Kultura i historia

Turcy i Kurdowie wymordowali 1,5 mln chrześcijan w kilkanaście miesięcy! Mija sto lat od eksterminacji

Mija sto lat od ludobójstwa Ormian. Na początku XX wieku zginęło półtora miliona członków kościoła obrządku chrześcijaństwa wschodniego. Papież dąży do zażegnania trwającego od dziesiątków lat konfliktu. Obecna sytuacja polityczna na świecie sprawy nie ułatwia…

 

Trwający od roku exodus chrześcijan na Bliskim Wschodzie jako żywo przypomina to, co działo się w Armenii przed wiekiem. Chociaż ofiar doliczono się wówczas kilkaset razy mniej, niż obecnie, to jednak wiele kluczowych spraw łączy obie te zbrodnie wymierzone w chrześcijan. W zasadzie, to wciąż trudno mówić o konkretnych liczbach dotyczących wyznawców Chrystusa z Syrii czy Iraku… 

 

Przez wiele stuleci, Armenia, która jako pierwsza przyjęła chrześcijaństwo jako religię państwową, wiele cierpiała. Przeżywała barbarzyńskie najazdy Persów, Arabów, Turków i Bizantyjczyków. Blisko siedemset lat tej gehenny, w 1064 roku przyniósł ostatecznie odebranie niepodległości.
Ormianie rozproszyli się po całym świecie, schronienie znajdując na terenach obecnej Ukrainy, Rosji, Polski.

 

W swojej ojczyźnie Ormianie nie mogli czuć się bezpiecznie (podobnie jak dziś chrześcijanie z Syrii czy Iraku). Po kilku stuleciach, w XIX wieku w Armenii doszło do pierwszego bardzo poważnego rozlewu krwi. Kraj tej stał się terenem wojen prowadzonych przez Turcję, Persję i Rosję. Rosja wzięła Armenię Wschodnią wraz z Erywaniem i świętym miastem Ormian, Eczmiadzynem. Zaraz potem zaczęło dochodzić do wielkich rzezi mieszkańców ponownie okrojonego terytorialnie państwa. Zginęło 300 tys osób.

Kolejna, największa rzeź, rozpoczęła się w 1915 roku. Trwała kilka lat. Eksterminacja Ormian odbyła się rękami Turków, naciskanych przez Aliantów. Najpierw więziono, potem w najbrutalniejszy sposób mordowano. Zdarzały się przypadki nie tylko sztyletowań czy wieszania. Kobietom w ciąży rozpruwano brzuchy i zabierano dzieci.

Mocne szykany spotkały także duchownych. Burzono świątynie. Zamordowano łącznie około 1,5 mln osób. 
 

Ludobójstwo, dokonane na tle religijnym nie zostało jednak potępione przez „Zachód”. Brak reakcji wykorzystał potem Adolf Hitler, który w słynnych słowach zachęcał do kolejnych morderstw na Ormianach, którym udało się uciec do innych państw: „Zabijajcie bez litości kobiety, starców i dzieci. Liczy się szybkość i okrucieństwo. Kto dziś pamięta o rzezi Ormian?”

 

Rzeź Ormian upamiętnia wiele państw. W Polsce 24 kwietnia. Pamięta też papież Franciszek, który  w listopadzie 2014 roku odbył swoją szóstą Podróż Apostolską. Wiele mówiło się, że podejmie ten niezwykle ważki temat. Ojciec św. jednak tylko raz, jakby na marginesie, wspomniał o „męczeństwie krwi”. Dlaczego tak? Wszelkie wątpliwości rozwiał zaraz po zakończeniu Pielgrzymki. W samolocie do Rzymu, odpowiadając na pytanie jednej z włoskich dziennikarek, odpowiedział (cała wypowiedź Franciszka, za Radio Watykańskie):

Udałem się dzisiaj do szpitala, aby odwiedzić przebywającego tam chorego od dawna arcybiskupa Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego… Podczas tej podróży kontaktowałem się z Ormianami. W minionym roku rząd turecki wykonał pewien gest: ówczesny premier Erdogan napisał list noszący datę rocznicy tego wydarzenia. Niektórzy twierdzili, że był zbyt słaby, ale w mojej ocenie był on wyciągnięciem ręki – nie wiem czy dużym, czy też małym. A to zawsze jest wydarzeniem pozytywnym. Mogę wyciągnąć rękę, w taki, czy inny sposób, oczekując, co powie mi drugi, żeby nie wprowadzać mnie w zakłopotanie. A to, co uczynił ówczesny premier jest pozytywne. Bardzo leży mi na sercu kwestia granicy turecko-armeńskiej: wspaniale byłoby, gdyby można ją było otworzyć! Wiem, że w tym rejonie istnieją problemy geopolityczne, które nie ułatwiają otwarcia granicy. Ale musimy się modlić o pojednanie narodów. Wiem też, że jest dobra wola po obu stronach – tak wierzę – i musimy pomóc, aby to się dokonało. W przyszłym roku planuje się wiele uroczystości z okazji stulecia tego wydarzenia, ale mamy nadzieję, że dojdziemy do drogi małych gestów, małych kroków zbliżenia. Tyle chciałbym w tym momencie powiedzieć.

 

Wczoraj z kolei papież spotkał się z kolejną grupą Ormian, którzy przyjeżdżają do Rzymu, by w niedzielę uczestniczyć w Bazylice Watykańskiej w Eucharystii sprawowanej pod przewodnictwem Papieża dla upamiętnienia setnej rocznicy rzezi Ormian w Imperium Otomańskim. Będą wśród nich patriarchowie Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego oraz prezydent Armenii.

Dziś na prywatnej audiencji Franciszek przyjął przedstawicieli ormiańskiej diaspory z Argentyny, na czele z abp. Mouradianem Kissagiem, zwierzchnikiem Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego w tym kraju. Argentyńscy Ormianie dobrze znają obecnego Papieża. Jako arcybiskup Buenos Aires co roku uczestniczył w obchodach rocznicy tej masakry i sprawował z tej okazji Eucharystię.

 

Ormianie przywiązują wielką wagę do niedzielnych uroczystości w Watykanie. Już przed dwoma laty podczas audiencji dla patriarchy ormiańsko-katolickiego Franciszek nazwał rzeź Ormian pierwszym ludobójstwem XX wieku – przypomina ks. Goerges Ruyssen SI, z Papieskiego Instytutu Wschodniego, który jako historyk zajmuje się stosunkiem Stolicy Apostolskiej do rzezi Ormian. Jego zdaniem użycie tej samej terminologii podczas papieskiej Mszy byłoby ważnym krokiem naprzód. Ks. Ruyssen przypomina, że w czasie ludobójstwa Benedykt XV był jedyną głową państwa, która wstawiała się u sułtana za Ormianami. Ten sam Papież w 1918 r. zabiegał też u amerykańskiego prezydenta Wilsona o uznanie niepodległości nie tylko Polski, ale również Armenii.

 

Wiele może zmienić się w sprawie Ormian po tym, jak Turcja zostanie przyłączona do Unii Europejskiej. Starania o to wciąż trwają. Orędownikiem tych działań akcesyjnych są Niemcy pod kierunkiem kanclerz Angeli Merkel. Starania o to podjęte zostały przed 30. laty. Wśród powodów, które powodują wydłużanie się tej procedury jest właśnie nieuznanie przez Turcję ludobójstwa popełnionego przez nią na początku XX wieku na ludności Ormiańskiej. Wiele wskazuje jednak na to, że pogrążona w kryzysie finansowym Unia Europejska zrobi wiele, aby pomóc w akcesji kolejnego państwa. Czy jednak, chcąc właściwie zaznaczyć swoją obecność w rejonie odmiennym religijnie i kulturowo, nakaże, jako swoisty okup, nazwać po imieniu to, co działo przed stu laty?

 

Michał Polak

fot. arch.

 

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

 

 

 

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

241 komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra