Polskość

Cud nad Wisłą: zaniechania ze strony polskiego Kościoła

W materiale pt. „Cud nad Wisłą – przebieg wydarzeń nadprzyrodzonych”  opisałem rolę Matki Bożej w Bitwie Warszawskiej, Jej obecność na polu bitwy, zeznania świadków, którzy widzieli jak dwukrotnie (14 i 15 sierpnia 1920 r.) gdy pojawiła się na niebie.

No właśnie. Były dosłownie tysiące świadectw w tej sprawie i co z nimi robiono? Co Kościół z nimi robił? Tak naprawdę nic. Informacje o objawieniach miał kard. Aleksander Kakowski. Pisał przecież o nich. Był w latach 1913-1938 arcybiskupem metropolitą warszawskim, a w latach 1925- 1938 również prymasem.

To on, jak słusznie zauważają ks. Józef Maria Bartnik i Ewa J. P. Storożyńska, autorzy książki „Matka Boża Łaskawa a cud nad Wisła”, powinien wydać komunikat: „Kuria Metropolitarna Warszawska rozpoczyna kanoniczne badanie publicznego zjawienia się Bogurodzicy bolszewikom 14 sierpnia roku 1920 w Ossowie i 15 sierpnia w Wólce Radzyńskiej. Uprasza się bezpośrednich i pośrednich świadków o składanie relacji na ręce notariusza Kurii Metropolitalnej”.

To on powinien przypilnować, by odpowiednie komisje przesłuchały pod tym kątem jeńców. To on powinien zadbać, by rzetelne informacje na ten temat docierały do katolików w Polsce i na całym świecie.

Inni biskupi również powinni się w to zaangażować. W Bitwie Warszawskie brali udział ludzie z całej Polski. Najłatwiej było do nich dotrzeć w ich parafiach.

Nikt nie kiwnął palcem? Dlaczego? Przede wszystkim dlaczego taki bierny był kard. Kakowski?

Pełna odpowiedź na to pytanie powinna być poprzedzona szczegółowymi badaniami historycznymi. Bez nich jednak też możemy postawić pewne hipotezy, jak się wydaje bliskie prawdy.

Ze strony polityków, ukrytej w tych środowiskach masonerii, mającej ponadto w tej sferze znaczne wpływy, oraz ze środowisk piłsudczykowskich płynął jeden silny, wyraźny i jednoznaczny sygnał: „Zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej było wyłącznie dziełem człowieka, dziełem armii polskiej, dziełem narodu polskiego, dziełem Piłsudskiego”.

Taki sygnał trafiał na podatny grunt. Cechą polskich ówczesnych biskupów była spolegliwość wobec władzy państwowej. Polscy biskupi ówcześni to byli biskupi, którzy objęli swoje stanowiska podczas zaborów, a zaborcy tolerowali tylko biskupów spolegliwych. Bez zgody zaborców nikt w zasadzie nie mógł zostać biskupem.

Historia życia ks. Kakowskiego potwierdza, jak się wydaje, te prawdy. Interesująca może tu być dla nas rozprawa naukowa ks. Bronisława Czaplickiego pt. „Działalność ks. Aleksandra Kakowskiego w Petersburgu w latach 1910-1913”.

Akademia Duchowna w Petersburgu była jedyną uczelnią katolicką na terenie Rosji (nie było takiej zatem w zaborze rosyjskim).

„Według zamysłu władz rosyjskich – czytamy w pracy ks. Czaplickiego – służyła raczej celom państwa rosyjskiego niż dobru Kościoła katolickiego. Miała przygotowywać posłusznych sług caratu, dlatego znajdowała się pod szczególną presją. Chociaż była ona wyższą uczelnią teologiczną, to jednak znaczną część czasu wykładowego zajmowały lekcje z historii i geografii Rosji oraz literatury i języka rosyjskiego. Władze żądały, aby wykładane było też prawodawstwo rosyjskie. Zarówno objęcie stanowisk w Akademii, jak i jej finansowanie było uzależnione od woli władz państwowych. Kościół katolicki w Rosji, jak i inne tzw. wyznania obce, podlegał ministerstwu spraw wewnętrznych, a w nim Departamentowi Spraw Duchownych Wyznań Obcych (Departament duhovnyh del inostrannyh ispovedanij –DDDII)”.

W 1910 r. arcybiskup mohylewski Wincenty Kluczyński, po odejściu rektora, zaproponował na to stanowisko jej długoletniego profesora, swojego biskupa pomocniczego Jana Cieplaka. Władze carskie nie zaakceptowały tej kandydatury. Wtedy na to stanowisko zgłosił się ks. Kakowski. Poparł go jego ordynariusz, metropolita warszawski abp Wincenty Popiel uznawany przez władze carskie za „swojego”. W czerwcu 1905 r. odczytano z ambon w diecezji warszawskiej jego list pasterski pt. „Do rodziców polskich”, „nawołujący do zaniechania bojkotu szkoły carskiej”. W liście tym abp Popiel nazwał strajk szkolny „sprzeniewierzeniem wobec wielkich ideałów”. Przypomnijmy, że: „Głównymi postulatami strajkujących było wprowadzenie do szkół języka polskiego jako wykładowego, powszechny i bezpłatny dostęp do edukacji, zniesienie policyjnego nadzoru nad młodzieżą szkolną, wprowadzenie kontroli rodziców nad doborem kadry nauczycielskiej, zniesienie ograniczeń wyznaniowych, narodowościowych i stanowych w przyjmowaniu uczniów, wprowadzenie prawa kobiet do wyższego wykształcenia”.

Władze carskie zaakceptowały kandydaturę Kakowskiego. Dopomogły też w poparciu jego kandydatury przez Watykan (i tak np. agent carski w Rzymie wniósł odpowiednią sumę za przygotowanie dokumentów). Jego działania jako rektora były przez niektórych wykładowców oceniane bardzo negatywnie. I tak np. ks. Karol Dębiński napisał w swoich wspomnieniach, że ks. Kakowski „umiał chodzić około swoich spraw” i był „prorządowy”.

Wreszcie to władze carskie spowodowały, że ks. Kakowski został metropolitą warszawskim. Tak o tym pisze ks. Czaplicki: „Udział władz rosyjskich w wyniesieniu ks. Kakowskiego na stanowisko metropolity warszawskiego widzimy w sprawozdaniach, które minister spraw wewnętrznych składał cesarzowi Mikołajowi II. 10 marca 1913 r. informował on cara O rozpoczęciu rozmów z Watykanem w sprawie naznaczenia kanonika Kakowskiego arcybiskupem warszawskim, 7 kwietnia 1913 r. – składał sprawozdanie O wydatkach, związanych z oczekiwanym naznaczeniem kanonika Kakowskiego…, a 30 maja 1913 r. informował cara O naznaczeniu kanonika Kakowskiego arcybiskupem warszawskim. W tym właśnie dniu Mikołaj II polecił ks. A. Kakowskiemu objąć stanowisko arcybiskupa warszawskiego. Powyższe zestawienie pokazuje, że procedura obsadzenia stolicy metropolitalnej warszawskiej została przeprowadzona przez administrację rządową dość szybko. Brak zastrzeżeń ze strony rządu oznacza, że kandydat był oceniany jako człowiek oddany władzy państwowej lub przynajmniej nieszkodliwy”.

Kard. Kakowski nie nagłaśniając sprawy objawień w dniach 14 i 15 sierpnia 1920 r. nie tylko poszedł na rękę wielu środowiskom politycznym (i masonom), ale ustrzegł się od spodziewanych ataków, w ramach których wyciągano by prawdopodobnie różne fakty z jego przeszłości i zarzucano współpracę z zaborcą.

Od redakcji:Są to fragmenty książki Stanisława Krajskiego pt. „Spisek przeciwko Matce Bożej (i Polsce). Czy Matka Boża wzywa nas do walki. (stron 168).

Stanisław Krajski proponuję dla czytelników prawy.pl specjalną promocję. Do końca sierpnia będą mogli nabyć tę książkę w Wydawnictwie św. Tomasza z Akwinu, w cenie 15,00 zł wraz z kosztami wysyłki (w księgarniach kosztuje 25,00 zł). Trzeba tylko zadzwonić pod numer 601-519-847 lub napisać pod adres savoir@savoir-vivre.com.pl i podać hasło: „prawy.pl”.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

19 komentarzy

19 Komentarzy

  1. GG.

    15 sierpnia 2018 at 12:48

    .
    Trudno zgodzić się z rozpowszechnianiem wśród katolików poglądów zupełnie nonsensownych, a tych w temacie bitwy warszawskiej nie brakuje. Jeden z autorów-fantastów pisał na przykład: „Na podstawie wielkich modlitw ogólnonarodowych oraz pokuty zdarzył się wtedy [w 1920 r.] „Cud nad Wisłą”, w czasie którego mniejsza armia katolicka pokonała wielokrotnie większą armię bolszewicką. Dzięki niebieskiej interwencji Najświętszej Panny Marii, która ukazała się w obłokach w towarzystwie husarii, wojsko radzieckie rzuciło się panicznie do ucieczki.” (W. Margo, Jak ignorancja objawień w Siekierkach w 1943 roku przyczyniła się do klęski Powstania Warszawskiego w 1944 roku?, „Maria Regina Poloniae” nr 1/2013, s. 6). – Po co dziś pisać (i publikować) takie ahistoryczne bzdury?
    .
    Tak naprawdę, w pierwszej połowie sierpnia 1920 r. pod Warszawą pokonała bolszewików nie husaria Matki Boskiej, lecz rozbudowywane w pośpiechu Wojsko Polskie, które w tym czasie, przy swej liczebności ogólnej ponad 900 tys. żołnierzy, na odcinku 1 armii gen. Latinika – a więc tej, która pobiła przeciwnika pod Radzyminem i obroniła tym samym stolicę – miało prawie dwukrotną przewagę nad bolszewikami, a w skali frontów – polskiego Frontu Północnego i bolszewickiego Frontu Zachodniego – dorównywało w linii siłom przeciwnika, ocenianym później przez Tuchaczewskiego na zaledwie 52 tys. żołnierzy, przy oficjalnym stanie ewidencyjnym 136 tys. żołnierzy ACz w linii. Przy takim stosunku sił trudno było w Bitwie Warszawskiej nie zwyciężyć, tym bardziej, że na skutek złamania szyfrów „nieprzyjaciel sam informował dokładnie nasze dowództwo o swym stanie moralnym i materialnym, o swych stanach liczebnych i stratach, o swych ruchach, o osiągniętych zwycięstwach i poniesionych klęskach, o swych zamiarach i rozkazach, o miejscu postoju swych dowództw i rejonach dyslokacyjnych swych dywizji, brygad i pułków”, w tym także o swoich planach operacyjnych dotyczących już bezpośrednio ataku na Warszawę. – Zob.: M. Ścieżyński, Radiotelegrafista jako źródło wiadomości o nieprzyjacielu, Przemyśl 1928, [za:] A. Pepłoński, Wywiad w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1920, Warszawa 1999, s. 227.
    .
    Tak więc te wszystkie „cudowne” opowiastki należy włożyć tam, gdzie i opinie brytyjskiego historyka-propagandysty Daviesa – MIĘDZY BAJKI.
    .
    „Cud nad Wisłą” polegał na tym, że Polacy nie pozwolili Piłsudskiemu przegrać.
    .
    .

    • Pinotnero

      15 sierpnia 2018 at 13:41

      Dodatkowo: Watykan był zawsze przeciw polskiej racji stanu

    • Leszek1

      16 sierpnia 2018 at 04:26

      @G.G.
      Jako antypolski najemnik, usilujesz falszowac historie Polski.
      Podales klamliwe dane.
      Zgodnie z prawda historyczna, Bolszewicy mieli okolo pieciu milionow zmobilizowanych zolnierzy z ktorych okolo trzech milionow znajdowalo sie w czynnej armii.
      W bitwie z Polakami bralo udziel okolo miliona, a z tej liczby, na froncie walczylo okolo czterystu tysiecy.
      Polacy mieli zmobilizowanych ponad dziewiecset tysiecy zolnierza – z czego na froncie walczylo okolo trzysta piecdziesiat tysiecy.

      „Według danych polskich z 1 września 1920 r. na ogólny stan Wojska Polskiego wynoszący 943 976 żołnierzy, na froncie znajdowało się 348 284 żołnierzy.
      Armia Czerwona dysponowała zmobilizowanymi około 5 mln, w tym 3 mln jej bezpośrednio podległymi. Nie oznaczało to, że tylu żołnierzy walczyło na froncie polsko-rosyjskim. Mimo tego ich liczebność przekraczało milion, z czego bezpośrednio na froncie znajdować się mogło około 400 tys.
      Cechą charakterystyczną obu armii był nisko procentowo udział formacji frontowych w porównaniu do ogólnego stanu ilościowego posiadanych wojsk. Siły liczebnie były porównywalne, lecz możliwości Armii Czerwonej uzupełniania tych formacji nieporównywalnie większe.
      (prof. dr hab. Lech Wyszczelski)”

      • GG.

        16 sierpnia 2018 at 12:03

        Leszek 1 – to KŁAMCA, POTWARCA I TROLL-IGNORANT.
        .
        Napisał [*], że ma już nową ojczyznę, ale obraża Polaków-Słowian znad Wisły i usiłuje wciskać czytelnikom kity.
        .
        My, Polacy-Słowianie, mamy wprawdzie tylko jedną Ojczyznę – Polskę, ale jej historię znamy znacznie lepiej od zachodnich trolli i – co najważniejsze – potrafimy z niej WYCIĄGAĆ WNIOSKI.
        .
        .
        [*] – Leszek 1: „W mojej drugiej ojczyznie otrzymalem pozwolenie na bron automatyczna” – 13 sierpnia 2018 at 11:56 http://prawy.pl/76690-czy-rzad-zakaze-broni-czarnoprochowej/
        .
        .

  2. Leszek1

    16 sierpnia 2018 at 04:02

    „Zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej było wyłącznie dziełem człowieka, dziełem armii polskiej, dziełem narodu polskiego, dziełem Piłsudskiego”. I to jest prawda.
    Tym niemniej, bardzo istotny jest „udzial” Krolowej Polski w zwyciestwie pod Ossowem.
    Poniewaz w rozmowie z jedna z postaci Obozu Natodowo Radykalnego uslyszlem. ze popularne okreslenie Bitwy Warszawskiej jako „Cudu nad Wisla” bylo pomyslem ONR-u, przypszczalem, ze to byla tylko polityczna propaganda.
    Dlatego bardzo Panu dziekuje za udostepnienie faktow potwierdzajacych ten prawdziwy cud polskiego oreza przy udziale Matki Boskiej, nad wielokrotnie silniejszym przeciwnikiem.

    • GG.

      16 sierpnia 2018 at 12:14

      .
      Zwycięstwo Polaków w Bitwie Warszawskiej NIE BYŁO DZIEŁEM PIŁSUDSKIEGO JAKO DOWÓDCY.
      .
      Plan tej bitwy ułożył i samą bitwą DOWODZIŁ gen. Rozwadowski.
      .
      Pod Radzyminem Polacy byli dwa razy silniejsi od bolszewików.
      .
      .

      • Leszek1

        16 sierpnia 2018 at 12:26

        Taka jest oficjalna zydowska historia Polski.

    • gieptil

      16 sierpnia 2018 at 17:18

      Józef P. przez mikrocefalii zwany marszałkiem był małym przebiegłym cwaniaczkiem od młodości pracującym na rzecz różnych wywiadów, a przeciw Polsce. Prawdopodobnie pierwszy raz został zwerbowany już we wczesnej młodości podczas pierwszego aresztowania. Zwerbowany przez kwatermistrzostwo sztabu generalnego Rosji (w którym był schowany wywiad wojskowy Rosji od 1815 roku aż do rewolucji, a w którym z kolei była schowana loża Wielki Wschód). Kwatermistrzostwo wytypowało go do werbunku prawdopodobnie już podczas procesu uznając za cynicznego spryciarza bez zasad i rozumu, ale z talentem podporządkowywania ludzi. Mogli go nie wsadzać, bo znalazł się w tej awanturze przypadkiem, ale posadzili go w celu dalszej obróbki. W więzieniu zainscenizowali awanturę podczas której Józef P. został pobity przez strażników i stracił dwa zęby. Była to ważna nauczka, dała mu do myślenia, że w końcu może zostać jeszcze za młodu bez zębów. Wyciągnął z niej wnioski i przyjął ochoczo propozycje pracy dla „kwatermistrzostwa”. Pobyt w więzieniu znakomicie go uwiarygodnił, wyszedł jako znakomity bojownik bez skazy, już weteran. Dość szybko dzięki radom fachowców z kwatermistrzostwa trafił do centralnych władz PPS, które dziwnym trafem wkrótce niemal w komplecie wkrótce trafiły do pudła. Józef P. co jasne nie trafił, więc mógł znakomicie w powstałej próżni rozwijać swoje wpływy. Później prawdopodobnie na skutek nieporozumień pomiędzy Ochraną a kwatermistrzostwem Józef P. został aresztowany i potrzebna była koronkowa akcja kwatermistrzostwa aby go z łap Ochrany wyciągnąć.
      Był kwatermistrzostwu i Wielkiemu Wschodowi potrzebny. Było do rozwiązania kilka problemów równocześnie. Polska pod zaborem rosyjskim nie istniała, ale Polacy ekspandowali tak demograficznie jak gospodarczo. Było jasne że najpóźniej za ćwierć wieku rzucą skutecznie wyzwanie Rosji. Od ostatniego powstania upłynęło ćwierć wieku, potrzebna była nowa wyżynka elementu patriotycznego i nowa dewastacja polskiego majątku. Poczciwy car nie był chętny, wielu jego współpracowników nie było chętnych, gdy fachowcy z kwatermistrzostwa dobrze wiedzieli co się święci i działali. No i kwatermistrze z lożowymi uznawali system carski za średniowieczny przeżytek i już grali na wielką rewolucję która wywróci wszystko do góry nogami, i przede wszystkim skończy z tzw. religianctwem, też z carem i podobnymi starociami.
      Można by tak długo rozwijać historię Józefa P. ale może na tym etapie warto wspomnieć że prawie mu się udało odpalić wielką rewolucję/wielkie powstanie w 1905 roku. Jednak nie wyszło do końca dobrze, robotnicy nie chcieli walczyć, gdy bojówki PPS zmuszały ich pod pistoletami wtedy Endecja powołała swoje uzbrojone bojówki które strzelały do tych z PPS. Na Placu Grzybowskim też nie bardzo wyszło, miały być salwy do carskiej policji oddawane z tłumu katolików wychodzących z kościoła, i w odpowiedzi salwy policji w tłum. Okazało się że Ochrana coś wywąchała i jej uzbrojeni agenci wmieszani w tłum zaczęli strzelać z tyłu do bojówkarzy PPS. Więc musieli wiać gdzie popadnie.
      I tak mu zazwyczaj nie do końca wychodziło, dzięki czemu Polska powstała i trwała. Ale jednak mu wyszło po śmierci, jego ludziki zdewastowali perfekcyjnie gospodarkę, wojsko, a następnie wpakowali nas w straszną wojnę w najgorszym możliwym wariancie, wygrał szmata po śmierci.

  3. GG.

    16 sierpnia 2018 at 16:47

    .
    POLSKA WERSJA HISTORII:
    .
    „Tendencyjna, PROPAGANDOWA LEGENDA głosi, że zwycięzcą w bitwie warszawskiej i w całej w ogóle polsko-sowieckiej wojnie był Józef Piłsudski, a zarazem, że był on rzeczywistym twórcą i odnowicielem polskiego wojska.
    .
    W istocie, PIŁSUDSKI ANI BITWĄ WARSZAWSKĄ NIE DOWODZIŁ, ANI NAWET W NIEJ NIE UCZESTNICZYŁ. W dniu 12 sierpnia 1920 wręczył premierowi Witosowi sporządzony na piśmie akt swego zrzeczenia się godności zarówno Naczelnika Państwa, jak Naczelnego Wodza i wyjechał z Warszawy, to znaczy z siedziby Naczelnego Dowództwa. Jak wiemy z pamiętników marszałkowej Piłsudskiej, udał się do niej pod Kraków. Potem przyjechał do Puław, by stanąć na czele zgrupowania wojsk, które w planach generała Rozwadowskiego przeznaczone zostało do uderzenia skrzydłowego.
    .
    Wobec tego, FAKTYCZNE DOWÓDZTWO NAD CAŁOŚCIĄ ARMII OBJĄŁ OFICJALNY ZASTĘPCA WODZA NACZELNEGO, KTÓRYM BYŁ SZEF SZTABU, GENERAŁ ROZWADOWSKI. TO ON BYŁ RZECZYWISTYM DOWÓDCĄ W BITWIE WARSZAWSKIEJ I SPRAWCĄ OSIĄGNIĘTEGO W NIEJ, WIEKOPOMNEGO ZWYCIĘSTWA. TO ON BYŁ AUTOREM PLANU BITWY. To on dokonał bardzo ważnej czynności, jaką było przegrupowanie wojsk i ustawienie ich do bitwy. To on dowodził bitwą w czasie jej trwania, – także dokonywając w toku walki bardzo istotnych zmian w planie bitwy, spowodowanych zmianą sytuacji. Dotyczy to zwłaszcza ofensywy V armii generała Sikorskiego. To on występował wobec zgrupowania wojsk pod dowództwem Piłsudskiego nad Wieprzem w roli przełożonego. Bitwa toczyła się w dniach 14, 15 i 16 sierpnia 1920 roku, a polegała na stałej obronie Warszawy przed atakiem na nią od wschodu oraz na ofensywie w kierunku pomocnym, która wbiła się klinem we flankę bolszewicką, przecinając siły bolszewickie na pół. Pierwszą z tych operacji przeprowadziła polska 1-sza armia (gen. Latinik), drugą 5-ta (gen. Sikorski). Walczyły one z trzema armiami sowieckimi, XVI, III i XV. Armie te zostały w bitwie warszawskiej pobite. DNIA 17 SIERPNIA SOWIECKI WÓDZ, TUCHACZEWSKI, ZARZĄDZIŁ ODWRÓT na linię rzeki Liwiec.
    .
    Projektowaną przez generała Rozwadowskiego operacją, stanowiącą nieodzowną część składową bitwy miało być uderzenie na flankę wojsk sowieckich zgrupowania wojsk znad Wieprza, złożonego z polskich armii II, III i IV, razem z dziewięciu dywizji. Piłsudski nominalnie dowodził tym zgrupowaniem – I ZADANIA SWEGO NIE WYKONAŁ. W czasie bitwy warszawskiej cała ta wielka, polska siła, zgrupowana pod ręką, pozostała bezczynna. Piłsudski wyruszył w pochód dopiero z wielkim, zupełnie niepotrzebnym opóźnieniem, mianowicie 16 sierpnia, gdy bitwa warszawska dobiegała końca.
    Uderzył w rezultacie w próżnię. DOPIERO W NOCY Z 17 NA 18 SIERPNIA, 14 DYWIZJA PO PRZEJŚCIU GARWOLINA NAWIĄZAŁA KONTAKT Z NIEPRZYJACIELEM. W wyniku tego, zwycięstwo warszawskie było połowiczne, gdyż wojska Tuchaczewskiego zdołały się z matni wymknąć.”
    .
    Źródło: Jędrzej Giertych, Wstęp /do:/ Rozważania o Bitwie Warszawskiej 1920-go roku, Pod redakcją Jędrzeja Giertycha, Londyn 1984.
    .
    .
    .

    • gieptil

      16 sierpnia 2018 at 17:38

      Ważna wiadomość, że Rozwadowski w trakcie walki wprowadził zmiany do planów operacyjnych przez co agent Piłsudski po ucieczce w Warszawy nie miał możliwości przekazać tych informacji oficerom prowadzącym, a przede wszystkim nie mógł zepsuć. Agent Piłsudski grał oczywiście cały czas na zniszczenie Polski i pochód rewolucji na zachód. Poparł bolszewików przeciw Denikinowi, ale to nie wszystko. Wyprawa Kijowska miała kluczowe znaczenie dla wsparcia Rewolucji Bolszewickiej. Mimo strasznego terroru wciąż rosyjska prowincja uparcie sabotowała nowe bolszewickie władze. Trzeba było coś z tym zrobić, nic lepiej nie konsoliduje narodu wokół władzy jak zewnętrzna agresja. I Józef P. to zorganizował. Atak Polaków na stare ruskie miasto Kijów, to poruszyło Rosjan. Nastąpiła w Rosji wielka mobilizacja i konsolidacja, m.in. tysiące dawnych oficerów z armii białych na ochotnika wstąpiło do Armii Czerwonej. Później Józef P. na tyle sprawnie dezorganizował obronę że mimo heroicznych wysiłków polskiego żołnierza bolszewicy szli, szli i szli, wciąż do przodu.

  4. West

    16 sierpnia 2018 at 17:40

    Najwyraźniej arcybiskup Makowski, w odróżnieniu od P. Krajskiego nie był idiotą. Wiedział, co się stało, kto wygrał w wojnie. Przecież cudem nazwano to zwycięstwo, by obniżyć jego rangę. Kontynując mit cudu Polacy sami się ośmieszają, pokazując światu, że bez ingerencji sił nadprzyrodzonych nic tu się nie może udać.

  5. deokrata

    16 sierpnia 2018 at 21:09

    Artykuł pana Krajskiego jest o wielu relacjach z działania NMP Królowej Polski i o zaniechaniach w zebraniu i opracowaniu tych faktów przez ludzi Kościoła katolickiego (choć nie można zakwestionować wielkiego zwycięstwa polskiego oręża pod Warszawą, potwierdzonego dobiciem jesienią 1920 r. wojsk Lenina w bitwie nad Niemnem). A szkoda, bo w tych warunkach propaganda sanacyjna wypromowała mit o kunszcie marszałka Piłsudskiego (marszałka samouka).

    • Leszek1

      17 sierpnia 2018 at 08:51

      Popatrzcie Panstwo, jak to zydowskie pluskwy oblepily komentarze i chca na nowo uczyc Polakow historii.
      Zydokomuna w PRL najpierw chciala „zamilczec” Marszalka. Nigdzie w prasie i radiu nie mozna bylo natknac sie na slowo „Pilsudski” – podobnie tez na slowo „Jezus”.
      Ksiazki o tym wielkim Polaku palono.
      Polacy zostali odcieci od rzetelnych informacji na temat zyciorysu Pilsudskiego.
      Natomiast pozniej powstaly setki, jezeli nie tysiace, opracowan szkalujacych Marszalka.
      W szkolach, albo przemilczano ten temat, albo szydzono z tego czlowieka.
      Szkolnictwo wyzsze postepowalo podobnie. Najwieksze propagandowe brednie, byly uznawane jako zrodla historyczne i wlewane w glowy studentow. Ludzie nie posiadajacy dostepu do rzetelnych zrodel i nie szukajacy ich na wlasna reke, czesto powtarzaja Zydokomunistyczna propagande. Spotykalem sie z takim zjawiskiem, ale to co tutaj wypisuja zydowscy komentatorzy, to juz przekracza wszelkie granice przyzwoitosci.
      Jezeli ktos chce zapoznac sie z zyciorysem Marszalka, polecam ksiazke Waclawa Jedrzejewicza „Jozef Pilsudski 1867 – 1935, ZYCIORYS”
      Polska Fundacja Kulturalna, Londyn 1982. Chyba mozna zamowic przez internet.
      Legenda „Dziadka” i szacunek do jego dokonan pozostal zywy wsrod Polakow.
      Obca propaganda nie potrafi zagluszyc Jego CZYNU, ktory wskrzesil i obronil Polske.

      • deokrata

        17 sierpnia 2018 at 20:22

        W tym temacie warto zapoznać się z Raportem (w czterech odcinkach) sporządzoną we wrześniu 1941 r. przez gen. Izydora Modelskiego na zlecenia Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego – analizą, głównie wojskową, przyczyn klęski wrześniowej r 1939. Rzetelna analiza przyczyn klęski, zawarta w Raporcie umożliwia wyciąganie wniosków z błędów po to, aby ich więcej nie popełniać. Natomiast zaniechanie takiej analizy i tworzenie bezrozumnej legendy, jest haniebne i karygodne. Historię trzeba odkłamywać, ponieważ prawda, także gorzka, wyzwala i uczy, zarówno człowieka jak i Naród. Niestety w czasach 26 letniej „transformacji” mamy podobną sytuację, lecz jeszcze szybszego i bardziej skutecznego rozkładu Państwa Polskiego i polskiej armii, tak jak wtedy od zamachu majowego w 1926 r, czyli nielegalnego puczu, dokonanego przez Józefa Piłsudskiego.
        Pierwsza część: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/gen-izydor-modelski-wojskowe-przyczyny-kleski-wrzesniowej-1939-r-czesc-i-1/

  6. gieptil

    17 sierpnia 2018 at 11:56

    @Leszek1
    Nie opowiadaj bzdur. W PRL zamilczano skutecznie Dmowskiego i Narodową Demokrację. Natomiast Piłsudskiego tak krytykowali że jego mit tylko rósł. O tym że uciekł 13 sierpnia 1920 roku z Warszawy dowiedziałem się dopiero po 1989 roku, i o wielu innych ciemnych sprawkach tego cwaniaka, cynika, agenta i zdrajcy.

    • Leszek1

      21 sierpnia 2018 at 10:21

      O tym, ze „uciekl 13 sierpnia1920 roku z Warszawy” dowiedziales sie od zydowskiego okupanta, prawda?
      A o „ciemnych sprawach tego cwaniaka, cynika, agenta i zdrajcy” zostales poinformowany pod sowiecka okupacja w czasie PRL – zgadza sie?
      Jezeli nie jestes platnym trollem, a chcesz dowiedziec sie czegos o tym wielkim Polaku, poszukaj wydawnictw przedwojennych i emigracyjnych, a nie okupacyjnych.

  7. guarana

    18 sierpnia 2018 at 16:28

    wszystko wskazuje na to ze Cud nad Wisla byl mozliwy po tym jak Gen Rozwadowski przed bitwa warszawska rozkazal internowac ok 5 tys zolnierzy polskich starszych i madrzejszych ktorzy czuli niepohamowana sumpatie do republiki rad, istnialo ralne zagrozenie ze beda po niewlasciwej stronie.

  8. Bobik

    20 sierpnia 2018 at 20:29

    Szkoda, że wtedy ludzie nie mieli komórek.
    Może mielibyśmy tysiące fotografii cudu?
    Może teraz mielibyśmy dziesiątki sprzecznych wywodów, kto wtedy się objawił, jeżeli było jakieś objawienie?
    Matka Boska?
    Królowa Niebios?
    Słowiańska Marzanna?
    Joanna d’Arc (La Pucelle)?
    Anioł Śmierci?
    Hinduska Bogini Kali?
    Podejrzewam, że Bogowie nawet jeżeli zechcą zainterweniować, to nie muszą się fizycznie „objawiać”.

    Osobiście uważam, że Ruskie jak to Ruskie, było toto pijane, wiatr przywiał jakieś nietypowe chmury, u paru najbardziej nawalonych doszło do zwidów, narobili rabanu, później zadziałała psychologia tłumu a resztę znamy.

  9. steam wallet code generator

    6 września 2018 at 19:29

    These are surely enough reasons for you to this game is the very this game is the very fast play.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra