Z zagranicy

Norwegia – ten kraj wymiera

Ostatnie wakacje spędziłem w Norwegii, jednym z najbogatszych krajów świata, i nie tylko w pieniądze, lecz również w bajeczne krajobrazy. Widok fiordów przywołuje klimat prastarych skandynawskich sag. Jak wielu młodych ludzi z Polski, postanowiłem w wakacje odwiedzić ten malowniczy kraj w celach zarobkowych. Chciałem także poznać, jak wygląda życie polskiego emigranta, choć nie zamierzałem tam pozostawać długo.

    
    

Jednakże, nie malownicze fiordy, jeziora czy zalesione wzgórza były najmocniej utkwione w mojej głowie, kiedy opuszczałem Norwegię z lotniska Oslo-Rygge we wrześniu. To zresztą jedno z trzech lotnisk, obsługujących norweską stolicę, całkiem sporo jak na miasto wielkości Gdańska lub Szczecina.    
    

O ile już wtedy zwróciłem uwagę na dość spory odsetek egzotycznej ludności, niepasującej do stereotypu potomka Wikingów, to tym razem miałem wrażenie, iż w największych miastach Norwegii oni już dominują. Idąc po centrum Oslo, choćby i głównym deptakiem, ma się wrażenie, iż ponad połowa przechodniów nie ma za wiele wspólnego ani z Norwegią, ani ze Skandynawią, ani z Europą w ogóle. Będąc w dzielnicy Gamle (stanowiącej część centrum Oslo), spostrzegłem, że w promieniu mojego wzroku nie ma prawie nikogo o europejskim wyglądzie. Ulica była zdominowana przez imigrantów z Somalii, Pakistanu oraz innych egzotycznych dla nas krain.    
    

W stolicy Norwegii mniejszości etniczne zaczynają także zdobywać monopol w konkretnych zawodach. Wystarczy podać za przykład, że korporacje taksówkarskie są totalnie opanowane przez Pakistańczyków. Z kolei Azjaci dominują jako pracownicy w sklepach spożywczych. Tymczasem Polacy opanowali sektor budowlany w Oslo, i nie tylko tam. Przechodząc koło jakiejkolwiek budowy w norweskiej stolicy i przysłuchując się rozmowom budowlańców, można być pewnym, iż usłyszy się popularną formę przecinka wśród polskich robotników.    
    

Pamiętam, jak ukazał się w norweskiej prasie artykuł o tym, że w Oslo pozostał już tylko jeden norweski etnicznie murarz. Pozostali to Polacy, z rzadka Litwini (co ciekawe, większość Litwinów w Norwegii zna dobrze język polski – pracując na budowach muszą władać nim nawet lepiej, niż norweskim). Naszła mnie wtedy konkluzja, że przecież nikt nie napisałby artykułu wyszydzającego sytuację, iż w Oslo nie ma już prawie norweskich taksówkarzy. Pojawiłyby się wtenczas oskarżenia o rasizm. Jednak w przypadku Polaków takiego problemu nie ma.    
    

Nie chcę powiedzieć, że Polacy mają złą opinię wśród Norwegów. Zdarzyło mi się rozmawiać z nielicznymi w Norwegii nacjonalistami, i przekonywali, że mają pozytywny stosunek do Polaków, choć wiedzą, iż „Polacy mają problem z alkoholem”. Najbardziej obawiają się muzułmanów, zaś z Europejczyków – Rumunów (i chodzi tutaj o etnicznych Rumunów, nie zaś Cyganów), którzy podobno słynną z kradzieży samochodów oraz włamań.    
    

Faktem jest natomiast to, że przybysz z Europy Wschodniej ma wyjściową sytuację najgorszą w Norwegii. Nie posiada obywatelstwa norweskiego – nie może liczyć na profity socjalne z tego wynikające. Nie jest jednak Somalijczykiem czy Nigeryjczykiem – nie przyznany zostanie zatem Polakowi status „uchodźcy” czy „ofiary wojny” (który z automatu dostaje znacząca część przybyszów z Afryki). Taki status gwarantuje przynajmniej pomoc państwa norweskiego w znalezieniu tymczasowego miejsca zamieszkania. Polak, Słowak, Węgier czy Litwin przybywający do Norwegii nie może liczyć na jakąkolwiek pomoc. Jest człowiekiem gorszej kategorii niż Somalijczyk.    
    

O głównej państwowej agencji pracy, zwanej w skrócie NAV, Polacy w Norwegii powiadają, że zajmuje się ona utrzymywaniem imigrantów z Afryki oraz Bliskiego Wschodu oraz odsyłaniem Polaków z kwitem, w razie prośby o pomoc w znalezieniu pracy. Coraz także o pracę trudniej – jeszcze kilka lat temu wystarczał do tego język angielski (niekiedy nawet niekoniecznie) oraz para rąk do pracy. Obecnie rynek norweski jest tak przesycony, iż nawet płynna znajomość norweskiego (mającego zresztą sporo dialektów) nie gwarantuje znalezienia pracy. Wciąż poszukiwani są zaś doświadczeni hydraulicy, mechanicy samochodowi czy kierowcy ciężarówek.    
    

Norwegia jako kraj zmienia się szybko. Budowane są kolejne meczety, podczas gdy norweskie kościoły świecą pustkami. Luterańska katedra w centrum Oslo to tylko bezpłatna ciekawostka dla turystów. Można zaryzykować tezę, że więcej już w Norwegii praktykujących muzułmanów, niż chrześcijan!     
    

Norwegia nie jest już także, ani tak czysta, ani bezpieczna jak jeszcze dekadę temu. Ulice Oslo nie są czystsze od ulic Warszawy czy Krakowa, a mury pełne są przeróżnych malowideł. W wielu dzielnicach Oslo lepiej Norweżkom nie iść samotnie, zwłaszcza w strojach zbyt „wyzywających” dla muzułmanów. Norwegia i Szwecja to kraje z wyjątkowo wysoką liczbą gwałtów, dokonywanych na Skandynawkach przez egzotycznych przybyszów.    
    

Cały swój sprzeciw wobec tego stanu rzeczy część Norwegów stara się pokazać głosując na Partię Postępu (Fremskrittspartiet), dowodzoną przez panią Siv Jensen, porównywaną czasem do Marine Le Pen z francuskiego Frontu Narodowego. Cieszy się ta partia poparciem ok. 1/5 mieszkańców Norwegii. W zasadzie jedyne co wyróżnia ją spośród innych norweskich partii to fakt, iż proponuje ograniczenie imigracji oraz kładzie nacisk na przyjęcie przez imigrantów „norweskich wartości”.    
    

Te jednak norweskie wartości to głównie akceptacja feminizmu czy postulatów środowisk homoseksualnych. Pamiętam, jak spacerowałem głównym deptakiem Oslo, podczas trwającej w sierpniu kampanii wyborczej. Około tuzin partii i partyjek (z czego większość to różne odcienie lewicy, z komunistami włącznie) kulturalnie zajmowało koło siebie miejsca w namiotach i rozdawało ulotki oraz baloniki. Rzecz niemożliwa w Polsce, gdzie policja musiałaby odgradzać od siebie zwolenników dwóch centroprawicowych partii, które dominują w polskim życiu politycznym.    
    

Z ciekawości podszedłem do stanowiska owej Partii Postępu, i okazało się, że ze wszystkich partii miała ona zdecydowanie najwięcej tęczowych emblematów oraz przypinek, być może uznają jej politycy, iż homoseksualiści najprędzej zaczną obawiać się zaprowadzania Szariatu pośród fiordów. Muzułmanie z tolerancji wobec tzw. mniejszości seksualnych zdecydowanie nie słyną.    
    

Ciekawostką jest opinia o Polakach wśród egzotycznych imigrantów. Polaków nieco się obawiają, a to znaczy, że czują pewien respekt. Mają o nas opinię rasistów, którzy rozdrażnieni potrafią bić, i to nawet nie będąc pod wpływem alkoholu. Pakistańczycy dość dobrze znają kanon polskich przekleństw. Jakże inna opinia, niż o Norwegach, którymi imigranci pomiatają. Nie bez przyczyny, spora część Norwegów jest nie tylko zniewieściała, ale nie ma odwagi do czegokolwiek.
    

Jeśli zaś idzie o norweskich nacjonalistów, to jest ich bardzo mało, żeby nie powiedzieć – w ogóle. Nie ma nawet funkcjonujących w rzeczywistości organizacji narodowych, a pojedynczy nacjonaliści wydają co najwyżej pisma, gdzie sporą część zajmują inspiracje pradawnymi wierzeniami germańskimi oraz… fascynacje muzyką metalową. Można wręcz powiedzieć, że wśród fanów metalu w Norwegii można najczęściej spotkać nacjonalistów, choć ich nacjonalizm jest daleki od naszego rozumienia tej idei – opartej na tradycjach chrześcijańskich.     
    

Norwescy nacjonaliści zresztą życia łatwego mieć nie mogą. Prawie wszystkim w Norwegii nacjonalizm kojarzy się z Andersem Breivikiem oraz Vidkunem Quislingiem, kolaborantem z III Rzeszą. Zresztą ogólnie nacjonaliści w Skandynawii cierpią na brak ciekawych odwołań historycznych, poza Finami, którzy mają w tradycji ruch Lapua.    
    

Reasumując zaś wszystko co napisałem – serce się kroi, że dla tak pięknego kraju, jakim jest Norwegia, nie ma już raczej nadziei. Populacja muzułmanów rośnie w zastraszającym tempie, zaś jedynymi, którym zaczyna to istotnie przeszkadzać są tęczowi aktywiści. Dość smutny paradoks.

Michał Kowalczyk    
fot.: euroislam.pl

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

12 komentarzy

12 Komentarzy

  1. Zbigniew

    10 marca 2014 at 09:13

    I pomyśleć, że artykuł traktuje o potomkach Wikingów…

  2. Zbigniew

    10 marca 2014 at 09:32

    Generalnie mają to na własne życzenie. Po co im przyjmować jakichś uchodźców z Somalii? Sytuację dałoby się jeszcze uzdrowić wprowadzeniem – i EGZEKWOWANIEM – odpowiednich przepisów, ale po pierwsze – i najważniejsze – trzeba byłoby chcieć. Jednemu takiemu się chciało, ale swój protest wyraził w tak drastyczny sposób, że teraz siedzi, i prędko nie wyjdzie.

    To samo nas czeka, jeśli rządząca klika zrealizuje to, do czego usilnie usiłuje nas przyzwyczajać: że niby „musimy otworzyć się na imigrację, bo bez imigrantów nie będziemy mogli się rozwijać” itp. itd. Otóż NIC NIE MUSIMY! Po pierwsze: pracy w Polsce obecnie brakuje nawet dla Polaków. Po drugie: nawet zakładając, że kiedyś – po zmianie rządów – „praca będzie szukała ludzi”, to raczej lepiej ograniczyć nieco aspiracje rozwojowe, niż doraźnie łatać bieżące braki na rynku pracy sprowadzaniem imigrantów, bez wyobraźni fundując sobie w ten sposób problemy na przyszłość.

  3. jacenty

    10 marca 2014 at 10:58

    Autor po prostu nie spotkał patriotów norweskich co nie znaczy że ich nie ma. Widocznie nie nastąpiło jeszcze przesilenie.

  4. Gregor

    10 marca 2014 at 13:18

    Wystarczy aby zabrać im socjal to sami wyjada.

  5. Pokolenie

    11 marca 2014 at 01:45

    To samo nas czeka jesli bedziemy tolerowac alkoholizm jako cos normalnego…narod powoli wyginie. W Norwegii sa bardzo surowe kary i mandaty za picie alkoholu na ulicy, przyczyny mozna sie domyslic…A jesli chodzi o feminizm, to akurat istnial on w Skandynawii juz w czasach podboju swiata przez Wikingow, bo to wlasnie kobiety byly wlascicielkami slynnych lodzi i to one wysylaly wojownikow na zamorskie grabierze. W legendach nordyckich kobiety uczyly sie walki i walczyly kiedy zaszla potrzeba. Pogrzeby waznych kobiet za czasow Wikingow dorownywaly pogrzebom faraonow w Egipcie

  6. lukasz24

    11 marca 2014 at 09:20

    W krajach zachodniej europy też niewiele lepiej. Do tego doprowadziła chora polityka multi-kulti, rugowanie wartości chrześcijańskich i konserwatywnych. Promowanie homoseksualizmu i aborcji w sytuacji gdy przybyli islamiści odrzucają jedno i drugie. Europa o lewackim przechyleniu sama zgotowała sobie ten los.

  7. Bartek

    11 marca 2014 at 22:29

    Sprawa jest na tyle prosta, Ja bym przyznał socjal każdemu, kto przepracował co najmniej 5 lat na rzecz danego kraju … Skoro dostaje się coś za darmo, nie ma szans na normalność !!!

  8. A

    11 marca 2014 at 23:11

    Norwegia zalegalizowała kazirodztwo uzasadniając, że ma ono długą tradycję w ich kraju.

  9. MisterTix

    12 marca 2014 at 17:32

    [quote name=”Pokolenie”]To samo nas czeka jesli bedziemy tolerowac alkoholizm jako cos normalnego…narod powoli wyginie. W Norwegii sa bardzo surowe kary i mandaty za picie alkoholu na ulicy, przyczyny mozna sie domyslic…A jesli chodzi o feminizm, to akurat istnial on w Skandynawii juz w czasach podboju swiata przez Wikingow, bo to wlasnie kobiety byly wlascicielkami slynnych lodzi i to one wysylaly wojownikow na zamorskie grabierze. W legendach nordyckich kobiety uczyly sie walki i walczyly kiedy zaszla potrzeba. Pogrzeby waznych kobiet za czasow Wikingow dorownywaly pogrzebom faraonow w Egipcie[/quote]

    Wysokie mandaty za pice na ulicy i 21 lat za 80 dzieciaków …

  10. monika

    24 października 2014 at 20:28

    no tak, przeciez somalijczyk powinien byc najgorsza katergoria czlowieka. brawo za rasizm.

  11. JUZEF STALIN

    8 lutego 2015 at 22:50

    Tja, co za pieprzenie.

    Tak w ramach ciekawostki – w Katarze mieszka 350 tysięcy(sic!) rdzennych obywateli Kataru. Pozostałem 1,2 miliona stanowią robotnicy i imigranci. I co? I nic.

    No ale pisanie o swoich odczuciach po miesiącu zwiedzania zawsze spoko -_-

  12. Maciej

    10 września 2015 at 13:53

    A ja tak chciałem tam pojechać … szkoda nie chce z islamistami walczyć na obcej ziemi … wole tu zostać niż narażać życie.
    Wszystko w nadmiarze szkodzi i to jest najlepszy przykład.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra