasiliła się w okresie I wojny światowej. Na tereny, które opuszczali Niemcy, wkraczała Rosja. Piłsudski chciał na tych ziemiach odbudować na tyle potężny organizm, który potrafiłby się oprzeć Niemcom i Rosji. Planował stworzenie Międzymorza. Docelowo myślał o utworzeniu trójkąta ABC – Adriatyk, Bałtyk i Morze Czarne. W 1919-1920 roku plan zakładał dwa warianty. Program minimum, czyli utworzenie Polski na wzór szwajcarski z kantonami: polski (Warszawa), litewski (Wilno) i białoruski (Mińsk). Gdyby się to udało, zamierzał do tych trzech krajów dołączyć Łotwę i Ukrainę. Miał to być kordon państw pod polskim przewodnictwem.

Marszałek obawiał się sprzeciwu Litwinów. Dlatego ważne dla niego było pozyskanie Łotyszy i Estończyków, którzy ze wschodu wywieraliby nacisk na swoich sąsiadów. A Ryga i Libawa zrekompensowałyby Gdańsk, zdominowany przez siły niemieckie. Niestety Litwa nie dojrzała do suwerenności. Cały czas zamiast wybić się na swoją podmiotowość, była jedynie przedmiotem gry obcych państw. Pod koniec I wojny Niemcy zaczęli na tych terenach organizować swoje państwo satelickie, które miało być przedłużeniem Prus. Gdy Niemcy wycofywali się z tych terenów, zajmowali je Polacy, stanowiący większość mieszkańców. Kolejno kontrolę nad Litwą przejęli bolszewicy, tworząc Litewsko-Białoruską Republikę Socjalistyczną. Zachodnia część Litwy nadal pozostawała pod patronatem Niemiec.

Na wiosnę 1919 roku polskie wojska wyparły bolszewików z Wilna, miasta, w którym przytłaczającą większość stanowili Polacy. Piłsudski nie wcielił wtedy Wilna do Polski. W myśl swoich federacyjnych planów wydał „Odezwę do mieszkańców Wielkiego Księstwa Litewskiego”. Tłumaczył w niej, że wojska polskie nie są wzorem armii rosyjskiej i nic siłą mieszkańcom Wilna nie narzucają. Oni sami powinni decydować o swoim losie. Piłsudski zrezygnował z wojskowego zarządu Wileńszczyzny. Ustanowił jedynie zarząd cywilny, w skład którego wchodziła miejscowa ludność. A cel zarządu to przygotowanie wyborów.

Piłsudski myślał o Wielkiej Litwie trójkantonowej z Kownem jeszcze wtedy okupowanym przez Niemcy, a w przyszłości oddanym Litwinom, z Wilnem z większością polską i z Mińskiem z białoruską. Plany te zniweczyła ekspansja bolszewicka i alians Rosji z Niemcami. Wilno znalazło się pod rządami niemieckimi. Po zajęciu Wilna przez Żeligowskiego w 1920 roku, Piłsudski nie zajął Kowna i wrócił do idei trójkantonowej. Myślał o utworzeniu Litwy Środkowej. Litwa koncepcji Piłsudskiego nie poparła. Zgodziła się na układy z Niemcami, którzy za pomoc mieli otrzymać dla swoich kolonistów 1/6 parcelowanej ziemi.

Podobnie nie udało się z Białorusinami, którzy nie dojrzeli jeszcze do samodzielnej tradycji państwowej. Dawniej związani byli z Polską, później z Rosją.

Idee federacyjne z Ukrainą widział Piłsudski w rządzie atamana Petlury. Polacy zgodzili się pomóc Ukraińcom w walce, ale tylko na terenach dawnej Rzeczypospolitej. W ten sposób chciano zablokować pretekst do interwencji rosyjskiej. Rada Komisarzy Ludowych przekreśliła bowiem traktaty rozbiorowe. W imię pozyskania ludności ukraińskiej, na terenach wyzwalanych, Piłsudski nakazał dowódcom polskim ustanowienie ukraińskiej administracji cywilnej. Ukraińcy jednak nie dojrzeli jeszcze do niepodległości. Wprawdzie nienawidzili Rosjan, ale nie ufali Polakom. Nie mieli też wyszkolonej armii, która mogła by walczyć o niepodległość.

Plan odbudowy Polski nawiązującej do dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów nie powiódł się.

Może tylko w pewnym sensie został zrealizowany wobec Łotyszy. Piłsudski wyzwolił Łotwę z panowania Rosjan w „wojnie zimowej” w styczniu 1920 roku.

Idea Międzymorza okazała się wówczas przedwczesna.

Kontynuatorzy idei Piłsudzkiego
Czy w dzisiejszych czasach idea Międzymorza ma szanse na powodzenie? Do politycznej wizji Piłsudskiego nawiązywał śp. prezydent Lech Kaczyński. Największe zagrożenie dla przyszłości Polski widział w Rosji. Dlatego kwestia wschodnia miała dla niego fundamentalne znaczenie. Myślał o zbudowaniu silnej pozycji Polski, aby stała się przywódcą bloku państw Europy Środkowo-Wschodniej. W myśl tej zasady zdecydowanie poparł Gruzję w walce z rosyjskim agresorem.

W kontekście obecnej sytuacji na Ukrainie, gdzie cały czas toczy się walka z Rosją, jakże proroczo brzmią pamiętne słowa Lecha Kaczyńskiego powiedziane na placu Tbilisi w 2008 roku: „wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę.”

Dalszą politykę wschodnią opartą na sojuszach państw zagrożonych imperializmem rosyjskim przerwała tragedia smoleńska.

Teraz po wyborze Andrzeja Dudy na prezydenta ta idea odżyła na nowo. Prezydent nawiązuje w polityce zagranicznej do działań Lecha Kaczyńskiego

Prezes PiS Jarosław Kaczyński rekomendując w listopadzie 2014 roku w Krakowie Andrzeja Dudę na stanowisko prezydenta RP tak mówił: „Polsce potrzebny jest nowy pierwszy obywatel Rzeczypospolitej. Potrzebny jest człowiek, który będzie miał odwagę i determinację Józefa Piłsudskiego. Tę, którą przejął Lech Kaczyński. Który będzie potrafił wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności za zmianę, której potrzebujemy. Człowiek, który połączy siłę młodości z doświadczeniem starszych pokoleń.”

Prezydent Andrzej Duda od początku swojej kadencji mówił, że będzie dążył do utworzenia partnerskiego bloku państw od Bałtyku po Morze Czarne i Adriatyk. Pragnąc wspólnie realizować interesy państw Europy Środkowo-Wschodniej w Unii Europejskiej z przywódcami państw Grupy Wyszehradzkiej poszerzonymi o Bułgarię, Rumunię, Kraje Bałtyckie, Chorwację, Polska powinna się zabezpieczyć przed nadmierną dominacją krajów starej UE. Skutki takiej dominacji każdy może dostrzec, Polityka gospodarcza UE podporządkowana jest interesom najsilniejszego państwa, jakim są Niemcy. Rezygnacja z wydobycia gazu łupkowego, forsowanie polityki klimatycznej mającej na celu rezygnację z wydobycia węgla, budowa gazociągu Nord Stream 2, wszystkie te działania mają cel, aby mniejsze kraje Europy Środkowo-Wschodniej zepchnąć na margines.

Ze wschodu większości państw Europy Środkowo-Wschodniej zagraża ekspansjonizm Rosji, który mieszkańcom Ukrainy stworzył piekło wojny.

W budowanie sojuszy państw międzymorza zainteresowanych jest coraz więcej państw. Gorącą propagatorką tej idei jest prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović. Podczas ubiegłorocznego Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku zainicjowała mini szczyt grupy, noszącej nazwę „Adriatyk-Bałtyk-Morze Czarne (ABC). Na jej zaproszenie zebrało się czterech prezydentów, jeden premier i ministrowie spraw zagranicznych dwunastu państw. Inicjatywa ABC obejmuje dwanaście państw: Austrię, Bułgarię, Chorwację, Czechy, Estonię, Węgry, Łotwę, Litwę, Polskę, Rumunię, Słowację i Słowenię. Państwa te geograficznie zamykają od północy granicę na Bałtyku, a od południa – na Adriatyku. Łączy je od wieków jedna wspólnota kulturowa. I trudna droga polityczna. Jest to duży region. Stanowi 28 proc. całego terytorium Unii Europejskiej i reprezentuje ponad jedną piątą ludności UE.

Pomimo to kraje te wypracowują jedynie ok. 10 proc. łącznego produktu krajowego brutto wszystkich krajów Unii. Trzeba się wspólnie zastanowić, jak to zmienić. Kluczowa jest kwestia bezpieczeństwa związanego z niezależną energetyką. Łączy nas także współpraca w dziedzinie inwestycji w transporcie i infrastrukturze. Bezpieczny przepływ energii między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym pozwoli zbliżyć rynki tych krajów. Ale nie tylko bezpieczeństwo gospodarcze jest w tej grupie priorytetem. Nie mniej ważne jest bezpieczeństwo polityczne, które po ukraińskim kryzysie zostało zagrożone. Wspólna sprawa to także kwestia uchodźców i ciągła presja Niemiec na rozlokowanie ich w mniejszych krajach UE.

Prezydent Chorwacji jest zainteresowana przywództwem Polski w trójkącie ABC i będzie przekonywała inne państwa do takiego rozwiązania

Może dawna niespełniona a teraz zmodyfikowana idea Piłsudskiego doczeka się w końcu realizacji? Szanse na to są bardzo duże. Wszystko zależy od dobrych negocjacji uświadamiających tym krajom korzyści wypływające z takiego aliansu.

Fot. Wikipedia

 

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

25 komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra