Z kraju

„Lady Bird” – Świetny, niedoceniony film. Podpadł w Hollywood za sympatię do katolików

Amerykańska Akademia Filmowa (monotoniczny Hollywood opętany lewicowymi zabobonami) nie doceniła doskonałego filmu „Lady Bird” według scenariusza i w reżyserii Grety Gerwig oraz  ze świetnymi rolami: Saoirse Ronan, Laurie Metcalf, Lucas Hedges.

Film opowiada o emocjonalnej relacji 17-letniej Christine „Lady Bird” McPherson (w tej roli Saoirse Ronan) z matką (w tej roli Laurie Metcalf). Dziewczyna, jej matka, ojciec, adoptowany brat i jego konkubina wiodą skromne życie na przedmieściach miasta.

Film jest portretem ubogiej amerykańskiej rodziny, ale pracowitej, kochającej, zmagającej się z problemami. Rodziny wolnej od patologii, w której rodzice i dzieci cenią edukację, pomimo że nie chroni ona przed pauperyzacją.

W filmie realistycznie oddane są kłótnie matki  z córką. Emocjonalne, dramatyczne, ale pozbawione poważnych przyczyn, bardziej wynikające z stresów dnia codziennego. Kłótnie nie przeszkadzające kobietom w wiedzy o tym, że ich wzajemna miłość jest bardzo silna.

Sympatycznym motywem filmu (wyświetlanego w kinach w całej Polsce  – w tym i w warszawskiej  Kinotece) jest pełne sympatii ukazanie katolickiej szkoły, do której chodzi dziewczyna. Uczący w szkole świeccy i duchowni (księża jezuici oraz zakonnice) są pełni sympatii i życzliwości do rozbrykanej i targanej emocjami dorastającej młodzieży. Kościół katolicki, msze, modlitwy ukazane są z sympatią jako zjawiska zapewniające ukojenie ducha i dostrzeżenie tego, co w życiu najważniejsze – w tym i miłości rodziców.

Film ukazuje jako sympatyczne i wartościowe, takie przejawy życia jak troska rodziców, miłość matki i ojca, rodzina, prawdziwa przyjaźń, zaangażowanie nauczycieli i duchownych w ich pracę oraz posługę, kościół. Równocześnie blichtr świata ukazany jest jako pusty i pozerski.

„Lady Bird” jednocześnie jest filmem wolnym od nudnego dogmatyzmu. Głowna bohaterka jest niespokojnym duchem, znudzona biedą i prowincją. Poszukuje miłości, a nie może jej znaleźć. W filmie mnóstwo jest złośliwego humoru. Pomimo, że jest to obraz obyczajowy, akcja jest wartka i dynamiczna. „Lady Bird” ogląda się z ogromną przyjemnością.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

9 komentarzy

9 Komentarzy

  1. Marian

    10 marca 2018 at 15:29

    „Sympatia dla katolików”? – obejrzałem spory kawałek filmu i jakoś nie zauważyłem.
    Tak się składa, że znałem osobiście kilkunastu młodych Amerykanów i wielu z nich byłoby zażenowanych tym filmem. Prawdziwa Ameryka chyba wygląda trochę inaczej, zwłaszcza w Teksasie.
    Jest w Teksasie takie powiedzenie: Jak widzisz faceta w obcisłych kąpielówkach na plaży, to albo pedał, albo Europejczyk. – To dobrze pokazuje, jaki stosunek mają Amerykanie z południa do lewackiej Europy.

  2. Akada

    10 marca 2018 at 18:47

    Kobiety nie są zdolne do miłości. Kobieta gdy mówi „kocham cię”, mówi „rozpaczliwie potrzebuję twojej miłości”. Kobieta kradnie miłość od męża do momentu kiedy urodzi dzieci, potem kradnie ją od dzieci i może porzucić męża. Córki rozpaczliwie czekają na miłość matki ale matka jest zdolna jedynie do macierzyństwa czyli zaprogramowanej biologicznie formy opieki nad potomstwem nie mającej z miłością nic wspólnego. Macierzyństwo to ubezwłasnowolnienie w zewnętrznie narzuconym dobrze. Nie może być miłością bo nie wydaje zgody na autonomię. Stąd Państwa stają się macierzyńskie, ubezwłasnowolniają narzucając swoją opiekę. Tak działa diabeł. Narzuca swoją wolę bez uwagi na wolę osoby.

    • Marian

      10 marca 2018 at 19:55

      Jedno mnie zadziwiło na tym filmie: niby katolicka rodzina, niby katolicka szkoła, ale ani razu nie ma sceny ze spowiedzią, ani razu nie ma osobistej głębokiej modlitwy. Czy to na pewno jest katolicyzm, czy może sekta posoborowa w wydaniu łagiewnickim?
      Przekaz filmu płytki i czułostkowy. Gdybym nie znał osobiście młodych Amerykanów może myślałbym, że to wszystko tam tak jest. Ale na szczęści poznałem kilkanaście osób, które miały wyrazisty system wartości i dla których wiara miała radykalne konsekwencje.

      • Akada

        10 marca 2018 at 20:25

        Zastanawiałeś się kiedyś, że wasza spowiedź jest tym samym czym gra wstępna sadomasochistycznych kochanków? Wiesz, on dominuje i karze ją w tej grze wstępnej za cokolwiek a ona z lubością sama wybiera rodzaj kary i poddaje się jej, do tego dodając „och tylko nie chłoszcz mnie za lekko”.
        Moim zdaniem Bóg nie wymyśliłby nic tak chorego jak spowiedź. To jest jakiś płód chorego ludzkiego umysłu.
        Głęboka modlitwa to modlitwa kontemplacyjna, myślna. Chciałbyś pokazać jak ktoś godzinę milczy?
        Milion zdrowasiek nie doprowadzi do Królestwa Ojca. To strata czasu.

        • Marian

          10 marca 2018 at 21:34

          @Akada, Zastanawiałem się wiele razy nad różnymi sprawami, o których istnieniu nawet nie wiesz. Niestety, nie wiem, co to jest „gra wstępna sadomasochistycznych kochanków”, więc nie mam porównania.
          Modlitwa myślna ma swoją wartość, ale pod warunkiem, że nie jest narcystycznym kontemplowaniem samego siebie, rozkminianiem po raz tysięczny swoich przeżyć, lęków i marzeń – mniej więcej jak Pani Ptaszek z filmu. Dopiero, gdy wypowiadasz pewne rzeczy wobec realnego człowieka (który jest mniej więcej przygotowany do tego), to obiektywizujesz siebie, swoje przeżycia i czyny.
          Poza tym, jest jeszcze coś, co można nazwać wartością dodaną, czyli łaską spowiedzi. Ile razy zdarzało mi się, że idąc do spowiedzi planowałem mówić o czym innym, a modląc się bezpośrednio przed spowiedzią otwierały mi się oczy na inne, może ważniejsze rzeczy. Ile razy Bóg dawał swoje światło i pouczenie przed przystąpieniem do konfesjonału, a spowiedź była „czystą formalnością”. Spowiedź, to tajemnica – Bóg działa w sposób nieprzewidywalny. Dobra spowiedź jest wtedy, kiedy najpierw w domu spowiadasz się przed Bogiem, Soli Deo, a potem idziesz po formalny znak.
          To jest trochę tak, jak swojej ukochanej/ukochanemu wyznajesz przysięgę małżeńską w cztery oczy, a potem za jakiś czas idziesz spełnić formalność przy ołtarzu, niech wszyscy to zobaczą.
          Czy „Bóg nie wymyśliłby nic tak chorego jak spowiedź” – nie wiem, nigdy nie byłem Bogiem, więc się nie wypowiadam. Jednak w Biblii wyznawanie grzechów nie jest czymś niezwykłym. Tradycja wyznawania grzechów pochodzi od Apostołów: św. Jan pisze: „Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, [Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości.” 1 List św. Jana 1, 9.
          Wyznanie grzechów jest łaską i trzeba modlić się o dobrą spowiedź, wyznanie grzechów to manifestacja wewnętrznej siły, wewnętrznego zdrowia. Człowiek słaby i chory – gdy rani nas grzech, ukrywamy się jak Adam i Ewa w zaroślach, jak wilk który ucieka do nory i liże swoje rany. Człowiek musi prosić o dar spowiedzi: „Panie, Jezu Chryste, ulituj się nade mną, grzesznikiem”, musi podjąć postanowienie poprawy i zrobić to teraz, już, a nie dopiero po spowiedzi. Wtedy spowiedź daje siłę. Postanowienie poprawy, to jak walnięcie pięścią w stół i wykrzyczenie do samego siebie: Dość tego! Ogarnij się człowieku! – To znak, że możesz iść do konfesjonału.

        • bardo

          11 marca 2018 at 10:01

          @ Akada
          Piszesz „wasza spowiedź”. Wiec czego szukasz na katolickim portalu, skoro on nie jest twój? Żeby mieszać? Odczuwasz potrzebę, aby siać wśród katolików zamęt? Jako katolik, na portale protestanckie czy do jakichś innych sekt nie zaglądam, bo mój duch, będący po stronie Prawdy, nie odczuwa takiej potrzeby. Ale ty widocznie miotasz się w półmroku a może nawet w ciemnościach, więc bredzisz i chcesz innych w to wciągnąć. Zastanów się nad tym i idź stąd z Bogiem, nie mieszaj.

  3. tomek

    10 marca 2018 at 20:49

    No coz gudłajstwo rzadzi

  4. Przebudzcie sie!!!

    10 marca 2018 at 22:31

    Ktos jest tym niedocenieniem zdziwiony? Przeciez cale Hollywood jest w rekach Zydow.

  5. Wojciech

    11 marca 2018 at 04:09

    Nie monotoniczny tylko monoetniczny czyli w 100% żydowski.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra