Polskość

Smarzowski jak nazistowscy propagandziści

W roku 1940 Ministerstwo Propagandy III Rzeszy Niemieckiej wyprodukowało film pt. „Żyd Süss”. Akcja tego obrazu toczy się w jednym z XVIII-wiecznych państw niemieckich. Na dwór książęcy przybywa główny bohater, żydowski kupiec nazwiskiem Joseph Süss Oppenheimer. Dostaje się on w łaski panującego tam szlachetnego, choć dosyć łatwowiernego księcia, udzielając mu pomocy finansowej wobec grożącego bankructwa. Następnie, dzięki rozmaitym knowaniom, intrygom oraz mniejszym bądź większym podłościom, stopniowo gromadzi w swoich rękach coraz większą władzę. W końcu zostaje niemal udzielnym władcą, sprawując rządy w imieniu coraz bardziej omotanego księcia.

Jak nietrudno się domyślić, skwapliwie wykorzystuje swoją pozycję do gromadzenia dóbr materialnych. Zarządza coraz to nowe podatki, daniny, cła, myta i inne obciążenia, stopniowo doprowadzając do coraz większego ucisku i nędzy zgnębionego ludu niemieckiego. W tym nikczemnym dziele pomagają mu rzecz jasna inni Żydzi, którym książę, za namową Süssa, pozwala się osiedlić w granicach swego władztwa – oczywiście jeden w drugiego świnie i szumowiny. Dzięki swojej pozycji i narzuconemu przez siebie niesprawiedliwemu reżimowi, urastają oni do rangi nowej arystokracji, podczas gdy Niemcy stają się w swym kraju obywatelami drugiej kategorii.

Na szczęście historia dobrze się kończy. W końcu czara goryczy zostaje przelana. Naród niemiecki bierze sprawy w swoje ręce i chwyta za broń. Co prawda naiwny książę, uwięziony w wyniku buntu swych doprowadzonych do ostateczności poddanych, umiera na atak serca, ale Süss zostaje aresztowany, osądzony i przykładnie stracony, a pozostali Żydzi wygnani z kraju. I wszyscy żyli długo i szczęśliwie (poza księciem i Süssem rzecz jasna).

Fajnie? Moim zdaniem niezbyt fajnie i chyba wszyscy się co do tego zgodzimy. Każdy, nawet posiadając bardzo niewielką wiedzę o kontekście historycznym, w jakim obraz powstał, czuje instynktownie, że jest on tendencyjny i niesprawiedliwy. Propagandowy po prostu.

To, co jednak wielu czytelnikom mogło umknąć, to fakt, że do opisanego wyżej filmu odnieść można właściwie wszystkie durne kocopoły, które wygadują ludzie (często deklarujący się jako katolicy) odnośnie wyświetlanej właśnie w kinach produkcji „Kler” Wojciecha Smarzowskiego.

Co?! Jak to?! Co ty gadasz, katolu?! No tak, tak… Co by nie powiedzieć „Süss” demaskuje i przedstawia w krzywym zwierciadle prawdziwy problem. Jak to?! Tak to. Przecież wśród Żydów również zdarzają się nikczemnicy i szubrawcy, tak jak i w każdym innym narodzie. No to problem jest prawdziwy? Jest. A że podkoloryzowany, przejaskrawiony? Że jego skala wyolbrzymiona? Oj tam, oj tam… To przecież taka wizja reżysera, taki zabieg artystyczny. On po prostu robi takie filmy. Dobrze, że taki film powstał.

Oo, zaczyna brzmieć jak twoje słowa? Albo słowa kolegi, który widział film i Ci go gorąco polecał? No to wiedz, że zostałeś wprowadzony w błąd. Ktoś przekonał Cię (z premedytacją lub nie), że w sztuce wolno robić wszystko i to zawsze jest słuszne i potrzebne. To zawsze wychodzi wszystkim na dobre, bo wolność słowa, przekonań, dyskusji i srele morele. Niektórzy mówią nawet, że „Kler” powstał po to, aby Kościołów pomóc, zupełnie jakby antyklerykałowie i wojujący ateiści, tacy jak Smarzowski o niczym innym nie marzyli, jak tylko pomóc instytucji, której nie cierpią. Trudno określić taki pogląd inaczej, niż jako szczyt naiwności. Inni mówią, że niezależnie od intencji twórcy, film ten może Kościołowi wyjść na zdrowie, bo może duchowieństwo dostrzeże i skoryguje swoje wady. Być może, choć prawdę mówiąc i ten pogląd uważam za naiwny. Księża dobrzy i zaangażowani, pokorni i krytyczni wobec siebie przecież już i tak pełnią swoją posługę, tak jak powinni. Księża zdemoralizowani i ci którzy minęli się ewidentnie z powołaniem raczej nie zmienią swojego postępowania tylko dlatego, że ktoś coś zarzucił Kościołowi (nie im personalnie) głośniej, niż zwykle. A księża powiedzmy „przeciętni”? Może kilku faktycznie to otrzeźwi, ale większość zapewne poczuje się po prostu obrażona (i słusznie!). Pomyślą sobie coś w stylu „Może nie jestem ideałem, mam swoje wady, ale taki nie jestem! I nikt kogo znam taki nie jest!” i staną się tylko bardziej rozgoryczeni z powodu tego niesprawiedliwego ataku.

Jakie będą więc rzeczywiste skutki wyświetlania na srebrnym ekranie „Kleru”? Wróćmy na moment do „Żyda Süssa”. Obraz ten cieszył się w latach II wojny światowej dużą popularnością. W samych Niemczech obejrzało go ponad 20 milionów widzów w ciągu pierwszego roku wyświetlania (ok. 1/3 ludności Rzeszy). Dużą popularnością cieszył się również za granicą. Władze niemieckie prezentowały go zwłaszcza mieszkańcom terenów, z których wysiedlano Żydów, celem odpowiedniego urobienia opinii publicznej. Wyświetlano go także jednostkom SS czy załogom obozów koncentracyjnych. Wiadomo, że co najmniej po jednym z takich seansów (w listopadzie 1940 r., w Dachau) doszło do pogromu, w wyniku którego strażnicy zamordowali w ciągu jednej nocy około pięciuset żydowskich więźniów. No ale obozy to inny świat – ktoś powie. Może i tak, ale do pogromów dochodziło też poza obozami, np. w Marsylii, gdzie po projekcji filmu doszło do antyżydowskich zamieszek.

Nieprzyjemnie się zrobiło, co? No ale dobrze, czy takie same skutki może przynieść „Kler”? Cóż…aż tak źle chyba nie będzie, przynajmniej nie w Polsce. Co prawda w dniu premiery filmu policja zanotowała napaść na duchownego oraz próbę podpalenia kościoła (o czym informował portal PCh24.pl), widać więc, że tendencja jest powtarzalna. Na szczęście jednak Kościół Katolicki wciąż jeszcze cieszy się w Polsce na tyle dużym poważaniem, że nie grożą nam chyba żadne pogromy. Trudno sobie wyobrazić u nas sytuację, że jacyś ludzie np. wtargną do klasztoru i zaczną szlachtować zakonnice, albo że ktoś podłoży bombę w kościele podczas mszy świętej.

Ale co się stanie, gdy film zaczną wyświetlać kina w innych krajach? Czy ktoś zagwarantuje, że nie dojdzie do żadnej tragedii w Szkocji, gdzie mniejszość katolicka spotyka się na co dzień z szykanami? Gdzie codziennością są wrogie i nienawistne wobec katolików napisy na murach oraz pogróżki wobec duchownych. Albo we Francji – państwie programowo niechętnym wobec religii w ogólności, a katolicyzmu w szczególności? Gdzie katolicy są często dyskryminowani, gdzie jest liczna i coraz bardziej wojownicza społeczność muzułmańska, gdzie niemal codziennie dochodzi do wandalizmu i profanacji: a to kościołów, a to kaplic, a to cmentarzy. Albo w Hiszpanii? Gdzie rządząca obecnie lewica eskaluje swoimi działaniami polityczną wojnę, coraz bardziej polaryzując społeczeństwo. W Hiszpanii, która ma swoją historię krwawych wojen światopoglądowo-religijnych, i to całkiem niedawną.

Mógłbym tak wymieniać długo, ale nie w tym rzecz, bo wzrost wrogości wobec Kościoła i niepotrzebne generowanie niepokojów społecznych to tylko jedna strona medalu. Drugą stroną, znacznie ważniejszą, choć może mniej widowiskową jest odwrócenie się wielu ludzi od Kościoła i w konsekwencji od Pana Boga. Na co dzień posługujemy się bardzo wieloma uproszczeniami i schematami myślowymi. Tyle się mówi o tym, że stereotypy są krzywdzące. A mało komu przyjdzie do głowy pytanie, czy ten film aby nie zaszkodzi wielu ludziom? Czy zwłaszcza katolika nie powinna przerażać myśl, że ktoś (zapewne nie jedna, a wiele osób) przyłoży miarę karykaturalnego obrazu Smarzowskiego do wszystkich księży? Może do wszystkich katolików i do całego Kościoła? Że ktoś porzuci wiarę, odejdzie od Pana Boga i skaże się na wieczne potępienie? Czy to nie jest nieodpowiedzialne patrzeć na sprawę przez pryzmat swoich prawdziwych bądź wyimaginowanych uraz i myśleć sobie „Należy się klechom”? Może należałoby pomyśleć „A co jeśli ten film zmarnuje wielu ludziom życie?”

Zmierzam do tego, że tworzenie tego typu obrazów, ukazujących jakoby ważkie problemy naszych czasów nie jest samo w sobie czymś dobrym. Jest szalenie istotne, aby obraz był przy tym zgodny z prawdą i intelektualnie uczciwy. Ani „Żyd Süss”, ani „Kler” takie nie są i dlatego to nie są dobre filmy. I jednak byłoby lepiej, gdyby nie powstały.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

24 komentarze

24 Komentarzy

  1. marek

    24 października 2018 at 09:05

    biada gorszycielom,kłamcom,potwarcom,oszczercom,fałszywym prorokom,wilkom w owczej skórze

  2. klioes vel pislamista

    24 października 2018 at 10:24

    Ballada o postępowym reżyserze
    dedykuję pink-panther z Bibuły.com

    Choć nie w Smarżowej, tam gdzie Jakub Szela,
    Lecz niedaleko przyszedł był na świat
    Wojtek; reżyser „Kleru” i „Wesela”.
    (Wzrósł w „ciemnej” Polsce, jak cudowny kwiat!)

    Stanowojenne studia pogłębiły
    W nim przeświadczenie: „Kościół jest to zło!”,
    Gdy Jerzy Urban, rzecznik rządu miły,
    Cedził do księdza Popiełuszki: „sio!”

    Jedynie słuszny ustrój ku rozpaczy
    Wojtka był upadł. A bez niego nikt
    Nie chciał rozpoznać geniusza… To znaczy
    Artyzm wojtkowy wciąż cierpiał i… wikt!

    Debiut bez echa przeszedł, więc reklamy
    Kręci bohater. A w reklamach ksiądz
    Wciąż się pojawia… Powód tego znamy.
    Wojtkowi znana jest „czerń księżych żądz”…

    W reklamach banków Kevin Spacey grywa,
    Którego potem nie chce WBK.
    Cóż pederasta, gwałciciel… Tak bywa…
    (No ale o tym, Wojtku, cicho-sza!…)

    Tematem przecież nie jest arcydzieła
    Półświatek filmu… Temat: jak tu by
    Sprawić, by wiara przeklęta zniknęła?
    Wojtek dotację ma – „film numer 3”.

    Pod tym numerem podatnik-katolik
    Nie wie, że Wojtek wysmarzy mu „Kler”.
    Dosyć już reklam, nie będzie bukolik;
    Przybędzie kontu wojtkowemu zer!

    Na prapremierze tak postępowego
    Filmu jest Urban – i do pary tak –
    Jest także Hartman. Wojtku, ach dlaczego
    Kevina Spacey zaproszenia brak?!

    http://www.bibula.com/?p=104707

  3. Tomek

    24 października 2018 at 14:03

    Jest jedna istotna różnica pomiędzy „Żydem Sussem” a „Klerem”, którą autor pominął, a ona sprawia, że całe to porównanie jest nietrafione. Ten pierwszy był elementem rządowej propagandy, która wykorzystała ten film do nakręcania nienawiści względem Żydów, która skończyła się, jak wiemy, w krematoryjnych piecach. I dlatego jest to zły film, bo był właśnie celowym narzędziem propagandy nienawiści, a nie dlatego, że pokazał nieuczciwych Żydów, bo takich było wielu, pewnie więcej niż nieuczciwych księży. „Kler” nie jest żadnym elementem rządowej propagandy wymierzonej w Kościół, rząd nie nakręcił go po to, żeby zamykać Kościoły, czy wysyłać księży do obozów. Jest to film niezależnego autora, który postanowił mniej lub bardziej trafnie skrytykować określone zjawiska wśród kleru.

    Czy powinniśmy kręcić tylko filmy cukierkowe, pokazujące krystalicznych bohaterów i nie zawierające żadnej krytyki? Oczywiście, że nie. To czy kler jest jakimś wyjątkiem, żeby nie można było zrobić filmu pokazującego patologie wśród pewnej części jego przedstawicieli?

    • M.

      24 października 2018 at 15:13

      Panie Tomku, to dokladnie to samo. Tylko za Sussa placic rzad Rzeszy, narodowi dygnitarze, decydenci, ktorzy chcieli narod zydowski unicestwic. Za KLER placi nie rzad, fakt. Alenplaci rowniez ktos, kto chce unicestwic katolikow. Wydarzenia w Polsce w ostatnoch tygodniach wskazuja na zorganizowana akcje przeciwko kosciolowi katolickiemu. Jest to oczywisty stan rzeczy. Ktos za to placi. Podobnie jak w Rzeszy. Mechanizm ataku jest ten sam.

      • Tomek

        24 października 2018 at 17:32

        Panie M., ale kto to jest ten kto płaci za „Kler”, według Pana chcący „unicestwić katolików”? Pisałem, że film nie powstał na zamówienie rządu, ani rząd go nie nakręcił (jak „Żyda Sussa”) by wspierać swoją politykę, ale akurat w większości „Kler” finansowany był właśnie przez polski rząd (obecny), poprzez dotację z PISF. Zna Pan jakichś innych istotnych sponsorów tego filmu, jakieś konkretne organizacje chcące zniszczyć katolików, które go finansowały? Bo chyba nie powie Pan, że obecny rząd chce zniszczyć katolików, prawda? Oczywiście, są organizacje które stawiają sobie za cel atakowanie wiary czy Kościoła, ale gdzie tu je Pan widzi jeśli chodzi o tworzenie i finansowanie filmu?

        Są trzy możliwe reakcje na „Kler”. Dwie pierwsze złe, trzecia sensowna. Pierwsza to reakcja człowieka wrogiego Kościołowi, który ucieszy się, że Smarzowski dowalił „klechom”. Druga, również zła, to reakcja człowieka Kościoła, który bezsprzecznie istniejące patologie na jego łonie będzie starał się jakoś zbagatelizować. On będzie mówił, że obraz przejaskrawiony, że atak na Kościół. To jest Pańska reakcja. Trzecia, moim zdaniem sensowna reakcja na ten film, jaka może być udziałem tak ateisty, jak i wierzącego, jest zrozumienie, że to nie jest film o katolicyzmie, czy o całym Kościele, tylko o patologiach w nim. I refleksja, czy aby nasz Kościół robi wystarczająco dużo, by tych patologii nie było.

        • Artnemo

          26 października 2018 at 21:42

          Jesli tak to uczciwie byloby nazwac ten film „Patologie wsrod polskiego kleru”, „Grzechy kleru” czy podobnie. Propagandowy film „Zyd Süss” zostal uczciwiej nazwany… Gdyby krecil go Smarzowski zapewne nazwalby go po prostu „Zydzi”…

          • Tomek

            26 października 2018 at 23:03

            OK, tu się mogę z Tobą zgodzić – tytuł najbardziej szczęśliwy nie jest. Zapewne wybrany tak, żeby nieco prowokował. Cały czas nie zmienia to jednak tego, że z treści filmu nie wyczytasz, żeby odnosił się on do całego duchowieństwa.

    • Cziczi

      24 października 2018 at 15:35

      Oczywiście, że film nie musi / nie powinien być cukierkowy i bezkrytyczny. Ale nie powinien być też szkalujący i kłamliwy. Gdyby „Kler” pokazywał patologię niektórych przedstawicieli, w kotekście normalnej reszty, to dla mnie nie ma tematu. Problem w tym, że ten film pokazuje w taki sposób całe duchowieństwo! Jest więc tak samo nieuczciwy w swojej wymowie jak „ŻS”. To że powstanie filmu zostało sfinansowane nie przez rząd (Swoją drogą to nie do końca prawda, bo dostał dotację z PISF), tylko przez inne wrogie Kościołowi środowiska nie znaczy, że obraz stał się przez to rzetelny.

      • Tomek

        24 października 2018 at 17:55

        Cziczi, na początek drobna uwaga co do stwierdzenia o dotacji z PISF – ja nie pisałem, że film „nie był finansowany” przez rząd, tylko pisałem, że nie powstał na zlecenie rządu, nie był przez rząd kręcony i wykorzystywany w polityce rządu, jak to miało miejsce w przypadku „Żyda Sussa”. Udzielenie rządowej dotacji, która tu miała oczywiście miejsce, to całkiem inna sprawa, rządy dotują różne filmy, często nie będące w żadnym związku z ich polityką (tu wręcz się PiS od tego odżegnywał).

        Co do zarzutu o szkalowaniu i że to film kłamliwy, to wydaje mi się, że mamy tu trochę niezrozumienie tego, o czym jest „Kler”. Po pierwsze, nie jest to film o wierze, czy o katolikach. W żadnym miejscu „Kler” nie wyśmiewa wiary katolickiej, nie obraża symboli, jak to ma nieraz miejsce ostatnimi czasy w przypadku innych „dzieł” sztuki. Po drugie, wbrew temu, co piszesz, to nie jest film o całym Kościele i nie pokazuje całego Kościoła, a jedynie kilku dosłownie księży. I nie każdy jest zły, bo masz choćby pozytywny przykład księdza tropiącego pedofilię, masz też przykład niesłusznego oskarżenia księdza o pedofilię, co powinno dać do myślenia osobom często na wyrost rzucającym oskarżenia. A że z tych kilku księży większość rzeczywiście jest w złym świetle przedstawiona? No bo – i tu dochodzimy do tego o czym jest „Kler” – bo jest to film o patologiach, które w Kościele się zdarzają. I na taki film o takiej konkretnie tematyce najwyraźniej było zapotrzebowanie, skoro cieszy się w kinach taką popularnością, bo wielu ludzi, w tym wielu wierzących, uważa, że za niektóre patologie pojawiające się w Kościele trzeba się solidniej zabrać.

        Czy film jest kłamliwy? Przecież tam masz większość wydarzeń w dużej mierze nawiązujących do tego, co się faktycznie działo w Polsce, nawet masz prawdziwe wypowiedzi tam wykorzystywane (np. słynna wypowiedź Michalika o tym, że to dzieci kuszą kapłanów, grany przez Gajosa Mordowicz mówi tekstami pewnego innego wysokiego hierarchy nazbyt zbratanego chyba z wszelką polską władzą i biznesem, wypowiedzi ofiar pedofilii bazują na prawdziwych wypowiedziach ofiar, podobno nawet przesłuchanie ofiary pedofilii przez kościelnych dostojników tam pokazane ma źródło w prawdziwych takich przesłuchaniach, jak twierdzą sami kapłani). Czy nie ma w Polsce księży pedofili (tam raptem 2 pokazanych, a nie „cały Kościół”)? Czy nie zdarzają się księdza pijący? Mający kochanki? Czy, przede wszystkim, czyniący sobie z posługi kościelnej sposób na dostojne życie? Powtarzam, tam Samrzowski nie pokazał kilku księży, w Polsce mamy takich znacznie więcej. Jakby Samrzowski naprawdę chciał dowalić, mógłby pokazać prawdziwe, jeszcze bardziej bulwersujące wydarzenia – np. słynna ostatnio sprawa, gdzie zasądzono względem Kościoła to odszkodowanie, w której ksiądz latami więził w swoim pokoju i gwałcił małą dziewczynkę, przy bierności innych kapłanów. To by było ostrzejsze, niż większość rzeczy w „Klerze”, a przecież miało miejsce naprawdę.

        • Cziczi

          26 października 2018 at 06:32

          Tomku,to co piszesz ma sens, natomiast świadczy o tym,że kompletnie nie zrozumiałeś artykułu. Przecież autor pisze dokładnie to co Ty! Że problem istnieje,ale wbrew obiegowej opinii dotyczy bardzo niewielkiej części duchownych,a buduje się narrację jakby coś było nie tak z większością! To jest dokładnie ten sam mechanizm jak w tej niemieckiej agitce. Dobrze to zestawił. Co z tego,że zebrał garść autentycznych anegdot? Z tego co czytałem,to „ZS” też jest luźno oparty na jakiejś faktycznej historii. Istotne jest to jaka narrację z tego zbudowano. Że pozbierano jakieś fakty,costam pozmyślano, przyłożono do całego środowiska i wykorzystano do ataku na nie. Że nie zrobi tego rząd tylko np jakieś antify i inne manify? To jest wg Ciebie kluczowe? A co jak zrobi to jakiś przyszły rząd? Np. Platforma+Nowoczesna+Razem? Może jednak bądźmy Polakami mądrymi przed szkoda? I za wczasy dostrzegajmy zagrożenia,mówimy o nich i się konsoliduje?

          • Tomek

            26 października 2018 at 13:51

            Cziczi, artykuł zrozumiałem:). Autor w niewielkiej tylko części pisze to, co ja. Zgadzam się z nim, że patologie wśród kleru to niewielki wycinek, ale nie zgadzam się co do porównania z nazistowską propagandą, a taki zarzut autor czyni (w samym tytule nawet) zdecydowanie na wyrost.

            Pytasz, czy to, że rząd tego nie nakręcił, ale inne „antify czy manify” ma znaczenie. Po pierwsze, to antify czy manify też tego filmu ani nie kręciły, ani nie sponsorowały, ani nie konsultowały. Nakręcił to Smarzowski. Po drugie – tak, to ma istotne znaczenie kto co kręci i w jakim celu i jest naprawdę ogromna różnica między kręceniem przez rząd dokumentu mającego posłużyć do eliminacji (w sensie dosłownym, czyli do wymordowania, w przypadku Żydów) danej grupy, a dokumentem, który kręci indywidualny twórca, nawet jak jest on krytyczny względem danej grupy. Powtórzę raz jeszcze – film nie obraża religii i pokazuje przypadki, które w Polsce miały miejsce. I ja tu nie widzę, wbrew temu co piszesz, by tu jakąś dodatkową narrację do tego dobudowywano. Nikt nie dobudował narracji, że wszyscy księża są źli, że to pedofile, pijaki itp. To jest film o księżach, którzy pobłądzili, a nie o Kościele. Jak nakręcisz, nie wiem, film o brytyjskich narkomanach, to też się ludzie będą obruszać, że zbudowano narrację nazistowską przeciwko brytyjskiej młodzieży? Nie, bo to też jest film o patologiach wśród młodzieży, a nie o młodzieży. Uznanie, że nie można tego typu filmu nakręcić o klerze jest stawianiem tej grupy w roli jakichś „świętych krów”, co naprawdę nie jest zasadne, a wręcz przeciwnie (biorąc pod uwagę, jakie standardy moralne oczekiwane są od kapłanów).

            Na koniec pytasz, a co jak przyszła władza to wykorzysta? Czy naprawdę uważasz, że problem leży bardziej w filmie opowiadającym o patologiach, niż w samych patologiach? Że naprawdę nie widać problemu zbyt łagodnego podejścia do tematu pedofilii czy zbytniego ulegania przez niektórych kapłanów urokom materializmu? Spójrzmy na Kościół w Irlandii, gdzie takie podejście „chowania się” przed krytyką i przymykania oczu doprowadziło.

    • KOJAK

      24 października 2018 at 21:08

      Co ty czlowieku za bzdury wygadujesz ! Jak niezalezny autor ? Agreasywny ateista twierdzacy ze 90 % ksiezy to lajdacy prowadzacy niemoralne zycie a pozoastaLE 10 % to pajace bez charakteru strroryzowani przez tych pierwszych ! Co wiec taki balwan mogl, cos naskrecic oprocz agersywnej tramwajowej propagandy ? Stoly wziete zywcem ze szkolnej swietlicy gdzie ze dwudzietu ksiezy chleje wode jak zwykli sztajmesi ! Ty nie masz absolutnie zielonego pojecia o ksiezach, kosciele tylko lewacka propagande w glowie ! Jestes tez zwyczajnie na bakier z kosciolem na codzien.

      • Tomek

        25 października 2018 at 17:01

        Kojak, mylisz parę rzeczy.

        Po pierwsze, niezależność z poglądami. Jeśli uważasz, że jest to autor „zależny”, to wskaż mi proszę od kogo. Co to za jakieś organizacje nim sterują, finansują, były zaangażowane w produkcję filmu – konkrety. Ateista też może wypowiadać się o Kościele, tak jak katolik o ateistach. Może to być wypowiedź krytyczna, tak długo jak nie obraża wiary, uczuć religijnych czy ludzi wierzących albo nie podaje fałszu.

        Po drugie, pokaż mi gdzie niby Smarzowski powiedział, że „90% księży to łajdacy, a 10% pajace bez charakteru.”

        Po trzecie, jaka „agresywna propaganda”? Film pokazuje przypadki, które działy się w rzeczywistości, można nawet wskazać nieraz konkretnego księdza z imienia i nazwiska, jakiego cytaty czy czyny są tam wskazane. Jakie „chlanie wódy” przez 20 księży? Jest tam jedna scena, gdzie wódkę faktycznie pije 3 księży.

        Po czwarte, nie bój się, mam bardzo wystarczającą wiedzę o księżach czy Kościele i szacunek w tym zakresie (właśnie, zacznijmy od tego, że „Kościoł” piszemy z dużej litery). I wiem, że księża sprzeniewierzający się wierze, którzy uczynili sobie z Kościoła np. źródł zarobku, o księżach dopuszczających się pedofilii albo ukrywających takie sytuacje, nie mają z Kościołem wiele wspólnego. A o nich jest ten film, a nie o wszystkich kapłanach, Kościele, wierze czy katolikach.

  4. ares

    25 października 2018 at 11:49

    oj kler boli boli… tak samo te dzieci „lepiej oplacane niz k*” bolalo.

    • @ares

      26 października 2018 at 06:14

      Boli. A ludzi przyzwoitych nie powinny boleć oszczerstwa i zbydlecenie?

      • ares

        26 października 2018 at 15:37

        zbydlęcenie księży? jasne, że boli wszystkich. Katolów tylko boli patrzeć się na ten obraz i myśleć, że taka jest prawda. Otóż tak – taka jest prawda. Nic tu nie jest podkręcone

  5. mis

    25 października 2018 at 15:40

    Myślę, że gdyby kościół piętnował a nie ukrywał te wszystkie złe rzeczy robione przez kler, gdyby surowo karano zwyrodnialców w sutannach to nie musiałyby powstawać takie filmy.

  6. Piotrx

    26 października 2018 at 21:29

    „Przecież wśród Żydów również zdarzają się nikczemnicy i szubrawcy, tak jak i w każdym innym narodzie. No to problem jest prawdziwy? Jest. A że podkoloryzowany, przejaskrawiony? Że jego skala wyolbrzymiona?”

    Autor artykułu myli się

    Niestety ale zdarzają się i to bardzo często i wcale nie „tak jak w każdym innym narodzie”

    inne narody nie posiadają bowiem Talmudu i nie wcielają jego praktycznych zasad w stosunku do gojów w życie. Nie żyją też wiarą w swój materialistyczny mesjanizm oparty na przekonaniu o konieczności panowania nad narodami gojów.

    Warto poczytać choćby „Cywilizację żydowską” Feliksa Konecznego

    Jak stwierdził żydowski autor B.Lazare :

    „Naturalnie, że nie popieram antysemityzmu, jednakże próbuję go wytłumaczyć. Nie powstał on bez winy Żydów. Przecież pogląd tak rozpowszechniony jak antysemityzm, który powstawał już w najrozmaitszych czasach, przed Narodzeniem Chrystusa w Persji, Arabii, Syrii, Rzymie, a w Europie od czasów średniowiecza przetrwał do dziś, nie może być rezultatem złej woli, lecz powstanie jego musi mieć przyczynę sięgającą głęboko. Gdyby nienawiść i wstręty okazał tylko jeden naród, byłoby to zrozumiałe. Jednakże Żydzi na nienawiść tę byli zawsze narażeni i od wszystkich narodów wśród których żyli. Ponieważ wrogowie Żydów należeli do najróżniejszych narodów, narody te żyły w krajach bardzo odległych od siebie, wyznawały rozmaite religie, należały do różnych kultur i rządziły się różnymi prawami, przyczyny więc antysemityzmu tkwią w Żydach, a nie w narodach, wśród których żyją ”

    Zaś inny autor żydowski Ernst Renan stwierdza:

    „Antysemityzm nie jest wynalazkiem naszych czasów i nigdy nie był bardziej płomienny, niż w ostatnim wieku przed Chrystusem. W Aleksandrii, w Małej Azji, w Cyrenajce, w Damaszku, walka między Żydami, a nieżydami była rzeczą stałą. Nie można zaprzeczyć, że te objawy nienawiści były zazwyczaj prowokowane przez samych Żydów”

  7. Piotrx

    26 października 2018 at 21:33

    „ZnG” nr 43/2018

    „Ciekawostką jest , że zdjęcia w kościołach kręcono w Czechach . Statystami byli Ukraińcy. Kilku aktorów którym Smarzowski proponował rolę odmówiło gry w „Klerze” ”

    wartałoby poznać i nagłośnić nazwiska tych aktorów , może też portal zainteresuje się tym tematem ?

  8. Artnemo

    26 października 2018 at 21:45

    Moze lepiej byloby nazwac ten film „Patologie wsrod polskiego kleru”, „Grzechy kleru” czy podobnie. Propagandowy film „Zyd Süss” zostal uczciwiej nazwany… Gdyby krecil go Smarzowski zapewne nazwalby go po prostu „Zydzi”…

  9. Piotrx

    26 października 2018 at 22:16

    „Fajnie? Moim zdaniem niezbyt fajnie i chyba wszyscy się co do tego zgodzimy. Każdy, nawet posiadając bardzo niewielką wiedzę o kontekście historycznym, w jakim obraz powstał, czuje instynktownie, że jest on tendencyjny i niesprawiedliwy. Propagandowy po prostu.”

    Nie rozumiem tego stwierdzenia – proszę zamiast ogólników wskazać na konkretne zarzuty odnośnie treści tego filmu . Pisanie o jakimś „instynktownym wyczuciu” jest niepoważne.

    Nawet jeśli film jest miejscami jednostronny to opiera się on jednak na faktach pokazując historię Józefa Susskinda Oppenheimera, który jako minister finansów księstwa Wirtembergii, doprowadził je swoją chciwością na sam brzeg ruiny finansowej. A podobne czy inne przypadki łupienia rdzennej ludności nie należały i nie należą wcale do rzadkości.

    Suss urodził się na przełomie XVII i XVIII stulecia w gettcie starego niemieckiego miasta uniwersyteckiego Heidelbergu, skąd wysłano go jako piętnastoletniego wyrostka do bogatych krewnych w Wiedniu. Tu mały Józef chodził jakby w olśnieniu po domu stryjowskim, przyglądając się ze zdumieniem i zawiścią kosztownemu urządzeniu, bezcennym obrazom i dużym salom, gdzie podczas przyjęć i balów zbierała się dyplomacja i arystokracja wiedeńska. Swoboda i przywileje, z jakich korzystali Żydzi w Wiedniu, sprawiły, że młody Suss nabył wprędce pewności siebie, a interesy bankowe i lichwiarskie jego stryja Emanuela otwierały przed nim nieograniczone perspektywy. Podczas licznych swoich podróży poznał największe ośrodki ówczesnego życia gospodarczego Europy w Amsterdamie i Londynie przejrzał na wylot tajemnice giełdy, wszędzie popierany i wspomagany przez żydowskie domy bankowe i firmy handlowe.

    Za pośrednictwem Izaaka Landauera, który był pewnego rodzaju faktorem na dworze wirtemberskim, poznał w r. 1732 następcę tronu wirtemberskiego, księcia Aleksandra, który stale bywał w kłopotach finansowych. Już po upływie kilku dni książę Aleksander zwrócił się do Sussa (tak go popularnie nazywano) z prośbą o pożyczenie mu większej sumy, i pożyczkę tą otrzymał.

    W roku następnym Aleksander, po śmierci ojca swego, księcia Ludwika, wstąpił na tron wirtemberski. W trzy lata później Susskind Oppenheimer otrzymał tytuł tajnego radcy finansowego, obejmując tym samym władzę nad życiem finansowym całego kraju. Znalazł się u celu, nadeszła pora odebrania sobie pożyczek z lichwiarskim zyskiem. Przy pomocy swoich zauszników zaczął gospodarkę rabunkową.

    Pewnego dnia zniknęły z miasta i targów wirtemberskich wszystkie drobne pieniądze. W obiegu pozostały tylko złote karoliny, wartości dziesięciu guldenów, podczas gdy monet srebrnych i miedziaków zabrakło. Na rynku zapanowało nieopisane zamieszanie. Nikt nie mógł zaopatrzyć się w rzeczy najniezbędniejsze, nie posiadając drobnych, które zostały wycofane przez Oppenheimera, jako kierownika mennicy wirtemberskiej. W chwili, gdy zamieszanie doszło do szczytu, zjawili się nagle w kraju spekulanci żydowscy, nastawieni przez Oppenheimera, którzy wykupowali karoliny, płacąc pewną tylko część ich wartości. Oppenheimmer, który z tych transakcji ciągnął procentowe zyski, w ciągu kilku dni zarobił miliony.

    Wkrótce wprowadził olbrzymie podatki na sól i saletrę, uprawiał intratny handel posadami, umieszczając na kierowniczych stanowiskach oddane sobie osoby, wybijał monety, których wartość istotna ani w przybliżeniu nie odpowiadała wartości nominalnej, ściągał daniny na obronę kraju, chowając wpływy go źródła do własnej kieszeni. Ludność buntowała się. Po wsiach dochodziło do rozruchów, miasta wysyłały delegacje do księcia z prośbą o usunięcie znienawidzonego Sussa. Wszystko jednak na próżno, gdyż Oppenheimer wywierał na Aleksandra jakiś tajemniczy wpływ i uważał się za samowładnego pana w kraju.

    Gdy wskutek jego rabunkowej gospodarki zabrakło pieniędzy na pensje dla urzędników, Oppenheimer wyłożył potrzebne na ten cel fundusze z własnej kasy, zastrzegając sobie prawo zatrzymania pewnej części tych sum, w formie odszkodowania. Z tego tytułu zarabiał on tygodniowo setki tysięcy guldenów, ze szkodą pracowników. W ręku Oppenheimera skupiał się ponadto cały handel tytoniem i skórami, w jego kieszeni tonęły podatki za wino i karty do gry. Wszystko to jednak nie wystarczyło mu jeszcze. Myślał o złupieniu prywatnych majątków i w tym celu ustanowił komisję, której celem było badanie stanu majątkowego zamożniejszych osób. Wytaczano następnie przeciw nim niedorzeczne oskarżenia, na podstawie których przekupieni sędziowie skazywali ich na olbrzymie kary pieniężne, które wraz ze skonfiskowanym mieniem przechodziły w posiadanie Susskinda Oppenheimera, albo jego współwyznawców.

    Wiedząc, że stany, jako ciało prawodawcze kraju, są jego wrogiem i że z tej strony grozi mu niebezpieczeństwo. Kombinował, czy nie dałoby się utrącić czynnika obywatelskiego z rządów i za pomocą zamachu stanu uczynić księcia absolutnym władcą. Wszystkie przygotowania były już poczynione, gdy plany spiskowców pokrzyżowała nagła śmierć księcia Aleksandra. Sam Oppenheimer zawiózł wiadomość o jego zgonie do Stutgartu, gdzie bawiła księżna. Jednak przy wyjściu z zamku Oppenheimer został aresztowany.

    Sąd odbył się w lutym 1738 r., w dużej, po brzegi wypełnionej sali ratusza w Stutgarcie. Suss błagał o litość jednak sąd był nieubłagany. Wyrok opiewał na karę śmierci przez powieszenie za zdradę stanu, szerzenie zepsucia i wyzysk ludności. Nazajutrz odbyła się publiczna egzekucja, z obowiązującym podówczas, ponurym ceremoniałem

  10. Piotrx

    27 października 2018 at 17:04

    Obejrzeliśmy „Kler”, aby Państwo nie musieli

    https://www.pch24.pl/kratiuk–karpiel–obejrzelismy-kler–aby-panstwo-nie-musieli–video-,63141,tv.html

    Przesłanie filmu jest generalnie, takie że wszyscy „Oni” (księża) są źli.

    Akcja filmu dzieje się w diecezji krakowskiej ale film był faktycznie kręcony głównie w ateistycznych Czechach. Dewiantów wg. Smarzowskiego „stworzył” Kościół bo wszyscy oni ukazani w filmie byli wcześniej wykorzystywani oczywiście przez … kapłanów. Wg filmu Kościół jest instytucją do głębi przeżartą złem – wszyscy są tam źli: księża, zakonnicy itd.

    Nawet jeden z kapłanów-pedofilów pojawiających się retrospekcjach w filmie w czasach „Solidarności” (kojarzy się niestety z bł. ks J.P.)

    Ten film nie niesie ze sobą żadnej nadziei , żadnej pozytywnej wartości, żadnego pozytywnego bohatera na którym można by się oprzeć.

    Chyba jedynym „pozytywnym elementem” (ale tylko wg. Smarzowskiego) jest to że jeden z bohaterów ( aktor R.Więckiewicz przebrany za kapłana) zrzuca sutannę przy końcu filmu żeby wychowywać dziecko ze swoją kochanką – zetem sugeruje się w filmie że jedną z pozytywnych dróg jest porzucenie Kościoła i swojego powołania kapłańskiego – być może dlatego film zrobił takie wrażenie na ex kapłanie J.M?

    Drugi wg. Smarzowskiego „pozytywny element” to aktor A.Jakubik przebrany za kapłana, który w tłumie podczas Mszy św. oblewa się benzyną i podpala. Wszystko dzieje się w rytm bardzo mrocznej muzyki , co ciekawe nikt w tłumie mu nie pomaga, nie próbuje go ratować, mało tego tłum rozstępuje się w kształt trójkąta równoramiennego a po środku kapłan leży krzyżem płonąc – czy jest to przedstawienie się autorów filmu?

    Ten film plugawi i pozostawia widza brudnym. Jeżeli ktoś będzie twierdził, że w tym filmie jest jakaś głębia, jakie pozytywne przesłanie, to nie wierzcie.

    Od lat „znakiem firmowym” Smarzowskiego jest robienie filmów w których nie ma żadnej nadziei, żadnych pozytywnych treści ani postaci – w jego filmach generalnie wszyscy są źli: Polacy to prymitywy, alkoholicy, dewianci, antysemici itp. – a „Kler” niejako podsumowuje jego wcześniejsze filmowe „dokonania” i pośrednio wyjaśnia dlaczego tak jest – „bo zostali tak ukształtowani przez Kościół.”

    • Gerty

      29 października 2018 at 11:29

      Piotrze zwierzę ci się z czegoś o czym tylko jedna najbliższa mi osoba wie. Jako nastolatek byłem wykorzystany przez paulina z Jasnej Góry. Wszystko odbyło się w domu pielgrzyma. To jest bardzo długa historia ale mogę ci powiedzieć, że nie poznałem żadnego księdza, który w jakikolwiek sposób złagodził to co się stało. Wręcz przeciwnie – słyszałem odgłos trzepania wacka w konfesjonale kiedy o tym próbowałem porozmawiać. To było lata temu. Kiedyś się o tym nie mówiło. Nie wiedziałem jak mam zareagować, co mam zrobić. Mimo iż tego nie chciałem ten ksiądz miał u mnie autorytet i nie wiedziałem co on robi. Mam twardy charakter i po prostu o sprawie zapomniałem. Do dzieś jest to trauma ale nie taka która zaważa na moim codziennym życiu ale wiem, że niektórzy mogą nie umiec sobie z tym poradzić.
      Po lata czytam takich co piszą, że ten film to obłuda. Ten film to wierzchołek góry lodowej!!!!! Po latach dociera do mnie to co wtedy widziałem a nie wiedziałem co to jest. Widziałem orgie z udziałem księży i nastoletnich chłopców. Znam chłopaków którzy byli odsprzedawani przez księży do pracy w sex biznesie.

    • rfergrt

      7 listopada 2018 at 18:34

      I zatkao kakao

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra