Michalkiewicz: Lamentacje nad mocarstwowością (FELIETON)
W sytuacji, gdy chwieją się fundamenty światowego porządku politycznego, ustanowionego po II wojnie światowej, wypada postawić pytanie, o obecną pozycję w świecie naszego nieszczęśliwego kraju. Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, kto odpowiada. Jeśli na to pytanie odpowiada obywatel Tusk Donald, czy jakiś jego kolaborant, to wszystko jawi się nam w różowych barwach.
Polska gospodarka jest 20 na świecie – co pokazuje, że nadal musimy odrabiać straty w stosunku do poziomu, jaki Polska osiągnęła za rządów Edwarda Gierka, kiedy to Polska była nie jakąś tam dwudziestą - ale dziesiątą potęgą gospodarczą świata – oczywiście, dopóki wszystko się nie skawaliło. Co więcej, reprezentant naszego nieszczęśliwego kraju (czy to przypadkiem nie będzie Książę-Małżonek, bo w wiązaniu krawatów ociera się o genialność, a poza tym mówi językami?) ma wziąć udział w spotkaniu grupy G-20, która kręci całym demokratycznym światem, mówiąc mu – jak jest i jak ma być – niczym pan generał Marek Dukaczewski, kiedy tylko nasza resortowa “Stokrotka” wzywa go do TVN. Co prawda ta znakomita pozycja naszego nieszczęśliwego kraju opiera się głównie na sponsorowanych publikacjach w tak zwanej “prasie międzynarodowej” - ale w dzisiejszych czasach nie ma co grymasić; jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma; tak krawiec kraje, jak mu staje i w ogóle – wedle stawu grobla. Z kolei kiedy słuchamy choćby Naczelnika Państwa, to z jego wypowiedzi wyłania się inny obraz; lepiej już było, a teraz, pod rządami obywatela Tuska Donalda, nasz nieszczęśliwy kraj osuwa się coraz niżej i jak tak dalej pójdzie, to już nie będzie z niego co zbierać. Jeszcze inny obraz wyłania się z reakcji środowisk żydowskich. Jak wiadomo, nie ustają one w oskarżeniach naszego nieszczęśliwego kraju o “antysemityzm” nawet przy okazji bójki izraelskiego trenera z sędzią sędziującym zawody w judo. Wprawie panuje powszechna opinia, jakoby słowo “judo” było pochodzenia japońskiego, podobnie, jak cała ta dyscyplina sportowa – ale wcale nie musi to być prawda, ponieważ nietrudno zauważyć, iż słowo “judo” jest bardzo podobne do słowa “Jude” - a w tej sytuacji pretensje izraelskiego trenera do sędziego mogą juuż wyglądać całkiem inaczej.i Taka sytuacja daje naszemu nieszczęśliwemu krajowi szczególną pozycję na arenie międzynarodowej, bo jasne jest, że Żydowie i Nasz Najważniejszy Sojusznik, musi na nas chuchać i dmuchać, zanim zostaniemy wyciśnięci niczym gąbka. Tak właśnie wyrażał się o Żydach pewien średniowieczny niemiecki książę, powiadając, że Żydowie są jak gąbka; kiedy już dostatecznie nasiąkną, to my ich wyciskamy. Mocarstwoewej pozycji wprawdzied nam to nie zapewnia, natomiast sprawia, że znajdujemy się w centrum zainteresowania.
Pobudza to oczywiscie nasze mocarstwowe ambicje – co wyraża się między innymi w nowej, świeckiej tradycji, którą zapoczątkował prezydent Andrzej Duda, a kontynuuje pan prezydsent Karol Nawrocki. Mam oczywiście na myśli zabawy w mocarstwowość z panią Swietłaną Cichanouską. Jak pamiętamy, z panią Swietłaną bardzo lubił bawić się w mocarstwowość pan prezydent Andrzej Duda, co bezpieczniacy wykorzystali, by w Pałacu Namiestnikowskim pojmać panów Kamińskiego i Wąsika, który tam się schronili – no a pan prezydent Karol Nawrocki tę tradycję własnie kontynuuje. Ciekawe, że chociaż pani Świetłana także udała się na emigrację i korzysta z “ochrony międzynarodowej”, nikt nie robi jej z tego powodu wyrzutów, których obywatel Tusk Donald i obywatel Żurek Waldemar nie szczędzą złowrogiemu Zbigniewowi Ziobrze, że skoro poprosił o azyl, to znaczy, że się “przyznał” a tymczasem powinien stawić się przez tubylczym nienawistnym sądem. Pani Swietłana nawet nie próbowała stawać przed żadnym nienawistnym białoruskim sądem, tylko od razu czmychnęła na Litwę. Inna sprawa, że Białoruś nie walczy o praworządność, w odróżnieniu od naszego nieszczęśliwego kraju, któremu prowadzenie walki o praworządność surowo przykazała jeszcze w lutym 2017 roku Nasza Złota Pani. A cóż lepiej wyraża wolę walki o praworządność, niż pokazowe procesy, w których specjalizował się w swoim czasie klasyk demokracji Józef Stalin? Najwyraźniej temu ideałowi pragnie sprostać obywatel Żurek Waldemar z trzódką swoich prokuratorów, na czele z panem Dariuszem Kornelukiem, który podobno jest Prokuratorem Krajowym – ale pan prezydent Karol Nawrocki zaledwie przed kilkoma dniami temu zaprzeczył, utrzymując, że Prokuratorem Krajowym jest nadal pan Dariusz Barski – bo żeby odwołać Prokuratora Krajowego, potrzebna jest zgoda prezydenta, o którą obywatel Tusk Donald nawet nie wystąpił, wprowadzając w Prokuraturze Krajowej praworządność “na rympał”. Obywatelu Żurku Waldemaru i obywatelu Tusku Donaldu zwrócił nawet uwagę szef Rady Adwokackiej pan Rosati, żeby tak się nie zacietrzewiali w sprawie złowrogiego Zbigniewa Ziobry, bo wprawdzie przedstawienie z procesem pokazowym spalilo na panewce, ale opowieści, jakoby Ziobro się “przyznał” i tak dalej, tylko pogłębiają na świecie wrażenie politycznej dintojry ze strony rządu.
Ale prawdziwej rozterki na tle mocarstwowej pozycji naszego nieszczęśliwego kraju doznajemy w związku z operacją wyzwolenia Grenlandii, o której coraz częściej mówi Nasz Najważniejszy Sojusznik, to znaczy – prezydent Donald Trump. Doszlo do tego, że na tle obaw o przetrwanie Sojuszu Atlantyckiego, Norwegia wysłała na Grenlandię 2 żołnierzy, Francja – 15 – a poza tym mają tam przybyć – czy może nawet już przybyli – żołnierze z Niemiec i Wielkiej Brytanii, nie mówiąc już o Danii. Polska – co oznajmił obywatel Tusk Donald – żołnierzy na Grenlandię wysłać nie zamierza – w związku z czym wojowniczy generał Polko stwierdził, że to “tchórzostwo” a nawet gorzej – bo “błąd” - jako że nieobecni nie będą mogli wziąć udziału w podziale łupu. Tak zrozumiałem słowa pana generała, że “nieobecny traci”. Czy jednak na Grenladii będzie w ogóle jakiś “lup”, jeśli prezydent Donald Trump zapragnie przejść do historii, jako ten, który powiększył terytorium Stanów Zjednoczonych? Medal Pokojowej Nagrody Nobla prezydentowi Trumpowi podarowała pani Maria Machado, kiedy w Waszyngtonie licytowała się przed prezydentem Trumpem z obecną prezydentessą Wenezueli, panią Delcy Rodriguez, która lepiej się Ameryce nadstawi – ale amerykański prezydent najwyraźniej pamięta o rzymskiej zasadzie “beatus qui tenet”, co sie wykłada, że szczęśliwy, który trzyma, więc medal wprawdzie przyjął, ale wolał prezydentessę Delcy Rodriguez W tej sytuacji może to dobrze, że pan generał Polsko niczym już nie dowodzi i miejmy nadzieję, że tak już zostanie. W przeciwnym razie już chyba ze trzy, albo nawet i cztery razy zostalibyśmy wepchnięci w wojnę – przede wszystkim na Ukrainie, gdzie piękna ongiś Julia Tymoszenko, której agencja NABU właśnie przedstawiła zarzuty korupcyjne, twierdzi, że korumpował się też sam prezydent Zełeński. W tej sytuacji nie mogę powstrzymać się przez daniem upustu swemu żalowi, że Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński nie posłuchał mojej rady, nie poświęcił się dla Polski, nie poślubił znacznie piękniejszej wówczas, niż teraz Julii Tymoszenko i nie założył dynastii. Obecnie na założenie dynastii jest już mocno za późno, co pokazuje, że okazja raz stracona, jest stracona na zawsze – a przecież mógł być to fundament nowej polityki jagiellońskiej, która już raz zaewniła naszemu nieszczęśliwemu krajowi pozycję mocarstwową.
Stanisław Michalkiewicz