Macron walczy z islamizmem i onucyzmem, a Rosja i Turcja uważają go za pajaca (FELIETON)

1
0
22
Emanuel Macron
Emanuel Macron / Internet

Można kierować państwem uważanym za światowe mocarstwo, a jednocześnie być uważanym za skończonego pajaca. Kimś takim niewątpliwie jest robiący za prezydenta Republiki Francuskiej Emmanuel Macron. Ponieważ jeśli chcesz pokazać siłę, to musisz ją mieć i posiadać dość energii i zdecydowania żeby te siły użyć. A coś musi pokazać, bo inaczej przewali wybory z Marine LePen tak bardzo, że ta będzie miała większość konstytucyjną.

Śladami Napoleona 

Ostatnio coś takiego spotkało Emmanuela Macrona (przez wielu Macaronem zwanym). Zarówno Putin, jak i nadużywający napojów wyskokowych Miedwiediew kazali mu siedzieć na d...pie, żeby nie skończył, jak wcześniej Napoleon. Tylko, że po przegranej wojnie zamiast na ciepłej Wyspie Świętej Heleny mógłby na wygnanie trafić na Kołymę, Magadan, albo jakąś wyspę na Oceanie Arktycznym. Wcześniej znany awanturnik i satrapa, czyli prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan dwukrotnie powiedział, że przywódca Francji „Emmanuel Macron potrzebuje leczenia psychiatrycznego”. 

 Francja dalej jest siłą 

 Emanuel Makaron może się napinać, jak nieopierzony, galijski kogut na chwilę przed tym, zanim jego współobywatele wyznający wiarę w pewnego pustynnego Proroka przerobią go na mięso halal. 

Jednak mimo wszystko stara łajdaczka Francja (jak zwykł o niej pisać Kisiel) pomimo nieprawdopodobnego upadku w ciągu ostatnich 20 lat nadal jest potęgą. Dotyczy to zarówno armii, sił specjalnych, formacji policyjnych i co najważniejsze – służb. Akurat służby specjalne we Francji w dalszym ciągu są służbami państwa poważnego, bez względu na to, co się nam wydaje. Na poziomie, który w naszym upadłym grajdole państwa z dykty i kartonu jest nieosiągalny. Dlatego w swojej antyislamskiej krucjacie państwowej Makaron pewne szanse na zwycięstwo ma. 

Walka z islamizmem 

Prezydent Francji powiedział, że muzułmańscy radykałowie we Francji prowadzą politykę „islamskiego separatyzmu i nie pozwalają swojej społeczności zintegrować się z resztą narodu”. Co więcej dodatkowo francuski rząd przygotowuje projekt ustawy o „walce z separatyzmem”, który ma zostać przedstawiony na początku grudnia. A jej celem jest wzmocnienie świeckości we Francji. Ustawa między innymi przewiduje wzmożone kontrole finansowania meczetów i organizacji muzułmańskich, czy wprowadza zakaz szkolenia imamów za granicą. To oczywiście nie podoba się nie tylko Turcji, ale większości krajów muzułmańskich. W dodatku chociaż przywódcy tych krajów nienawidzą Erdogana jak psa niewiernego, to nie mogą sobie pozwolić na to, żeby się nie odzywać. Ponieważ sami mają w swoich krajach miliony fanatyków religijnych. - Jaki problem ma ta osoba, Macron, z muzułmanami i islamem? Macron wymaga leczenia psychiatrycznego. To jest przypadek (...), który naprawdę musi przejść badania psychiatryczne (...). Cóż innego można powiedzieć o szefie państwa, który nie rozumie wolności przekonań i który zachowuje się w ten sposób wobec milionów ludzi żyjących w jego kraju i wyznających inną religię? - żalił się kiedyś Erdogan. 

I z onucyzmem

Jak widać ten front Macronowi nie wystarczył. Teraz postanowił pokazać jaką potęgą jest Francja i wysłać siły lądowe na Ukrainę. Po części dlatego, że z prawie całej środkowej i zachodniej Afryki Francuzów Rosja go wykopała (konkretnie zrobiła to Grupa Wagnera), a z Libii wpływy Zachodu (głównie Francji i Włoch, które najbardziej przyczyniły się do upadku Kadafiego) wykopały go Turcja i Rosja, które kontrolują dwie strony wojny domowej. Rosja szydzi, ale też jawnie zapowiada, że Francuzi na Ukrainie zostaną potraktowani priorytetowo – odpowiednio dużą liczbą odpowiednio dużych rakiet. A dowódca francuskich wojsk ma szansę osiwieć, bo wie, co ma i ile z tego byłby w stanie na Ukrainę wysłać. 

Erdogan pluje, ale niewiele może, Putin może więcej, ale milczy 

 Jak widać robi się coraz ciekawiej. Zwłaszcza, że całkiem niedawno Turcy grozili zatopieniem jednego z francuskich okrętów na wodach terytorialnych... Cypru! Tylko, że mogą się ciężko przeliczyć, ponieważ jest już sojusz grecko-włosko-francuski wymierzony w ekspansywność Turcji na Morzu Śródziemnym. Teraz Francja obiecała wsparcie Armenii, która wyrwała się spod kurateli Moskwy, ale ma szanse na bycie potraktowaną przez Zachód, jak Ukraina, czy Gruzja – otrzymać tylko dobre słowo, zamiast broni i realnego wsparcia politycznego. Będąc zagrożona przez wspierany przez Turcję Azerbejdżan. Z prawie całej środkowej i zachodniej Afryki Francuzów wykopała Rosja, a z Libii Turcja i Rosja, które kontrolują dwie strony wojny domowej. 

Jednak pomimo wszystkich swoich wad Francja nadal jest państwem o wiele potężniejszym i poważniejszym, niż Polska. Czego pewien Turek od restauracji imperium osmańskiego, robiący za samozwańczego obrońcę i przywódcę świata islamu wybaczyć mu nie może. W sumie Erdogan pluje, ale niewiele może, Putin może więcej, ale raczej milczy. I czeka. 

 

  

Zdzisław Markowski

 

Źródło: ZM

Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Wczytywanie komentarzy...
Przejdź na stronę główną