Ewa Hurna, matka ofiary ks. Arkadiusza H., o którym został nakręcony film "Zabawa w chowanego", powiedziała Onetowi: "O tym, że mój syn został skrzywdzony przez księdza Arkadiusza H., osobiście powiedziałam biskupowi Napierale. Powiedziałam mu to prosto w twarz i poprosiłam go o interwencję. Wręczyłam mu wtedy też list, w którym opisałam dokładnie, co spotkało Andrzeja, zostawiając do nas kontakt. Do tej pory nic z tą sprawą nie zrobił, ani raz się z nami nie skontaktował".

Dodała też: "O tym, że mój syn został skrzywdzony przez księdza H., osobiście powiedziałam biskupowi Napierale. To miało miejsce w 2003 lub 2004 r., dziś już dokładnie nie pamiętam. Pojechałam na uroczystości, które miały miejsce pod Krzyżem Jubileuszowym w Parzynowie, którym przewodniczył właśnie bp Napierała. Całą historię Andrzeja opisałam również w liście, zostawiając w nim kontakt do nas".

Stwierdziła przy tym coś, co przeraża, jeśli jest prawdą: "Gdy uroczystości się skończyły, osobiście podeszłam do biskupa, wręczając mu list. On schował go do kieszeni, wziął mnie na stronę i zapytał, w jakiej sprawie przychodzę. Odpowiedziałam w kilku zdaniach, po czym odszedł do namiotu. Chciałam go jeszcze dogonić, żeby mu to wytłumaczyć, ale Napierała nakazał wtedy dwóm innym księżom, by mnie jak najszybciej od niego odsunęli".