Obecnie w ciągu roku sprzedawanych jest ok. 3 milionów małpek. Są bowiem poręczne, można je schować w torebce lub plecaku, albo wypić na miejscu, kosztują po parę złotych.

Na jednym z zespołów roboczych Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego pojawił się pomysł, aby napisać do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o przeforsowanie tego zakazu. Ministerstwo Zdrowia nie mówi nie, ale chce powołać zespół ekspercki, który oceni ten projekt.

Zawsze warto przeprowadzić odpowiednie badania i sprawdzić korelacje między sprzedażą małpek a alkoholizmem w narodzie. Zdrowy rozsądek podpowiada jednak, że nie tędy droga. Jeśli ktoś będzie chciał się napić, to zamiast butelki 200 ml kupi pół litra i efekt będzie jeszcze gorszy.

Wydaje się, że nie w tym rzecz, aby wprowadzać kolejne zakazy, likwidować sklepy monopolowe i stoiska. W PRL-u szli tą drogą i nie osiągnęli rezultatów (inna rzecz, że wcześniej komuniści prowadzili intensywny program rozpijania Polaków) Zakaz sprzedaży alkoholu przed 13 czy zakaz sprzedaży wódki bez zakąski niewiele dały.

Nie w tym rzecz także, aby podnosić akcyzę i cenę alkoholu. Tylko właściwa edukacja i walczenie z przyczynami alkoholizmu może dać właściwe rezultaty. To nie alkohol jest zły, ale jego niewłaściwe użycie.