Kościół

Episkopat Polski w końcu zabrał głos w sprawie „Amoris Laetitia”

8 czerwca br. na 379. Zebraniu Plenarnym KEP w Janowie Podlaskim Episkopat Polski uchwalił Wytyczne Pastoralne do Adhortacji „Amoris laetitia”.

Papieski dokument, wraz z poprzedzającym go dwuczęściowym Synodem o małżeństwie i rodzinie (2014-1015), wprowadził do Kościoła niebywały zamęt. Pojawiły się uzasadnione pytania o to, czy Franciszek podważył nierozerwalność małżeństwa. Opierały się one zwłaszcza na niejasnym przypisie 351 do paragrafu 305 tej adhortacji. Paragraf ten mówi: „Ze względu na uwarunkowania i czynniki łagodzące możliwe jest, że pośród pewnej obiektywnej sytuacji grzechu osoba, która nie jest subiektywnie winna albo nie jest w pełni winna, może żyć w łasce Bożej, może kochać, a także może wzrastać w życiu łaski i miłości, otrzymując w tym celu pomoc Kościoła”.

Sam przypis brzmi następująco: „W pewnych przypadkach mogłaby to być również pomoc sakramentów. Dlatego kapłanom przypominam, że konfesjonał nie powinien być salą tortur, ale miejscem miłosierdzia Pana, (Adhort. apost. Evangelii gaudium [24 listopada 2013], 44: AAS 105 [2013], 1038). Zaznaczam również, że Eucharystia nie jest nagrodą dla doskonałych, lecz szlachetnym lekarstwem i pokarmem dla słabych, (tamże, 47: 1039)”.

Pojawiła się tutaj wątpliwość, czy papież Franciszek chce zgodzić się na udzielanie Komunii Świętej rozwodnikom żyjącym w nowych związkach i żyjących jak mąż z żoną. W praktyce oznaczałoby to bowiem uznanie, że małżeństwo nie jest nierozerwalne. Skoro można opuścić ważne zawarte małżeństwo, zawrzeć związek cywilny i być bez grzechu ciężkiego to znaczy, że przysięga małżeńska nie zawsze obowiązuje na całe życie.

Kto miał jeszcze jakieś wątpliwości powinien stracić je wraz z chwilą, kiedy 5 września 2016 r. opublikowano list Franciszka do biskupów z Buenos Aires, którzy ogłosili, że adhortacja papieska w pewnych wypadkach dozwala na dopuszczenie osób rozwiedzionych i żyjących w powtórnych małżeństwach cywilnych do Komunii Świętej, i to bez spełnienia przez nich warunku czystości, o którym mówił Jan Paweł II, oczywiście po wcześniejszym „rozpoznaniu” sytuacji przez kapłana.

Franciszek napisał w liście:

otrzymałem pismo Regionu Duszpasterskiego Buenos Aires „Podstawowe kryteria aplikacji rozdziału VIII „Amoris Laetitia”. Bardzo dziękuję za przesłanie mi go. Gratuluję Wam powziętej pracy: to prawdziwy przykład towarzyszenia kapłanom… wszyscy wiemy, jak bardzo konieczna  jest bliskość biskupa z jego klerem i kleru z biskupem (…)

Pismo jest bardzo dobre i w pełni wyjaśnia sens ósmego rozdziału „Amoris Laetitia”. Nie ma innych interpretacji. Jestem pewien, że przyniesie ono wiele dobra. Niech Pan wynagrodzi Wam ten wysiłek duszpasterskiego miłosierdzia.

To właśnie duszpasterskie miłosierdzie wzywa nas do wyjścia na spotkanie oddalonych i do podjęcia drogi przyjęcia, towarzyszenia, rozeznawania i integracji we wspólnocie Kościoła. Wiemy, że jest to wymagające, chodzi bowiem o duszpasterstwo „ramię w ramię”, które nie zadowala się środkami programowymi, organizacyjnymi czy prawnymi, także koniecznymi.

Po prostu: przyjąć, towarzyszyć, rozeznawać, integrować. Z tych czterech postaw duszpasterskich najmniej kultywowana i praktykowana jest postawa rozeznawania, dlatego uważam za pilne formowanie do rozeznawania – osobistego i wspólnotowego – w naszych seminariach i pośród kleru1.

W piśmie tym wprost jest mowa o tym, że „nie ma innych interpretacji”, które byłyby ważne i prawdziwe poza liberalnym ujęciem biskupów argentyńskich. Wielu tradycyjnych katolików dostrzegło ten przełom, ale bagatelizowało go, mówiąc, że jest to tylko list i można go w zasadzie traktować jako korespondencję prywatną, tylko pewną opinię. Prawie rok później 5 czerwca 2017 r. na polecenie Papieża list ten został wpisany do wykazu dokumentów Stolicy Apostolskiej (Acta Apostolicae Sedis) i w ten sposób został wyniesiony do rangi oficjalnego Magisterium Kościoła. Znamienne, że decyzja ta nie została nagłośniona, a w polskich mediach znalazła się z kilkumiesięcznym opóźnieniem i to nie we wszystkich. Nie poświęcono jej też należytej uwagi.

Do tego właśnie dokumentu i całego zamieszania odniósł się właśnie Episkopat Polski. Polscy katolicy czekali na te wytyczne ponad dwa lata, prosząc nawet w specjalnej petycji o zabranie głosu w tej sprawie. W Wytycznych możemy przeczytać:

Nie ulega więc wątpliwości, że papież Franciszek w adhortacji „Amoris laetitia” w żaden sposób nie podważa nauczania swych Poprzedników.

Wobec powyższego, duszpasterzy, osoby konsekrowane i wiernych świeckich zachęcamy do przyjęcia zawartego w „Amoris laetitia” nauczania papieża Franciszka, który konsekwentnie realizuje dzieło odnowy Kościoła w duchu Chrystusowej Ewangelii.

Dalej jest obszerny fragment poświęcony osobom w „sytuacji nieregularnej”. Samo użycie tego sformułowania budzi kontrowersje, bo jest to eufemistyczna nazwa osób żyjących w grzechu ciężkim, która relatywizuje katolicką moralność. Jest to nowomowa, której jedynym celem nie jest nazwanie rzeczy po imieniu i która jest wykorzystywana do umacniania etyki sytuacyjnej potępionej przez Kościół.

Wyjaśnienia Episkopatu Polski są niezwykle ogólne, a przez to niejasne. Przywołane są papieskie określenia typu „integracja” i „towarzyszenie”, ale nie ma konkretnej deklaracji, żeby choć jednak osoba żyjąca „w sytuacji nieregularnej” otrzymała w przyszłości Komunię Świętą.

Polscy biskupi zostali postawieni w trudnej sytuacji. Z jednej strony, tak jak wiele episkopatów, chcąc być wiernym nauczaniu Franciszka powinni przekreślić nauczanie Jana Pawła II i iść pod prąd swoim wiernym. Z drugiej strony, jeśli nie chcą się im narażać, powinni odrzucić najdalej idące rozstrzygnięcia Franciszka.

Oni natomiast wybrali trzecią drogę, jak zawsze drogę kompromisu i umiarkowania, tłumacząc, że podpisują się pod wszystkim, co powiedział papież Franciszek, ale… pojmują je w taki sposób, że nie ma w tym nauczaniu nic nowego w stosunku do dotychczasowej doktryny.

Jest to rozwiązanie dobre dla katolików w Polsce, które służy Kościołowi i może uchronić nas przed upadkiem rodziny i wiary. Tyle, że opiera się na rozumowaniu, które trudno obronić. Papież Franciszek naprawdę bowiem dokonał rewolucyjnych zmian i świadczy o tym fakt, że wiele episkopatów zaczęło już udzielać Komunii Świętej rozwodnikom żyjącym w nowych związkach, a Watykan nie potępia tych działań.

1 Źródło: https://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/dokumenty/listy-papieskie/art,10,pelne-tlumaczenie-listu-papieza-franciszka-do-biskupow-argentynskich.html.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

5 komentarzy

5 Komentarzy

  1. prawo

    13 czerwca 2018 at 11:35

    Nikt jeszcze nie rozwiązał takiego oto problemu.

    Rozważmy dwa przypadki co do grzechu śmiertelnego:
    1. Małżeństwo się rozwodzi z np. winy męża i mąż idzie do piekła, żona być może też, bo jest powódką i jest też rozwódką jako, że obydwoje żyją z innymi po rozwodzie.
    2. Mąż morduje moruje żonę, odsiaduje za to np. 8 z 15 zasądzonych lat, po wyjściu spowiada się szczerze po czym umiera … i idzie do nieba.
    Gdzie tu logika? Uważacie Państwo, że Pan Bóg tak myśli i tak postępuje, czy też w tym rozumowaniu, że lepiej czasami zamordować jest jakiś błąd? Kto odpowie jak rozwiązać ten problem?

    Przy Papieżu trwamy gdyż reprezentuje on Chrystusa na Ziemi ale jeśli on odstępuje od Św. Ewangelii to i my powinniśmy od niego odstąpić, aby nie pociągnął nas do piekła.

    • cinek

      13 czerwca 2018 at 14:32

      Ale żeś wymyślił/wymyśliła. Po pierwsze z cudzołóstwa też się możesz nawrócić i szczerze żałować, po drugie ktoś kto świadomie i z premedytacją (na co wskazujesz) morduje raczej się nie nawróci ponieważ takiego czynu dopuszcza się ktoś kto wpadł mocno w sidła szatana. Po trzecie kościół nie może przyzwolić na grzech. Nie osądza ale po prostu nie przyzwala na grzech ponieważ zasady określił sam Bóg. Więc kościół nie przyzwala kierując się nauką Jezusa ale też nie osądza, robi to Bóg który wie wszystko i który na sądzie bierze pod uwagę wszystkie okoliczności i kieruje się miłosierdziem. Tak to widzę:)

  2. PM

    13 czerwca 2018 at 12:19

    NOWY TESTAMENT Apokalipsa św. Jana
    List do Kościoła w Laodycei
    15 Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś.
    Obyś był zimny albo gorący!
    16 A tak, skoro jesteś letni
    i ani gorący, ani zimny,
    chcę cię wyrzucić z mych ust14.

  3. Pingback: wcm549w4xjc5nvtc5tvewcr

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra