Protesty w Madrycie przeciwko amnestii dla katalońskich secesjonistów

0
0
1
Madryt
Madryt / Pixabay

Konserwatyści zwołują wiec, ponieważ pełniący obowiązki premiera odmawia wykluczenia porozumienia z przywódcami recesji w celu utworzenia nowego rządu.

Oczekuje się, że tysiące ludzi zgromadzą się w niedzielę w Madrycie, aby zaprotestować przeciwko możliwej amnestii dla tych, którzy brali udział w nieudanym dążeniu do niepodległości Katalonii sześć lat temu, co pogrążyło Hiszpanię w najgorszym kryzysie politycznym od dziesięcioleci.

Kwestia amnestii została podniesiona po nierozstrzygniętych lipcowych wyborach parlamentarnych, w których rządząca Hiszpanią Partia Socjalistyczna (PSOE) została nieznacznie pokonana przez konserwatywną Partię Ludową (PP).

Pomimo zwycięstwa PP, PSOE, kierowana przez pełniącego obowiązki premiera Pedro Sáncheza, ma największe szanse na utworzenie nowego rządu. Aby tego dokonać, Sánchez będzie jednak musiał polegać na poparciu Junts, twardogłowej katalońskiej partii niepodległościowej kierowanej przez byłego regionalnego prezydenta Katalonii Carlesa Puigdemonta, który sześć lat temu uciekł z Hiszpanii, aby uniknąć aresztowania za swoją rolę w kierowaniu jednostronną i bezprawną próbą uzyskania niepodległości.

Puigdemont, który mieszka na wygnaniu w Brukseli, powiedział, że jego partia poprze Sáncheza tylko wtedy, gdy tymczasowy premier udzieli amnestii wszystkim osobom zaangażowanym w próbę secesji.

Sánchez, który dwa lata temu ułaskawił dziewięciu katalońskich przywódców niepodległościowych skazanych za dążenie do secesji, odmówił wykluczenia czegokolwiek. Na początku miesiąca jedna z jego pełniących obowiązki wicepremier, liderka Sumaru, Yolanda Díaz, udała się do Belgii, aby spotkać się z Puigdemontem i omówić możliwe opcje dla nowego rządu.

Lider PP, Alberto Núñez Feijóo, będzie w przyszłym tygodniu starał się o poparcie posłów w celu utworzenia nowego rządu, ale jego wysiłki prawdopodobnie zakończą się niepowodzeniem, ponieważ brakuje mu niezbędnego poparcia w Kongresie. Sánchez, który sprawuje urząd od pięciu lat, zaproponuje siebie jako kandydata na premiera - zakładając, że uda mu się zdobyć poparcie Puigdemonta i Juntsa.

Przemawiając w środę, pełniący obowiązki premiera starannie unikał jakiejkolwiek wzmianki o amnestii.

"Jeśli zostanę wybrany na kandydata, będę mówił - całkowicie szczerze i przejrzyście - o głównych założeniach hipotetycznej administracji kierowanej przez partię socjalistyczną" - powiedział.

"Ale już teraz mogę powiedzieć, że będzie ona spójna z tym, co już zrobiliśmy. Widziałem niektóre z rzeczy, które zostały powiedziane - nie tylko przez opozycję, ale także w konserwatywnych mediach - i mieliśmy pięć lat apokaliptycznych przepowiedni, które nigdy się nie spełniły".

Sánchez dodał, że jego podejście do kwestii katalońskiej - które było znacznie bardziej pojednawcze niż jego poprzednika z PP, Mariano Rajoya - opłaciło się i zdołało zjednoczyć "straumatyzowaną" Hiszpanię.

Ale PP oskarżyła Sáncheza o hipokryzję i nagi oportunizm, wskazując, że lider socjalistów wcześniej sprzeciwiał się amnestii i obiecał, że osoby odpowiedzialne za próbę oderwania się od Hiszpanii staną przed wymiarem sprawiedliwości.

Źródło: Guardian

Sonda

Wczytywanie sondy...
Wczytywanie komentarzy...
Przejdź na stronę główną