Kultura i historia

Józef Marcinkiewicz – geniusz, którego Polsce zabrał Katyń

Dziś w Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej na cmentarzu w Janowie ( woj. podlaskie) złożono kwiaty i zapalono znicze na symbolicznym grobie Józefa Marcinkiewicza, genialnego matematyka, który w wieku zaledwie 30 lat zginął od kuli w tył głowy, wystrzelonej z sowieckiego nagana w Charkowie.

Józef Marcinkiewicz (1910 – 1940) był jednym z najgenialniejszych matematyków nie tylko na skalę Polski, ale i świata. Jego prace do dziś inspirują matematyków na całym globie. Mimo przeżytych zaledwie 30 lat miał wielkie osiągnięcia naukowe.

Życie Józefa Marcinkiewicza zaczęło się we wsi Cimoszka w powiecie sokólskim, około 50 kilometrów na północny wschód od Białegostoku. Urodził się 30 marca 1910 roku w rodzinie Klemensa Marcinkiewicza oraz Aleksandry z Chodakiewiczów. Józef został ochrzczony w pięknym neogotyckim kościele parafialnym w Janowie. Również w Janowie ukończył szkołę elementarną, a gimnazjum w nieodległej Sokółce i Białymstoku. Studiował matematykę na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. Jego profesorem był, światowej klasy matematyk, profesor Antoni Zygmund.

Po studiach przez rok Józef Marcinkiewicz służył w 5. Pułku Piechoty Legionów w Wilnie, ukończył Dywizyjny Kurs Podchorążych Rezerwy z wynikiem celującym i bardzo dobrą opinią wystawioną mu przez jego zwierzchników. W lipcu 1939 roku przebywał na stażu naukowym w Londynie. W sierpniu, kiedy wiadomo już było, że wojna lada chwila wybuchnie, wrócił do kraju. Mógł postąpić inaczej, jednak Marcinkiewicz wrócił do Polski, by z bronią w ręku stanąć w jej obronie. Zgłosił się do wojska w Wilnie i tam został zmobilizowany jako oficer 35. Rezerwowej Dywizji Piechoty.

Brał udział w obronie Lwowa. Po kapitulacji miasta (22 września 1939 r.) został wzięty do niewoli sowieckiej. Był przetrzymywany w obozie w Starobielsku. Stał się jedną z ofiar zbrodni katyńskiej. Jego personalia zostały zapisane w księdze cmentarnej oficerów polskich zamordowanych przez Rosjan wiosną 1940 roku w Charkowie. Prezydent RP Lech Kaczyński pośmiertnie awansował porucznika Józefa Marcinkiewicza na stopień kapitana Wojska Polskiego.

Józef Marcinkiewicz ma swój symboliczny pochówek w grobie rodzinnym na cmentarzu parafialnym w Janowie. Dziś zapłonęły na nim znicze pamięci. Na pomniku wyryte zostały imiona rodziców Józefa Marcinkiewicza, imię jego samego i jego brata Kazimierza, a nad nimi napis: „Ku czci śmierci męczeńskiej rodziny Marcinkiewiczów”. Napis ten jak najbardziej oddaje tragizm losów polskiej rodziny Marcinkiewiczów podczas wojny.

Klemens i Aleksandra w czasie okupacji sowieckiej (1939-1941) zostali wywiezieni na Sybir i tam w roku 1941 zginęli z wycieńczenia i głodu. Ich syn Józef Marcinkiewicz, genialny matematyk, zginął wiosną 1940 roku od kuli wystrzelonej w tył głowy z nagana NKWD-zisty w Charkowie. Jego brat Kazimierz, dyrektor gimnazjum w Janowie, został podstępnie zamordowany przez funkcjonariuszy UB w roku 1951. W grobowcu na janowskim cmentarzu spoczywają jedynie szczątki Kazimierza. Ciała jego najbliższych – rodziców i brata Józefa, zostały na Wschodzie.

Choć Józef Marcinkiewicz żył zaledwie 30 lat, z których tylko niespełna 6 zajmował się pracą naukową, to w pismach matematycznych krajowych i zagranicznych (władał biegle w mowie i piśmie językiem angielskim, francuskim i włoskim) zdążył opublikować ponad 50 wybitnych i odkrywczych prac na temat m.in. teorii funkcji zmiennej rzeczywistej oraz szeregów trygonometrycznych. Prace Marcinkiewicza oprócz oryginalnych i ważnych wyników, wykorzystywanych m.in. we współczesnej informatyce, zawierają wiele pomysłów, do dzisiaj nie do końca jeszcze stosowanych, które wciąż inspirują matematyków na całym świecie.

„Gdyby nie przedwczesny zgon, byłby on prawdopodobnie jednym z czołowych matematyków w skali światowej. Biorąc pod uwagę to, co zdążył on osiągnąć w ciągu swego krótkiego życia i mógłby osiągnąć w warunkach normalnych, należy uznać jego przedwczesną śmierć za wielki cios dla matematyki polskiej i światowej i może najcięższą indywidualną jej stratę w okresie II wojny światowej” – powiedział o Józefie Marcinkiewiczu profesor Antoni Zygmund.

Fakt, że śmierć genialnego matematyka jest związana ze zbrodnią katyńską, sprawił, iż o Józefie Marcinkiewiczu i jego osiągnięciach za czasów PRL nie można było mówić ani pisać. Dlatego też postać tego wielkiego Polaka do dziś jest prawie nieznana

 

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

1 komentarz

1 Komentarz

  1. prawo

    13 kwietnia 2018 at 14:49

    Jedna z milionów tragedii jakie nam zgotowali nasi wrogowie. Szczególnie bolesna w postaci takich elit jak Józef Marcinkiewicz. Jednak widać też, że sowietyzacja 1944-89 nie poszła Polaczkom na zdrowie. Mają w głowach jak w d…. po śliwkach skoro wybierają na swego prezydenta Sztoltzmana czy na premiera Cimuszko. Typowy przypadek kreacji nowych „polskich elit” w wyniku anihilacji starych polskich elit wyglądał mniej-więcej tak.
    Dla zilustrowania tej patologii podaję typowy przykład jak działa POLSKI sąd: – 7 marca 1949 r. polski sąd zamordował Hieronima Dekutowskiego „Zaporę” – 23 maja 1994 r. polski sąd unieważnił zamordowanie Hieronima Dekutowskiego „Zapory, ale życia mu nie przywrócił (a więc brak sprawiedliwości wg Domicjusza Ulpiana, bo naszemu bohaterowi nie przywrócili życia które się Mu należy).
    To tylko jeden przykład. Te wszystkie sądy to jest kupa gówna, śmierdzącego.
    Przypominam, że różne matoły uważają PRL za państwo polskie.
    Jest to wynikiem stanu, który trwa w Polsce od A.D. 1944 a który jest prostą kontynuacją działalności żydowsko-ubeckich dynastii, przywleczonych tu w ’44 na ruskich tankach, razem z wszami i proto-pomiotem WSI. Tak więc w wyniku takowej kreacji nowych „polskich elit” wychodził Sztoltzman, Cimuszko, …. I tak jest do dzisiaj.

    Pan Stanisław Michalkiewicz, Grzegorz Braun czy Leszek Żebrowski pokazuje nam jak powinny wyglądać polskie elity które wymordowano w setkach tysięcy i nie ma ich genów wśród nas. Pan Stanisław, Grzegorz czy Leszek jest świetnym przykładem kogo nam teraz brakuje.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra