Kultura i historia

Czy Leonardo DiCaprio promuje polskich faszystów i antysemitów?

Po tym jak w 1922 roku we Włoszech partia faszystowska przejęła władze, blokując tym samym komunistom możliwość przejęcia władzy we Włoszech i całej zachodniej Europie, Lenin nakazał by komuniści na całym świecie swoich przeciwników (w tym i tych z lewicy) nazywali faszystami. Antyfaszyzm nie miał nic wspólnego z zbrodniami niemieckich nazistów dokonanymi 20 lat później podczas II wojny światowej (dodatkowo nonsensowne jest obarczanie włoskich faszystów odpowiedzialnością za zbrodnie niemieckich sojuszników, podobnie jak nonsensowne jest obarczanie USA czy Wielkiej Brytanii za zbrodnie ich sowieckich sojuszników). Do dziś wierni poleceniom Lenina lewicowcy swoich przeciwników oskarżają o faszyzm.

O faszyzm oskarżani są między innymi uczestnicy Marszu Niepodległości. Na różnych lewicowych portalach czym bliżej 11 listopada tym głośniej rozbrzmiewa lewicowy skowyt o polskich faszystach. W jednym z artykułów zamieszczonych w lewicowych mediach, w artykule opisującym strasznych uczestników Marszu, w tym i polskich neopogan rodzimowierców posługujących się symbolem ”toporła”.

Zdaniem jednego z lewicowych publicystów toporzeł to „przedwojenny symbol polskich faszystów”. Szkoda, że fantazja lewicowego publicysty nie poszła dalej, przy okazji mógłby napisać, że faszystą i rasistą jest znany amerykański aktor Leonardo DiCaprio. Aktor bowiem jest współproducentem filmu “Struggle: The Life and Lost Art of Szukalski” o polskim artyście Stanisława Szukalskiego twórcy symbolu toporła wyznającym podobne poglądy jak dzisiejsi polscy neopoganie.

Leonardo DiCaprio znał Szukalskiego i traktował jak własnego dziadka (na emigracji po II wojnie światowej w Kalifornii Stanisław Szukalski zaprzyjaźnił się z ojcem aktora rysownikiem komiksów George’em DiCaprio). Reżyserem filmu produkowanego przez Leonardo DiCaprio (jego ojca i Anie Dobrowolską) jest Irek Dobrowolski. Według doniesień medialnych Szukalski był dla DiCaprio inspiracją gdy grał w filmie Titanic. Aktor i jego rodzina są posiadaczami kolekcji dzieł polskiego artysty. Film “Struggle: The Life and Lost Art of Szukalski” pokazać na Netfliks.

Stanisław Szukalski urodził się w ubogiej rodzinie w 1893 roku w Warcie koło Sieradza, a zmarł w nędzy w 1987 roku w Kalifornii. Wraz z rodzicami w 1907 wyemigrował do USA. Uczył się w Institute of Art w Chicago i krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych (po wyrzuceniu z ASP przygarnął go Jacek Malczewski). Tworzył w USA i II RP. Był albo niezwykle ceniony, albo znienawidzony. Postulując twórczość opartą na rodzimej tożsamości otworzył w Krakowie własną szkołę artystyczną o nazwie „Twórcownia”. Twórcy sympatyzujący z Szukalskim stworzyli w 1929 grupę artystyczną Szczep Szukalszczyków herbu Rogate Serce, która odwoływała się do polskiej słowiańskiej tożsamości.

Do najsławniejszych projektów Szukalskiego należał: zespół rzeźbiarsko-architektonicznego pod nazwą „Duchtynia”, który miał powstać na dnie Smoczej Jamy pod Wawelem, i stać się miejscem kultu Słowiańszczyzny, płaskorzeźby na gmachu Urzędów Niezespolonych w Katowicach w Katowicach, pomnik Bolesława Chrobrego, pomnik oraz grobowiec Józefa Piłsudskiego. Szukalski był też autorem dramatu „Krak, Syn Ludoli”.

Szukalski niezwykle cenił Józefa Piłsudskiego, postulował powstanie „Neuropy” (zjednoczonej Europy bez Anglii, Francji, Niemiec i Włoch). Stworzony przez Szukalskiego symbol „toporła” jest dziś symbolem antykatolickich środowisk nacjonalistycznych. Przez rodzimokulturowców zapomniany za to jest symbol „Topokrzyża”, który służył wspierania walki chrześcijańskich kupców z żydowskim monopolem handlowym w ramach akcji „GOJ – Gospodarczą Organizujmy Jedność”.

Ojciec Stanisława Dyonizy Szukalski przed wyjazdem z rodziną w USA pracował w Afryce Południowej, gdzie w 1899 roku wziął udział w drugiej wojnie burskiej, walcząc w armii afrykanerów przeciwko brytyjskim okupantom. Sam Szukalski przyjaźnił się z ojcem Leonarda DiCaprio.

W czasie II wojny światowej i po niej Szukalski, i poświęcił się badaniu historii, kształtowania się języków i kultur. „Stach z Warty” był też twórcą koncepcję o pochodzeniu starożytnych Polaków (Lechitów) zwaną zermatyzmem.

Relacja wideo z wystawy w CSW prac Stanisława Szukalskiego:

Zdjęcia z wystawy w CSW prac Stanisława Szukalskiego:

Jan Bodakowski 

 

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

9 komentarzy

9 Komentarzy

  1. Andrzej

    4 listopada 2018 at 18:28

    Bardzo fajny artykuł.

  2. BW

    4 listopada 2018 at 19:57

    Stowarzyszenie na rzecz Tradycji i Kultury „Niklot” to najprawdopodobniej organizacja finansowana przez Putina. Jedna z wielu w Polsce. Sugestie, że fakt posługiwania się symbolami przedwojennych polskich narodowców, czyni ich patriotami może powstać jedynie w głowie idioty. Oni rozpieprzają Polskę tak samo, jak LGBT, Bnaj n’ Sraj i reszta.

    Współpraca RN z takimi ludźmi sprawia, że obecnie nie mogę ich traktować jak poważnych polityków.

    • obserwator

      4 listopada 2018 at 21:36

      Jaki jest dowód na finansowanie ich przez Putina?

  3. Piotrx

    4 listopada 2018 at 22:11

    Jeszcze w 1926 r zdecydowano , że agentura Kominternu na całym świecie ma zwalczać Polskę i Polaków pod hasłem „walki z faszyzmem”

    20 maja 1926 roku politbiuro KC WKP(b) na tajnym posiedzeniu na Kremlu postanawia

    „Rozpocząć bezpośrednią kampanię demaskującą Piłsudskiego wraz z jego rządem zaznaczając że Piłsudski w rzeczywistości utworzył jednolity front z faszystami do walki z robotnikami i chłopami”

    ….Faszyzm narodził się we Włoszech po I wojnie światowej jako antydemokratyczna doktryna polityczna i społeczna (wywodząca się z socjalizmu), odwołująca się do silnego kultu państwa i jego przywódcy (wodza), głosząca potrzebę stosowania państwowego terroru w celu unicestwienia wszelkich “wrogów”. Choć przeciwstawiał się propagandowo komunizmowi, był mu nadzwyczaj bliski, można powiedzieć, że stanowił drugą stronę tego samego, lewicowego medalu. Na ogół utożsamiany był również z niemieckim narodowym socjalizmem (nazizmem), który stał się jego skrajną odmianą. Zarówno faszyści, jak i szczególnie naziści nie widzieli jednak nic złego w ścisłej (a nawet bardzo ścisłej) współpracy z komunizmem, choć werbalnie przeciwstawiali się temu kierunkowi jako groźnej konkurencji w zdobywaniu i utrzymywaniu władzy…….

  4. Piotrx

    4 listopada 2018 at 22:17

    „Faszyzm i masoneria” cz.1 – Andrzej Solak

    10 czerwca 1924 r. bojówka włoskich faszystów uprowadziła, a następnie zamordowała Giacomo Matteottiego, lidera partii socjalistycznej i deputowanego do parlamentu. Na pierwszy rzut oka zabójstwo nie wydawało się niczym nadzwyczajnym w politycznych realiach ówczesnych Włoch. Wszak nie przebrzmiały jeszcze echa brutalnej wojny ulicznej z lat 1919-1922, jaką prowadzili między sobą partyjni bojówkarze z prawa i z lewa, mordujący się z nieprawdopodobną zaciekłością. W zbrodni na Matteottim był jednak osobliwy szczegół, nie pasujący do utartych schematów. Na czele zespołu morderców stał niejaki Amerigo Dumini, działający najpewniej na zlecenie szefa policji Emilia De Bono. Ci dwaj panowie byli członkami Obediencji Piazza del Gesù, innymi słowy… masonerii – organizacji do dziś głoszącej wszem i wobec swój antyfaszyzm!

    Benito Mussolini, twórca faszyzmu, otrzymał swe imię na cześć XIX-wiecznego prezydenta Meksyku, rewolucjonisty i masona, Benito Juareza. Pierwsze polityczne wybory przyszłego twórcy faszyzmu, jego zaangażowanie w anarchizm i syndykalizm, wreszcie prominentna pozycja w partii socjalistycznej, wcale nie zapowiadały fanatycznego oddania idei państwa totalnego. Wielbiciele Duce starają się nie pamiętać o tych „młodzieńczych błędach” swego idola.

    Młody Benito odnosił się do patriotyzmu z nienawiścią typową dla rewolucyjnej lewicy. Flaga narodowa była dlań „szmatą zatkniętą w kupie gnoju”. Aby uniknąć poboru do wojska zbiegł za granicę, wpierw do Szwajcarii, potem do Francji. Po powrocie do kraju był aresztowany za sabotowanie dostaw zaopatrzenia dla wojsk włoskich walczących z Turkami w Libii (1912).

    Na niwie dziennikarskiej udzielał się jako wydawca marksistowskiego pisma o dźwięcznej nazwie „La Lotta di Classe” („Walka klas”), potem objął posadę redaktora naczelnego socjalistycznego dziennika „Avanti!” („Naprzód!”). Na dobrą sprawę, Duce pozostał wierny przez całe życie tylko swym obsesjom antykatolickim.

    Już w młodości popełniał paszkwile, w rodzaju „Jana Husa” czy „Kochanki kardynała”, rozpowszechniał też „rewelację” o intymnych stosunkach, łączących jakoby Jezusa i Marię Magdalenę. Ten ostatni pomysł podchwyciło szereg współczesnych pismaków, „demaskatorów” Kościoła katolickiego, w rodzaju Baigenta, Leigha, Lincolna („Święty Graal, Święta Krew”) oraz Browna („Kod Leonarda da Vinci”, „Anioły i demony”). Wielbiciele „twórczości” tych panów rzadko mają świadomość, że owi literaci podążają szlakiem przetartym m.in. przez twórcę faszyzmu…

    Już po dojściu do władzy Mussolini pragmatycznie uregulował stosunki państwo-Kościół, choć wzajemne relacje nadal obfitowały w konflikty. Znamienna była postawa papieża Piusa XI, który w obliczu zagrożenia komunistyczną rewolucją nazwał Mussoliniego „człowiekiem zesłanym przez Opatrzność”, jednak zachował trzeźwą ocenę faszystowskich rządów. Dowodem encyklika „Non abbiamo bisogno” (1931), ostro potępiająca faszyzm, mocno kontrastująca z cielęcym zachwytem, jakim darzyli Duce ówcześni politycy niemal całego świata. „Precz z ciemnością!” Wielu poczytuje na plus Mussoliniemu jego wrogość do wolnomularstwa. Interesujące są jednak przyczyny tych niesnasek.

    Otóż Benito starał się w młodości o… przyjęcie do masońskiej loży! Spotkał się z odmową, co niezmiernie uraziło jego dumę. Rychło jął zwalczać „sztukę królewską”, jeszcze jako aktywista partii socjalistycznej. W 1914 r., na kongresie socjalistów w Ankonie, był wśród tych delegatów, którzy pod hasłem „Więcej światła, precz z ciemnością!”, zażądali od „obrońców proletariatu” dokonania wyboru między partią a lożą. Po burzliwej dyskusji pomysł wcielono w czyn. Wolnomularze–socjaliści zwracali legitymacje partyjne bądź też pozbywali się rytualnych fartuszków.

    Mussolini wyleciał z hukiem z partii niewiele później, za niewczesny militaryzm (!). On – jeszcze niedawno dekownik i sabotażysta, w owym 1914 r. niespodziewanie stał się zażartym zwolennikiem interwencjonizmu, to jest przystąpienia Włoch do Wielkiej Wojny. Następstwem tego kroku był przyspieszony rozwód z socjalistami, w zamian jednak Benito pozyskał możnych protektorów. Wkrótce założył własne, opiniotwórcze pismo „Poppolo d’Italia” („Lud Włoski”), które rychło uzyskało gigantyczny nakład, stając się wpływową trybuną interwencjonizmu. Na powołanie ogólnokrajowego dziennika ktoś musiał wyłożyć duże pieniądze.

    „Poppolo d’Italia” finansował wywiad francuski, możliwe też, że amerykański i rosyjski. Sporo grosiwa dorzucała również rodzima oligarchia finansowa. Był jeszcze jeden sponsor – ujawnił to po latach masoński mistrz Emilio Piatti. Otóż gazeta Mussoliniego otrzymała pokaźne fundusze (6,5 mln lirów) od… wolnomularstwa, konkretnie od Wielkiego Wschodu Francji i Włoch. Benito odebrał pieniądze z rąk włoskich i francuskich „braci” (wśród tych ostatnich był przedstawiciel francuskiej ambasady) w Mediolanie, w siedzibie lombardzkich władz regionalnych.

    Kopię umowy, wraz z fotokopiami podpisanych przez Mussoliniego czeków zdeponowano w siedzibie loży w Piacenzie – będą tam spoczywały przez szereg lat, do chwili, kiedy tłum faszystów przypuści „spontaniczny” atak i splądruje to gniazdo masonów… Italia rzeczywiście przystąpiła do wojny światowej, co Wielki Wschód uznawał potem za swoją zasługę, w dziele wspomożenia francuskich „braci” tudzież zniszczenia katolickiej monarchii Habsburgów. Niemały udział we wplątaniu kraju w konflikt miała gazeta Mussoliniego – teraz pozującego na superpatriotę, w istocie zaś agenta wpływu obcych wywiadów, rodzimych kół biznesu oraz tajnych lóż. Marsz na Rzym Klęska państw centralnych postawiła Włochy w obozie zwycięzców.

    Przynajmniej teoretycznie, bo poniesione straty były potworne – 650.000 zabitych, zrujnowana ekonomia, narastający kryzys społeczny, na którym żerowali najrozmaitsi radykałowie. Vittoria mutilata – kalekie zwycięstwo… W obliczu realnej groźby rewolty komunistycznej Mussolini, organizujący wówczas swój ruch fasci, jawił się jako mąż opatrznościowy. Umiarkowana lewica ceniła go za społeczny radykalizm. Nacjonalistom odpowiadały jego (niewczesne) patriotyzm i militaryzm. Kościół i konserwatyści traktowali go jako mniejsze zło.

    Również loże darowały Benito jego niegdysiejsze antymasońskie ekscesy. Czyż twórcy faszyzmu i braci fartuszkowych nie łączyła nienawiść do Kościoła? Takoż niedawne zaangażowanie na polu interwencjonizmu, suto wynagrodzone francuskim złotem?

    Wolnomularze, tacy jak Giovanni Marinelli, Cesare Rossi, Michele Bianci, Roberto Farinacci oraz żydowski przemysłowiec Cesare Goldman będą wspierać tworzące się faszystowskie bojówki. „Squadristi” Mussoliniego, sławne „Czarne Koszule”, przez parę lat będą zbrojnym ramieniem włoskiej Kontrrewolucji. Formacje bojowe komunistów i socjalistów zyskają wreszcie godnego przeciwnika. Lata 1919-1922 to okres krwawej międzypartyjnej vendetty.

    Przeciwnicy faszystów zarzucają im zgładzenie w tym czasie aż 5000 osób; sami biorą na swe sumienia 500 ubitych „Czarnych Koszul”. „Squadristi” Benito przyznają się do „tylko” 1800 zabójstw, za to na 3000 szacują liczbę ofiar w szeregach swych zwolenników.

    Po zneutralizowaniu czcicieli Lenina „Czarne Koszule” (w ich szeregach nie mniej niż 230 włoskich Żydów) rozpoczynają własną rewolucję – ruszają do Marszu na Rzym (październik 1922).

    Znowu w tle pojawiają się masoni. Wielki mistrz „szkotów” Raoul Palermi (Obediencja Piazza del Gesù) osobiście pofatyguje się na spotkanie z Mussolinim, przekazać mu arcyważne informacje, o nastrojach w rzymskim garnizonie, zwłaszcza o profaszystowskich sympatiach dowództwa gwardii królewskiej tudzież włoskiej generalicji.

    Również i konkurencyjna Obediencja Palazzo Giustiniani odegra w tych dniach rolę niebagatelną, wspierając rokoszan kwotą 3,5 mln lirów; jej wielki mistrz Domizio Torrigiani, po zwycięstwie Marszu na Rzym i objęciu władzy przez faszystów, pospieszy z gratulacjami. Mason-faszysta Curzio Malaparte w książce „Technika zamachu stanu”, postawi Mussoliniego w jednym szeregu z Trockim i Leninem, jako głównych burzycieli starego, burżuazyjnego porządku. W hitlerowskiej III Rzeszy „Technika zamachu stanu” będzie płonęła na stosach, zaś po latach zachwyci się nią Mao Zedong…

  5. Piotrx

    4 listopada 2018 at 22:28

    „Faszyzm i Żydzi” – Marian Kałuski
    /fragmenty/

    Na forum „Gazety Wyborczej” (7.12.2005) ktoś podpisany „bladatwarz” poruszył
    sprawę flirtu Żydów włoskich z faszyzmem Benito Mussoliniego.

    Internauta napisał m.in.: ,,Ostatnio w Los Angeles natknąłem się na
    materiały archiwalne potwierdzające zadziwiającą symbiozę ideologiczną Żydów
    w z buńczucznym, imperialistycznym (Etiopia!) wodzem włoskich faszystów.
    Ów flirt trwał aż do roku 1938, kiedy to pod narastającą już wcześniej
    presją Hitlera jego kamrat z Półwyspu Apenińskiego zmienił zdecydowanie
    front…”.

    Widać, że w zorganizowanej akcji w obronie zaatakowanego dobrego imienia
    Żydów rzucono się na „bladątwarz”, wyśmiewając go i żądając dowodów na to co
    napisał.

    Z niewiadomych powodów chyba nie mógł tego zrobić – obronić się przed
    wdeptaniem go w ziemię.

    Interesując się głęboko sprawami żydowskimi postanowiłem sam udowodnić, że
    to nie żaden antysemityzm, a tylko udowodniona ponad wszelką wątpliwość
    prawda, że byli i są Żydzi, którzy byli w szeregach i na usługach włoskiego
    faszyzmu, niemieckiego hitleryzmu i rodzimego żydowskiego
    faszyzmu/hitleryzmu.

    Np. sprawę udziału Żydów w faszyźmie włoskim omawia m.in. Nicholas Farrel w
    artykule „It happened in Italy too”, który ukazał się w znanym tygodniku
    londyńskim „The Spectator” z 7.12.1996 roku. Farrel pisze, że na 47 000
    Żydów we Włoszech w 1938 roku 10 000 należało do partii faszystowskiej, a
    więc prawie każdy dorosły Żyd/mężczyzna był jej członkiem!

    Wierną kochanką Mussoliniego była Żydówka Margarita Sarfatti.
    Izraelscy faszyści kahaniści za wzorem faszystów włoskich (noszących czarne
    koszule) noszą żółte koszule; za: Tony Walker „Israel’s Right on the rise”
    The Age 18.9.1984.

    O Żydach faszystach we Włoszech pisała również Ruth E. Gruber w artykule
    „Fears over Berlusconi as PM” w australijskim tygodniku żydowskim „The
    Australian Jewish News” 6.5.1994.

    ……..

  6. Piotrx

    4 listopada 2018 at 22:38

    „podobnie jak nonsensowne jest obarczanie USA czy Wielkiej Brytanii za zbrodnie ich sowieckich sojuszników”

    naprawdę? a kto odpowiada za wydanie tych ludzi na śmierć mimo, że wielu nie miało nawet sowieckiego obywatelstwa?

    Na przykład Brytyjczycy bez zmrużenia oka ,w sposób zdradziecki i wbrew wcześniejszym zapewnieniom wydali Sowietom , choćby kozaków z ROA z ugrupowania atamana Domanowa (oddziały te były w czasie wojny na służbie niemieckiej) i to wraz z całymi rodzinami. W grupie tej oprócz blisko 7000 żołnierzy , znajdowało się także 8435 osób cywilnych – żon , dzieci, starców i inwalidów. Oddziały te znajdowały się się pod koniec kwietnia 1945 roku w północnych Włoszech gdzie poddały się Anglikom. 23 maja 1945 roku we Wiedniu między władzami brytyjskimi i sowieckimi stanął układ o wydaniu wszystkich oficerów i ich rodzin w ręce Sowietów, chociaż większość z nich nie była nawet obywatelami ZSRR. Wśród owych oficerów było jedynie 32% byłych obywateli sowieckich zaś 68% pochodziło ze starej emigracji . Tak opisuje przebieg owego „wydania” oficerów kozackich w wykonaniu Brytyjczyków J.Mackiewicz w swojej książce „Kontra”

    „… O szóstej rano przybyły zapowiedziane ciężarówki. Gromadnie odmówiono dobrowolnego wsiadania. Wówczas na dany rozkaz zaczęli zbliżać się żołnierze uzbrojeni w pistolety automatyczne i grube patki. Oficerowie kozaccy stłoczyli się, wziąwszy się pod ręce. Żołnierze brytyjscy zaczęli bić pałkami, bić po głowach i złączonych rękach. Wyrwano pierwszego oficera z szeregu i wrzucono do samochodu. Wyskoczył. Wtedy pobito go znowu i zapędzono powtórnie. Znowu wyskoczył. Wówczas uderzeniami kolb i pałek powalono go na ziemię i skopano butami, aż zastygł bez ruchu w kałuży krwi. Wrzucono go jak worek na dno ciężarówki…”. Potem przyszła także kolej na pułki kozackie kubańskie, dońskie i wiele innych oraz ich rodziny – „…O dziesiątej rano zapowiedziano ,że 31 maja o siódmej rano rozpocznie się repatriacja pułków kozackich i ich rodzin. Wiadomość wydała się piorunem z jasnego nieba! Powstała panika. Ogłoszono powszechną głodówkę i rozklejono plakaty zredagowane po angielsku ” Wolimy głód i śmierć niż powrót do Związku Sowieckiego”. We wszystkich obozach i stanicach wywieszono czarne flagi (…) Niepisanym nakazem postanowiono przybrać postawę biernego oporu. Tylko nie ruszać Anglików! Modlić się. Obroni przenajświętsza Bogurodzica. Tak zrobiono. Modły trwały bez przerwy, ale około ósmej rano zbliżyły się szerokim wachlarzem czołgi brytyjskie i stanęły w odległości stu metrów. Od strony baraków zajechały ciężarówki, do których miano ładować ludzi i odwozić na stację do oczekujących pociągów. Cały zaś obóz otoczony został tyralierą żołnierzy zbrojnych w karabiny z nasadzonymi bagnetami, pistolety automatyczne i patki. Jeszcze przez krótki czas trwały nabożne pieśni, gdy nagle żołnierze rzucili się na tłum, rozrywając łańcuch rąk i bijąc po głowach kolbami i pałkami. Powstała panika, krzyki; deptano i zadeptywano się wzajemnie. Tłum, cofając się, zaczął napierać na parkan odgraniczający obóz od pola. Parkan runął pod naciskiem. Ale na polu też stały czołgi. Żołnierze strzelali nie w górę, lecz pod nogi. Zbitych i okrwawionych chwytano i wleczono do ciężarówek. Ludzie rzucali się na oślep, uciekali w lasy, skakali do rzeki. W nieopisanym tumulcie rozbiegły się tabuny koni. Miejscowa ludność początkowo żegnała się nabożnie krzyżem świętym, gdy jednak ktoś zrobił początek, rzuciła się, by grabić opustoszałe namioty, łapać konie, zabierać bydło. Wtedy księża katoliccy kazali bić w dzwony i nawoływać ludność do zaprzestania hańbiącej grabieży. Na wieżach kościelnych pojawiły się czarne chorągwie. Tymczasem główna masa ludzka w Peggetz, cofając się przed zbrojnymi żołnierzami, usiłowała jeszcze wyrywać z ich rąk tych, których już schwytali. Wtedy to padł pierwszy Kozak przebity bagnetem. Tłum odpłynął i odsłonił ołtarz. Pop wyciągnął ku żołnierzom Ewangelię, ale wytrącono mu ją bagnetem. Jeden z Kubańców zasłonił się obrazem Matki Boskiej, otrzymał jednak cios w skroń i skóra wraz z włosami zwisła mu na ucho. Trzeci próbował parować cios chorągwią św. Mikołaja Cudotwórcy, uderzenie pałki wdeptało Mikołaja Cudotwórcę w błoto. Gdy się modlono, żołnierze, pozostawiając na placu rannych i trupy zatłuczonych i zakłutych bagnetami, zwrócili się do baraków, wywlekając ukrywających się tam ludzi i pakując do samochodów. Jeden z Kozaków stawiał czynny opór, więc powalono go na ziemię, dwóch ciągnęło za nogi, a trzeci podpychał go końcem buta w ciemię. Pewna kobieta miała na rękach okrwawione dziecko. Żołnierz opatrzył dziecko własnym bandażem, ale mimo zaklinań , oboje wpakował do ciężarówki. Mała dziewczynka podeszła do innego i podała mu kartkę napisaną po angielsku: „Zabijcie nas, ale nie dawajcie nas bolszewikom”. Żołnierz przeczytał, schował do kieszeni i nagle zapłakał…”

  7. fedcb

    8 listopada 2018 at 09:03

    Mój dziadek przeżył II wojnę światową i nie wiedział co to jest „nazizm”. On pamiętał Niemców, którzy napadli na Polskę i którzy przejęli większość majątku polskiego na majątek III Rzeszy Niemieckiej. Na każdym kroku widywał Niemców, słyszał język niemiecki. Jak mówił o tamtych czasach to mówił potocznie „za Niemca”. „Nazizm” to takie słowo, które wymyślono przez socjalistów na Zachodzie po wojnie, aby oczyścić Niemców z odpowiedzialności na II wojnę światową oraz wprowadzić ludność Europy zachodniej w błąd, że NSDAP była partią „prawicową”, mimo że od samego początku działała w środowiskach robotniczych i wywodziła się z socjalizmu, choć była jego narodową i niemiecką odmianą! Była to Narodowo Socjalistyczna Niemiecka Robotnicza Partia (w skrócie po niemiecku: NSDAP). Podejrzewam, że sam Hitler nie wiedział, że był „nazistą”, bo w każdym przemówieniu podkreślał walkę o „narodowy socjalizm”! Dla odmiany Stalin, chcąc odciąć się od narodowego socjalizmu (początkowo Stalin uważał Hitlera, jako swojego towarzysza w walce z kapitalizmem!), nazwał Niemców „faszystami”, mimo że „faszyzm” był tworem włoskim i nie był tak zbrodniczy, jak „narodowy socjalizm”, czy „komunizm”, chociaż również wywodził się z socjalizmu i stosował podobne metody, jak np. komuniści (stąd w Polsce tak dużo pomników, poświęconym ofiarom poległym w walce z „faszyzmem”, chociaż w Polsce nikt nie walczył z Włochami!). Świat „zachodni” przystał również na postulat Stalina, aby uznać „faszyzm” i „narodowy socjalizm” za ruchy skrajnie prawicowe, co było szczytem kłamstwa!

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra