Z zagranicy

Stepan Bandera – symbol ludobójstwa na Wołyniu

Tegoroczne obchody 75. rocznicy ludobójstwa na Polakach dokonanego na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej przez ukraińskich nazistów, niewątpliwie dzięki aktywności władz pochodzących z PiS (prezydenta i instytucji rządowych) zwrócą uwagę na tragiczny los pomordowanych 120.000 Polaków w sadystyczny sposób przez swoich ukraińskich sąsiadów, zaniedbania władz III RP w tej sprawie, haniebną postawę wielu Ukraińców, ukraiński kult Stepana Bandery, który dla wielu Polaków stał się symbolem ukraińskiego nazizmu.

Stepan Bandera jest na Ukrainie czczony jako bohater narodowy. Dla zainteresowanych ludobójstwem na Wołyniu Polaków stał się symbolem zagłady kresowian wymordowanych przez UPA. Współczesny kult Bandery na Ukrainie leży u przyczyn głębokiej nienawiści niektórych środowisk do współczesnej Ukrainy, nienawiści, która tak zgrabnie rozgrywają w Polsce rosyjskie służby.

Stepan Bandera urodził się 1 stycznia 1909 we wsi Uhrynów Stary. Jego ojciec, jak dziadek ze strony matki, był księdzem obrządku grekokatolickiego. Cała rodzina Bandery stała się w trakcie i po II wojny światowej ofiarami terroru nazistowskiego lub sowieckiego.

W II RP Stepan Bandera ukończył Wydział Rolniczo-Lasowy Politechniki Lwowskiej. Od końca lat dwudziestych działał w Ukraińskiej Organizacji Wojskowej i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. W 1933 został szefem OUN na Ukrainie.

Podobnie jak wszyscy Ukraińcy na terenach włączonych do Polski, Stepan Bandera uznawał Polaków za okupantów. Celem Bandery była niepodległa Ukraina. W ramach swojego narodowego radykalizmu Stepan Bandera odrzucał skompromitowane kolaboracją i klęskami stare ukraińskie partie polityczne, czyn stawiał ponad idee, pragmatycznie wyzwalał się z ograniczeń etyki, sławił militaryzm, uznawał permanentną rewolucję za drogę Ukraińców do wolności.

Powodem radykalizmu Ukraińców była (wroga również polskim nacjonalistom) polityka sanacyjnych władz Piłsudskiego – rekwizycje, pacyfikacje, przemoc wojska wobec chłopów. Paliwem dla frustracji Ukraińców przeradzającej się w radykalizm (na którym pasożytował Stepan Bandera) było powszechne niezrozumienie Polaków dla ukraińskich aspiracji narodowych.

Stepan Bandera został aresztowany w 1934 za udział w zabójstwie ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego (polityka sanacji odpowiedzialnego również za krwawe represje wobec Polaków, ludowców i narodowców, oraz Ukraińców). Za udział w przygotowaniach do zabójstwa Stepan Bandera, został skazany w 1936 na karę śmierci – amnestia zmieniła wyrok na dożywocie.

Proces stał się dla Stepana Bandery okazją do promocji własnej osoby i demonstracji swojego patriotyzmu. Karę odbywał w więzieniu na Świętym Krzyżu. Po wybuchu wojny więźniowie zostali przeniesieni do Brześcia i tam Stepan Bandera po wybuchu II wojny światowej został przez władz polskie zwolniony (sanacja w pierwszych dniach wojny wypuściła z więzień wszystkich przestępców, czym niestety przyczyniła się do plagi przestępstw kryminalnych podczas II wojny światowej na ziemiach polskich).

Po krótkim pobycie w sowieckim Lwowie, Bandera ewakuował się do okupowanego przez Niemców Krakowa. W 1940 roku nastąpił rozłam w OUN na frakcję Bandery i frakcję Andrija Melnyka. W tym też roku Stepan Bandera się ożenił. W 1941 banderowcy bez pozwolenia Niemców powołali do życia rząd niepodległej Ukrainy. Wywołało to wściekłość Niemców. W odwecie za samowolną deklarację niepodległości Niemcy aresztowali  Banderę i jego towarzyszy.

Bandera trafił najpierw do wiezienia, a potem do obozów koncentracyjnych w Sachsenhausen i Auschwitz, gdzie spędził prawie całą wojnę. W tym też czasie Niemcy systematycznie wymordowali duża część współpracowników i rodziny  Bandery. Dopiero we wrześniu 1944 roku Niemcy zwolnili go z obozu koncentracyjnego.

Po wojnie chroniony przez zachodnioniemieckie służby specjalne Bandera mieszkał w Monachium jako Stefan Popiel. W RFN Bandera terroryzował innych ukraińskich emigrantów, współpracował z brytyjskim i włoskim wywiadem, był ścigany przez sowiecki oraz amerykański wywiad, wydawał antyamerykańskie czasopismo ukraińskich nacjonalistów. 15 października 1959 Banderę zamordował agent KGB.

Dziś Stepan Bandera jest dla wielu Ukraińców symbolem bezkompromisowej walki o wyzwolenie Ukrainy spod sowieckiej okupacji. Walka UPA z sowietami podczas i po II wojnie światowej była tak bolesna dla ZSRR. Przez dziesięciolecia banderowcy w sowieckiej propagandzie odgrywali rolę największych wrogów komunizmu w ZSRR.

Legendę Bandery ugruntowuje też jego bezkompromisowa postawa w czasie procesu w II RP i konflikt banderowców z nazistami – za co Bandera zapłacił pobytem w nazistowskich obozach koncentracyjnych i śmiercią rodziny oraz towarzyszy politycznych. Ta ukraińska fascynacja Banderą nie jest zrozumiała dla Polaków, którym kojarzy się on z bestialskim wymordowaniem przez ukraińskich nacjonalistów 120 tysięcy Polaków podczas II wojny światowej.

Ukraińscy naziści zabijali Polaków w niewyobrażalnie bestialski sposób. Polki w ciąży przywiązywano do drzew, rozrywano im brzuchy, by konające kobiety widziały przed śmiercią swoje umierające nienarodzone dzieci, które wypadły z ich ciał.

Po 1 września 1939 wojskowi i cywile licznie ewakuowali się z centralnej Polski na Wołyń. Już wtedy dobrze zorganizowane grupy UPA atakowały Polaków. Po wkroczeniu sowietów komuniści i ich żydowscy kolaboranci rozpoczęli eksterminacje polskiej elity. Dzięki masowym mordom oraz deportacjom w głąb ZSRR sowieci nie dopuścił do powstania polskiej konspiracji i skutecznie wymordowali polskie elity.

Po ataku Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 roku Niemcy powołali na terenach zamieszkałych przez Ukraińców ukraińską policje – liczyła ona 6.000 bardzo dobrze uzbrojonych i wyszkolonych mężczyzn. Wiosną 1943 roku doświadczona w wymordowaniu Żydów ukraińska policja porzuciła służbę u Niemców i wraz z bronią przeszła do nielegalnej UPA. Stała się kadrą dowódczą Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Wiosną 1943 banderowcy rozpoczęli eksterminację nic nie podejrzewającej mniejszości polskiej na Wołyniu. Apogeum akcji likwidacyjnej miało miejsce 10 i 11 czerwca 1943 roku. Równocześnie 25.000 dobrze uzbrojonych żołnierzy UPA rozpoczęło atak na 179 miejscowości zamieszkałych przez bezbronnych Polaków. Ataku nic nie zapowiadało.

Celem UPA było zaskoczenie i wymordowanie wszystkich Polaków. Banderowcy wymordowali 50% zamieszkałych Wołyń Polaków, w tym całkowicie pozostałych przedstawicieli polskiej elity. UPA zniszczyło 70% parafii – spalono wszystkie zabudowania i wymordowano wszystkich Polaków. Nielicznym Polakom udało się zorganizować samoobronę i przetrwać zagładę.

UPA często dokonywało mordów wykorzystując ten sam schemat działań. Odział UPA otaczał z zaskoczenia wieś. Ojcowie polskich rodzin byli przez uzbrojone kilkuosobowe grupy banderowców oraz izolowani od reszty rodziny. Pojedynczo prowadzono ich do stodoły gdzie byli bezgłośnie mordowani siekierami. Zwłoki Polaków chowano w płytkim grobie. Następnie banderowcy mordowali kobiety i dzieci. Często zgromadzone w szkole lub innym budynku ginęły w podpalonych zabudowaniach. Żołnierze UPA do mordowania Polaków wykorzystywali: siekiery, noże, młoty. Zwłoki pomordowanych kobiet oraz dzieci – kilka dni po odejściu oddziałów UPA  – były chowane przez okolicznych mieszkańców. Orgie mordu kończyła zakrapiana zabawa dla oprawców.

Dziś w odnajdywanych zbiorowych mogiłach zachowały się tylko grube kości kończyn. Po zwłokach dzieci można odnaleźć co najwyżej pojedyncze zęby. Warstwę ziemi z rozłożonych zwłok można odróżnić po odmiennym kolorze i odnajdywanych łuskach czy drobnych przedmiotach.

Choć zbrodnie dokonane przez ukraińskich nazistów są bezsprzeczne i  choć niewątpliwie ich inspiratorami byli naziści ukraińscy, których liderem był przed wojną Stepan Bandera, to wciąż czeka na opisanie kwestia  jak przebywający w niemieckich obozach koncentracyjnych Stepan Bandera dowodził zbrodniami na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, zwłaszcza gdy Niemcy wymordowali jego towarzyszy i rodzinę. Może się więc okazać, że w Polsce zbyt wielką wagę przywiązuje się do postaci nieporadnego, ale pyskatego terrorysty.

Więcej o Stepanie Banderze można dowiedzieć się z biografii autorstwa Wiesława Romanowskiego „Bandera. Terrorysta z Galicji” i „Bandera. Ikona Putina”, wydanych przez wydawnictwo Demart.

 

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

14 komentarzy

14 Komentarzy

  1. Jacek Wójcikiewicz

    11 lipca 2018 at 17:21

    Tzw.niepodległa Ukraina to humbug wyrobu masońsko-niemieckiego,jak pisał Roman Dmowski.

  2. Piotrx

    11 lipca 2018 at 17:28

    …Powodem radykalizmu Ukraińców była (wroga również polskim nacjonalistom) polityka sanacyjnych władz Piłsudskiego – rekwizycje, pacyfikacje, przemoc wojska wobec chłopów. Paliwem dla frustracji Ukraińców przeradzającej się w radykalizm (na którym pasożytował Stepan Bandera) było powszechne niezrozumienie Polaków dla ukraińskich aspiracji narodowych….

    Bzdury, powodem tego radykalizmu była wpajana im od pokoleń nienawiść do Polaków i wszystkiego co polskie.

    „niezrozumienie Polaków dla ukraińskich aspiracji narodowych” – czyli co mieliśmy im wykroić z Polski „Ukrainę” aż po Wisłę a sami dać się wymordować?

    przemoc , pacyfikacje ? najpierw trzeba powiedzieć o przyczynach a potem o skutkach

    Sabotaż ukraiński i akcja pacyfikacyjna
    http://www2.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/sabotaz.html

    polecam bardzo dobrą pracę dr Lucyny Kulińskiej która rzeczowo i obszernie ukazuje problematykę ukraińską w II RP:

    „Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939″ – dr Lucyna Kulińska

    …W wieku XIX pod zaborem austriackim „Zoria Hałyćkaja” zachęcała do wytępienia „polskich panów”, pouczała chłopów, jakich narzędzi mają używać do walki – pali, drągów, toporów i siekier. Dnia 31 lipca 1848 r. na posiedzeniu unickiej Rady Świętojurskiej we Lwowie użyto po raz pierwszy jakże popularnego później hasła: Lachy za San. Z takim bagażem Ukraińcy weszli w przełomowy dla dziejów tej części Europy Środkowej okres wojen światowych.

    Krzysztof Łada po dokładnym przeanalizowaniu piśmiennictwa głównych działaczy OUN dowiódł, że idea eksterminacji Polaków oraz wyrzucenia pozostałej przy życiu ludności z reszty ziem „Wielkiej Ukrainy” była bardzo popularna wśród ukraińskich elit politycznych już w pierwszej połowie XX w. Po raz pierwszy pojawiła się w publicystyce politycznej działacza nacjonalistycznego Mykoły Michnowśkiego. Poniżej zostanie zaprezentowana w skrócie istota wywodu Krzysztofa Łady dotyczącego kształtowania się myśli eksterminacyjnej wśród nacjonalistów ukraińskich. Na wstępie autor omawia treść broszury Samostijna Ukrajina zawierającej przemówienie Mykoły Michnowśkiego, w którym ten zapowiedział już na początku, że rozpoczyna się aktualnie piąty akt wielkiej historycznej tragedii zwanej „walką narodów”. Jest to walka „narodów zniewolonych” przeciw „narodom gnębicielom”. Jego zdaniem tylko „jednoplemienne państwo” jest w stanie zagwarantować rozwój duchowy i materialny dobrobyt.

    Autor podkreślał: „jako ostatni wchodzimy na historyczną arenę i albo zwyciężymy, albo zginiemy”. Tę deklarację naśladowali później działacze OUN. Ostatnie słowa przenikniętego ksenofobią manifestu przytoczonego przez Krzysztofa Ładę zawierają groźby, które stały się politycznym credo dla przyszłych pokoleń nacjonalistów: „Niechaj tchórze i odstępcy idą, jak dotąd szli do obozu naszych wrogów, nie ma dla nich miejsca wśród nas i my ogłaszamy ich zdrajcami ojczyzny. Ten, kto na Ukrainie nie z nami, ten przeciwko nam. Ukraina dla Ukraińców i dopóki choć jeden wróg cudzoziemiec zostanie na naszym terytorium, nie mamy prawa złożyć broni”.

    Program ten został przedstawiony w tak zwanych 10 Przykazaniach i niewątpliwie posłużył jako wzór dla Dekalogu Ukraińskiego Nacjonalisty:

    1. Jedna, jedyna, niepodzielna, niepodległa, wolna, demokratyczna Ukraina – republika ludzi pracujących. Oto narodowy ogólnoukraiński ideał. Niech każde ukraińskie dziecko pamięta, że narodziło się ono na ten świat, by spełnić ten ideał.

    2. Wszyscy ludzie są twoimi braćmi, ale Moskale, Lachy, Węgrzy, Rumuni i Żydzi – to wrogowie naszego narodu, dopóki oni panują nad nami i wyzyskują nas.

    3. Ukraina dla Ukraińców! Wygoń więc zewsząd z Ukrainy obcych – gnębicieli.

    4. Zawsze i wszędzie używaj ukraińskiego języka. Niech ani twoja żona, ani twoje dzieci nie kalają twojego domu mową obcych – gnębicieli.

    5. Szanuj działaczy rodzinnego kraju, nienawidź jego wrogów, znieważaj przechrztów – odstępców, a będzie dobrze całemu twojemu narodowi i tobie.

    6. Nie zabijaj Ukrainy swoją obojętnością dla ogólnonarodowych interesów.

    7. Nie stań się renegatem – odstępcą.

    8. Nie okradaj własnego narodu pracując dla wrogów Ukrainy.

    9. Pomagaj swojemu rodakowi przed innymi. Trzymaj się kupy.

    10. Nie bierz sobie żony z obcych, gdyż twoje dzieci będą twoimi wrogami; nie przyjaźń się z wrogami naszego narodu, bo tym dodajesz im siły i odwagi; nie zadawaj się z gnębicielami naszymi, bo zostaniesz zdrajcą.

    To porażające credo miało za zadanie wzniecanie nienawiści jako narzędzia w walce o niepodległość. Potwierdzenie takiej interpretacji znajdziemy także w innych dokumentach. Ubolewano w nich, że w wielu „ukraińskich” miastach element ukraiński jest w mniejszości i, jak to podkreślano, zdany na łaskę zajd – przybłędów. Kolejne punkty programu nie pozostawiają wątpliwości, że walka miała być totalna i wymierzona przeciwko wszystkim nie-Ukraińcom, niezależnie od pozycji społecznej.

    Analiza piśmiennictwa Michnowśkiego wskazuje, że postulował on „gonić zewsząd z Ukrainy” całą ludność nieukraińską, w myśl zasady. „Ukraina i jej dobra tylko dla Ukraińców, a nie dla obcych”. W broszurze Sprawa robotnicza w programie UNP stanowczo stwierdził, że naród, który nie czuje nienawiści do swoich gnębicieli, stracił poczucie moralności i jest już niezdatny do obrony swoich praw wobec innych narodów, a taki naród powinien umrzeć. Kończy ten wątek dobitnym: „Kto nie broni się, tego atakują i pożerają”.

    Idea skrajnego nacjonalizmu opartego na solidarności plemiennej i nienawiści do obcych została więc zasiana. Swoich wyznawców znalazła w Galicji Wschodniej w początkach XX w, tam zagnieździła się i bujnie rozkwitła. Agitacja miała nakłaniać Ukraińców do nieposłuszeństwa władzom i ustawom oraz krzewić nienawiść do Polski i Polaków. W jednym z artykułów czytamy: „Nie uznajemy obcego państwa na naszych ziemiach. Jeżeli nie uznajemy państwa okupanta, to jasnem jest, że nie uznajemy żadnych jego ustaw. […] Prowadzimy walkę nie z systemem rządzenia w państwie polskiem, a z całem Państwem Polskiem i polskim narodem”.

    Te same treści niosła inna broszura OUN Nasza walka, jej cel, droga i metoda. Czytamy w niej: „Naszym narodowym wrogiem, który nas niszczy i nie dopuszcza do stworzenia samodzielnego państwa, są nie tylko urzędy stojące na czele państw, które okupują nasze ziemie i ujarzmiają nas, Ukraińców. Naszymi wrogami są i ci, z woli których te urzędy panują, konkretnie mówiąc w Polsce – Polacy”, dalej zaś: „Nie ma różnicy w stosunku rządu polskiego i narodu polskiego, do Ukraińców — dlatego też nie może być różnicy w traktowaniu ich przez Ukraińców”.

    Tak więc celem działań nacjonalistów ukraińskich było usunięcie Polaków (podobnie jak i innych „czużeńców”) z terytorium, jakie określali mianem „Wielkiej Ukrainy”, liczącego według nich ok. 1200 tys. km2 i rozciągającego się gdzieś pomiędzy Czeczenią a Krakowem.

    Najbardziej znaczącą rolę w propagowaniu nienawiści odegrał czołowy ideolog nacjonalizmu ukraińskiego Dmytro Doncow. Zamieszczał on swoje artykuły zarówno w pismach legalnych, jak i nielegalnych pod własnym nazwiskiem lub pseudonimami. Dwa lata po zakończeniu II wojny światowej były nacjonalista Mychajło Demkowicz-Dobrianśkyj określił Doncowa jako „człowieka, który wyzwolił zwierzę w Ukraińcu” i „uświęcił amoralność w walce politycznej”. Ogłoszona w roku 1926 przez Doncowa w pracy Nacjonalizm doktryna nacjonalizmu ukraińskiego wywarła potężny wpływ na kształtowanie się postaw młodych Ukraińców zamieszkujących Małopolskę Wschodnią. Doncow był przez nich uznawany niemal za proroka. Jego stosunek do religii, do świata wartości absolutnych był wrogi. W to miejsce wprowadził tezę o amoralności w nacjonalizmie jako głównej zasadzie swej ideologii. Warto tutaj wspomnieć o rozważaniach Józefa Łobodowskiego na temat ideologii Doncowa zamieszczonych na łamach „Zeszytów Historycznych”. Jest faktem, że najbardziej bezwzględni przywódcy nacjonalizmu ukraińskiego Bandera i Szuchewycz wychowali się na pracach Doncowa, ba, traktowali je jak biblię. Główne znaczenie Doncowa polegało na tym, że jego tezy propagandowe pozwoliły wychować nowy typ bojownika – żądnego odwetu, nienawidzącego wszystkiego, co obce.

  3. błąd

    11 lipca 2018 at 17:53

    Stefan Bandera nigdy nie był więźniem KL Auschwitz.

  4. Piotrx

    11 lipca 2018 at 18:07

    „Efekt Lucyfera, czyli rzecz o wyjątkowo okrutnym mordowaniu Polaków przez banderowców”

    prof. Czesław Partacz

    Motto do wystąpienia na Konferencji:
    „Nikt nie wejdzie do Nowego Porządku Świata, kto nie złoży przysięgi oddawania czci Lucyferowi.
    Nikt zatem nie wejdzie do Nowej Ery, jeśli nie przejdzie Lucyferycznej inicjacji.”
    David Spangler, Dyrektor Inicjatywy Planetarnej Organizacji Narodów Zjednoczonych

    Po 72 latach od zakończenia II wojny światowej, temat popełnionych w jej czasie zbrodni ludobójstwa i „wypędzenia” rodzimej, autochtonicznej ludności polskiej na Kresach Wschodnich i Zachodnich, cały czas „drzemie” w polityce i świadomości dużej części Polaków i wielu państw Europy. Jest to wynik mizerii politycznej elit III RP oraz celowej polityki historycznej dwóch europejskich państw, znów wkraczających na starą drogę imperializmu: Niemiec i Rosji oraz coraz bardziej gloryfikującej działania OUN-UPA Ukrainy. Elity rządzące Polską do tej pory nie zechciały wypracować polityki historycznej, ponieważ losy kresowian złożyli na ołtarzu polityki giedroyciowsko-antyrosyjskiej. Musimy pamiętać, że pamięć o faktach uległa po latach pewnemu wykrzywieniu i przekłamaniu.

    Dlatego przypominanie istoty tej prawdy o genocidum atrox jest powinnością najwyższej wagi narodowej i państwowej oraz wypełnieniem powinności zachowania pamięci wobec pokoleń które już odeszły z tego świata. Relatywizowanie przeszłości może bowiem sprowadzić młode pokolenia na manowce, a nawet do strasznego nieszczęścia ze strony agresywnego, neonazistowskiego neobanderyzmu, mającego w swoim programie roszczenia terytorialne wobec państw sąsiadujących z Ukrainą, w tym i Polski. Moralno – prawną ocenę sprawy przynależności do Polski Ziem Odzyskanych, które niby dostaliśmy za utracone Kresy Wschodnie na rzecz Związku Sowieckiego dobrze scharakteryzował niemiecki pisarz, były żołnierz Waffen-SS Günter Grass. Powiedział on : „Rozpoczęliśmy wojnę, prowadziliśmy ją w sposób zbrodniczy i przegraliśmy ją. Ceną za to jest utrata prowincji oraz ból ludzi, którzy stracili swoją ojczyznę”. Cóż możemy powiedzieć na to my – Polacy, o naszych Kresach Wschodnich? My nie rozpoczęliśmy wojny, nie prowadziliśmy jej w sposób zbrodniczy, oficjalnie wygraliśmy ją. W uznaniu zasług i męstwa na frontach Wschodu, Zachodu i Północy Europy zapłaciliśmy „utratą prowincji wschodnich, ludobójstwem Polaków dokonanego przez OUN-UPA oraz specjalne służby Związku Sowieckiego i III Rzeszy Niemieckiej jak i bólem ludzi, którzy stracili swoją małą ojczyznę”.[1]

    Obecnie, mimo braku klimatu politycznego w Polsce, jesteśmy świadkami powolnego ale nieuchronnego wyjaśniania przemilczanych przez lata zbrodni banderowskich, a nowo powstające w Polsce prace naukowe, czy nawet film fabularny Wojciecha Smarzewskiego pod roboczym tytułem „Nienawiść” mimo braku wsparcia finansowego państwa, przywracają społeczeństwu celowo zagubioną prawdę o przeszłości. Musimy jednak cały czas pamiętać, że pojednanie oparte na niepamięci i ukraińskiej gloryfikacji integralnego nacjonalizmu, prowadzi do recydywy. Stało się to szczególnie widoczne za rządów Petra Poroszenki, kiedy to m.in. zabójstwa dziennikarzy, demaskatorów zbrodni nacjonalistów stały się w państwie ukraińskim prawie normą. Zafałszowana historia jest matką opartej na glinianych nogach polityki. Powoli tak się staje w relacjach Polski z Ukrainą, mimo niewiele znaczących gestów, takich jak na przykład nadanie tytułu honorowego doktora honoris causa prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu przez władze Uniwersytetu im. Iwana Franko we Lwowie.

    Mimo wielu publikacji naukowych i publicystycznych, cały czas aktualne są wieloaspektowe pytania: dlaczego ukraińscy nacjonaliści i czerń wiejska mordowali Polaków i dlaczego były to mordy tak wyjątkowo okrutne, wręcz niespotykane w kulturze europejskiej. Dlaczego mordowano księży katolickich, leśników czy zwykłych chłopów. Dlaczego wśród ofiar ludobójstwa szalejącego na ziemiach kresowych województw było aż tak wielu księży katolickich, których zabijano w sposób szczególnie okrutny i wyrafinowany [2].Do dzisiaj znamy odpowiedź tylko na niektóre pytania, ponieważ brak było współpracy ze stroną ukraińsko-halicką. Polacy małopolscy nie mieli nadziei na jakąkolwiek pomoc i zrozumienie ze strony duchowego przewodnika Ukraińców halickich, metropolity i arcybiskupa greckokatolickiego Andrija Szeptyćkiego.W jednym z dokumentów proweniencji kościelnej tych tragicznych czasów, dotyczących metropolity unickiego czytamy: „Do arcybiskupa Szepytć kiego nie ma co pisać, bo stoi na stanowisku, że tego nie robią Ukraińcy, tylko bolszewickie bandy. Jest to oczywiście chowanie głowy w piasek, żeby nie widzieć prawdy”[3].Wielu przedstawicieli kleru greckokatolickiego nie tylko nie powstrzymywało morderców, ale wręcz zachęcało do przestępstw[4]. W dokumentach tego czasu i relacjach światków są na to rozliczne dowody, jak wezwania: „Braty za orużja i ty byty Lachiw, a Boh wam hriwdu wydpustyt”[5], czy śpiewany w czasie procesji Bożego Ciała roku 1943 refren do pieśni i modłów: „rezaj Lachiw, rezaj”. Relacje naocznych świadków mówią o trudnym do wyobrażenia i zrozumienia błogosławieniu przez księży greckokatolickich narzędzi zbrodni, czyli noży, siekier czy wideł. Czyżby to był fanatyzm narodowo-wyznaniowy. Czy współcześni Ukraińcy o tym wiedzą. Na pewno nie. W tych okrutnych miesiącach II wojny światowej tryumfował nie etos humanizmu chrześcijańskiego, ale raczej etos ukraińskiego didka, czyli pospolitego diabła i wspomnienia legendarnych rzezi kozacko-hajdamackich z przed wieków. Pewną rolę odgrywała pamięć o hulaniu z Lachami podczas wojny 1918-1919 o Lwów i Galicję Wschodnią.

    Zbrodnie żołnierzy Ukraińskiej Armii Halickiej (UHA) nie zostały w pełni ukarane. A bezkarność rodzi następne, jeszcze potworniejsze zbrodnie. Dlatego zapewne dochodziło w latach II wojny światowej do bezpośredniego udziału kapłanów greckokatolickich (często byłych oficerów UHA), ich dzieci i najbliższych krewnych w mordach[6]. Były to przypadki na tyle częste, że po wojnie organizacje podziemne próbowały przeprowadzić ankietę wśród ocalałych z rzezi kresowian na ten temat[7].Jak podaje Aleksander Korman, niektórzy historycy ukraińscy nazywają księży unickich cementem lub spoiwem bohaterskiej UPA.[8]Jeżeli przeanalizujemy tylko jedną z wielu monografii Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu pt: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939-1946 autorstwa Szczepana Siekierki, Henryka Komańskiego i Eugeniusza Rózanskiego, to możemy na konkretnych przykładach zobaczyć skrajny stosunek niektórych parochów greckokatolickich diecezji stanisławowskiej do Polaków, ich stosunku do podstawowych kanonów wiary i miłości do Boga i Człowieka, czyli sensu chrześcijaństwa. W monografii tej świadkowie opisują aż 14 księży greckokatolickich i dwóch alumnów z ziem województwa stanisławowskiego.

    Trzech z nich święciło noże, służące do mordowania Polaków[9]. Byli to: ks. Bodak z Doliny, ks. Wołodymyr Sterniuk (mamy nadzieję, że to ktoś inny o tym samym imieniu i nazwisku, niż przyszły biskup greckokatolicki), ks. Zakrzewski z Kut (późniejszy działacz z Kanady i pracownik Radia Swoboda)[10]. Aż trzech księży z tej grupy podczas kazań wzywało do wyplenienia polskiego kąkolu z ukraińskiej pszenicy, czyli, po prostu nawoływało do mordowania bliźnich. Inni skrajni nacjonaliści, jednocześnie księża czy alumni w tej diecezji to: Stepan Kisiełewśkyj z Dobrowłan, pow. Kałusz, proboszcz z Dołhej Wojniłowskiej, pow. Kałusz, ks. Potoćkyj z Zalipia, pow. Rohatyn, ks. Wasyl Dubanowycz ze Stratyna, pow.Rohatyn, ks. Podłysyćkyj z Podmichala, pow. Kałusz, Wołodymyr Kalnyj ze Swaryszowa, pow. Dolina, ks. Sołonynka z Żupania, pow. Stryj, paroch z Trójcy pow. Śniatyń, paroch z Niżniowa pow. Tłumacz i księża z Rozdołu pow. Żydaczów.[11] Byli to księża greckokatoliccy z diecezji stanisławowskiej, kierowanej przecież przez obecnie błogosławionego biskupa Hryhorija Chomyszyna. Wśród hierarchów unickich był to jedyny renesansowy, zachodnioeuropejski humanista, przepojony nie nacjonalizmem ukraińsko-halickim, ale głęboko przemyślaną wiarą katolicką.

    Z perspektywy minionych siedemdziesięciu dwóch lat widzimy, że tylko on jeden spośród biskupów greckokatolickich,po chrześcijańsku, prawidłowo odczytywał znaki czasu. Ukraiński integralny nacjonalizm halicki, czyli po prostu Nazizm oraz Komunizm uważał za powrót do pogaństwa z elementami satanizmu. Uważał też, że przyjęcie chrztu przez Ruś z Bizancjum a nie z Rzymu, było wielkim nieszczęściem dla Słowian Wschodnich, bo doprowadziło to do sytuacji, że podstawowe zasady wiary nie stały się zasadami postępowania wiernych w życiu codziennym.[12]Obrządek przeważył nad sensem i prawidłami ,czyli prawami wiary chrześcijańskiej. Ale byli też tacy księża uniccy jak paroch z Podlisek, pow. Zborów. On widząc mordy UPA, na kazaniu w cerkwi powiedział o UPA: „to żadne wojsko, to plugawa banda, która nie zbuduje żadnej Ukrainy”.[13] Za słowa prawdy został zamordowany przez „bohaterów” z UPA.

    Wszyscy trzej okupanci ziem polskich: komunistyczni Sowieci, socjalistyczno-szowinistyczni hitlerowcy niemieccy i integralni nacjonaliści ukraińscy, starali się, niestety skutecznie, wymordować jak największą liczbę inteligencji polskiej. Do tej polskiej warstwy przywódczej należeli też księża. Banderowcy i czerń wiejska na Kresach południowo-wschodnich zamordowali, często w barbarzyński sposób 148 księży katolickich, 15 zakonników, 4 kleryków, 29 zakonnic, czyli 196 duchownych i zakonnic narodowości polskiej oraz 26 księży greckokatolickich, czyli często swoich rodaków[14] o innych poglądach. Jak napisał w 2009 roku biskup ordynariusz diecezji łuckiej na Wołyniu: Nie chcemy rozdrapywać ran ,które i tak krwawią, nie chcemy też powstania nowych, ale jednocześnie zapominać też nie można. To jest niedopuszczalne, to jest nie do pomyślenia. Chcemy się modlić za tych ,którzy zginęli. Będę zawsze to powtarzał: chcemy dokończyć sprawowanie tych mszy świętych, które niegdyś zostały przerwane i pozostają niedokończone. Ginęli ludzie w kościołach i ginęli księża przy ołtarzach.

    Czy mamy prawo o tym zapomnieć? Mówiąc słowami psalmu: Czy mogę zapomnieć o tobie Jeruzalem? Gdybym zapomniał o tobie, to niech uschnie moja prawica i język przyschnie mi do podniebienia.[15]Słowa te pochodzą z broszury, będącej cząstką wystawy noszącej znamienny tytuł: Niedokończone msze wołyńskie. Martyrologia duchowieństwa wołyńskiego, ofiar zbrodni nacjonalistów ukraińskich w czasie II wojny światowej. Wystawa ta zorganizowana przez Centrum Ucrainicum KUL ,IPN w Lublinie i Katolickie Stowarzyszenie” Civitas Christiana” wędrowała po polskich miastach w latach 2010 -2011. Ukazywała ona min., że podczas sprawowania mszy świętej w Zabłoćcach, pow. Włodzimierz Wołyński, został zamordowany 11 lipca 1943 roku wraz ze 76 parafianami ks. Józef Aleksandrowicz, podobnie ks. Jan Kotwicki w Chrynowie, powiat Włodzimierz Wołyński ze 150 parafianami. Również ks. Konstanty Turzański z Wyszogródka, pow. Krzemieniec został zamordowany podczas odprawiania mszy świętej wraz ze 150 wiernymi w lipcu 1943 roku. Szczególnie okrutną śmierć zgotowali banderowcy księdzu neounickiemu Serafinowi Jarosiewiczowi z Żabcza pow. Łuck. Został on spalony wraz z 4 wiernymi w cerkwi greckokatolickiej, za odmowę przejścia na prawosławie. Taką śmierć przez spalenie wraz ze 150-200 wiernymi neounitami, za odmowę powrotu na prawosławie spotkał siostrę Marię Ossakowską i siostrę Jadwigę Gano w Lubieszowie, diecezji pińskiej, miejscu nauki szkolnej Tadeusza Kościuszki. Natomiast ks. Karol Baran ze Stężarzyc, pow. Włodzimierz został 12 lipca 1943 roku uprowadzony przez banderowców do lasu, związany pomiędzy deskami i przerżnięty piłą. W ostatnim czasie trwa proces beatyfikacyjny męczennika, ks. Ludwika Wrodarczyka, lekarza, zielarza, niezwykle pomagającego ludziom. Został on nocą z 6/7 grudnia 1943 roku porwany z kościoła w Okopach, pow. Sarny i przewieziony do ukraińskiej wsi Karpiłówka. Po brutalnym biciu (krew męczennika była widoczna na ścianach po wielu latach i nie można było jej zamalować), męczennik został wywleczony na dwór. Tam Ukrainki trzymały go za ręce i nogi a banderowiec rozciął ciało i wyrwał drgające serce. Oto serce Lacha, krzyczałbohaterski banderowiec.! Tego typu okrutnych zbrodni, popełnionych na polskich kapłanach, inteligencji, chłopach oraz inaczej myślących i czujących Ukraińcach, czyli po prostu chrześcijanach było wiele, bardzo wiele.

    Tak więc przez strach, przerażenie i wręcz niedowierzanie spowodowane tymi nieludzkimi zbrodniami nasuwają się pytania. Kto i jak, dlaczego, z jakiego powodu mógł dopuścić się tak potwornych zbrodni z piekła rodem? Człowiek, prawosławny, grekokatolik, chrześcijanin ? Na pewno żaden z nich. Na to pytanie zapewne nie byłoby w stanie odpowiedzieć nawet konsylium złożone z lekarzy psychiatrów. Odpowiedź może znać tylko didko, czyli ukraiński diabeł! Aby móc dokonywać tak strasznych, okrutnych zbrodni, człowiek niezależnie od narodowości i religii musiał przezwyciężyć wewnętrzny opór sumienia przed zabijaniem, o ile to sumienie miał.

    Musimy pamiętać, że przed II wojną światową Ukraińcy wołyńscy byli bardzo skomunizowani, czyli już częściowo co najmniej zateizowani. Jeżeli do tego dodamy satanistyczną ideologię ukraińskiego integralnego nacjonalizmu, przywiezioną z ziem byłej austriackiej Galicji, czyli polskiej Małopolski Wschodniej, to powoli zaczynamy dochodzić do setna sprawy. Tę negatywną przemianę charakteru człowieka psycholodzy nazywają efektem Lucyfera.[16]Zastanówmy się więc nad fundamentalnym pytaniem: „Co sprawia, że niektórzy ludzie czynią zło?”. Lecz zamiast odwoływać się do zakorzenionego w religii dualizmu dobra i zła, czy dobroczynnego lub sprowadzającego na złą drogę wychowania, przyjrzymy się rzeczywistym ludziom wykonującym codzienne czynności, realizujących swoje zadania, próbującym przetrwać w burzliwym tyglu wojennego ludzkiego losu. Postarajmy się zrozumieć przemianę ich charakterów, towarzyszące zetknięciu z potężnymi silami ideologicznymi, często podawanymi przez lokalne autorytety, księży czy nauczycieli. Rozpocznijmy więc od definicji zła. Jeżeli : zło polega na zamierzonym zachowaniu się w sposób, który rani, wykorzystuje, poniża, dehumanizuje lub niszczy niewinne jednostki – lub używaniu swojej władzy i siły systemowej, by nakłaniać lub dać przyzwolenie innym do działania w ten sposób w naszym imieniu. W skrócie, jest to „czynić niedobrze, wiedząc co dobre”.[17]

    Jakie więc mechanizmy wpływają na ludzkie zachowania? Co wpływa na ludzkie myśli i działania? Co sprawia, że część z nas wiedzie moralne i prawe życie, podczas gdy inni staczają się ku niemoralności , występkom i zbrodniom? Czy to, co myślimy o naturze człowieka, opiera się na założeniu, że wewnętrzne determinanty kierują nas na dobrą lub złą ścieżkę? Czy nie jest tak, że zbyt mało uwagi poświęcamy zewnętrznym czynnikom determinującym nasze myśli, uczucia i działania? Do jakiego stopnia jesteśmy wytworami sytuacji, chwili, zbiorowości? I czy istnieje taki czyn, popełniony kiedyś przez kogoś, do którego z absolutną pewnością nigdy nie bylibyśmy zdolni? Jeżeli przywódcy ruchu polityczno-terrorystycznego jakim była OUN, chce zniszczyć wrogi naród, wykorzystuje ekspertów od propagandy (politwychowanyk – czyli oficer polityczny UPA ) do stworzenia programów nienawiści. Czegóż takiego potrzebują obywatele jednego społeczeństwa, by tak bardzo znienawidzić obywateli drugiego, by chcieć ich dręczyć czy nawet zabić? Potrzebna jest do tego „wyobraźnia nienawiści”, psychologiczna konstrukcja, która za pomocą propagandy zostaje zagnieżdżona głęboko w umysłach ludzi, przemieniając tych innych”, czużyńców” we „wroga”. Taki obraz stanowi dla bojówkarza silny motyw działania, ładując jego karabin, ostrząc nóż czy siekierę amunicją nienawiści i strachu. Obraz odrażającego wroga, będącego zagrożeniem dla pozycji jednostek oraz walki narodowowyzwoleńczej. Wytworzona została specyficzna psychoza, która powodowała że matki i ojcowie wysyłali synów do mordowania ludzi innej narodowości lub przekonań.

    Do tego potrzebna była organizacja. Na przełomie stycznia i lutego 1929 r. w Wiedniu działacze ukraińskich organizacji – Ukrajinśkiej Wojskowej Orhanizacji, SUNM i Prowidu Ukraińskich Nacjonalistów (PUN) powołali Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), wzorując się na średniowiecznych zakonach religijno-rycerskich. Na czele tej organizacji stanął wywodzący się z UWO płk ukraińskich Strzelców Siczowych Jewhen Konowałeć. Miał on pełną władzę wodzowską jako prowidnyk [przewodniczący, wódz]. Organizacja ta działająca w podziemiu była zorganizowana hierarchicznie według stopnia wtajemniczenia. Po sześciomiesięcznym stażu i przejściu wielu prób, przy akceptacji 2/3 głosów mógł kandydat zostać członkiem OUN. Funkcyjni musieli mieć ukończone dwadzieścia pięć lat. Członkowie dzielili się na trzy kategorie:

    pionier, osiem – piętnaście lat;
    junak, piętnaście – dwadzieścia jeden lat;
    członek, po ukończeniu dwudziestu jeden lat[18].

    Aby zostać członkiem po przejściu szeregu prób, należało złożyć przysięgę na pistolet, powtarzając rotę przysięgi skierowanej do prowidnyka – wodza. Po śmierci Konowałcia rota ta brzmiała następująco:

    „Wodzu nasz …, odczuwając między nami Twego wielkiego i nieśmiertelnego Ducha …, przysięgamy na świętą dla nas na pamięć o Tobie …, my wszyscy byliśmy i będziemy wierni …, pozostawionemu i wyznaczonemu przez Ciebie, Twojemu Następcy, Twojemu Pułkownikowi a naszemu Wodzowi Andrijowi Melnykowi …, przysięgamy – z Twoim Świętym Imieniem i pod przewodem Twojego Następcy podnieść pochyloną „czerwoną kalinę”. Wyzwolić naszą Świętą Ojczyznę Ukrainę aby ona na wieki zasiadła w kole wolnych narodów … Wodzu nasz. My gotowi! … Wieczna pamięć o Tobie i sława, nieśmiertelny nasz Wodzu! Sława Ukrainie”[19].

    Na czele organu wykonawczego – Prowidu Ukraińskich Nacjonalistów (PUN) stanął
    płk Jewhen Konowałeć, a po jego śmierci z rąk agenta sowieckiego, jego szwagier płk Andrij Melnyk. Po rozłamie z lutego 1940 r. funkcję tę objął również Stepan Bandera tworząc OUN-(b). Poszczególnymi działami OUN kierowało ośmiu referentów a finansami główny kontroler. Pozdrowienie organizacyjne zostało przyjęte od faszystów włoskich i nazistów niemieckich – wyciągnięta prawa ręka na prawo w skos i słowa: Sława Ukrainie. Przestało ono teoretycznie obowiązywać dopiero po uchwale III Konferencji OUN(b) z lutego 1943 r.[20]

    Program gospodarczy przyszłego państwa oparty miał być o zasadę antyliberalizmu. Ustrój gospodarczy miał być zaprzeczeniem kapitalizmu i komunizmu sowieckiego. Miał opierać się na współpracy pracodawców i pracowników, jak we włoskim faszyzmie. Gospodarka miała opierać się na systemie planowania i podlegać kontroli państwa[21].

    Przyszłe państwo miało być jednonarodowe, bez obcych czyli bez mniejszości narodowych. Mieli oni być usunięci, czyli wymordowani. Dlatego też OUN propagowała nienawiść do narodów sąsiedzkich. Antyrosyjskość, antypolonizm i antysemityzm były głównymi wyznacznikami programu tej organizacji. W 1940 r. ukraińskie czasopisma nacjonalistyczne z Nowego Jorku „The Trident” – Tryzub, tak pisało o ukraińskim nacjonalizmie:

    „Ten nacjonalizm, który wskutek cierpień i agonii narodu ukraińskiego pod obcym rządem na przestrzeni całych pokoleń wyrósł do rozmiarów pochłaniających wszystko inne, o ile się go nie zaspokoi”[22].

    Powyższe siły motoryczne integralnego ukraińskiego nacjonalizmu, czyli nazizm ukraiński stoją w rażącej sprzeczności, wręcz w poprzek ogólnoludzkiej etyki, moralności, humanizmu i zasad wszystkich religii (oprócz satanizmu). OUN była członkiem międzynarodówki faszystowskiej[23]. Co jest jeszcze bardziej przygnębiające, wielu księży kościoła greckokatolickiego było członkami i sympatykami OUN, czyli tegoż nazizmu. To oni wbrew wszelkim prawom ludzkim i boskim święcili noże i siekiery służące do mordowania Polaków. Wiele o tych faktach mówi literatura przedmiotu. Naziści ukraińscy odrzucili Boga, rozum ludzki, geopolitykę i starali się iść do przodu, w kierunku budowy autorytarnego państwa partii jednoplemiennego (po wymordowaniu mniejszości narodowych)[24]. To państwo miało powstać w wyniku rewolucji narodowej. Nie udało się nazistom ukraińskim przeprowadzić rewolucji w 1939 r., ani w 1941 r. Dlatego też na III konferencji OUN(b) z 17-21 lutego 1943 r. postanowiono rozpocząć rewolucję [25].

    Miała ona polegać na usunięciu (usuwaty – przenieść do niebytu, zamordować – Cz. P.)obcych, cużyńców, zajmańców (zajmujących, okupujących ziemie ukraińskie według OUN). Ale aby dokonać masowych zbrodni ludobójstwa należało wychować odpowiednie kadry. Do tego służyły odpowiednie instrukcje i m.in. sławny dekalog czyli 10 przykazań ukraińskiego nacjonalisty. Jak widzimy ukraińscy naziści nie bali się niczego, nawet Boga. Wstęp do dekalogu napisał Dmytro Doncow, przykazania zaś syn księdza greckokatolickiego Stepan Łenkawśkyj. Oto tekst tego nieludzkiego dokumentu, wielokrotnie fałszowanego przez autorów związanych z ukraińskim nazizmem:

    „Ja jestem Duch odwiecznego żywiołu, który zachował Cię od tatarskiego potopu i postawił na krawędzi dwóch światów, abyś tworzył nowe życie:
    Zdobędziesz Ukraińskie Państwo albo zginiesz za nie.
    Nie pozwolisz nikomu splamić chwały ani honoru Twojego Narodu.
    Pamiętaj o Wielkich Dniach naszych walk.
    Bądź dumny z tego, że jesteś spadkobiercą walki o chwałę Włodzimierzowego Trójzębu.
    Pomścisz śmierć Wielkich Rycerzy.
    O sprawie nie mów z kim można, ale z kim trzeba.
    Nie zawahasz się wykonać najniebezpieczniejszej zbrodni, jeśli będzie wymagać tego dobro sprawy.
    Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmować wrogów Twojego Narodu.
    Ani prośby, ani groźby, ani tortury, ani śmierć nie zmuszą Ciebie do zdrady tajemnicy.
    Będziesz dążyć do poszerzania siły, bogactwa i przestrzeni ukraińskiego państwa, nawet w drodze zniewolenia cudzoziemców”[26].

    Oprócz Dekalogu członkowie OUN, Służby Bezpeky OUN, czyli policji politycznej gorszej od gestapo czy NKWD oraz bojówkarze UPA codziennie przerabiali, czytali i powtarzali na pamięć 12 Cech Charakteru (nacjonalisty ukraińskiego – C.P.) i 44 Prawa Życia (nacjonalistycznego). Czytano również Ideę i Czyn Dmytro Myrona „Orłyka”, jednego z organizatorów największych zbrodni OUN, popełnionych na Polakach i Ukraińcach kijowskich. Jego zbrodnie były „niestrawialne” nawet dla okupantów niemieckich. Jako komendanta Ukraińskiej Policji Pomocniczej w Kijowie w służbie niemieckiej zastrzelili go hitlerowcy 25 lipca 1942 r.

    Jeżeli szkolenia ideologiczne ciągle szerzące nienawiść do obcych było prowadzone wśród członków UWO a później OUN i UPA, to staje się jasne, dlaczego i jak możliwa stała niespotykana w Europie aż tak potworna zbrodnia ludobójstwa na Kresach Południowo-Wschodnich II RP. Wieloletnie szkolenie i wychowanie młodych Ukraińców w duchu nienawiści wydało zatrute owoce.

    Wychowanie i szkolenie dokonuje się za pomocą słów i obrazów. Nacjonaliści ukraińscy uważali swój chłopski naród za ludzi powolnych, konserwatywnych, pobożnych, miękkich, moralnych, gościnnych i społeczne pasywnych. Aby zbudować państwo chcieli go przekształcić w drapieżniki według zwierzęcej ideologii ukraińskiego integralnego nacjonalizmu. Ukraińcy z ludności potulnej i moralnej mieli stać się narodem drapieżników poprzez jedzenie na współ surowego mięsa i częściową asymilację obcych (według nich bardziej drapieżnych niż Ukraińcy)[27]. Teza ta opierała się na założeniu, iż między narodami toczy się ciągła walka o byt i miejsce w hierarchii regionu, kontynentu czy rasy lub nacji[28]. Zakładano, że są narody mniej i bardziej wartościowe, a własny naród według wizji szowinistów stoi lub stać powinien na szczycie tej drabiny. Można tu nieco zmodyfikować stare porzekadło: kamienie i kije mogą połamać człowiekowi kości, ale wyzwiska nierzadko mogą człowieka zabić. Proces rozpoczyna się od stworzenia stereotypowego, jednocześnie fałszywego obrazu innego człowieka czy narodu, jego zdehumanizowania i postrzegania jako bezwartościowego, ale zarazem wszechpotężnego obcego, istoty demonicznej, abstrakcyjnego cużyńca, jako fundamentalnego zagrożenia dla czczonych ukraińskich wartości i przekonań. W obliczu rozpętanego publicznie strachu oraz zbliżającego się zagrożenia ze strony wroga, rozsądni ludzie postępują irracjonalnie. Dramatyczne obrazy Polaków, prześladujących i wyzyskujących biednych Ukraińców podawane do prymitywnego mózgu analfabety, wyposażają go w potężne emocje strachu i nienawiści. Ideologia ukraińskiego integralnego nacjonalizmu, czyli wielkie otumanienie galicyjskich i wołyńskich Ukraińców, doprowadziła do ich stopniowej dehumanizacji. Ta dehumanizacja spowodowała, że dla nich Polacy, Żydzi i Rosjanie, czyliczużyńcy nie do końca byli ludźmi. Propaganda OUN zrobiła z nich przedmioty, którymi trzeba gardzić i ich nienawidzić. Kiedy tych czużyńców propaganda banderowska i zachęty kleru do wyplenienia kąkolu z ukraińskiej pszenicy przerobiła na zwykłe chwasty i robactwo, wieśniacy ukraińscy mogli ze spokojnym sumieniem już ich mordować.[29] Popatrzmy więc jak wygląda ta przerażająca statystka zbrodni na duchowych przywódcach Polaków kresowych! Silnym motywem zbrodni była też zwykła grabież ,czyli pożądanie łupów jak za czasów hajdamackich. Dlatego zaraz za zabójcami podążały kobiety i wyrostki ciągnąc wozy, które były wypełniane dobrami zrabowanymi pomordowanym. Istniało tez swoiste „wspólnictwo zbrodni”- czyli włączenie członków rodzin mordujących przez zawłaszczenie zagrabionego dobytku, nawet odzieży. Jak potępiać syna, brata, jeżeli osiągnęło się samemu zyski z jego mordów?

    Tabela nr 1. Liczba duchownych katolickich zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich w latach 1939 do 1947 w poszczególnych województw

    Duchowni
    rzymsko-katoliccy Księża Zakonnicy Klerycy Siostry zakonne Duchowni grecko-katoliccy Ogółem
    Lubelskie 14 1 1 1 – 17 (14+3) + 1?
    Lwowskie 36 2 1 4 6 43 (22+21) + 1?
    Poleskie 6 3 – 2 2 11 (8+3)+2
    Stanisławowskie 29 1 1 13 7 44 (31+13)+7
    Tarnopolskie 44 4 1 9 8+1? 58 (52+6) +9+ 1?
    Wołyńskie 19 4 – – 3+1? 23 (17+6) + 4 ?
    Razem 148 15 4 29 26+2? 196 (144+52) +24?

    W nawiasie pierwsza liczba: zamordowani przez nacjonalistów ukraińskich w druga liczba – zamordowani przez nacjonalistów ukraińskich wspólnie z Niemcami lub bolszewikami.

    Źródło: L. S. Jankiewicz, Lista duchownych katolickich i prawosławnych zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich lub przy ich współudziale, [w:] Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach południowo-wschodnich, pod red. W. Listowskiego, t. 4, Kędzierzyn-Koźle 2012, s. 140.

    Dobrą ilustracją krwawych miesięcy w Małopolsce Wschodniej mogą być sprawozdania delegata RGO na Dystrykt Galicja, Leopolda Tesznara[30]. Można w nich przeczytać, że „Mordy ukraińskie dokonywane na ludności polskiej przybrały w pewnych okolicach to samo nasilenie, jakie panowało w swoim czasie w Wołyniu…[31] i że „… w powiecie kamioneckim, złoczowskim, lwowskim, brzeżańskim, czortkowskim, stanisławowskim zostały zmiecione z powierzchni ziemi całe wsie i osiedla polskie „[…] można już liczyć ofiary na tym terenie na kilka dziesiątków tysięcy” [32].

    Znaczący spadek liczby ofiar polskich z rąk OUN- UPA nastąpił w Małopolsce Wschodniej dopiero w roku 1945. Nie dotyczyło to jednak dwóch rejonów, w których liczba mordów w tym roku dramatycznie wzrosła. Były to wschodnie powiaty województwa tarnopolskiego, powiaty: zaleszczycki: min.583ofiary, borszczowski-304, buczacki-637, tarnopolski-239, kopyczyniecki-215, oraz zachodnie powiaty województwa lwowskiego: dobromilski-421, przemyski-390, jarosławski-326, lubaczowski-315, leski-286.Jak widzimy więc, udokumentowane ofiary w 1945 roku w Małopolsce Wschodniej wyniosły w woj.tarnopolskim-2939, lwowskim-2624, stanisławowskim-304. Daje to liczbę 5870 zamordowanych Polaków w 611 miejscowościach.

    Na południowych i wschodnich ziemiach obecnej Rzeczpospolitej napady na Polaków trwały do roku 1947, a ich przebieg był równie okrutny jak na Wołyniu. Cel wytyczony przez nazistowską Organizację Ukraińskich Nacjonalistów był taki sam, jak na ziemiach Zachodniego Wołynia: wyniszczenie i wypędzenie mieszkających tam Polaków. Taki był interes ukraińskiego nacjonalizmu, ale i komunistycznego Związku Sowieckiego-depolonizacja Kresów Wschodnich II RP.

    W połowie roku 1944 położenie polskiej ludności kresowej pogorszył. jeszcze fakt poboru mężczyzn do Armii Czerwonej i armii Berlinga przez Sowietów, wkraczających ponownie na te tereny. Od tej pory ofiarami mordów OUN- UPA stawały się przede wszystkim kobiety, dzieci i starcy. W latach 1944-45 polskie kresowe wsie ginęły w milczeniu i przerażeniu.

    Nacjonaliści ukraińscy niszczyli nie tylko ludzi, ale też dobra kultury polskiej, dotrzymując kroku okupantom, a nierzadko nawet ich inspirując. Proceder ten rozpoczęli już w roku 1939. Ofiarą ich terrorystycznych akcji padły setki polskich kościołów, kaplic, dworów i innych obiektów, które rabowano, palono, burzono lub dewastowano. Banderowcy nie oszczędzali nawet cmentarzy i kaplic grobowych. Czasami napady były wspólna akcją ukraińsko-niemiecką. Przykładem współdziałania nacjonalistów z formacjami niemieckimi może być napad i zniszczenie wspaniałego i bogatego sanktuarium dominikańskiego w Podkamieniu. Był to klasztor zasobny i porównywalny jedynie z częstochowską Jasną Górą. Po wymordowaniu we wnętrzach klasztoru kilkuset Polaków miejscowych oraz licznej grupy uciekinierów z Wołynia, którzy schronili się w tym świętym miejscu, lokalni banderowcy współpracujący z 4.pułkiem policyjnym SS Galizien, przez kilka dni ograbiali zniszczony klasztor – jeden z najzasobniejszych w precjoza i skarby sztuki na całych Kresach. Według ocalałych z pogromu kapłanów wartość zrabowanych skarbów klasztornych była niewyobrażalna[33].

    Równie bolesne było totalne zniszczenie dorobku wsi polskiej. Spalono – nierzadko z mieszkańcami i inwentarzem – dziesiątki tysięcy gospodarstw, obiektów publicznych – takich jak szkoły, urzędy – niszczonych według specjalnych instrukcji po wymordowaniu lub wypędzeniu polskich mieszkańców. Wycinano i palono ogrody, sady, plantacje, nawet pojedyncze drzewa przy domach, by nie pozostał żaden, choć najmniejszy ślad po dawnych polskich mieszkańcach. Rozkradano mienie ruchome, zwierzęta hodowlane, narzędzia rolnicze, sprzęty. Pozostała na tych ziemiach do dzisiaj pustynia.

    Społeczność kresowa była bardzo rozgoryczona obojętnością mieszkańców Polski centralnej, a przede wszystkim władz Polskiego Państwa Podziemnego. Dowódca AK we Lwowie, gen Kazimierz Sawicki wielokrotnie domagał się w Warszawie skonkretyzowania polityki wobec Kresów i konkretnej pomocy. W kwietniu 1943 roku, kiedy zakomunikował we Lwowie swoim współpracownikom tezy rządowe w sprawie ukraińskiej, zupełnie oderwane od realiów, profesor Franciszek Bujak powiedział z goryczą: „Warszawa nas nie rozumie. Nie mają tam dla nas serca. Wiedziałem, że coś złego się święci, odnośnie spraw Małopolski Wschodniej”.[34] Dotyczy to także braku reakcji AK na ukrywanie się w GG Ukraińców winnych zbrodni, legitymujących się skradzionymi polskimi kenkartami.

    Straszliwe mordy dokonane przez nacjonalistów ukraińskich nie zostały do końca wyjaśnione ani potępione przez państwo ukraińskie. Ludność Ukrainy nie ma elementarnej wiedzy na ten temat, po to, aby wczorajsi mordercy mogli dzisiaj być bohaterami i sprawować rząd dusz w tym państwie. Taka sytuacja już doprowadziła do recydywy w Ukrainie pomajdanowej.

    Bibliografia

    [1] L. Kulińska, Cz. Partacz, Zbrodnie nacjonalistów ukraińskich na Polakach w latach 1939-1945.Ludobójstwo niepotępione. Bellona, Warszawa 2015,s.184.

    [2] Biblioteka im. Ossolińskich we Wrocławiu, sygn. 16721/II, t. 2, Odpisy listów do metropolity Adama Sapiehy zachowane w zbiorach RGO w Krakowie, dotyczące strat poniesionych w archidiecezji lwowskiej na skutek napadów Ukraińców na ludność polską obrządku rzymsko-katolickiego, s. 259-263.

    [3] Ibidem.

    [4] Patrz: opracowania pt. Sprawa Unii i Problem ukraiński a polska racja stanu, w „Tekach Zielińskiego”, Archiwum PAN-PAU Kraków.

    [5] Publiczna wypowiedź parocha Rentza w Wołczyszczowicach, parafia Sądowa Wisznia..

    [6] Dokument pt. Wieś Rozważ pow. Złoczów (rok 1944), [w:] L. Kulińska, Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich…, t. 2, s. 741 zawiera przykład księdza greckokatolickiego z Rzeczycy, gmina Tortoszyn.

    [7] Szerzej na ten temat: L. Kulińska, Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich…, t. 1, s. 100–104.

    [8] A.Korman, Stosunek UPA … s.92.

    [9] Dobrą ilustracją może być fragment Sprawozdania z powiatu horochowskiego [w:] L. Kulińska, Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich…, t. 2, s. 700: „…Rozsiane posterunki milicji ukraińskiej po wszystkich wsiach zużyły ten okres na szkolenie wojskowe młodzieży i odpowiednią propagandę. Zbiórki, sypanie mogił, święcenie narzędzi zbrodni w cerkwiach i na mogiłach, (popi zawsze brali czynny udział), procesje, zaklęcia, przysięgi itp. był to wstęp do zbrodniczej akcji. Niesamowicie wyglądało święcenie noży przed rzezią, podobne do tańca wojennego Indian. W nocy przy blasku pochodni, obchodzili w koło mogiłę i wkłuwali w nią noże, ślubując, w podobny sposób kłuć Polaków…”.

    [10] Sz. Siekierka, H. Komański, E. Różański, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939-1946, Wrocław 2008, SUOZUN.

    [11] Sz. Siekierka s.31,48,52,54,195,209,218,295,410,414,430,609,674,719,783.

    [12] W. Osadczy, Święta Ruś. Rozwój i oddziaływanie idei prawosławia w Galicji, UMCS Lublin 2007, s.131.

    [13] H. Komański, Sz. Siekierka, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939-1946, Nortom Wrocław 2004, s. 481.

    [14] W okresie międzywojennym około 10% grekokatolików w Małopolsce Wschodniej było narodowości polskiej, a nie miało swoich, polskich kapłanów, w wyniku szowinistycznej działalności kleru i hierarchii unickiej.

    [15] W. Osadczy, Władyka Markijan. Wywiad rzeka z księdzem biskupem Marcjanem Trofimiakiem, ordynariuszem diecezji łuckiej na Ukrainie, Lublin-Łuck 2009, s.152.

    [16] J. Wyspiański, Ukraińscy ludobójcy-przyczynek psychologiczny (W:) Spotkania Świrzan, nr 107, s. 31.

    [17] P. Zimbardo, Efekt Lucyfera. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2003, s.

    [18] R. Wysocki, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów w Polsce w latach 1929-1939, Wydawnictwo UMCS, Lublin 2003, s. 95.

    [19] AAN w Warszawie, Kształtowanie się ukraińskiej myśli politycznej. Wódz, Delegatura Rządu RP na Kraj, MSW Departament Spraw Wewnętrznych, sygn. 2002/II/70, s. 9-13.

    [20] G. Motyka, Ukraińska partyzantka 1942-1960, Warszawa 2006, s. 115-117.

    [21] R. Wysocki, op. cit., s. 193.

    [22] „The Trydent”, nr 8 z października 1940 r.

    [23] Sprawozdanie z posiedzenia „Zjazdu zagranicznych narodowych socjalistów” w Stuttgarcie z 6 czerwca 1937 r. z udziałem przedstawicieli OUN. W. Poliszczuk,Nacjonalizm ukraiński w dokumentach, cz. 1. Integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu, t. III, Toronto 2002, s, 73-75.

    [24] Szerzej na ten temat: Cz. Partacz, Założenia ideologiczne budowy nacjonalistycznego państwa ukraińskiego według OUN, (w:) Akcja „Wisła”: przyczyny, przebieg, konsekwencje, Przemyśl 2007, s. 9-31.

    [25] Uchwała III konferencji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Niepodległościowców Państwowców (OUN-SD) z 17-21 II 1943 r. (w:) W. Poliszczuk,Nacjonalizm ukraiński w dokumentach, op. cit., s. 240-249.

    [26] K. Łada, Treść i znaczenie „Dekalogu” nacjonalistycznego OUN, (w:) Materiały i studia z dziejów stosunków polsko-ukraińskich, pod red. B. Grotta, Wydawnictwo Księgarnia Akademicka, Kraków 2008, s. 65-80.

    [27] K. Łada, Ukraina dla Ukraińców, (w:) Cz. Partacz, K. Łada, Polska wobec ukraińskich dążeń niepodległościowych w czasie II wojny światowej, CEE, Toruń 2004, s. 89.

    [28] Nacja według nacjonalizmu ukraińskiego była rozumiana jako gatunek w przyrodzie, naród jednorodny, bez obcych domieszek etnicznych. Nacja taka musiała więc być w stanie ciągłej walki z innymi nacjami o byt i przestrzeń.

    [29] D. Krzemionka, Sytuacje, które powodują zło. Charaktery, nr 7 (138 ) z 2008, s.38 i n.

    [30] AAN, sygn. 75, Sprawozdanie Delegata R.G.O. na Dystrykt Galicja za miesiąc luty i marzec 1944 z 19 marca 1944, s. 27-29, czy pismo Delegata RGO we Lwowie do RGO w Krakowie z 30 kwietnia 1944 B. Ossol. 16721/2, s. 201-204.

    [31] Ibidem.

    [32] Ibidem.

    [33]Sprawcy zrabowali precjoza i dzieła sztuki warte około 1,5 mln dolarów USA. Informacje na temat przebiegu napadu znaleźć można w licznych zachowanych źródłach, m.in. L. Kulińska, A. Roliński (opr.), op. cit., s. 346–348, 396–398; ks. J. Wołczański,Eksterminacja narodu polskiego i kościoła rzymskokatolickiego przez ukraińskich nacjonalistów w Małopolsce Wschodnie w latach 1939–1945. Materiały źródłowe, część I, Kraków 2005, s. 76–82, część II, Kraków 2006, s. 682–685.

    [34] Cz.P,K.Łada,op.cit.,s.152.

    • ziemianka

      11 lipca 2018 at 23:32

      Dziękuję za ten wspaniały wykład Prof. Partacza

  5. Niklot

    11 lipca 2018 at 18:16

    Bodakowski znowu się skompromitował. Bandera nie był trzymany w Auschwitz, wbrew temu co ten nieuk napisał.

  6. Piotrx

    11 lipca 2018 at 19:20

    Duzy wplyw na młodego Bandere miało srodowisko rodzinne – ojciec Andrij Bandera duchowny grekokatolicki, kapelan UHA i uczestnik antypolskiego przewrotu w Kałuszu.

    Idolem Stepana Bandery już w młodości był Dmytro Doncow i jego ideologia zawarta w dziele “Nacionalizm” Według słów jego siostry, Bandera był “klasycznym nacjonal-socjalistą, fanatykiem idei samostijnej Ukrainy, Jego socjalizm miescił się w granicach jednej nacji.” Już w młodych latach (od 1922 r) nalezal do zagonu płastunów /ukrainskich skautów/ “Czerwona Kałyna” który był pierwszym szczeblem drabiny prowadzącej do terrorystycznej UWO , porzedniczki jawnie nazistowskiej OUN. UWO była finasowana pospołu przez Berlin i Komintern (Moskwę) a wspierana /takze finansowo/ przez Czechosłowację i Litwę.

    Przyczyną aresztowań wielu przedstawicieli duchowieństwa grekokatoloickiego w II RP była ich antypaństwowa działalność. Bardzo często nabożeństwa traktowali oni jak mityngi polityczne i okazję do podburzania wiernych przeciwko państwu polskiemu i Polakom , a ambona stawała się dla nich trybuną agitacyjną:

    „….W czasopiśmie „Zołocziwsko Słowo” dn. 28 listopada 1918 r., czyli w pierwszych dniach po odbiciu przez ludność polską Lwowa, ukazała się odezwa do narodu, napisana przez kapłana unickiego. Autor wzywał w niej naród ukraiński do ponownego zdobycia Lwowa, apelując do kapłanów unickich, aby organizowali lud do walki. Pisano tam m.in. „Należy wysłać wszystkich zdolnych do broni mężczyzn”, celem utworzenia silnej armii. Odezwa kończyła się hasłem: „Głosimy świętą wojnę”. Druga odezwa wydana w parę miesięcy później tj. po przybyciu do Polski armii gen. Józefa Hallera, miała głównie na celu pouczenie ludu w jaki sposób ma prowadzić tę świętą wojnę.

    Czytamy w niej: „Kto w Boga wierzy, kto ma choćby tyle sił, aby unieść rusznicę,
    albo nóż, idź przeciw lachom pijawkom, a Bóg odpuści ci bracie twoje grzechy, jakbyś odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej… Pamiętajcie bracia i siostry, że nieodpuszczalnym grzechem jest choćby dać wody zranionemu lachowi… Zrywajcie drogi za nimi i przed nimi, zabijajcie ich we śnie i na kwaterach i nie znajcie litości wobec nich…Uczcie nawet małe dzieci, że wojna przeciw lachom, to święta wojna”.

    Bluźniercze słowa tej odezwy są świadectwem zaniku wszelkiej etyki u przywódców duchowych Rusinów. Spośród bardzo wielu duchownych unickich występujących aktywnie na arenie politycznej w 1918 r. należy wymienić nazwiska przynajmniej kilkunastu, którzy odznaczyli się zdolnościami organizatorskimi i wielkim wpływem na ukraińskie społeczeństwo. Pierwsze miejsce zajmuje ks. Dr Stefan Juryk – proboszcz greckokatolicki w Złoczowie, najbardziej zaufany doradca metropolity A. Szeptyckiego. Ambona i świeże mogiły żołnierzy ruskich były areną jego agitacji antypolskiej. Z ambony zapowiedział o mającym odbyć się zamachu na ziemie polskie. Na tę intencję urządził szereg procesji religijnych. Po odbiciu Lwowa przez Polaków, ogłosił wojnę świętą przeciwko Polsce i przyrzekł, że sam z krzyżem w ręku będzie kroczył na czele ukraińskich krzyżowców.

    On był autorempierwszej wspomnianej wyżej odezwy do narodu. Nad grobami ruskich żołnierzy poległych w wojnie z Polakami ciągle powtarzał te słowa „Ranny
    na polu chwały, dobity został przez polskich legionerów”. Treść tych mów
    pogrzebowych wyrażała się w zdaniu: „Rżnąć i mordować Lachów”. Na
    liście zbrodniarzy złoczowskich, poszukiwanych przez polskie władze za
    morderstwa i współudział w zbrodniach dokonanych w czasie napadu
    ruskiego na Złoczów widniało też nazwisko ks. Stafana Juryka, który
    jednak uciekł przed wejściem wojsk polskich.

    Ambona była trybuną agitacyjną także i innych duchownych Kościoła unickiego: np. proboszcza – dziekana ks. Józefa Cegielskiego z Kamionki Strumiłowej, liczącego już wówczas 70 lat. Młodzieży dawał zwykle taką naukę: „Młodzieńcze ukraiński idź na pozycję, skoro ci tam zabraknie broni, to bij lachów
    kułakami”. Urząd wikariusza generalnego i dziekana wysunęły go na czoło roboty prowokatorskiej wśród duchowieństwa ruskiego, przeciwko Polsce. A. Szeptycki nazywał go „kapłanem wielkich zasług”. J. Cegielskiego naśladowali tacy księża jak: Zieliński – proboszcz w Milalynie Starym. członek Ukraińskiej Komisji Asenterunkowej, ks. Siweńki z Dernowa, który przeprowadzał licytację koni wojskowych, ks. Jakubów – wikary ze Strieptowa, który rozbrajał w powiecie kamioneckim wojska austriackie, odbierał urzędy, zabierał kasy wojskowe. Podobnie jak w Złoczowie i Kamionce Strumiłowej tak i w innych miejscowościach główną rolę w wyrządzaniu szkód latynizmowi i polskości odgrywali księża rusko-ukraińscy.

    Wszędzie miejscem agitacji były domy Boże, gdzie głoszono nienawiść ku drugiemu obrządkowi katolickiemu i bratniemu narodowi. W Skalacie zwołano do cerkwi wiec proklamujący „wolną Ukrainę”. Łacinników z drwinami przezwano tam „łatkami”. Ksiądz Stecko głosił na odpuście w Chmieliskach, że „łacinnicy to nasi najwięksi wrogowie”, ksiądz Bałko – dziekan i proboszcz w Turylczu stał na czele tych których hasłem było niszczyć wszystko co polskie, ksiądz Romanyszyn – proboszcz z Olechowa w święto Jordanu wygłosił podburzające kazanie. W Toporowie tenże ksiądz stwierdził z ambony, że na Ukrainie muszą
    zniknąć „łacińskie kościoły i kościółki”. Ksiądz Ficałowicz – proboszcz ze Szwejkowa mówił najczęściej na temat: „Ukraina i wrogie Lachy”. W celach agitacji objeżdżał wiele wsi szerząc nienawiść do Polski i narodu polskiego. Ksiądz Gurguła – proboszcz w Sokołówce głosił w cerkwi, że „wiara rzymsko-katolicka i greckokatolicka, to nie ta sama wiara, ale inna”.

    Zapamiętałość duchowieństwa zakonnego była podobna do tej, którą wykazali duchowni diecezjalni. Klasztor ojców bazylianów w Żółkwi np. był kuźnią nienawiści, przeciwko Polsce, co wyrażano w kazaniach i tekstach drukowanych. Wzywano nawet do morderczych pogromów ludności polskiej . Tak więc agitacja przeciwko polskości i obrządkowi łacińskiemu szła z Cerkwi.

    Jak już wspomniano kapłani uniccy sprawowali niektóre urzędy świeckie. Byli oni np. członkami rad narodowych, komisarzami powiatowymi i gminnymi, do nich należały sprawy aprowizacyjne, uczestniczyli w pracach komisji asenterunkowych. Na wszystkich szczeblach władzy swej używali przeciwko Polsce. I tak np. ksiądz Michał Dmyterko – administrator greckokatolickiej parafii w Byczkowcach a jednocześnie wójt miejscowej gminy, potrafił przy pomocy żandarmów ukraińskich wysyłać do wojska ruskiego Polaków mimo ich sprzeciwu. Nakazywał bić nahajkami i policzkować nie tylko mężczyzn ale i polskie kobiety. Głosił też publicznie, że księża łacińscy muszą być usunięci z terenów ruskich, a kościoły łacińskie zamienione na cerkwie . Księża uniccy urządzali często wiece polityczne, podczas których wygłaszali przemówienia nasycone nienawiścią do Polski. Z księżmi greckokatolickimi wkraczały do miast i wsi bandy chłopów uzbrojone w karabiny i proklamujących powstanie państwa ukraińskiego. W Rawie Ruskiej np. ksiądz Kiprian z Niemirowa odbierał przysięgę na wierność Ukrainie, w Uchnowie miejscowy wikary ksiądz Gil obejmował w swe ręce władzę i własność państwową.

    To samo uczynił w Dolinie kapelan wojskowy ks. Mikołaj Prytulak. Kapelani wojskowi byli pierwszymi agitatorami wśród ruskich żołnierzy. I tak np. Teofil Czajkowski były katecheta w Samborze, podczas drugiej inwazji ruskiej nawoływał, aby „wszystkich księży polskich wyrżnąć” i sam, jak zapewniał „choć kapłan pierwszybym każdego zarżnął”. Inny kapelan ks. Izydor Twardochlib, własnoręcznie rozbił biurka, a siostrom felicjankom łacińskim z Uhnowa zrobił awanturę o to, że konającemu oficerowi polskiemu podały kompot, na zlecenie komendanta szpitala – Ukraińca . Znane są wypadki przechowywania rzeczy zrabowanych lub dokonywania rabunków przez księży greckokatolickich. Np. u ks. Tysa z Chlewczan, po ustąpieniu wojsk ruskich, władze polskie znalazły wiele rzeczy skradzionych z cerkwi i okolicznych dworów…..”

  7. Piotrx

    11 lipca 2018 at 19:23

    http://www.ivrozbiorpolski.pl/index.php?page=bandera

    Stepan Bandera urodzony 01.01.1909r. w Polsce we wsi Uhrynów Stary, powiat kałuski, woj. Stanisławowskie, zginął zamordowany przez NKWD, 15 października 1959r. w Monachium RFN.

    Przywódca nazistowskich ukraińskich nacjonalistów w Polsce OUN-UPA agentury hitlerowskiej w Polsce finansowanej przez wywiad niemiecki a także moskiewski Komintern. Agent niemiecki w Polsce o pseudonimie „Siryj” a także „Małyj, Baba, Orski” odpowiedzialny za ludobójstwo Polaków a także Żydów, Ukraińców i Rosjan na terenie II RP (Wołyń, Podole, Małopolska Wschodnia oraz Lwów), zwany „ukraińskim führerem”.

    Urodził się w rodzinie proboszcza grekokatolickiego, nacjonalisty, kapelana UHA (Ukraińskiej Halickiej Armii), później kapelana w Czerwonej Ukraińskiej Armii Halickiej.

    01.09.1919r. rozpoczął naukę w gimnazjum ukraińskim w Stryju jego idolem był wówczas D.Doncow i jego dzieło „Nacjonalizm” tam zapoznał się z nielegalnym bractwem „Czarnego Tryzuba” (przybudówka faszystowskiego OUN).

    W 1928r. Bandera zostaje studentem Politechniki Lwowskiej, kształci się za pieniądze polskich podatników, korzysta z wielu swobód z jakich korzystali Ukraińcy w II RP. Nie kończy jej (nie broni dyplomu), gdyż działa nielegalnie przeciwko Państwu Polskiemu sabotaż, szpiegostwo, tworzenie list polskiej inteligencji, żydów na podstawie, których następowały później aresztowania i deportacje przez Gestapo i NKWD, napady, rabunki-napad na pocztę w Gródku Jagiellońskim. (uczestniczyli w nim m.in. Roman Szuchewicz i Mykola Łebed).

    Działał również w nielegalnym UWO (Ukraińskiej Organizacji Wojskowej) odpowiedzialnej, między innymi za:

    nieudany zamach na Naczelnika Państwa Polskiego-Józefa Piłsudskiego (25.11.1921r.), który przybył do Lwowa aby „miasto-bohater” udekorować orderem Krzyża „Virtuti Militari”

    zamordowanie w Kamionce Strumiłowskiej (15.10.1922r) ukraińskiego poety i działacza społecznego Teodora Twerdochliba

    nieudany zamach (1924r) we Lwowie na Prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego

    zamordowanie społecznika Tadeusza Hołówkę(sympatyka ukrainców)

    W 1928r. Bandera wstępuje do OUN (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów) by w 1933r. stanąć na czele OUN, wówczas to jego idolem zostaje Adolf Hitler, kanclerz III Rzeszy Niemieckiej i zaczyna go wiernie naśladować. Jako szef Krajowego Prowidu OUN wydaje rozkaz zamordowania – Kuratora Lwowskiego Okręgu Szkolnego-Stanisława Sobińskiego oraz dyrektora żeńskiego ukraińskiego seminarium nauczycielskiego w Przemyślu – Sofrona Matwijasa a 22.10.1933 bojówkarz OUN Mykoła Łemyck dokonał zamachu na Konsula sowieckiego we Lwowie.

    W 1934r. Bandera wydaje kolejne zbrodnicze rozkazy zamordowania:

    kowala Biteckiego za krytykę ukraińskiego faszyzmu
    kuratora szkolnego Gadomskiego
    pisarza Antona Kruszelnickiego za krytykę Doncowa
    wojewody wołyńskiego Józefskiego

    Do 1935r. zlecił 18 morderstw i 13 zamachów, 15.06.1934r. z rozkazu Bandery bojówkarz OUN- H. Modoj zastrzelił ministra spraw wewnętrznych RP- Bronisława Pierackiego, oraz dokonano zamachu bombowego na drukarnię Jaćkowa we Lwowie.

    25.07.1934 r. z rozkazu Bandery, OUN morduje Iwana Babija dyrektora gimnazjum ukraińskiego we Lwowie, osobę zaufaną metropolity Lwowskiego Szeptyckiego, który potępił ten mord oraz zbrodniarzy z OUN.

    W 1935r. Bandera zafascynowany Hitlerem i jego akcją „długich noży”, organizuje w podobny sposób czystki w swoich szeregach, zleca morderstwa swoich ludzi za tzw. „krytykę i odchylenia partyjne”. Wyrok wykonano na studencie Marijce Kowaluk oraz gimnazjaliście Mychojła Kopaczu a nieco później na studencie prawa Władymyru Melnyku.

    W latach 1936-37, OUN pod wodzą Bandery podjęła szeroko zakrojoną współpracę z niemieckim wywiadem przeciwko Polsce.

    W 1936r. Bandera wraz ze swoimi kompanami zostaje skazany w Polsce na karę śmierci zamienioną na dożywocie ze względu na wchodzącą amnestię w Polsce ( co jak czas pokaże było tragicznym błędem polskiego państwa demokratycznego jakim była II RP).

    W 1938r. po śmierci Jewhena Konowalca , jego następcą zostaje Andrej Melnyk jako szef zarządu zagranicznego OUN, opowiadający się za ścisłą współpracą z Niemcami, główny konkurent Bandery.

    We wrześniu 1939r. Bandera, Łebed, Szuchewicz wychodzą z więzień i rozpoczynają swoją dalszą zbrodniczą działalność. W 1940r. dochodzi do rozłamu na OUN Melnika i OUN-Bandery, szefem OUN-B w Generalnym Gubernatorstwie zostaje zaufany Bandery – Roman Szuchewycz. Doszło wówczas do wzajemnych walk pomiędzy obu frakcjami ale banderowska Służba Bezpeky [SB] którą kierował Mykoła Łebed w skrytobójczy sposób wymordowała część konkurentów Bandery – kolejna banderowska („noc długich noży”).

    W kwietniu 1941 roku powstaje batalion „Nachtigall” ze strony niemieckiej dowodził nim por.Herzner i por.Oberländer a podlegał im ze strony ukraińskiej komandyr Roman Szuchewicz „Tur”. W dniach 1-7 lipca 1941 roku we Lwowie – Nachtigall wspólnie z ukraińską policją i SB-OUN zamordowali ponad 3000 Polaków i Żydów, a w nocy z 3 na 4 lipca Nachtigall wspólnie z gestapo dokonał mordu polskich profesorów lwowskich rozmiar zbrodni zaskoczył nawet niemieckiego admirała Canarisa (szefa Abwhry) który nakazał wycofać 7 lipca ten batalion ze Lwowa. Wszystkie te mordy działy się za pełną aprobatą Bandery.

    W dniu 30.06.1941 roku we Lwowie, Bandera ogłosił powstanie fikcyjnego, marionetkowego rządu z Jaroslawem Stećko jako premierem, który ogłosił na początek: „Politykę będziemy robić bez sentymentów, wyniszczymy bez wyjątku tych którzy staną na naszej drodze. Kierownikami wszystkich gałęzi życia będą Ukraińcy i tylko Ukraińcy a nie wrogowie – Polacy, Żydzi… Nasza władza będzie dyktaturą OUN, polityczną i wojskową, dyktaturą dla wrogów straszną i nieubłaganą”. Ten marionetkowy rząd przetrwał 12 dni (w tym czasie istniał legalny ukraiński rząd na emigracji) i nie uznało go żadne z państw świata. Pomimo wystosowanego przez ten „rząd” Pozdrowień dla Twórcy i Wodza Wielkich Niemiec – Adolfa Hitlera, Hitler nie uznał go i kazał Himmlerowi zająć się tą bandą fanatyków (tak określał rząd banderowski).

    Bandera podejrzewając że za tymi decyzjami stoją ounowcy Melnika, wysyłał bojówkę SB z terrorystą Kozijem na czele który w Żytomierzu [30.08.1941] morduje jego konkurentów z OUN-M – Senyka Hrywińskiego i Ściborskiego.

    15.09 1941 r Bandera zostaje aresztowany i przewieziony do obozu w Sachsenhausen, osadzony w wydzielonej części obozu dla uprzywilejowanych, w dobrych warunkach, prowadzi tajne rozmowy o dalszej współpracy z Niemcami oraz rozpracowuje współwięźniów m.in.generała Roweckiego „Grota” komendanta AK i innych polityków z całej Europy (przebywała tam też profesura z UJ, AGH i KUL oraz ludzie z polskiego wywiadu). Podczas odsiadki w obozie Bandera doprowadził do porozumienia między OUN-UPA a Abwehrą a na zakończenie odsiadki spotkał się z Himmlerem który stwierdził „Odpadła potrzeba waszego wymuszonego sytuacją przebywania w fikcyjnym areszcie”. W grudniu 1944 roku Bandera i jego kompani zostali zwolnieni z obozu zagłady w Sachsenchausen w związku z tworzeniem przez Niemców Ukraińskiej Armii Narodowej. Bandera otrzymał mieszkanie służbowe i zabrał się do energicznej współpracy z hitlerowcami.

    Po 1945 roku, po zakończeniu II wojny światowej i upadku III Rzeszy Niemieckiej, Bandera został konfidentem służ specjalnych Wlk.Brytanii i RFN, przebywał koło Insbrucku w miejscowości Seeder w wygodnym mieszkaniu pod czujną opieką swojej ochrony i wywiadu brytyjskiego, co uchroniło go od stryczka. Chcąc uniknąć deportacji i kary śmierci za dokonane ludobójstwo Bandera wyrzekł się swojego ukraińskiego pochodzenia i twierdził że jest Polakiem na wygnaniu, zmienił nawet dowód tożsamości ze Stepan Bandera na Stefan Popiel. Zamieszany był też w wiele afer między innymi w „aferę dolarową” czy przerzut kosztowności zrabowanych pomordowanym Polakom i Żydom na terenie II RP, za „żelazną kurtynę”. Mimo posiadanego obywatelstwa polskiego i zmienionego nazwiska wytropił go wywiad sowiecki i zlikwidował 15 października 1959 roku w RFN, gdzie ten się ukrywał. W historii Polski zapisał się jako Kat nr 3 Narodu Polskiego.

  8. Piotrx

    11 lipca 2018 at 19:28

    Luksusy Bandery w Sachsenhausen

    https://kresy.pl/wydarzenia/ukrainski-historyk-opisuje-luksusy-bandery-w-obozie-sachsenhausen/

    ….Ukraiński historyk i intelektualista, prof. Wasyl Rasewycz opisuje, w jak luksusowych warunkach, tym bardziej gdy chodzi o obóz koncentracyjny, przebywał w Sachsenhausen Stepan Bandera.

    Historyk w artykule opublikowanym na portalu Zaxid.net, którego jest redaktorem naczelnym zaznacza, że choć warunki pobytu w obozie w Sachsenhausen zależały od statusu jeńca, to Stepan Bandera posiadał tam umeblowany, dwupokojowy apartament:

    „[miał] pokój gościnny i sypialnię. Na ścianach wisiały obrazy, a na podłodze leżał dywan. Tacy więźniowie stołowali się w jadalni komanda SS, które dominowało w obozie koncentracyjnym. Oprócz tego, oni nie nosili strojów obozowych i nie brali udziału w przymusowych robotach. W ciągu dnia cel nie zamykano. Banderze pozwalano na spotkania z żoną, przez którą utrzymywał kontakt ze światem zewnętrznym i organizacją [OUN-B – red.]. Opis życia Bandery całkowicie nie zgadzał się ze przerażającymi warunkami, jakie panowały w prawdziwym obozie koncentracyjnym”.

    Zdaniem Rasewycza może to w jakiś sposób tłumaczyć, dlaczego we wrześniu 1944 roku niemieccy naziści wypuścili go na wolność z tego obozu koncentracyjnego. „Akt ten jest naprawdę wyjątkowy w historii nazistowskich obozów koncentracyjnych”– zaznacza historyk……

  9. finka

    11 lipca 2018 at 21:45

    Aktywność prezydenta ? autor bredzi, był Dudasz z prywatną wizytą i się odważył coś pisnąć, gdy był oficjalnie to nawet się zająknął na temat ludobójstwa na Polakach, no ale skoro to nie byli Żydzi to nic dziwnego.

  10. Tomek

    11 lipca 2018 at 22:13

    Cztery uwagi:

    1. „niewątpliwie dzięki aktywności władz pochodzących z PiS (prezydenta i instytucji rządowych) zwrócą uwagę na tragiczny los pomordowanych 120.000 Polaków”

    Prawda, należy PiS docenić – w tym roku coś jakby drgnęło, rocznica jest bardziej nagłaśniana, PAD na Ukrainie, „Wołyń” w telewizji itp. Tylko jedno pytanie – dlaczego PiS pozwolił na równoczesne uroczystości z udziałem Poroszenki w Sahryniu. Przecież te wydarzenia miały miejsce w zupełnie innej dacie, to jawne próby narzucania narracji, jakoby była jakaś równość win między tym, co w czasie wojny uczyniła UPA, a co czynili Polacy.

    2. „Powodem radykalizmu Ukraińców była (wroga również polskim nacjonalistom) polityka sanacyjnych władz Piłsudskiego – rekwizycje, pacyfikacje, przemoc wojska wobec chłopów. ”

    Standard. Autor wszystko zwala na Piłsudskiego i sanację. Tyle, że to bzdura. Po pierwsze, ukraiński nacjonalizm istniał dużo wcześniej. Już w 1920 powstała UWO, która stosowała metody terrorystyczne i zabijała głównie umiarkowanych Polaków czy Ukraińców, bo wcale im na porozumieniu nie zależało, a wręcz przeciwnie. Dokładnie to samo robił Bandera – zabijał umiarkowanych Polaków (np. Hołówko) czy Ukraińców. Po drugie, to akurat do 1926 rządy endecko-ludowe stosowały twardą, asymilacyjną politykę względem Ukraińców. Sanacją ją złagodziła, na Wołyniu robiąc choćby wojewodą Józewskiego.

    3. „Bandera trafił najpierw do wiezienia, a potem do obozów koncentracyjnych w Sachsenhausen i Auschwitz”

    Bandera nigdy nie był w Auschwitz.

    4. „wciąż czeka na opisanie kwestia jak przebywający w niemieckich obozach koncentracyjnych Stepan Bandera dowodził zbrodniami na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, zwłaszcza gdy Niemcy wymordowali jego towarzyszy i rodzinę. Może się więc okazać, że w Polsce zbyt wielką wagę przywiązuje się do postaci nieporadnego, ale pyskatego terrorysty.”

    Bandera sam zbrodniami nie kierował, ale jest twórcą ideologii, z której bezpośrednio wyrosła mordercza formacja odpowiedzialna za Rzeź Wołyńską. Postawmy sobie pytanie, jakby świat reagował na gloryfikowanie np. Karla Harrera czy Antona Drexlera, założycieli i pierwszych szefów NSDAP (wcześniej DAP)? Kiedy Hitler popełniał swoje zbrodnie, pierwszy od paru lat już nie żył, a drugi był nic nie znaczącym urzędnikiem. Obnoszenie ich portretów po ulicach też byłoby ok?

  11. Kóma

    12 lipca 2018 at 05:55

    Co za idiota pisał ten artykuł? Kresy nie były terenami przyłączonymi do Polski, one były po prostu polskie !!! A że pomieszkiwała tam ludność pochodzenia ukraińskiego, to normalne zjawisko w geografii demograficznej!!!

  12. lendzian

    12 lipca 2018 at 16:26

    Jeszcze, po tylu już latach?
    Nadal nie rozpoznajecie metod filobanderowskiego ,polskojęzycznego ścierwa?

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra