Z zagranicy

Czy Katalonia znów podejmie próbę oderwania się od Hiszpanii?

W poniedziałek nowym premierem Katalonii został Quim Torra. Tak, jak jego poprzednik Carles Puigdemont, jest zwolennikiem niepodległości Katalonii. Puigdemont przebywa obecnie w Niemczech, gdzie czeka na decyzję niemieckiego sądu w sprawie ewentualnej ekstradycji. Wystosowano bowiem za nim europejski nakaz aresztowania. Powstaje pytanie, jak w tej sytuacji zachowa się Torra.

 

Trudno się spodziewać, żeby spróbował jednostronnego ogłaszania niepodległości, bo rząd w Hiszpanii znów odbierze regionowi autonomię, wprowadzi swoje rządy, a secesjonistów wsadzi do więzień. Nowy premier wybierze więc drogę bardziej ewolucyjną, szukając szerszego poparcia nie tylko wśród lokalnej ludności, ale też wśród polityków hiszpańskich i europejskich. Sam Torra zapowiada budowę niezależnego państwa.

 

Casus Katalonii dowodzi, że nie wszystko jest takie proste, jak się wydaje. Na pierwszy rzut oka serce wszystkich pragnących sprawiedliwego świata powinno być po stronie Katalończyków. Są to przecież ludzie, którzy pragną samostanowienia, pokojowo występują przeciwko uzbrojonym żandarmom, spotykają się z potępieniem ze strony Unii Europejskiej, dla której takie tendencje separatystyczne stanowią zagrożenie.

 

Głębsza refleksja pokazuje jednak, że Katalończycy w istocie nie są odrębnym narodem. Wyobraźmy sobie, że Ślązacy chcieliby ogłosić niepodległość. W tej sytuacji w całej Polsce powinien powstać stanowczy sprzeciw. Co więcej, Katalończycy motywują swoje działania faktem, że wpłacają więcej niż inni do Hiszpańskiego budżetu. Reprezentują jednak także bogatszy region i jako tacy mają też pewne obowiązki wynikające z solidarności. Próba odłączenia się od reszty kraju wygląda więc w tym kontekście na niezrozumienie dla sposobów funkcjonowania społeczeństwa. W końcu, obserwatorzy podnoszą, że w Katalonii żyje wysoki odsetek muzułmanów. Gdyby więc doszło do ogłoszenia niepodległości tego regionu, powstałoby w ten sposób pierwsze państwo islamskie w Europie. Czy tego naprawdę chcemy?

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

2 komentarze

2 Komentarzy

  1. Janus

    16 maja 2018 at 11:03

    W prawie międzynarodowym obowiązuje zasada prymatu prawa państwa do utrzymania integralności terytorialnej. Mniejszości nie są nawet podmiotami prawa do samostanowienia ani podmiotami prawa międzynarodowego. Nawet w przypadku naruszeń ich praw nadal nie mają prawa do oderwania się i utworzenia swojego państwa. Nie mają też prawa do autonomii. W tym kontekście każda interwencja humanitarna prowadząca do oderwania części terytorium państwa jest nielegalna, np. Kosowo.

    • Masław

      16 maja 2018 at 11:31

      Liczy się realna siła, a nie prawa. Czego przykładem jest właśnie Kosowo. Im szybciej padnie lewacka Hiszpania, tym lepiej. Wtedy lewacka Katalonia wypadnie poza UE< co osłabi organizację.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra