Sprawa zaczyna jednak wyglądać zrozumiale, jeśli weźmie się pod uwagę, że za niemal wszystkimi ostatnimi atakami na Elewarr zazwyczaj stały dwa ośrodki: Bogdan Drechna, były prezes Elewarru (to właśnie za jego rządów w roku 2017/18 Elewarr przyniósł straty) nominowany na to stanowisko za czasów ówczesnego ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela i portal Farmer.pl.


O co więc chodzi? Ataki na Elewarr mają swoją specyfikę. Niemal zawsze wyglądają na skoordynowane, do tego stopnia, że ostatni artykuł Farmera krytykujący Elewarr (zajmuje się tym zawsze jedna i ta sama dziennikarka, Marzena Pokora-Kalinowska) ukazał się w sieci dosłownie na chwilę, dwa dni przed informacją NIK dla prasy. Następnie został szybko zdjęty i opublikowany ponownie po publikacji NIK dla dziennikarzy. Jednak – jak mówią specjaliści od SEO – „Google nie wybacza”, a „Screeny nie biorą jeńców”, ślad po pierwotnej dacie publikacji pozostał, bowiem tzw. robaczek Google zdążył zaindeksować pierwotną datę publikacji.


Ciekawy smaczek kontroli NIK, kierowanej przez Mariana Banasia skonfliktowanego z prezesem Jarosławem Kaczyńskim i zrelacjonowania kontroli przez Farmera, także o linii jak informują co niektóre media antyrządowej polegał na tym, że dyrektor NIK-u odpowiedzialny za rolnictwo i kontrolę Elewarru, Marek Adamiak, to jak donosi nasz informator znajomy Karola Radziszewskiego (obecny szef PGE Narodowy), dawnego szefa gabinetu politycznego Krzysztofa Jurgiela, którego porażki w Elewarrze obnażał obecny prezes, dr Daniel Alain Korona, który w odróżnieniu od czasów jurgielowskich, przynosi Elewarrowi zysk, a nie stratę i być może dlatego staje się celem ataków dawnego układu czy dawnej politycznej konstelacji rolnej w PiS.


Sama treść raportu wygenerowana przez ekspertów z NIK zawiera różnego rodzaju curiosités i zapewne przejdzie do historii tej firmy. Znajdują się tam np. takie wnioski, że Elewarr stracił już swoje dawne znaczenie na rynku zbóż i rzepaku, ponieważ posiada zbyt małą część całego rynku krajowego. Uwaga, za to ten sam raport krytykując zbycie mniejszościowych (!) udziałów Elewarru w elewatorze w Sieradzu dowodzi z uporem maniaka, że miało to mieć destabilizacyjny wpływ na rynek zbóż i rzepaku w województwie łódzkim, chociaż Sieradz stanowił 1 proc. rynku zbóż w całym województwie i promil w skali całego kraju. Tego typu kwestii w raporcie NIK jest więcej, a do sprawy szerzej zapewne wrócimy.

Dlaczego atak nastąpił właśnie teraz? Nowy rząd po rekonstrukcji, nowy minister rolnictwa, nowe szanse dla starych dyrektorów, kierowników i prezesów. Dwa miesiące wcześniej protokoły NIK były już doskonale znane i opublikowane. Wówczas panowała cisza. Po niej, niedawno, były minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel zaczyna mówić o nieprawidłowościach w Elewarze bez podania szczegółów, a chwilę później NIK publikuje informację dla dziennikarzy ze swojego już "odleżakowanego" raportu, a Farmer zmienia datę swojej publikacji, by wbić się unisono w rytm granej antyelewarrowskiej piosenki. Dlaczego? Pytanie jest proste i należałoby je zadać zapewne w ten sposób: czy chodzi o to, by ludzie Jurgiela za rządów nowego ministra rolnictwa Krzysztofa Pudy mogli wrócić na stanowiska?


Nie będzie to proste zadanie, bowiem Jurgiel pomimo wieloletniego stażu w PiS i uczestnictwa w strukturach jeszcze za czasów Porozumienia Centrum nie cieszy się już przyjaźnią Jarosława Kaczyńskiego, a do PiS docierają także informacje, prostsze i bardziej przekonywujące niż wrzutki Farmera pisane przez dziennikarza tego portalu, red. Pokorę-Kalinowską, że obecny zarząd Elewarru przynosi zyski, dokonuje inwestycji (m.in. nowa suszarnia w Bielsku Podlaskim, budowa nowych silosów w Rzeszowie, planowana rozbudowa magazynu w Braniewie) podczas gdy ludzie Jurgiela spuszczali spółkę na dno, bowiem trzeba było mieć talent, by za rok obrotowy 2017/2018 w czasach kiedy Elewarrem dowodził Bogdan Drechna, przynieść Elewarrowi stratę w wysokości ponad 17 milionów złotych (rekord w historii Elewarru). (Informacje z komunikatu Elewarr.pl - przyp.red).


 Czy rząd Mateusza Morawieckiego po ostatniej rekonstrukcji nabierze się na zakulisowe gry starych graczy polityki rolnej? Póki co, wiceminister rolnictwa Szymon Giżyński odpowiedział Marianowi Banasiowi, prezesowi NIK dość dobitnie, że „trudno się zgodzić z twierdzeniem, że działania Spółki ELEWARR były nieefektywne i nieskuteczne”. Co wymyśli ekipa z czasów Jurgiela tym razem? Można zgadywać. Może artykuł na niemieckim Businessinsider.com.pl? Taka strategia gry na jednym portalu rolnym o linii antypisowskiej i powtórkach tych samych tematów na Businessinsider.com.pl była już realizowana kilka razy. Część „pisowców” nie ma tu żadnych oporów w grze o tron ze zboża, nawet, jeśli wcześniej mówili o konieczności repolonizacji mediów. 

Justyna Bilska

Foto: Elewarr.pl