Kultura i historia

Pakt Beck-Chamberlain: geneza i motywacje

Wielu publicystów ostatnio wsiada na modny “roller coaster” (kolejka górska) zachwycając się uroczyskami odjętej im przez min. J. Becka wizji sojuszu polsko-niemieckiego, zupełnie pomijając szczegóły ówczesnej geopolitycznej układanki. Zapominają, że Gdańsk i autostrada z dwutorową eksterytorialną koleją to były tylko wejściowe propozycje do negocjacji. Dalej w kolejce były plebiscyty na obszarach z niemiecką “mniejszością”, czyli inaczej mówiąc: żegnaj Pomorze, Poznań i Śląsk (tak na początek). Hitler był nienasyconą bestią i układanie się z nim byłoby skrajną pogardą do realizmu tamtych dni.

Tak więc ostatnimi laty bujnie kwitnie fantastyka historyczna, której zwolennicy przyjęli kilka założeń będących pobożnymi życzeniami niekoniecznie spójnymi z historycznymi realiami. Wydaje się, że śp. prof. P. Wieczorkiewicz (i jego następcy) opierają swoje myślenie na przedwojennej książce Adolfa Bocheńskiego “Między Rosją, a Niemcami”, w której publicysta “Polityki” (nowa nazwa “Buntu Młodych”) snuje właśnie takie koncepcje (równie życzeniowe).

Jeśli jednak cofniemy się do osławionej Konferencji Hossbacha z 5 listopada 1937 r. (adiutant Hitlera płk Friedrich Hossbach, protokólant) to zrozumiemy, że w “testamencie” Hitler (konferencja określała cele wojenne III Rzeszy na wypadek śmierci Hitlera) zakładał istotnie najpierw wojnę na zachodzie, konkretnie z Francją. Odprawa, która była “tajna” obejmowała ministra wojny i naczelnego dowódcę Wehrmachtu feldmarszałka von Blomberga, dowódcę sił lądowych generała von Fritscha, dowódcę lotnictwa marszałka Goeringa, dowódcę marynarki wojennej admirała Raedera i ministra spraw zagranicznych von Neuratha. Pamiętajmy jednak, że głównym celem i misją Hitlera było pozyskanie przestrzeni życiowej na wschodzie dla Narodu Niemieckiego (Grossdeutschland) za pomocą pokojowych, czy też wojennych posunięć, to się u niego nigdy nie zmieniło.

Ustalmy najpierw dlaczego Hitler przewidywał najpierw wojnę na zachodzie? To jest ten moment, który pominęli zwolennicy sojuszu polsko-niemieckiego argumentując, że zachód zmanipulował Polskę, aby zmusić Hitlera do uderzenia na wschód. Otóż celem Hitlera było najpierw wchłonięcie Austrii, a następnie zagarnięcie Czechosłowacji w drodze na wschód. Dlatego był on zdania, że Francuzi i Anglicy nie zgodzą się na zmiany naruszające równowagę sił na kontynencie i wywiąże się wojna Niemiec z zachodem. Polska w tym czasie nie była w konflikcie z Niemcami mając tylko ograniczone interesy, które w przypadku rozpadu Czechosłowacji, można sprowadzić do odebrania zdradziecko zagarniętego przez Czechów (w styczniu 1919 r. mimo prośby o negocjacje J. Piłsudskiego nastąpił brutalna czeska agresja na Śląsk Cieszyński) polskiego Zaolzia.

Dlaczego dla Becka zajęcie Zaolzia miało aż takie znaczenie, że zgodził się zepsuć tym wizerunek Polski na zachodzie, jako biorącej udział przy boku Hitlera w rozbiorze Czechosłowacji ? Oczywiście ziemie “za Olzą” zamieszkiwane były w przeważającej mierze przez Polaków, których opór Czesi brutalną siłą pokonali i wcielili do swojego państwa. Jednak Beck obawiał się, że gdyby pozwolił Hitlerowi zająć Zaolzie, to mógłby wpaść w pułapkę. Otóż Hitler mógłby wspaniałomyślnie zaproponować powrót Zaolzia do polskiej Macierzy w zamian za powrót do niemieckiej Macierzy Gdańska (na zasadzie etnicznej). W okresie Monachium (Sudetenland) było to bardzo zrozumiałe. Tu był “pies pogrzebany”…

Oczywiście w wypadku niepowodzeń niemieckich, Hitler przewidywał polskie uderzenia na Prusy Wschodnie, Śląsk i Pomorze. Hitler zakładał, że w razie konfliktu jednak Polska się nie ruszy na pomoc Francji, gdyż nie będzie pewna zachowania się Sowieckiej Rosji. Przy tym sądził, że lewicowo zainfekowana Francja nie pójdzie na wojnę bez Anglii, a obydwa te kraje widział uwikłane w nadchodzącej wojnie z Włochami, którą prognozował na lato 1938 r. Co do Rosji to uważał z kolei, że będzie neutralna z powodu Japonii i też się nie ruszy.

Kiedy jednak zachodnie państwa podały Hitlerowi do konsumpcji część Czechosłowacji na złotej tacy, zaskoczony Hitler zmienił strategię wierząc, że zachód nie chce się bić i do wojny nie jest gotowy. Chociaż był zniesmaczony, że zabrano mu okazję na małą wojnę z Czechami, wszak chciał wystąpić wreszcie w roli naczelnego wodza. Polska wiedziała wcześniej o “bojowości” sojusznika, który nie chciał “umierać za Gdańsk”, wszak Francuzi nie podjęli polskiej inicjatywy wojny prewencyjnej z Niemcami w 1933 i następnie w 1936 r. Tak więc jak widać powyżej, ugodowe zachowanie państw zachodnich spowodowały zmianę kierunków agresji Hitlera, który w konsekwencji mógł powrócić do realizacji swojej głównej strategii w pozyskaniu przestrzeni dla wielkiego narodu niemieckiego właśnie na wschodzie…

W odniesieniu do Wielkiej Brytanii Hitler chciał pokoju, interesowało go stworzenie niemieckiego imperium kolonialnego bezpośrednio na wschodzie, dlatego nie przewidywał konfliktu z Anglią, którą zresztą widział jako imperium w okresie schyłkowym (w obliczu problemów w Indii doradzał Anglikom rozstrzelanie Gandhiego i jego otoczenia). Wierzył też w pokrewieństwo krwi narodów anglosaskich. Swoje domniemania opierał na wcześniejszej polityce brytyjskiej (premier Lloyd George) po I wojnie światowej wobec osłabionych Niemiec, przeciwko silniejszej Francji i jej sojusznikom, w tym Polski. Po pozbyciu się niemieckich dyplomatów starej szkoły, Hitler otoczył się szpalerem klakierów i potakiwaczy i nie miał mu kto wytłumaczyć klasycznej zasady brytyjskiej polityki, która zawsze dążyła do utrzymania równowagi sił na kontynencie. Wyjaśnia to popieranie Hitlera kiedy był słaby, ale i przeciwdziałanie kiedy tylko niebezpiecznie się wzmocnił i rozpoczął terytorialną ekspansję.

Wróćmy jednak do polskich zwolenników dogadania się z Hitlerem i wspólnej wyprawy na Moskwę. Uderza wprost ich dziecięca naiwność i optymizm. Nie chcą widzieć kolejnych kroków i swoistego rozmachu Hitlera w kroczącym pochodzie na wschód w jego taktycznym wykorzystywaniu wszelkich nadarzających się możliwości. Konferencja 4 mocarstw 30 września 1938 r. ukazała, że Hitler był gotów zaryzykować wojnę z Francją (i pośrednio Anglią) żeby zniszczyć ich więzi z krajami wschodniej Europy. Francja miała zobowiązania wobec Czechosłowacji z których się nie wywiązała. Również Rosja Sowiecka miała takie zobowiązania, jednak ich wypełnienie sprytnie warunkowała najpierw wypełnieniem zobowiązań przez Francję. Poza tym Rosja nie miała wspólnej granicy z Czechosłowacją i na ewentualny przemarsz jej wojsk musiałaby wyrazić zgodę Polska.

Po Monachium Hitler przyjął, że miał już otwartą drogę na wschód a strachliwy zachód porzucił swoich wschodnich sojuszników. Stąd 15 marca 1939 r. zajął Pragę, wystosował ultimatum Litwie odnośnie Memel (Kłajpeda). Już po zajęciu Sudetenland Hitler zaznaczył, że następni na celowniku będą Polacy.

Beck zaczął powoli rozumieć powagę nowej sytuacji w jakiej znalazła się II Rzeczpospolita i rzeczywiście usiłował przejąć inicjatywę w stosunkach polsko-niemieckich. Jeszcze 19 września 1938 r. przed Konferencją w Monachium, amb. Józef Lipski spotkał się z Hitlerem i przedstawił mu sytuację jak widział ją Beck. Ten zaproponował aby zdjąć protektorat Ligi Narodów z Wolnego Miasta Gdańska i zastąpić go osobnym traktatem polsko-niemieckimi. Hitler zaś powrócił do idei stworzenia przez polskie Pomorze na 30 metrów szerokiego korytarza zawierającego autostradę i dwutorową kolej, a przy okazji ująć sprawy polsko-niemieckie w nowym traktacie…

Trzeba pamiętać, że przed Konferencją Hitler bardziej potrzebował Polski, niż Polska Hitlera. Oświadczając światu, że Sudetenland to jego ostatnie żądanie Hitler już 21 października 1939 r. polecił Wehrmachtowi przygotować plan zajęcia reszty Czechosłowacji. 24 października poszedł dalej nakazując przygotowanie planów na zajęcie Kłajpedy i Gdańska. Tegoż dnia amb. Lipski spotkał się z min. Ribbentropem, tematem rozmów był również problem wyrzuconych 20,000 Żydów (polskich obywateli) z Niemiec, zgromadzonych przy polskiej granicy, których rząd polski opieszale wpuszczał na swoje terytorium. Pierwszy raz pojawia się też żądanie oddania Gdańska Niemcom i autostrady przez Pomorze.

Trzeba dodać, że Konferencja Monachijska przewidywała wspólne konsultacje między Niemcami, a Anglią w ważnych sprawach, jednak Hitler zajął Pragę bez żadnego uprzedzenia. Wtedy wystrychnięty na dudka Chamberlain oskarżył Hitlera, że ten chce kompletnie zdominować Europę. Oliwy do obaw dodały pogłoski o niemieckich żądaniach odnośnie dostaw rumuńskiej ropy. Dla Becka ciosem było ogłoszenie 14 marca 1939 r. niepodległości Słowacji (ks. Tiso) z prawie jednoczesnym poproszeniem Niemcy o objęcie jej protektoratem. Beck przedtem liczył, że Słowacja będzie niezależna, bądź w sferze polskich wpływów. W tej sytuacji jedyne co otrzymał to była wspólna granica z Węgrami.

Po zajęciu przez Hitlera Pragi w Anglii wrzało, do 17 marca Chamberlain uważał, że odpowiedzią na ekspansję niemiecką jest podjęcie zbrojeń i rozmowy wyjaśniające, tak aby zachować pokój. Nowa polityka brytyjska (już mniej ugodowa) zintensyfikowała zbrojenia, ale też dodawała element okrążenia Niemcy metodą wojskowych sojuszy, które miały zatrzymać Hitlera na kierunku wschodnim. Chamberlain został ostro zaatakowany w Parlamencie (za swoją dotychczasową ugodową politykę) przez Churchilla, Attlee, Edena i Amery, którzy domagali się utworzenia ogólnonarodowego rządu. W odpowiedzi Chamberlain wysunął propozycję (20 marca) w stosunku do Francji, Polski i Rosji, aby w przypadku zagrożenia niepodległości jakiegokolwiek państwa w Europie państwa te podjęły konsultacje w celu zatrzymania takiej agresji. Wyraźnie nie chciał wiązać Anglii zobowiązaniami, których nie był w stanie dotrzymać. Oczywiście z tej inicjatywy nic nie wyszło nawet z powodu stosunków polsko-rosyjskich. Tak naprawdę Chamberlain blefował, myśląc, że Hitler również blefuje…

W wymianie poglądów między dyplomatami Francji i Anglii ci pierwsi wyrazili nieufność wobec min. Becka sugerując, że jest on bardzo cyniczny i prowadzi podwójną grę. Jej alternatywą było zbliżenie z Niemcami, z którymi jak podejrzewali Francuzi, (i słusznie) Beck prowadził tajne rozmowy. Podejrzewano Becka, że może zdecydować się na bycia wasalem nowego Napoleona Europy, Hitlera, a bez Polski Hitlera się nie powstrzyma. W konsekwencji lord Halifax (szef bryt. MSZ) 29 marca zasugerował swojemu amb. w Warszawie (Howard Kennard), aby w związku z brakiem zaufania wobec Becka, porozmawiał z prezydentem Mościckim, bądź marsz. Rydzem-Śmigłym.

Polityka Becka była prosta i wierna wskazówkom marsz. Piłsudskiego: utrzymać jednakowy dystans z Moskwą i Berlinem, a gdy się już dłużej nie da, wejść do wojny później, nie dopuścić do wojny lokalnej i “podpalić cały świat”, czyli spowodować wojnę światową, inaczej połknie nas jeden z sąsiadów, albo obaj. W rzeczywistości nie było polityki “równego dystansu”, a Polska otwarcie prowadziła politykę pro-niemiecką. Beck nie chciał wojny z Niemcami, ale obawiał się potencjalnej rosyjskiej pomocy (jako sojusznika Anglii i Francji) na równi z agresją Hitlera. Beck rozumiał, że bliższe związanie się z Anglią i Francją prawdopodobnie wywoła atak niemiecki. Z drugiej strony nie chciał dopuścić do sytuacji w której Hitler osamotnionej Polsce zacznie stawiać kolejne żądania. Łudził się, że Polska ma szansę pozostania neutralną, a Hitler swoją agresję skieruje na południe. Wariant z sojuszem z Anglią i Francją (tu formalnie już był) byłby potrzebny tylko w wypadku realnego zagrożenia ze strony Hitlera.

Beck więc obawiał się po zgodzie na angielską propozycję, ewentualnej zaprzyjaźnionej rosyjskiej pomocy i wejścia Armii Czerwonej w granice Polski. Za wszelką cenę więc nie chciał stworzyć wrażenia, że Polska zdecydowała się na wojnę z Niemcami, a jedynie przystąpiła by do wojny w przypadku niemieckiego ataku na Francję (zobowiązania sojusznicze). Z Francją mieliśmy porozumienie z lutego 1921 r. układ polityczny i wojskowy o wzajemnej pomocy obejmujący (w części tajnej) na odcinku polskim pomoc w razie agresji tak Niemiec, jak i Rosji Sowieckiej. Siłę sojuszu z Francją obniżały malejące tam wpływy kół wojskowych i wzrastające wpływy skrajnej pro niemieckiej lewicy i pacyfistów. Co do Anglii to preferował bardziej ogólne (odstraszające) porozumienie, z zapowiedzią jego późniejszego doprecyzowania. Według Becka to powinno ostrzec i zatrzymać Hitlera w związku z jego żądaniami z 24 października 1938 r. i następnie 5-6 stycznia 1939 r. Dlatego 24 marca amb. Raczyński w Londynie zaproponował porozumienie bilateralne, które obejmowałoby te same problemy co proponowane wcześniej porozumienie, ale bez Rosji.

Na spotkaniu 24 marca w Londynie francuski min. Bonnet i lord Halifax rozmawiali o konieczności zatrzymania dalszego niemieckiego pochodu na wschód. W konkluzji doszli do wniosku, że Polska jest niezbędna w jakimkolwiek skutecznym sojuszu, który mógłby powstrzymać Hitlera. Trzeba dodać, że w tym czasie Polska posiadała liczniejszą i lepiej uzbrojoną armię niż USA (!). W tym rozdaniu gwiazdy sprzyjały Beckowi, który zablokował angielskie tendencje do włączenia do sojuszu Rosji. To ironia historii, ale Beck obawiał się konsekwencji ewentualnego sojuszu/zbliżenia z Niemcami, które miałoby zakończenie podobne do późniejszego porozumienia Majski-Sikorski z drugim totalitarnym sąsiadem II RP…

Hitler oczywiście dowiedział się o brytyjskim projekcie paktu 4-ch oraz brytyjskim zbliżeniu z Polską i 21 marca ustami von Ribbentropa testował amb. Lipskiego o możliwym jeszcze porozumieniu z Polską. Niemcy nie stawiali już warunku o przystąpieniu Polski do antysowieckiego porozumienia, nie kokietowali też możliwościami polskich wpływów na Słowacji, powtarzali jedynie poprzednie żądania Hitlera, ale sugerowali możliwość niemieckich gwarancji dla polskich granic. Niemcom również nie podobały się demonstracje polskich studentów w czasie warszawskiej wizyty hr. Ciano (szef włoskiego MSZ, zięć Duce).

Ribbentrop przypomniał w rozmowie, że Niemcy rozwiązali po polskiej myśli oddanie czechosłowackiego Zakarpacia Węgrom umożliwiając tym samym wspólną polsko-węgierską granicę. Podkreślił, że Hitler ciągle ma nadzieję na polepszenie stosunków z Polską ponieważ obydwa państwa siebie potrzebują, dodając, że niemieckie zwycięstwa w Rosji (I wojna światowa) umożliwiły odrodzenie się Państwa Polskiego. Nadmienił też , że Hitler odrzucił plan współpracy niemiecko-sowieckiej gen. Schleichera, który doprowadziłby do zniszczenia Państwa Polskiego. Dalej panowie rozmawiali o historycznych prawach stron do Pomorza i Gdańska. Na zakończenie Ribbentrop podkreślił, że proponowane porozumienie będzie miało antysowieckie ostrze. Dodał, że Niemcy nigdy (!) nie będą współpracować z Sowietami a inna tendencja w Polsce doprowadziłaby do jej zbolszewizowania. Kiedy amb. Lipski zapewnił, że polskiemu patriocie nie jest po drodze do bolszewizmu, Ribbentrop wskazał na takież tendencje wśród polskich Żydów. Amb. Lipski podkreślił zaniepokojenie Polaków niemieckim protektoratem nad Słowacją interpretowanym jako aktem skierowanym przeciwko bezpieczeństwu Polski. Lipski zapytał również o sytuację związaną z Kłajpedą, został jednak zbyty, choć trzeba dodać, że Litwa w tym czasie już przyjęła niemieckie ultimatum.

W czasie oficjalnego spotkania przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej oraz Rzeszy Niemieckiej w dniu 24 października 1938 r. w Berchtesgaden von Ribbentrop powtórzył niemieckie żądania wobec Polski. Gdańsk wraca do Niemiec, powstaje korytarz przez polski korytarz, obydwa państwa gwarantują swoje granice i przedłużają istniejący od 1934 r. układ o 15 lat.

Hitler na arenie europejskiej był rock star niekonwencjonalnym politykiem, który jak wąż znajdował wszelkie możliwe otwarcia wykorzystując je ku zaskoczeniu swoich przeciwników i podziwie swoich zwolenników do osiągania dalszych zwycięstw dla chwały i interesów Narodu Niemieckiego. W nowej sytuacji zmuszony do odrzucenia koncepcji porozumienia z Polską (na swoich warunkach) postanowił doprowadzić ją do uległości przez kolejne żądania i oczywiście grożąc jej wojną.

Gen. Brauchitsch 25 marca zanotował w swoim dzienniku, że Polska dzięki niemieckim wojskom na Słowacji już jest okrążona i w stosownym momencie będzie powalona tak, aby przestała się liczyć na jakieś 20 lat. Hitler ma wchłonąć obszar zaczynając od wschodniej granicy Prus Wschodnich do wschodniej granicy Górnego Śląska.

26 marca miało miejsce kolejne spotkanie amb. Lipskiego z von Ribbentropem, na którym Lipski zapowiedział możliwości rozmów w sprawie korytarza (ale bez eksterytorialnych praw) przez polskie Pomorze, ale utrzymał twarde stanowisko w sprawie Gdańska wskazując, że Państwo Polskie nie ingeruje w pracę tamtejszego niemieckiego senatu i niemieckiego Gauleitera. Szef niemieckiego MSZ wyraził zdziwienie dlaczego polska opinia publiczna odnosi się z taką nieufnością do Niemiec dodając, że polską odpowiedzią na rozmowy z 21 marca była częściowa mobilizacja, również zaprosił Becka do złożenia wizyty w Berlinie. Tego samego dnia von Ribbentrop wydał pozwolenie na antypolskie ataki w niemieckiej prasie.

26 i 28 marca Beck na spotkaniu z niemieckim amb. von Moltke odrzucił niemieckie propozycje ostrzegając, że szczególnie wszelkie zmiany status quo w Gdańsku będą oznaczały wojnę. Halifax obawiał się, że Polacy mogą wejść do wojny z powodu ewentualnej prowokacji w Gdańsku. 22 marca po nieprzyjemnej rozmowie (21 marca) między amb. Lipskim i Ribbentropem, bez konsultacji z sojusznikami rząd polski zarządził częściową mobilizację rezerwistów. Trzeba dodać, że Polska nie informowała Anglię o treści swoich rozmów z Niemcami. 27 marca Brytyjczycy (i Francuzi) zaproponowali Polsce gwarancje granic jeżeli Polska udzieliłaby pomocy ewentualnie zaatakowanej przez Niemcy Rumunii. Polska miała porozumienie z Rumunią na wypadek ataku ze strony Rosji Sowieckiej. W grę wchodziło polskie porozumienie z Węgrami, które jednak miały narastające problemy z Rumunią. Jednak i ta propozycja miała krótki żywot…

W obliczu nasilających się plotek (od 28 marca) o zbliżającym się nieuchronnie niemieckim ataku (na Gdańsk) Chamberlain 31 marca ogłosił gwarancje dla Polski. Beck odwzajemnił się polskimi gwarancjami dla UK. Tak jak dzięki Konferencji w Monachium świat miał być uratowany od wizji wybuchu wojny. Hitler jednak nie zamierzał zrozumieć, że został otoczony sojuszami zatrzymującymi go w pochodzie po swój lebensraum. Był przeświadczony, że zachód blefuje i sprawę objętej z trzech stron Polski można raz na zawsze załatwić w małej lokalnej wojnie, do której nie dołączy ani pogrążona w wewnętrznych kłopotach Francja, ani podupadająca nie gotowa do wojny Anglia.

Trzeba przyznać olbrzymią rolę opinii publicznej (w tym opozycji) w poszczególnych krajach i jej nacisku na swoich przywódców tak w Wielkiej Brytanii, w Polsce, Niemczech i Francji. Po zajęciu Pragi na zachodzie wiedziano, że z Hitlerem nie można się układać, można tylko próbować go zatrzymać. Chamberlain nie chciał wojny, Daladier i Bonnet nie chcieli wojny do ostatniej chwili. Beck chciał jak najdłużej pozostać niezależny i uważał, że Hitler sojusz z Anglią potraktuje podobnie jak już istniejący sojusz z Francją. Jednak dyplomatyczne kroki mające zatrzymać Hitlera na jego dotychczasowych pozycjach miały też nie do końca przemyślane konsekwencje w wymiarze wojskowym. Dyplomaci trochę “poszaleli” i zapomnieli, o tym, że ich armie tak naprawdę nie są jeszcze gotowe do wojny, którą ich działania mogą wywołać.

Tylko Hitler był gotowy do wojny i to tylko lokalnej, swoją zdolność do większej wojny zakładał na lata 1942/43. Jednak chodziło mu też o prestiż, rozpuściły go dotychczasowe bezkrwawe sukcesy wierzył, że jest w stanie osiągać swoje cele w podobny sposób. Oczywiście wierzył też w siłę, potęgę swojej armii. Z kolei Beck albo nie doceniał siły niemieckiej armii, albo przeceniał siłę i możliwości armii polskiej coraz bardziej okrążonej, po wejściu Hitlera nawet do Słowacji. Logicznie rzecz biorąc porozumienie anglo-francuskie z Polską odsuwało na bok Rosję Sowiecką, na którą z coraz większym zainteresowaniem spoglądał Hitler.

Można mówić o wielu wymiarach porozumienia (tytułowo brytyjskich gwarancji), jako kupowanie czasu przez nie gotową do wojny Wielką Brytanię, ale prawdą jest też fakt, że Beck otrzymał carte blanche od zachodu co z pozycji polskich będzie uznawał za powód do wojny wciągając w nią jednocześnie Anglię i Francję. Dziś wiemy, że Francja siedząc cicho za linią Maginota przegrała swoją szansę na szybkie i prawdopodobnie zwycięskie zakończenie wojny, zakończonej prawdopodobnym puczem w niemieckich siłach zbrojnych przeciwko Hitlerowi. W ocenie Becka Niemcy stanowiły zagrożenie nie tylko dla Polski, ale również dla Anglii i Francji, dlatego się z nimi sprzymierzył, otwierając Hitlerowi drugi front na zachodzie. Miał nadzieję, że niemiecki sztab generalny pamiętał swoje doświadczenia z I wojny światowej i wyciągnie odpowiednie lekcje.

To Beck stwarzając warunki do zaistnienia wojny światowej nie chciał dopuścić do wojny lokalnej grożącej długoletnią utratą państwowego bytu. Hitler mógł zginąć, jego następcą był marsz. Goering, on mógł zatrzymać dalszy pochód na wschód i umocnić Niemcy na już zdobytych terytoriach. Kto wie.

Choć wpierw pragnął utrzymywać dobre stosunki z Hitlerem, później po zajęciu Słowacji i usłyszeniu niemieckich roszczeń zrozumiał, że Polska nie może pozostać neutralną. Zbliżenie do Sowietów nie wchodziło w grę, Beck mówił też, że to sprowokowało by Hitlera. Jedyne co mógł tak naprawdę zrobić to przyjmować kolejne niemieckie żądania, Gdańsk, korytarz, następnie plebiscyty na obszarach z niemiecką mniejszością. Problemem był czas, aby nie być pierwszą ofiarą wojny, aby zachód się dozbroił, ale niestety Hitler właśnie przyspieszał. Porównywanie sytuacji Polski do Rumunii, Bułgarii czy Węgier jest nietrafne, Niemcy nie graniczyły z nimi i nie mieli historycznych pretensji terytorialnych. Przecież celem Hitlera był lebensraum właśnie na wschód od Niemiec. Czyżby ktoś wierzył, że zdobywszy ziemię Ukrainy, rasista Hitler grzecznie poprosił by okrojoną już Polskę o następny “korytarz” na Ukrainę? Wolne żarty…

Hitler uwierzył, że wysuwając niegroźne żądania (jedno po drugim), dogadując się ze Stalinem i organizując wzmożoną antypolską propagandę oraz prowokacje oskarży Polskę o agresywne zachowania i zniechęci tym zachód do dotrzymania zobowiązań wobec Polski. Spójrzmy w jaki sposób zajął Czechosłowację, nie sięgnął po wszystko, zrobił to metodą salami, aby uśpić zachód. Podpisywał układy aby zaraz je gwałcić. Czy miał nadzieję na podobny “pokojowy” scenariusz połknięcia Polski? Dlaczego nie, do tej pory takie manewry przyniosły mu zwycięstwo. Opowiadanie o “partnerstwie” i wspólnej wyprawie na Sowiety nie jest poważne, Hitler najpierw okroił by Polskę, następnie zajął pod byle pretekstem resztę i wtedy mógłby dokonać poboru polskiego żołnierza.

Władysław Studnicki napisał w maju 1939 r. memoriał do polskich władz w którym wyrażał obawy, że w obliczu wojny Wielka Brytania nie dotrzyma zobowiązań sojuszniczych wobec Polski i co go naprawdę niepokoiło to po upadku Polski wizja sojuszu sowiecko-brytyjskiego. Rozwinął tę myśl w swojej książce „Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej” dowodząc, że Rosja Sowiecka w ramach rekompensaty za walkę przeciwko Hitlerowi dostanie w swoje łapy właśnie Polskę.

Kierownik polskiej polityki zagranicznej płk. Józef Beck podejmował działania, które miały ocalić Polskę, w tym wypadku chciał zachować pokój, podobnie jak brytyjski premier Neville Chamberlain, przeciwko sobie mieli Hitlera, człowieka szalonego, który jedyne co zrobił to wciągnął swój ogłupiały naród w wir śmierci, ale to decyzja Becka otworzyła mu drugi front i zapewniła katastrofę.

 

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

29 komentarzy

29 Komentarzy

  1. semperparatus

    27 sierpnia 2018 at 20:40

    Jasną sprawą jest…że brytyjskie gwarancje dla Polski…z 31 marca 1939 roku były dane w złej wierze…po to żeby usztywnić stanowisko naszego rządu… aby nie poddał się on presji Berlina…A Beck-jak dziecko(albo idiota)-wszedł w zastawioną na niego(i Polskę)pułapkę „perfidnego Albionu”…i nasz kraj został wystawiony na pierwsze , mordercze uderzenie Wehrmachtu . Bowiem bez tych gwarancji…Polska mogłaby się ugiąć i Hitler-jako pierwszy-zaatakował by W . Brytanię i Francję….zamiast Polski.
    Podobny manewr wykonali Anglicy w 1941 w relacji z Jugosławią(inspirując antyniemiecki zamach gen.Simovica z 28 marca)…co z kolei spowodowało szybką agresję Hitlera na ten kraj…i jego upadek..

  2. Kazimierz S

    27 sierpnia 2018 at 21:23

    Pierwszym problemem Becka nie było, że zrobił jakieś straszne błędy, tylko, że NIE WIEDZIAŁ czy wierzyć Francji i Anglii.
    Żeby w ogóle nie wierzył, to by było lepiej, a nawet gdyby całkowicie naiwnie wierzył to by… też było lepiej. Ale on….. NIE WIEDZIAŁ.

    A dzisiaj PiS to samo co Beck.

    • Kazimierz S

      27 sierpnia 2018 at 21:34

      Głównymi odpowiedzialnymi KATASTROFY Narodu Polskiego II w.św. są generałowie Wojska Polskiego,z Rydzem-Śmigłym na czele.
      Rydz-Śmigły ustawił swoje wojska do bitwy wrześniowej FATALNIE i kierował nimi tragicznie. A do tego Rydz-Śmigły 17IX wydał KATASTROFALNY w skutkach rozkaz : do ruskich „nie strzelać”.

      • Kazimierz S

        27 sierpnia 2018 at 21:48

        Nie wspominając już, że w ogóle uciekł z pola bitwy w trakcie jej trwania.

        • msn wiadomosci

          28 sierpnia 2018 at 09:26

          1-Działalność przedwojennego polskiego wywiadu to nie tylko pasmo sukcesów. 2-Z miłości i przez pracę. Samobójcy II RP.

    • Kazimierz S

      27 sierpnia 2018 at 21:38

      Dzisiaj bardzo wielu atakuje Becka za to i tamto, a milczeniem pomija się Rydza-Śmigłego i całą generalicję WP. Ba, chwali się ich i na piedestały wynosi! A to Sztab WP jest odpowiedzialny za gehennę Polaków(39-89),a Sztab AK za gehennę warszawiaków 44.

  3. Piotrx

    27 sierpnia 2018 at 22:20

    Pakt Ribbentrop-Beck (od 3:50 min)
    https://www.youtube.com/watch?v=Uy2ayAnpafA

    Zdaniem prof. Wieczorkiewicza Beck zlekceważył dwa zasadnicze wskazania Piłsudskiego:

    – Polska nie może wejść do wojny pierwsza (bo poniesie w tej wojnie największy ciężar)

    – nie może dopuścić aby wojna toczyła się na jej terytorium

    • Leszek1

      27 sierpnia 2018 at 23:16

      @Piotrx
      Dlatego Pilsudski chcial wojny prewencyjnej. Wowczas Francja zawiodla.
      Beck nie mial juz tej mozliwosci. Stosunek sil byl zbyt przytlaczajacy.
      Nie mial tez innego wyboru. Dlatego przyjal wojne.
      Liczyl, ze Francja i Anglia wypelnia swoje zobowiazania.
      Polska z cala pewnoscia swoje zobowiazania by wypelnila.
      Gdyby Francuzi, zgodnie z umowa, uderzyli na Niemcy, wojna by sie skonczyla w ciagu tygodnia.
      Zachodnia granica Niemiec pozostala prawie bez obrony, bo wszystkie sily Hitler rzucil na Polske.

    • Piotrx

      28 sierpnia 2018 at 08:06

      Jak mówi prof. Wieczorkiewicz Beck miał też w osobie swojego najbliższego i zaufanego współpracownika sowieckiego agenta – Szefa Departamentu Wschodniego MSZ pułkownika Tadeusza Kobylańskiego- który przez wiele lat go dezinformował co do zamiarów Związku Sowieckiego.

      Ciekawe byłoby też zbadanie wątku mówiącego, iż Beck był ponoć masonem – a to mogło także rzutować na bezkrytyczne przyjęcie przez niego „gwarancji” ze strony „braci masonów” znad Tamizy.

      Dżuma na jachcie „Czarodziejka”
      https://www.facebook.com/grzegorz.michal.braun/posts/dżuma-na-jachcie-„czarodziejka„-czyli/703800966483616/

      ….Tuż przed konferencją w Monachium w sierpniu 1938r. Anglia wysłała na Bałtyk ze specjalną misją wyjątkowych, pierwszorzędnych bandytów – o filmowych biografiach – sir Alfreda Duffa-Coopera, Pierwszego Lorda Admiralicji oraz Brendana Brackena. Byli to zaufani ludzie Churchilla, który wtedy oficjalnie nie sprawował żadnej władzy. Na pokładzie jachtu admiralicji „Czarodziejka” przybyli do Gdyni, gdzie spotkali się z Beckiem. Ci ludzie wiedzieli z czym przyjechali i po co. Chcieli upewnić się, czy Polska jednak nie zechce wesprzeć brytyjsko-sowieckiego sojuszu skierowanego przeciw Niemcom, a jeśli nie, to czy przypadkiem nie przyjdzie Warszawie do głowy zwrot w kierunku Niemiec, bo to oznaczałoby wykonanie pierwszego uderzenia przez Berlin na zachód – co też Hitler planował od samego początku, gdyby miał pewność zabezpieczenia swoich wschodnich tyłów. Tej pewności od Polski nie uzyskał, o co zadbali tacy ludzie jak Churchill, Brendan Bracken i Duff-Cooper, zatem gwarancje takie uzyskał od Sowietów, niszcząc z nimi wspólnie państwo, którego elity nie potrafiły poprawnie ocenić zamiarów i planów „wrogów i sojuszników.”
      Magowie z jachtu „Czarodziejka” – podobnie jak robią to dziś np. George Friedman czy Robert Kaplan – chcieli mieć pewność, że wszystko jest dobrze, że Warszawa jest na kursie i ścieżce… Beck w Gdyni roił sobie mrzonki o aliansie polsko-angielskim.
      Jego sekretarz Paweł Starzeński notował w swoich wspomnieniach: „Duff Cooper był zamknięty w sobie, wyglądał zmęczony i znudzony. (…) Widzę go jeszcze siedzącego obok Becka na kanapie w mieszkaniu państwa Chodackich, milczącego i chwilami ironicznie uśmiechniętego, gdy mu Beck coś tłumaczył.”
      Polski ambasador w Londynie Edward Raczyński w grudniu 1938 r raportował do MSZ, że w Foreign Office usłyszał „w przyjacielskiej rozmowie” opinię, że „rząd brytyjski bynajmniej nie życzy sobie, by Polska porzuciła uprawianą dotychczas politykę równowagi” (nieskłanianie się ani w kierunku Niemiec, ani w kierunku Rosji). Anglicy z amerykańskiej poręki baczą dziś uważnie, aby Polakom do głowy nie przychodziły żadne brednie, które mogłyby zaszkodzić ich interesom. A władza warszawska milcząco to akceptuje. Jeśli uważa, że wielki błąd strategiczny, czyli bezrefleksyjne, bezwarunkowe określenie się na samym początku po jednej ze stron, tj. po stronie mocarstw morskich, w chwili tworzenia się nowej architektury światowego bezpieczeństwa, wyłaniania się nowego porządku, jest czymś korzystnym i zabezpiecza to Polin np. przed Rosją, to są – powtórzę w błędzie, ponieważ w istocie ogranicza to nasze ruchy, a nie poszerza przestrzeń, w której moglibyśmy się poruszać i dokonywać wyborów i nie immunizuje nas to przed „sprzedaniem nas na pniu” w chwili, kiedy będzie to korzystne dla Waszyngtonu czy Londynu.
      Kiedy Brendan Bracken oraz sir Duff-Cooper dokonywali imperialnego przeglądu nad Bałtykiem, ich lider – Winston Churchill – jako osoba prywatna spotkał się w Londynie 14 lipca 1938 r, a więc trzy tygodnie przed przybyciem jachtu „Czarodziejka” do Gdyni, z gaulaiterem NSDAP w Wielkim Mieście Gdańsku. Churchill i Foerster obwąchiwali się nawzajem, szukając sposobu na dogadanie się, Churchill naturalnie gotów był, jak i Chamberlain, całkowicie poświecić Czechosłowację dla
      zyskania na czasie. Był gotów poświęcić jako realista, inne rzeczy także. O wiele ważniejsze.
      Cytuję tu co ciekawsze fragmenty raportu Churchilla do Foreign Office, który sporządził po rozmowie z nazistowskim naczelnikiem Gdańska:
      „Po zwykłym wstępie zaznaczyłem – pisał Churchill – że jestem zadowolony, iż w Gdańsku nie wprowadzono ustaw antysemickich. Pan Foerster powiedział, że sprawa żydowska w Gdańsku nie jest paląca, starał się jednak wybadać, czy ten rodzaj prawodawstwa w Niemczech stanowić będzie przeszkodę dla osiągnięcia porozumienia z Anglią.
      Odpowiedziałem, że jest to szkodliwe zadrażnienie, ale ponieważ zrozumiale są jego przyczyny, nie będzie to prawdopodobnie stanowić absolutnej przeszkody dla rzeczowego porozumienia. (…) wskazałem na sytuacje w Czechosłowacji. Tu trzeba znaleźć jakieś rozwiązanie. (…) zapewniłem go, że Anglia i Francja dołożą wszelkich starań, aby nakłonić rząd praski do zgody. (…) Foerster zapytał, co się stanie, jeśli Czesi odmówią zastosowania rad Anglii i Francji? Na to odpowiedziałem: jestem pewien, iż oni to uczynią. (…) Powiedziałem, że od pana Hitlera zależy, czy zasłuży sobie na nieśmiertelną chwałę i przyniesie olbrzymią korzyść Niemcom i całemu światu, wybawiając nas od ciążącej nad nami grozy wojennej. (…) W mocy Hitlera leży rozproszenie nagromadzonych chmur. My mu w tym pomożemy.”……….

      • Leszek1

        29 sierpnia 2018 at 05:05

        Trudno mi powiedziec czy Beck byl masonem, ale Pilsudski kierowal swoich zaufanych ludzi do masonerii, poniewaz pragnal posiadac informacje o ich zamiarach. Zgadzam sie z Pana zdaniem, ze to rowniez moglo wplynac na decyzje Becka.
        On byl w naprawde trudnej sytuacji. Teraz wiemy o zdradzie aliantow. On tego przewidziec nie mogl.
        Pozatem nie mial zadnego alternatywnego wyboru.

  4. hania

    27 sierpnia 2018 at 22:59

    Polska nie może wejść do wojny pierwsza (bo poniesie w tej wojnie największy ciężar)

    – nie może dopuścić aby wojna toczyła się na jej terytorium”

    Ale tak robiła sanacja
    I tak robi pseudosanacja

    Czasami mam wrażenie, że Putina u granic to doczekać się już nie mogą…
    A oni z Obroną Terytorialną na czele!

    Pisanie o Becku i sanacyjnej generalicji w superlatywach, po tym jak czmychnęli z Polski już w pierwszych dniach wojny….echhh….

    „5 września Beck opuścił Warszawę, udając się do Brześcia nad Bugiem, w ślad za Naczelnym Wodzem Śmigłym-Rydzem. Dotarł tam w nocy z 6 na 7 września. Następnego dnia okazało się jednak, że konieczna jest dalsza ewakuacja. 8 września cały rząd znalazł się w Łucku, a cały korpus dyplomatyczny w Krzemieńcu.

    • Leszek1

      28 sierpnia 2018 at 00:05

      @ hania.
      Sanacyjna generalicja i armia polska pod dowodztwem tej generalicji walczyla wprost wspaniale z olbrzymia niemiecka potega.
      Rzad i generalicja nie czmychala – jak chcialaby zydokomuna juz w ktoryms tam pokoleniu, tylko ewakuowala sie na ostatni bastion obrony na przedmosciu rumunskim. Wlasnie przez Brzesc, Luck i Krzemieniec – zeby finalnie ewakuowac sie do Rumunii przez przejscie graniczne w Kutach. Nastapilo to dopiero po uderzeniu Sowietow.
      Oczywiscie niektorzy „Polacy” maja im za zle ta ewakuacje.
      Powinni oddac sie do niewoli, albo zginac w walce, prawda?
      I bez tego zbyt wielu generalow poleglo w walce.
      Tylko co dalej ?
      Ani rzadu, ani Armii, wiec w sumie ani tez i Polski, prawda?
      Naprawde Pani uwaza, ze tak powinno byc?

  5. X

    27 sierpnia 2018 at 23:10

    Po konsumpcji Czechosłowacji Polska powinna wiedzieć ile warte są „gwarancje” zachodu.
    Są dokumenty rozmów Bullita (USA) USA i hr.Potockiego jaka będzie „rozgrywka” lat 40stych
    https://www.m.pch24.pl/amerykanska-partia-szachow,25155,i.html

    Generalicja III Rzeszy na wojenkę z Czechami iść niezbyt chciała,bowiem amunicji mieli na 7!dni

    Pan autor niech nie spekuluje.
    Wynik naszej kalkulacji to 20% strat ludności,wybicie elit,do dziś kopanie w dupsko.
    Moralny upadek ludności.
    Rządy złodzieji.
    Bujanie w obłokach na honorze i dumie…..z czego?????
    Idiotycznie prowadzonej wojny 39 nie wspomnę….
    Szkoda krwi i trudu żołnierza,a „ci honorowi”dowódcy i politycy zmyli się w pietwszych dniach…

  6. Leszek1

    27 sierpnia 2018 at 23:40

    Bardzo dziekuje Autorowi za ciekawy i zgodny z prawda historyczna artykul.
    Tak, Beck to bardzo dobry dyplomata. Nie majac szans na zwyciestwo, wywolal wojne swiatowa.
    Tylko tak mogl pokonac Niemcy.
    Szkoda, ze nie wspomnial Pan o ostatnim bastionie obrony na przedmosciu rumunskim.
    Wojna nie byla jeszcze zakonczona, a zolnierz niemiecki byl skrajnie wyczerpany.
    Duze sukcesy odnosil Sosnkowski pod Lwowem.
    Dopiero Stalin zadecydowal o wyniku.
    Wzial do niewoli ponad cwierc miliona polskiego zolnierza, z ktorych nie wszyscy zdazyli chociaz raz wystrzelic.
    P. S.
    Czytajac niektore powyzsze komentarze, widze jak wielkie spustoszenie wykonala PRL-owska propaganda wsrod Polakow.
    Zakladam, ze nie wszyscy z nich sa platnymi agentami obcych.
    Niestety, znajac polska historie tylko w wersji okupacyjnej, trudno nie popelniac kardynalnych bledow.

  7. Czesław

    28 sierpnia 2018 at 06:39

    Zgoda z Leszkiem 1. Dodam tylko ze ci wszyscy krytykujący a nawet opluwający min.Becka czy den.Śmigłego-Rydza nie podają konkretnego alternatywnego rozwiązania i konsekwencje z tego wynikające, tylko takie „Trzeba było”.

    • Kazimierz S

      28 sierpnia 2018 at 17:57

      „Konkretne rozwiązanie”? Odniosę się trochę niżej – nowy komentarz.

  8. semperparatus

    28 sierpnia 2018 at 08:47

    Re.Czesław Oczywiście , że podają…trzeba tylko dobrze się wczytać . Jeszcze raz powtarzam:
    1.Przed kapitulacją Czechosłowacji-jej pełne…polityczne i militarne wsparcie
    2.Po tej kapitulacji(w założeniu zdrady Anglii i Francji)…”ugięcie się” przed Hitlerem…w celu ochrony substancji narodowej(tak jak to zrobił Horthy na Węgrzech).Nieprzyjmowanie oszukańczej gwarancji brytyjskiej.

  9. Czesław

    28 sierpnia 2018 at 13:50

    Tylko autor ksiązek beletrystycznych lub reżyser filmowy może układac sobie dowolnie fabułę a tu „eksperci” właśnie tak bujają w obłokach zakładając wariant optymistyczny. A proszę warianta pesymistyczny: a)popieramy Niemcy, zachód wówczas łączy siły z Rosją i przegrywamy, b)popieramy Rosję, zachód wówczas popiera Niemcy i znowteż przegrywamy. W obydwu przypadkach prawie pewne że Polska znika z mapy Europy, tym razem juz na zawsze. Polska leży w innym miejswcu jak Rumunia czy Węgry.

  10. emigrant

    28 sierpnia 2018 at 15:25

    Jest to ciekawa historiozofia. Tyle, że niczym się nie różni od gdybania innych co by było, gdyby Polska zrobiła to, czy tamto. Ale my już wiemy co zrobiła i jak to się skończyło. I jest oczywiste z tej perspektywy, że popełniono fatalne błędy. Pozostaje wyciągnąć wnioski na przyszłość. Druga Wojna kosztowała nas 48 % terytorium (zgarnięte przez Rosję) i ok. 12 – 14 mln ludzkich istnień. Trzecia z pewnością odbędzie się także na terytorium Polski. Rosja nie ma innej (lepszej) drogi na Zachód, Niemcy też. Mając teren równy jak stół nie wybiorą drogi przez góry. Jest oczywiste, że Rosja, która jest państwem równie cynicznym jak nasi sojusznicy, nie będzie miała oporów przed rozpoczęciem od ataku przy pomocy broni atomowej. LWP pod dowództwem Jaruzelskiego po oczyszczeniu przedpola przez Rosjan przy pomocy broni atomowej miało atakować Danię. Można za pewnik przyjąć, że oczyszczenie przedpola z Polaków i być może Ukraińców, czy Białorusinów jest na ręką tak Rosjanom jak i Niemcom, a docelowo Izraelowi, który także szuka przestrzeni życiowej dla siebie i na ten cel długofalowo nakierowuje politykę amerykańską. A małe państwa dookoła patrzą na to z przerażeniem, bo wiedzą co je czeka i nawet sekundując Polsce, z pewnością nie podskoczą głównym graczom. Trzecia wojna na terytorium Polski oznacza jej całkowite unicestwienie – raz na zawsze. Dzięki drugiej zamiast 80 mln liczymy niespełna 40. Po trzeciej otworzymy wreszcie przestrzeń życiową dla Niemców, Rosjan, Żydów, czy kto tam jeszcze będzie się chciał załapać.

    • Leszek1

      29 sierpnia 2018 at 05:41

      @emigrant
      Bardzo sluszna ocena sytuacji i wynikajace z tego dalsze przewidywania.
      Bledy popelniano z dwu powodow.
      1. Nie bylo dostatecznie silnych filtrow przeciwko obcym agentom.
      2. Traktowano sprzymierzencow tak jak siebie – czyli uwazano ze tez posiadaja honor i wiernosc danemu slowu.
      Tylko kto teraz moze wyciagac z tych bledow wnioski na przyszlosc ?
      Obcy agenci i szmaty ludzkie przy wladzy ?

  11. Kazimierz S

    28 sierpnia 2018 at 18:23

    @ wszyscy chwalący Sztab Generalny WP. Komentarz krótki.
    Wystarczyło zastosować zwykłe podstawy sztuki wojennej. Dwa powszechnie znane przykłady:
    – Armia Poznań na umocnionej pozycji przez cały pierwszy tydzień walk kompletnie nic nie robi, a na swoim odcinku ma kilkukrotną przewagę nad Niemcami. Zaś Suwalska Brygada Kawalerii również ma przewagę nad Niemcami, więc 3 IX wkracza do Niemieckich Prus Wschodnich.
    – Wołyńska Brygada Kawalerii w szczerym polu walczy z 4 Dywizją Pancerną, a praktycznie ma przed sobą cały XVI Korpus(Pancerny). Zaś kapitan Raginis (około 300-800 żołnierzy) pod Wizną broni się przed XIX Korpusem Pancernym (kilkadziesiąt tysięcy ludzi i kilkaset czołgów).
    Marszałek Śmigły-Rydz zamiast ustawić wojsko do bitwy, to utworzył coś w rodzaju kordonu miliona żołnierzy wzdłuż całej granicy polsko-niemieckiej i polsko-słowackiej.

    • Kazimierz S

      28 sierpnia 2018 at 18:32

      Najzwyklejszy kiepski i słaby, bez talentów dowódca wojskowy potrafi przynajmniej zaprowadzić swoje wojsko do bitwy. Od starożytności grecy potrafili spotkać persów pod Termopilami, a choćby Jagiełło i von Junginen stanęli przeciw sobie pod Grunwaldem w średniowieczu. Ale w XX wieku Śmigły-Rydz nie potrafił znaleźć wojska Niemieckiego (!) i wysyła kawalerię do Prus Wschodnich czy kilkadziesiąt tysięcy piechoty do Poznania!!! PO CO ????

      • Kazimierz S

        28 sierpnia 2018 at 18:47

        A dzisiaj to samo. Jeżeli Rosja rzeczywiście chce zaatakować Europę, to rosyjscy generałowie snują plany jak tu najszybciej zająć Zagłębie Ruhry, a w tym czasie PiS się zastanawia ile wojska wysłać na „Przesmyk Suwalski”. Pytam się: CZEGO WOJSKO POLSKIE MA SZUKAĆ W SUWAŁKACH ???? Odpowiadam: Oczywiście RP chcę demonstracją militarną wywrzeć presję na Lietuvisach, by szanowali naszą większość na Wileńszczyźnie lub też, RP się szykuje do zbrojnego wkroczenia na Nowogródczyznę, w razie przewrotu lub innego majdanu na Białorusi. Przy czym zapewniam państwa, że moja odpowiedź na pytanie jest błędna.

      • Leszek1

        29 sierpnia 2018 at 05:18

        @ Kazimierz S
        O ile sie orientuje, to marszalek Smigly-Rydz byl jednym z najzdolniejszych oficerow polskiej generalicji.
        Ponoc przewyzszal talentami gen Sosnkowskiego.
        Ale jezeli Pan uwaza sie za lepszego stratega od niego, to wypada mi tylko pogratulowac.

        • Kazimierz S

          29 sierpnia 2018 at 21:10

          Panie Leszku, nie trzeba być żadnym super strategiem by lepiej rozegrać bitwę 1939. Powtórzę jeszcze raz :wystarczył by NORMALNY, PRZECIĘTNY, ZWYKŁY generał, który by zastosował zwykłe zasady sztuki wojennej.

        • Kazimierz S

          29 sierpnia 2018 at 21:22

          Kampania wrześniowa BYŁA DO OBRONY ! DO ZWYCIĘSKIEJ OBRONY!!! Chciałem napisać jeszcze jakiś „komentarz długi”, ale dałem sobie spokój bo szkoda moich nerwów. Kampanię wrześniową wałkowałem kilka lat, przeczytałem wiele tysięcy stron opisów walk. Kupowałem gry wojenno-strategiczne symulujące przebieg działań wojennych i możliwe scenariusze. A zawsze najgorsze jest, że wszędzie sieją tylko te kłamstwa, tę kłamliwą propagandę typu właśnie : „marszalek Smigly-Rydz byl jednym z najzdolniejszych oficerow polskiej generalicji.” To samo z generalicją AK w czasie wojny. I to samo dzisiaj z naszymi oficerami:(. Jacy to oni wspaniali i dzielni !! A ja po 11 latach służby zawsze tylko jako ochotnik, w zeszłym roku wypisałem się z Narodowych Sił Rezerwowych, bo stwierdziłem, że ONI zaprowadzą nas tylko na rzeź. Kompletne dno Panie Leszku :(.

        • Kazimierz S

          29 sierpnia 2018 at 21:43

          Podam jeszcze jeden przykład powszechnie znany, bo nie mogę się powstrzymać.
          Na Westerplatte było sto i trochę żołnierza, jakaś armatka i parę bunkrów. Czego oni bronili ? Tylko HONORU. A dlaczego nie bronili POLSKI ??????? Dlaczego Polski żołnierz broni swojego honoru, zamiast bronić BOGA, HONORU I OJCZYZNY ?????
          A w dobrą pogodę z Westerplatte widać Hel. Polski Hel. Na Helu brakowało bunkrów, armat, amunicji i żołnierzy. Hel się poddał ostatni. Nie dlatego, że się super bronił, tylko dlatego, że Niemcy nie wiedzieli jak zaatakować (dlatego tak „długo”), a Polacy nie mieli czym się bronić (dlatego „tak szybko” – się poddał). Na Helu brakowało dokładnie zwykłych żołnierzy z karabinami do obrony plaży przed desantem, bo byli prawie tylko słabo uzbrojeni marynarze z zatopionych okrętów Marynarki RP. Na Helu brakowało paru bunkrów i jakiejś armatki na wypadek gdyby szkopy chcieli szturmować lądem. Na Helu brakowało amunicji do artylerii nadbrzeżnej, na wypadek gdyby szkopy chcieli z okrętów wszystko zbombardować.
          Niemcy obawiali się, że Hel może się bronić jeszcze wiele miesięcy i być bazą zaopatrzeniową polskiej floty podwodnej, która teraz sparaliżuje Niemcom cały Bałtyk – transport do Prus Wschodnich, transporty od sowietów, a przede wszystkim import żelaza ze Szwecji.
          Dlaczego ten słynny major Henryk Sucharski bronił Westerplatte zamiast Helu???? Czy to jest NORMALNE ??? Nie, to jest właśnie ten GENIUSZ naszej generalicji – taki sam jak „Przesmyk Suwalski” – którego geniuszu jednak nikt wytłumaczyć nie potrafi. Ale na pewno są geniusze! są zdolni! silni! zwarci!! gotowi!!! …. ;(.

          • Kazimierz S

            29 sierpnia 2018 at 21:50

            A nasze okręty podwodne z braku bazy, po kolei poddawały się do państw neutralnych – głównie do Szwecji, ale np słynny ORZEŁ do Estonii, skąd zwiał do Anglii. Och, gdyby te okręty miały Hel, to dopiero mielibyśmy o czym mówić !!! Ale my mówimy o Westerplatte :(.

          • Kazimierz S

            29 sierpnia 2018 at 22:18

            A ogólnie w wojsku służyłem przez okres 13 lat – zawsze jako ochotnik. Najpierw gdy usłyszałem, że będą likwidować pobór i służbę wojskową, to przerwałem studia na Politechnice, by ochotniczo odbyć ten – dla mnie – zaszczytny obowiązek. Potem zawsze się zapisywałem na wszystkie możliwe szkolenia rezerwy, a gdy utworzono Narodowe Siły Rezerwowe to w podaniu zapisałem, że dobrowolnie zrzekam się wszelkiego wynagrodzenia finansowego byleby tylko móc służyć Ojczyźnie. A na końcu – przedostatniego dnia – gdy powiedziałem, że się zwalniam bo nie mogę patrzeć już dłużej na tak skrajną niekompetencję oficerów (podoficerów też), to pierwsze co, to oni zaczęli opowiadać mi, że przecież „fajne pieniążki się zgadzają na koncie za ćwiczenia”. No nie wytrzymałem – nieskromnie wykrzyczałem im (używając polskiego przecinka ku..a), że dziennie zarabiam więcej niż w wojsku przez tydzień.
            Oczywiście nie można mówić jaki jest rzeczywisty stan Wojska Polskiego, ale dość powiedzieć, że nawet na wielkich ćwiczeniach typu „Anakonda”, każdego dnia połowa wozów nie jest w stanie opuścić „miejsce parkingowe” o własnych siłach (cóż się dziwić, gdy mają ponad 40 lat). Ale, gdy trzeba wykopać okopy dla wozów pancernych, a ŻADEN podoficer nie wie jakie jego wóz ma wymiary i wszystkie okopy są po metr-dwa za krótkie, a więc bezużyteczne (a pół dnia ręcznego kopania) to jeszcze chyba można powiedzieć, bo to jest tak tragiczne, że śmieszne, więc jako żart się obroni.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra