Z kraju

Prezydent „porzucił” obietnicę wyborczą

Prezydent Duda Poroszenko3Wygląda na to, że w odbiorze społecznym pojawia się pierwsza rażąca plama na honorze głowy państwa. By prezydencka deklaracja, złożona na antenie TV Republika, zaczęła jawić się w sposób dobitny jako wyborcza zagrywka, musiał minąć rok.

Prezydent Andrzej Duda, jeszcze jako kandydat, przed kamerami obiecał, że podniesie kwestię gloryfikacji UPA w stosunkach z Ukrainą. Tymczasem, podczas licznych wizyt i spotkań z przedstawicielami władz ukraińskich – nie tylko nie pojawiły się żadne dowody, iż cokolwiek w tych kwestiach rzeczywiście podniósł, ale prezydenckie ruchy wydają się coraz to mocniej wskazywać drogę odwrotną. W połowie maja 2015 roku, w ramach kampanii wyborczej – głowa państwa, jeszcze jako kandydat rozmawiała z Markiem Magierowskim na antenie TV Republika. Żeby podkreślić pikanterię całej kwestii – dziennikarz, dzięki któremu cała sprawa się odsłoniła – jest obecnie dyrektorem biura prasowego Kancelarii Prezydenta (!).

Pod adresem ówczesnego kandydata, jeszcze nie prezydenta – padło z jego strony pytanie: „Panie Pośle, obecne władze Ukrainy – władze, z którymi staramy się utrzymywać przyjazne stosunki – jawnie i nader ostentacyjnie gloryfikują zbrodniarzy z UPA. Czy nie uważa Pan, że Polska – także w osobie Prezydenta RP – powinna zająć w tej sprawie dużo bardziej stanowcze stanowisko?”. Odpowiedział on, ni mniej ni więcej, ale właśnie tak: „Uważam, że Polska powinna zająć w tej sprawie stanowcze stanowisko i jeżeli Ukraina będzie chciała mieć z nami dobre relacje, dobre relacje także z polskim społeczeństwem – bo jednak głos społeczeństwa jest niezwykle w tych sprawach istotny i prezydent powinien o tym pamiętać – to musi prowadzić taką politykę, która prowadzi do pojednania narodów, a nie do pogłębiania istniejących animozji. Prawda historyczna jest taka, że setki tysięcy Polaków zostało zamordowanych na Ukrainie [De facto wg prawa było to terytorium Rzeczypospolitej Polskiej] i gloryfikowanie tych, którzy ich zamordowali, jest absolutnie działaniem, które nie zmierza do poprawy sytuacji z Polską” (https://www.youtube.com/watch?v=jAkaIHTZ1Ko, po rozmowie Rachonia).

Powiedział jednak dużo więcej w kluczowym zdaniu, o którym dalej, choć właściwie już samo to powinno wystarczyć jako deklaracja konkretnej uczciwej polityki na kierunku ukraińskim. Prezydent bowiem wyraźnie zaznaczył, iż wie jakie są poglądy polskiego społeczeństwa. Dotychczasowa polityka Platformy Obywatelskiej charakteryzowała się przeważnie nieliczeniem z głosami społecznymi, lecz przymuszaniem społeczeństwa i zginaniem jego karku do własnych planów. Dlatego PO po 8 latach oszukiwania społeczeństwa nie zdołała tego zrobić po raz kolejny. Otóż część PiS wydaje się mieć teraz chęć, aby powtórzyć tę politykę w niektórych sprawach. Jedną z nich jest odgórnie narzucana przyjaźń z Ukrainą, niezależnie od tego jakiego charakteru ona nabierze. Wzorzec ten – zaiste aż nadto przypomina przyjaźń polsko-sowiecką. Mało tego, ale i sowieci wysysając Polskę, jako swój kraj satelicki, głosili wewnątrz sowietów propagandę, że to oni Polsce pomagają, że mają dla niej pierwszorzędne znaczenie.

Nacjonaliści ukraińscy, robią propagandowo dokładnie to samo, nie tylko wobec Ukraińców, ale i nas samych. Co więcej nasi politycy z własnej woli to podkreślają. Cytowana wypowiedź prezydenta, jak się okazało – nie wystarczyła na całe szczęście dziennikarzowi, który zapytał wprost: „Rozumiem, że jako prezydent podniesie Pan tę kwestię w ewentualnych rozmowach prezydentem Poroszenko?”. Nie mając najwyraźniej wyjścia, bo nie wiadomo na ile wypowiedź ta była rzeczywiście szczera, a na ile nie – prezydent Andrzej Duda odpowiedział: „Oczywiście. Ja uważam, że należy prowadzić uczciwą politykę historyczną, także pomiędzy państwami. Trzeba zmierzać do pojednania i trzeba budować dobre relacje. One są dzisiaj bardzo potrzebne, także nam. Ale nie w ten sposób, że my będziemy starali się je budować, a nasi partnerzy będą nam udowadniali, że to jest niepotrzebne albo że będą oni realizowali swoją politykę ponad naszymi interesami. Na tym nie polegają partnerskie relacje”.

Miłe złego początki

Początkowo wszyscy byliśmy zachwyceni prezydentem i po części ten zachwyt nadal się utrzymuje, także w środowiskach kresowo-patriotycznym. Szczególnie cieszy jego odwaga w głoszeniu przywiązania do wiary. W znacznej mierze jednak – ów czar zaczął się ulatniać, bowiem spora jego część opiera się o porównanie z siermiężnością poprzednika, a to zawsze będzie ulotne. Ważne są konkrety, a z tymi – w sprawach nacjonalizmu ukraińskiego nie działo się dobrze. Nie trzeba było długo czekać, by po wyborze nowego prezydenta pojawiły się sygnały, że jego polityka będzie zupełnie inna od deklarowanej. Objawiły to dwa symptomy. Pierwszy z nich był następujący. Otóż odchodzący prezydent Komorowski odznaczył kontrowersyjnego (choćby wśród środowisk walczących o prawdę o banderowskim ludobójstwie) prezesa Związku Ukraińców w Polsce – Piotra Tymę. Wzburzyło to nie tylko te warstwy, które się sprawą bezpośrednio zajmują, ale i niemałą cześć środowisk prawicowo-patriotycznych, a w pewnej mierze także część ludzi na lewicy, którzy mają w tej sprawie uczciwe podejście. Przeto Kresowianie po objęciu przez prezydenta Andrzeja Dudę (wszak prezydenta którego wybrali) swojego urzędu poprosili o odebranie Tymie tego odznaczenia.

Nie spotkało się to z żadną reakcją ze strony Kancelarii Prezydenta, której pracownicy najwyraźniej potraktowali to jako ryzyko i za bezpieczniejsze uznawali milczenie oraz udawanie, iż tej sprawy po prostu nie ma. Ruch był to, najdelikatniej mówiąc niemądry – pod każdym względem i to nie tylko moralnie, bo postać prezesa ukraińskiego Związku to temat na osobny artykuł. Związek Ukraińców w Polsce, a już tym bardziej ukraińscy nacjonaliści popierają w Polsce rządy tych, którzy nie tylko naszym zdaniem, ale i zdaniem publicystów Gazety Polskiej chcieliby trzymać Polskę w stanie osłabionym i uległym. Pan prezes Piotr Tyma wyraźnie zadeklarował z kim wiązali nadzieję w wyborach: z Platformą Obywatelską i Nowoczesną. Jednak i bez tego dostatecznie było widać na kogo stawiają nacjonaliści ukraińscy. To kwestia, nie tylko Natalii Panczenko, która poparła w wyborach Marcina Święcickiego (nie wiadomo czy zaangażowała się tak samo np. dla Małgorzaty Gosiewskiej), ale i zachowania większości członków obu tych partii w sprawach ukraińskich, szczególnie w sprawie uchwały dotyczącej banderowskiego ludobójstwa.

Od razu uprzedzam pewną część czytelników, która będzie kojarzyć te historie z wcześniejszymi związkami prezydenta Andrzeja Dudy z Unią Wolności, czy Marka Magierowskiego z Gazetą Wyborczą. To zdecydowanie nieuprawniona i pochopna interpretacja, bo ludzie w trakcie lat swojego życia zdobywają wiedzę i dzięki temu zmieniają poglądy. Podobnie bzdurne są krążące od czasu do czasu posądzenia prezydenta (już jako kandydata) o rodzinne związki z Mychajło Dudą „Hromenką”, jednym banderowskich zbrodniarzy. Te same nazwiska bowiem występowały zarówno po polskiej, jak i ukraińskiej stronie, zarówno po stronie ofiar jak i zbrodniarzy. W tym wypadku nie znaczy to nic. Jednakowoż sam prezydent winien mieć świadomość tego, że takie niejasne zachowania, zarówno jego, jak i ludzi z nim związanych, będą sprzyjały formułowaniu zarzutów i legend, choćby przez środowiska prorosyjskie. Dlatego najlepiej wzorem „Inki” jest zachować się jak trzeba.

Drugim symptomem świadczącym o mało przychylnym stosunku Kancelarii Prezydenta do sprawy walki o prawdę o ludobójstwie dokonanym przez OUN-UPA jest zachowanie Adama Kwiatkowskiego, szefa gabinetu prezydenta. Proszony był on o spotkanie z trzema osobami Ewą Siemaszko, Kustoszem Pamięci Narodowej, prof. Ryszardem Szawłowskim, specjalistą w sprawach ludobójstwa oraz autorem niniejszego tekstu. Wychodziliśmy z założenia, że dopóki pan prezydent jest prezydentem elektem, to zarówno on, jak i osoby mu pomagające będą miały odrobinę więcej czasu niż później. Zwrócić należało uwagę, że prosiliśmy o spotkanie wyłącznie Adama Kwiatkowskiego, nie prezydenta któremu nie śmieliśmy zabierać czasu. Skądinąd czar dobrej zmiany trwał wtedy na całego. Sekretarki trzykrotnie informowały nas, że oddzwonią i trzykrotnie nie dotrzymywały słowa. Jak mniemam to nie wina Bogu ducha winnych sekretarek.

Zobaczmy natomiast jak potraktowano nie Kresowian, lecz przedstawicieli mniejszości narodowych. Zostały one zaproszone przez samego prezydenta. Wystarczy zacytować fragment prezydenckiego przemówienia, skierowanego także do mniejszości ukraińskiej, a więc jak można mniemać reprezentowanej przez śmietankę Związku Ukraińców w Polsce, której wszelako powinny zostać odebrane odznaczenia: „Chciałbym abyście mieli Państwo to poczucie, że pałac prezydencki jest otwarty. Jeżeli jest jakiś problem jeżeli Państwo chcecie o czymś rozmawiać. Jeżeli są jakieś trudności jeżeli są jakieś zastrzeżenia. Chciałbym abyście mieli to poczucie, że można przyjść i po prostu o nich powiedzieć, bo ja też jestem tylko człowiekiem. Nie zawsze mam świadomość, wszystkich sytuacji. Chciałbym żebyście Państwo nie mieli oporu przed tym aby przyjść i powiedzieć tu jest problem, tam jest problem. Tu Pan coś źle powiedział Panie prezydencie, to mogło kogoś urazić. Prosiłbym państwa, aby mieli Państwo to przekonanie, że ja jestem człowiekiem otwartym.”. Cóż szkoda, że pałac prezydencki nie jest otwarty dla Kresowian, bo w jakiejś części są oni jedynie zapraszani na okazjonalne rauty. I przy okazji – drobny szczegół – nie mogą tam się wypowiadać.

Na ile politykę wobec neobanderyzmu może kształtować otoczenie prezydenta?

Jak wiadomo w Kancelarii Prezydenta do powiedzenia mają wiele np. Przemysław Żurawski vel Grajewski, Bronisław Wildstein czy prof. Andrzej Nowak. Każda z tych osób w swoich wypowiedziach sygnalizowała wcześniej – przynajmniej częściową akceptację dla rozwijającego się na Ukrainie nacjonalizmu ukraińskiego i kultu morderców. Zresztą przyjęcia przez Adama Kwiatkowskiego doczekał się kto inny, Rafał Dzięciołowski z Gazety Polskiej, który lekką ręką bez żadnych dowodów potrafi oskarżać różne osoby walczące o prawdę o ludobójstwie – o bycie ruską ręką. Tak mniej więcej przedstawia się środowisko bliskie Kancelarii Prezydenta, więc rodziny ofiar zaszlachtowanych polskich kobiet w ciąży i noworodków nie mogą za bardzo liczyć na ich wyrozumiałość. Wyrozumiałość należy się ukraińskim nacjonalistom w ich „dramatycznej” sytuacji.

Dlatego wydaje się, iż takie osoby prędzej mogłyby uronić łezkę nad mordercą wielu niewinnych istnień, tylko dlatego, że później zabił jednego sowieta i służy jako moralne wsparcie dobrej sprawy. Z tego zwykli ludzie mogą wnioskować, że zarówno prezydenckie słowa sprzed roku, jak i niespotkanie się z Poroszenką były wyłącznie ruchami obliczonymi na przedwyborcze zmylenie rodaków. Teraz bowiem polski prezydent miał nieustanne okazje, by się o ofiary OUN-UPA upomnieć, bowiem widział się z ukraińskim prezydentem już po wyborach dobre kilka razy, przy różnych okazjach. Najdobitniej skwitował ostatnią wizytę ukraiński dziennikarz Ihor Isajew. I choć jego poglądy mogą się różnić (prawdopodobnie najmniej częściowo probanderowskie (?), to faktycznie w oczach opinii publicznej tak to wygląda. Wizytę polskiego prezydenta wg niego dyktował jego strach. Ukrainiec ujął to jeszcze bardziej dobitnie i boleśnie dla Polaków, nie tylko dla władz i prezydenta: „Warszawa przestraszyła się. Przestraszyła się tego, co uczyniła wobec Ukraińców”.

Ukraiński dziennikarz twierdzi, że polskie władze wystraszyły się konsekwencji uchwały, którą podjęły. W tym samym kontekście pojawia się wśród Kresowian pomysł zbudowania pomnika sojusznikom Polski w 1920 roku. Bo choć nie mają oni zazwyczaj nic przeciwko temu pomysłowi (to dobra i pożyteczna idea) to kontekst sytuacji gdy spóźniono się nawet z uchwałą 11 lipca wygląda w oczach polskiej opinii publicznej naprawdę tragikomicznie. Jawi się obraz dziecka, które z paniką leci do ojca i przymila się wiedząc, iż coś zbroiło, a to może być przez polskie społeczeństwo potraktowane jako kolejne poniżenie. Takich poniżeń Polacy doznawali nieustannie za rządów PO i by skończyć z tą polityką wybrali PiS i Kukiz’15, o mało co do parlamentu nie dostał się Korwin. Politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz urzędnicy Kancelarii Prezydenta powinni się z tym liczyć. Póki co wydają się niestety o tym zapominać, a ignorowane odczucia społeczeństwa mogą się zwrócić przeciwko nim.

Deklaracja prezydentów, sygnał zabetonowania kulawej polityki wobec Ukrainy

Nie wydaje się jednak by pewna część z wymienionych środowisk politycznych to uwzględniała. Wystarczy spojrzeć na niektóre fragmenty wspólnej deklaracji prezydentów, aby stwierdzić że pod tym samym dokumentem złożyliby podpis wszyscy poprzedni prezydenci. „Potwierdzamy niezmienność pozycji Rzeczypospolitej Polskiej we wspieraniu wysiłków Ukrainy w celu przywrócenia jej integralności terytorialnej”. Na podpisaniu takiego fragmentu z pewnością zależało bardziej stronie ukraińskiej, niż polskiej. Co Polacy dostali w zamian? Ach chwileczkę chyba coś dostali – równie tradycyjne tolerowanie wyskoków różnych oficjałów o ukraińskości Przemyśla i Chełma oraz o wymaganej dziejowej „sprawiedliwości”, by te miasta wcielić do Ukrainy.

Mówiąc jednak poważnie to jedyną ceną jaką mają zapłacić za taką deklarację „Ukraińcy”, a de facto sympatycy neobanderyzmu jest tolerancja „wyskoku” polskiego parlamentu. Bo uchwała, nie ustawa i to nie najśmielsza z możliwych (choć w przytłaczającej większości zawierająca słuszną treść) – jest traktowana przez „politpoprawne” (termin podobny do sowieckiego bardzo tu pasuje) środowisko otaczające Kancelarię Prezydenta jako „wyskok”, lub „zło konieczne”. Choć znając poglądy pewnych osób można by sobie zadać pytanie: czy aby „konieczne”, bo wysiłki aby tę sprawę utopić – owszem pewne osoby uparcie uskuteczniały. Otóż po twardym, stałym i betonowym kursie sprzedawania interesów potomków polskich Kresowian (żywych i martwych, których jest potencjalnie kilka milionów, a świadomość ich regularnie się zwiększa. Tak, tak niestety Panie Profesorze Przemysławie Żurawski vel Grajewski, pomimo Pańskiego deprecjonowania siły oddziaływania środowiska) dobra zmiana kojarzyła się z odwilżą.

Dziś widać, że walka między betonem, który nie różni się w tych kwestiach od PO, a odwilżą trwa nadal. Terminy beton i odwilż są jak najbardziej uprawnione, gdyż polityka sprzedawania praw Polaków na Litwie, jak i trupów polskich kobiet, dzieci oraz starców była na stałe przyjętą polityką postkomunistyczną. Wystarczy sobie przeczytać co przez lata pisała Gazeta Wyborcza. Bycie adwokatem Ukrainy, za darmo bez uwag pozwoliło środowiskom neobanderowskim mieć wolną rękę i rozpleniać kult ludobójczej OUN-UPA. Jakiż fragment mamy dalej? „Polska konsekwentnie wspierała Ukrainę przez 20 lat na trudnej drodze do eurointegracji od momentu nawiązania przez Kijów stosunków z Unią Europejską w 1994 r. i będzie nadal wspierała Ukrainę w realizacji jej eurointegracyjnego kursu”.

Zatem znów bezwarunkowe poparcie, a w zamian jeszcze neobanderowskie oczekiwanie na podatność co do ich tupania nogą, gdy im się coś w Polsce nie spodoba. Ostatni i trzeci fragment, który pozwolimy sobie zacytować mówi: „Deklarujemy gotowość dalszej współpracy w zakresie wspierania i ochrony praw polskiej i ukraińskiej mniejszości narodowych, aby Polacy na Ukrainie i Ukraińcy w Polsce mogli w pełni realizować się jak społeczności pielęgnujące swoje tradycje narodowe, ojczysty język i kulturę”. Ponieważ jak wiadomo na Ukrainie prawa i kondycja Polaków jest traktowana po macoszemu, w sporej części są wynarodowieni i nie stanowią tak prężnego środowiska jak na Wileńszczyźnie ta część posłuży wyłącznie Związkowi Ukraińców w Polsce, która jest organizacją bardzo bogatą i posiada gigantyczne możliwości.

W tym momencie ich ambicją (a warto przypomnieć o ich sympatiach banderowskich, które występowały wśród nich zanim zaczęły się one rozpleniać po Ukrainie) jest objęcie opieką miliona ukraińskich imigrantów, których przybędzie do Polski więcej i więcej. Dopiero wtedy można dojrzeć katastrofalne możliwości do używania tego dokumentu jednostronnie. Należy zatem stwierdzić, że działania Kancelarii Prezydenta są najdelikatniej mówiąc głęboko niejasne. Gdy weźmie się pod uwagę, że przy okazji zignorowania prośby o odebranie odznaczenia Tymie, nie odznaczono działaczy walczących o prawdę, ani nawet weteranów (którzy czas walki z UPA pamiętają) cały obraz wygląda szaro i ponuro. Prawda jest taka, że poszczególni ludzie, którzy najwyższego urzędnika w państwie otaczają – najprawdopodobniej uważają ich za szkodników.

Wystarczy wspomnieć, jak Przemysław Żurawski vel Grajewski publicznie naubliżał ludziom, którzy określają się jako Środowiska Kresowe, czym dotknął zarówno tych aktywnie działających, jak i ich rodziny oraz sympatyków, a także osoby zmarłe. Zrobił to zresztą … broniąc tegoż samego prezesa ZUwP Piotra Tymy, który jest znanym w Polsce negacjonistą banderowskiego ludobójstwa. Nikt nigdy za to Żur von Graja nie rozliczył, a środowisko otaczające prezydenta najzwyczajniej w świecie udaje, że nic się nie stało. Cóż, wobec tego wielu ludzi może powoli przestać się łudzić, że ich zachwyt „dobrą zmianą” jeszcze nie zaczął mijać.

Ważne: Grafika ilustrująca artykuł z portretem zdobiącym zdjęcie nie jest rzeczywistą fotografią, lecz ilustracją wykonaną na potrzeby wymowy artykułu. Prezydent Andrzej Duda nie pojawił się nigdy pod żadnym upamiętnieniem związanym z Banderą, prócz incydentu związanym z przyniesieniem na jego wizytę na Ukrainie czerwono-czarnej banderowskiej flagi.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

32 komentarze

32 Komentarzy

  1. stan

    25 sierpnia 2016 at 23:37

    PAD umarł, zapalając świece chanukowe.

  2. WOJCIECH

    26 sierpnia 2016 at 08:39

    Polacy głosujcie na własnych rodaków z przejrzystymi życiorysami od przed wojny. Idżcie na wybory i mądrze skreślajcie nie słuchając się ściekowych mediów . Różnice między tym a poprzednim jest żadna .

  3. kres

    26 sierpnia 2016 at 09:20

    Międzymorze dzisiaj jest mrzonką o potencjale ujemnym!
    Grzegorz Kostrzewa-Zorbas
    „jak dziś w Polsce się najczęściej widzi i zakreśla granice Międzymorza.
    Są to państwa między Bałtykiem, Morzem Czarnym i Adriatykiem, które należą do Unii Europejskiej i do NATO – od Estonii na północy do Bułgarii na południowym wschodzie i Słowenii na południowym zachodzie.
    Otóż te wszystkie państwa mają wydatki, nakłady wojskowe mniejsze niż sama Polska.
    Zarówno Czechy, Węgry, Słowacja, Rumunia, jak i pozostałe państwa od Estonii do Bułgarii i Słowenii – wszystkie te państwa mają nakłady obronne mniejsze niż sama jedna Polska.
    Zatem nie ma tu żadnej potęgi i nawet gdyby te państwa bardzo zwiększyły swoje nakłady, to nie dokonałyby skoku w hierarchii Europy albo świata – mam na myśli skoku jako zbiorowość, jako suma, jako hipotetyczny sojusz.
    Nawet optymistyczna wizja nie jest w stanie odmienić obecnego układu sił.
    Inne porównanie dotyczyłoby samego obszaru wyszehradzkiego (Polska, Czechy, Słowacja, Węgry) i w tym przypadku nakłady Polski obronne są trzy razy większe od sumy nakładów pozostałych państw wyszehradzkich.
    W przypadku hipotetycznego Międzymorza nakłady Polski są nieco większe od sumy nakładów wszystkich. W przypadku obszaru wyszehradzkiego nakłady Polski są natomiast trzy razy większe od reszty obszaru wyszehradzkiego.
    (…)
    Nawet Międzymorze unijno-natowskie, rozszerzone dodatkowo o UKRAINĘ, Mołdawię i Białoruś po Łukaszence – przyszłą, demokratyczną, niepodległą i mającą rynkową gospodarkę – jest wciąż niewystarczającym projektem geopolitycznym.”
    /www.fronda.pl/a/miedzymorze-dzisiaj-jest-mrzonka-o-potencjale-ujemnym,73211.html
    Powyższy artykuł Pana Kostrzewy dowodzi, jak mniemam, że to ciągłe epatowanie przez polskie elity tzw. Międzymorzem, w którym najistotniejszym elementem ma by być Ukraina, i włażenie im w żopu, to w obecnych realiach jest to stara nierealna i oklepana giedroyciowska „fikcja literacka”.
    Ponadto, ten sztuczny twór zwany Ukrainą może nas wciągnąć jedynie w wojnę, na co nas nie stać, szkoda każdej bezcennej kropli polskiej krwi. Ukraińcy mają bogatych talmudycznych przyjaciół z narodu wybranego za wielką wodą, to nie jest nasz biznes, i oby jak najdłużej nie był.

    • Maciek

      26 sierpnia 2016 at 09:43

      Tylko jaka alternatywa ? , putinowska Ukraina , Białoruś , obwód kaliningradzki i żelazna przyjaźń prusko-ruska przypieczętowana kolejną nitką gazociągu .

      • TO

        26 sierpnia 2016 at 10:28

        Ukraina to oligarchiczny bankrut, ścierają się tam interesy USA, i dlatego nic to dobrego nie wróży. Zobacz kraje arabskie. Ukraina dzieli się na tą część zachodnią i wschodnią, a ta wschodnia słowiańska nie czuje silnych związków z Kijowem, mówi po rosyjsku, a na dodatek, odrzuca noebanderyzm, stąd ten konflikt na wschodnich rubieżach Ukrainy. Siłą miłości do pro banderowskich władz w Kijowie nie narzucisz ludności na wschodzie, prędzej, czy później, i tak to pierdupnie, z tym tylko, że już nie pomarańczowo, tylko brunatnie. Chyba że powstanie państwo totalitarne, i może wschodnia część obawia się tego co było na Wołyniu i Wschodniej Małopolski. Ludobójstwo znane jest od dawna, i obecnie również. Tylko co to daje na przyszłość, na stabilność regionu.
        Kraje zachodnie to widzą, a bez wschodniej Ukrainy ten projekt nie ma przyszłości, w każdej chwili grozi rozpadowi Ukrainy, i ten proces się już rozpoczął, to widać, szkoda każdego EURo (tylko nam nie szkoda), a wschód kraju mniej, lub bardziej otwarcie, mówi nie władzom z Kijowa. Jedynie projekt wolnościowy na szanse na realizację, ale to nie jest na rękę oligarchom popierającym kult Bandery, a w szczególności USA.

        • Maciek

          26 sierpnia 2016 at 10:37

          A to rzeczywiście jest problem i jak w tzw. greckiej tragedii nie widać dobrego rozwiązania.

          • Maciej

            26 sierpnia 2016 at 11:05

            Taka właśnie, jak to określiłeś, „grecka tragedia”, rozgrywa się od kilku lat w krajach bliskiego wschodu. Reżyser, i aktorzy są powszechnie znani.

          • Maciek

            26 sierpnia 2016 at 11:21

            A może jest dwóch reżyserów ,starający się przeciągać aktorów na swoją stronę . W każdym razie dużo uwagi trzeba poświęcać ,by nie dać sobie podczepić nitek i nie zostać marionetką .

          • Mac

            26 sierpnia 2016 at 13:11

            Nie ma co się okłamywać, my, tj. Polska, ze swoim obecnym kapitałem, w tym militarnym, możemy być tylko marionetką z niebywałą wartością, jaką jest krew polska, ale do przelania, i ziemie. To oficjalnie się mówi, liczy się godziny, ile możemy powstrzymać ewentualnego wroga. Zobacz „gry” przed szczytem NATO. Ale mam się marzy rozdawać karty wśród „wielkich” tego świata. Znów nas opuszczą, skądś to znamy. Jakby, w obecnym sytuacji, Ukraina miała szansę, to tam na trybunie z okazji ich święta, było trudno znaleźć miejsca dla polskiego prezydenta. A kapitał waliłby drzwiami i oknami, bowiem każdy chce zarobić, a ten, i oficjalnie, dopomina się o rynek rosyjski.
            Prawda jest taka, możemy liczyć na cud, cud nad Wisłą, ale na to, to trzeba odwagi, i koronować Chrystusa na Króla Polski, a nie na wszechświata, ale na to niestety trzeba odwagi całego narodu Polskiego, która przychodzi, gdy już nie ma wyjścia. Jak to mówią, jak trwoga, to do Boga. Zobacz, koronowanie Matki Boskiej na Królową Polski. Zatem, mamy dużo do zrobienia, ale nie na UA, ale w Polsce.

      • Faszysta

        26 sierpnia 2016 at 13:52

        @ Maciek Alternatywa to Polska z bronia jadrowa.

        • Mac

          26 sierpnia 2016 at 14:50

          Tylko i wyłącznie, jedna, i jedyna, to Intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski.
          Inne narody pójdą drogą Polski.
          Ale masoni robią wszystko co możliwe, aby do tego nie doszło, aby ten projekt wyśmiać, bowiem zagraża to ich interesom, tj. rządom WHO.

          • Alex Wolf

            26 sierpnia 2016 at 18:19

            rządom NWO – dokładnie, panie Mac, święta prawda.

          • T

            27 sierpnia 2016 at 16:36

            Niesamowite, że można tak na poważnie pisać:)

  4. Grim

    26 sierpnia 2016 at 22:01

    Ciężko zrobić cokolwiek. Choćby pisnąć, gdy stalowa pięść naszego ukochanego sojusznika trzyma nas za jaja. Przyzwyczajajcie się. Może Prezydent miał zrobić coś innego, ale nie w tych warunkach.

  5. Paweł.

    27 sierpnia 2016 at 07:36

  6. Adam

    27 sierpnia 2016 at 10:20

    P.Duda zachowuje się co najmniej dziwnie.Wydawało się, że to będzie nasz prezydent.Okazuje się ,że przedkłada Ukraińców nad Kresowian.Co z zapowiadaną repatriacją?.

  7. Soroka

    27 sierpnia 2016 at 11:28

    Ruscy agenci podszywający się pod Kresowian na gwałt usiłują spowodować konflikt polsko-ukraiński, bo to jest w interesie Rosji.
    Stosunki polsko-ukraińskie to delikatna sprawa i każdy kto używa rozumu i ma dobrą wolę wie, że takie sprawy załatwia się prowadząc konkretne rozmowy, a nie za pomocą wzajemnych publicznych oskarżeń.
    Na tym portalu dominują delikatnie mówiąc rusofile. Ciekawe czy finansują ten portal, a ks. Halwa lata na ich pasku?

    • kowoka

      27 sierpnia 2016 at 15:28

      @Soroka
      To może ich wskażesz, z przyjemnością zapoznam się z ich opinią, oraz wykażesz ich rusofilstwo na konkretach, również chętnie zapoznam się z Twoją analizą sytuacji. Udowodnij swoją rację, jeśli możesz, to proszę.
      Nie widzę problemu, aby zapytać wprost ks. Halawę o Twoje podejrzenia, z pewnością Ci odpowie, lub nie zaglądać na ten portal, są inne (…)
      Z Panem Bogiem.

      • Soroka

        28 sierpnia 2016 at 11:10

        Ciekawe skąd o tej porze roku kwoka? Ale niech będzie:
        Rusofilstwo większości tu piszących przejawia się w niewidzeniu ruskich zbrodni na narodzie polskim, które są największe w porównaniu ze zbrodniami niemieckimi, które zajmują drugą pozycję i parowieczne pałanie Rosji chęcią zniszczenia Polski i Polaków, które nie zostało zrealizowane jedynie dzięki Opatrzności Bożej, a widzenie tylko zbrodni Ukraińskich nacjonalistów, którzy nie reprezentowali Ukraińskiej państwowości, tylko byli odrębną szowinistyczną zbrodniczą grupą.Takie widzenie sprawy jest w ruskim interesie, bo ruskim zależy na zantagonizowaniu Polaków z Ukraińcami, które zamierza osiągnąć przez działanie agentury w Polsce i na Ukrainie.

        • ck

          28 sierpnia 2016 at 13:22

          Czyżby na pewno. Nikt na tym portalu nie umniejsza zbrodniom Sowieckim, Niemieckim (w skrócie), ale wyraźnie Polacy, i to większość, nie chcą pogodzić się z taką sytuacją aby puścić w niepamięć najohydniejsze zbrodnie UPA, szczególnie teraz, gdy współczesna Ukraina budowana jest na ideologii UPA, a polski rząd tak bezgranicznie ją wspiera. Polacy zadają sobie pytanie, do czego to zmierza, gdzie jest kres tej polityki. Przy takiej polityce, czy zasadny jest program 500+, czy już trzeba się pakować, i wyjeżdżać na „zmywak”.
          Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że zbrodniarze Ukraińscy nacjonaliści nie reprezentowali ukraińskiej państwowości. Ależ nie tylko reprezentowali, ale ją tworzyli w oparciu do UPA, o zbrodniczą ideologię UON Dmytro Doncowa, stąd to zaplanowane ohydne ludobójstwo.
          Musi Pan wziąć pod uwagę jeszcze jedną rzecz, że Ukraina zachodnia jest pro banderowska, a wschodnia, gdzie większość posługuje się językiem rosyjski, nie chce mieć z tą „nową” neobanderowską władzą oligarchiczną w Kijowie nic wspólnego, miłości do władzy siłą Pan nie narzucisz, stąd, referendum, i woja domowa na Ukrainie. Jak pisał, i udowodnił, P. Poliszczuk, ukraiński historyk z Kanady, Kijowski Majdan to „false flag”. A dziś już się pisze, np. Rościsław Iszczenko, że sztab akcji znajdował się w ambasadzie USA w Kijowie, a to już zmienia b.dużo w optyce którą Pan przyjął, bo nie uwzględnia Pan interesów globalnych geopolitycznych USA, i nie zadał Pan sobie pytania, czy w tym wszystkim chodzi tak naprawdę o Ukrainę, a co więcej, jaki jest w tym interes narodowy Polski. Przyznam, że oprócz bezwarunkowej braterskiej miłości Polaków do Ukraińców przy nieuwzględnianiu globalnej polityki USA w stosunku do Rosji, nikt z Polskich polityków tej obecnej sytuacji na Ukrainie w powiązaniu z Polską narodową racja stanu logicznie nie wytłumaczył społeczeństwu Polskiemu, a w sieci dużo jest różnego rodzaju analiz.
          Zastanawiam się, czy Rosjanie antagonizują Ukraińców i Polaków, i myślę, że po ludobójstwie UPA, zakłamywaniu historii UPA, wysuwaniu roszczeń terytorialnych wobec ziem Polskich, usuwaniu wszelkiej Polskości na zachodniej Ukrainie (np. brak zwrotu majątków Kościołowi Katolickiemu, na Cmentarzu Lwowskim – usunięcie „lwów”, itp.), a także przez działalność polityczną Związku Ukraińców w Polsce obliczoną na propagowanie zbrodniczej ideologii UON, itd.,wydaje się być pewnym, że nie muszą, robią to doskonale sami Ukraińcy.
          A jeszcze jedno, skoro nie potrafi Pan udowodnić poważnych zarzutów w stosunku do ks. Halwa, to wypadałoby przynajmniej przeprosić.

          • MariaM

            28 sierpnia 2016 at 13:51

            Proszę zwrócić uwagę, że USA w „obronie demokracji”, czytaj banksterskich interesów USA, nigdy nie prowadzi wojny na swoim terytorium. A jeśli już się angażują, to wojna wygląda jak w krajach Bliskiego Wschodu. Nie chciałabym, aby Polska uczestniczyła w podobnej wojnie, na swoich ziemiach, na której będą przelewać bezcenną krew Polacy, czy to aż tak dużo.

          • Soroka

            28 sierpnia 2016 at 13:58

            Nie zarzutów, tylko podejrzeń wyrażonych w formie pytania!
            W sprawie Ukrainy nic jeszcze nie jest przesądzone! Wasze wypowiedzi są obraźliwe dla obecnie rządzących Polską, chociaż doprowadzili do uznania przez polski parlament zbrodni na Wołyniu, za zbrodnię ludobójstwa.
            Wy usiłujecie wymusić na rządzących, aby zerwali wszelkie stosunki z Ukrainą, co jest w interesie Rosji i to najbardziej świadczy o waszym działaniu na rzecz Rosji. A dlaczego tak bezwzględnie do tego dążycie? Odpowiedź jasna nasuwa się sama.

          • Maria,

            28 sierpnia 2016 at 15:06

            @Soroka
            Nie podejrzeń, lecz obraźliwych zarzutów, przeproś księdza, nie bądź (…), przyznaj się do błędu, wyraź skruchę!
            Stosunki z Ukrainą winne być normalne, jak najnormalniejsze w świecie, bez politbiura, tj. gospodarcze, kulturalne, ale jak tam na Ukrainę wysłać młodzież, dzieci, i co, mają się tam szowinistycznie indoktrynować, w ramach bezwarunkowego braterstwa? Poza tym, na Ukrainie zbrodniarze UPA to bohaterowie a ich „działalność” chroniona jest przez prawo karne, bowiem Ukraińców stać było na ustawę. Jak nie daj Boże nieopacznie wypowiesz się o prawdzie ludobójstwa UPA, to trafisz za „kratki”. Pomyśl, jak być krzyczał, jakby takie prawo obowiązywało w Niemczech, w Rosji. A może to taki czas, za niedługo będzie też w Niemczech, i w Rosji, i tylko Polakom w Polsce będzie można kity żenić bezkarnie, i ośmieszać naród Polski, wysuwać roszczenia terytorialne, materialne. Przecież i tak już się mówi o polskich obozach koncentracyjnych. A sąsiedzi piszą nam od mowa historię Polski. Szkoda pisać, pozdrawiam.

          • Soroka

            28 sierpnia 2016 at 17:11

            @Maria! Do czego jeszcze mam się przyznać? Przecież każdy może przeczytać co napisałem!
            To Ty stawiasz mi zarzuty tego, czego nie zrobiłem! Natomiast z waszych wpisów jasno wynika co jest waszym celem. Jeżeli antyukraińskich wpisów jest większość, to o czym to świadczy? Chcie po rusku kłamać w żywe oczy?

    • MIŚ

      27 sierpnia 2016 at 20:46

      Gazeta wyborcza właśnie wydrukowała wywiad z synem MASOWEGO MORDERCY SZUCHEWYCZEM, który bezczelnie łże, do bądż co bądź gazety wydawanej w Polsce, nic to, że żydowskiej, że ARMIA KRAJOWA od 1941 roku mordowała Ukraińców. To drobiazg, oczywiście, że AK powstała rok pózniej, prawda, szmaciaki banderowskie? Powinno się was wszystkich kopniakami wysłać na Ural. Dziękujemy, Andriju Duda, prezydencie wszystkich banderowców. Tweeter wrze. Oj chyba nie będzie re-elekcji, na szczęście, „Gęsiarka” odzyskana.

  8. Fatima

    27 sierpnia 2016 at 16:54

    Dla wszystkich ukrofilii oraz rusofobów artykuł „Śmierć frajerom” z ciekawą analizą jednego z możliwych scenariuszy dla Polski w rozgrywkach wielkich tego świata, tj. USA, Rosji, i Chin.
    http://www.kresy.pl/publicystyka,analizy?zobacz/smierc-frajerom
    Trochę długi, ale warto poznać opinię odmienną od tej obecnie jedynie słusznej.

  9. MAP

    28 sierpnia 2016 at 20:13

    Polecam wszystkim ciekawskim „analitykom” artykuł, który rozważa ewentualne „gry wojenne”, realne zagrożenie ze strony Rosji, a w związku z tym, i efektywną obronę Polski przez wojsko USA stacjonujące w Polsce.
    The Saker: Jak będzie wyglądała wojna pomiędzy Rosją i USA – 28.08.2016.
    https://marucha.wordpress.com/2016/08/28/the-saker-jak-bedzie-wygladala-wojna-pomiedzy-rosja-i-usa-28-08-2016/#more-60125

  10. ges

    29 sierpnia 2016 at 00:33

    fotomontaż. ale PAD i tak zrobł kilka razy źle.

  11. jan

    29 sierpnia 2016 at 15:40

    Sz.Panie Redaktorze czy Pan osobiście sprawdzał rodowód pana prezydenta i oraz towarzysza Hromenki tj.Mychajły Dudy stwierdzając brak pokrewieństwa?

  12. panda

    29 sierpnia 2016 at 22:03

    Kim wy jestescie? Zamiast wspierać prezydenta, to stawiacie mu zarzuty, nie znając wszystkich okolicznosci. Ten i tamten się zawiódł, trochę zaufania, prezydent ma doradców, jest inteligentny, jest patriotą, za kim tęsknicie? Za Wałęsą, Kwaśniewskim, Komorowskim?Siedzi taki ktoś i wymyśla ideały, zacznij od siebie. Polityka nie na wszystko pozwala.Tylko głupiec od razu krzyczy, co mysli.Prezydent popiera banderowców….Trzeba mieć naprawdę dużo złej woli, żeby coś takiego insynuować.

  13. Billymen

    26 maja 2017 at 19:06

    wh0cd7130761 Cheap Viagra

  14. KelChalkhic

    26 czerwca 2017 at 05:37

    Levitra A Cosa Serve Best Cialis Online Kamagra Regime

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra