Z kraju

Nie tylko o „Tęczy”

Politycy nie lubią niepopularnych wiadomości. Zwłaszcza przed wyborami. Obiecują wtedy gruszki na wierzbie i łaszą się do wyborców ogłaszając nawet najgłupsze pomysły, byle się tylko podobać i załapać do władz wszelkiego szczebla.

 

Nie mamy złudzeń, że nawet jeśli mówią, iż chcą „służyć” społeczeństwu, głównie chodzi o kasę i ulokowanie w strukturach władzy partyjnych i rodzinnych „umyślnych”. Potem hulaj, piekła nie ma!

Przed cztery lata kadencji robią nas w konia, nie pochylają się nad autentycznymi problemami, nie spotykają z wyborcami, by wysłuchać bolączek. Już wtedy wiedzą lepiej! Nawet jeśli „stoją pod blokiem”, czy „siadają na ławeczce” pogadać z wybranymi pod okiem telewizyjnych kamer. Dla mnie to pic i fotomontaż. Ustawka, mająca sprawiać wrażenie „spontanu’. Dziennikarze mówią: co chcesz, dziś takie czasy, kampania wyborcza to spektakl i kiczowate obrazki rodem z tabloidów. Ludzie i tak kupią to, co się lepiej i głośniej sprzedaje, im bardziej tandetnie i nachalnie odbywa się wciskanie kitu, tym łatwiej wyborcy łykają propagandowy produkt. W myśl przekazu śpiewanej niegdyś w Studenckim Teatrze Satyryków piosenki „Ludzie to kupią, ludzie to kupią! Byle na chama, byle głośno, byle głupio!”.

Tak, ale piosenkę śpiewano w latach „średniego” Gomułki, a dziś mamy podobno wolność i demokrację. I wybory teoretycznie są wolne i demokratyczne, tylko kto w nich startuje? Jakieś zoologiczne typy z pomysłami „od czapy”, nie ma kogo spośród nich wybierać. Nie ma też o czym z kandydatami rozmawiać, bo podczas takich rozmów dosłownie fizycznie czujemy, że leją na nas ciepłym moczem, wciskają głodne kawałki. A to obraża.

Bo hasła, program wyborczy to dziś sprawa czwartorzędna, dobra na czas kampanii, by w wyścigu o stołki wyprzedzić w biegu konkurentów. Wiele obietnic szybko pójdzie w zapomnienie i nawet jeśli spisze się je na papierze, zostaną wymazane gumką-myszką z pamięci władz, i wyborców. Zostaną bez odpowiedzi lub wytłumaczą nam brak ich realizacji „obiektywnymi trudnościami”.

Bo czy kto, na przykład, dzisiaj pamięta, co warszawiakom obiecywała Hanna Gronkiewicz Waltz, że w jej programie była renowacja drugiej bodaj w Europie, nieźle zachowanej fortyfikacji ziemnej z okresu Powstania Listopadowego Reduty 65, na której szańcach zginał gen. Józef Sowiński na warszawskiej Woli? W Filadelfii, tę którą zbudował Tadeusz Kościuszko pielęgnują, pokazują z dumą. U nas wokół ulic: Wolskiej, Redutowej i cmentarza prawosławnego, zachował się obrys całej fortyfikacji z głębokimi transzejami, a wewnątrz reduty kościół św. Wawrzyńca z kulami armatnimi wbitymi w mury. Zabytek jakich mało! Fortyfikacyjne cudo, które niszczeje rozjeżdżane rowerami. A władze Warszawy i od trzech lat minister Gliński pielęgnują głównie warszawskie zabytki żydowskie. Trzeba to robić ,ale dzieląc kasę sprawiedliwie. Bo co, polskie niech szlag trafi ?

HGW miała renowację Reduty Wolskiej w programie wyborczym, który „wisiał” w internecie” przez osiem lat!!!!! Wolski Oddział Towarzystwa Przyjaciół Warszawy przygotował nawet z entuzjastami i specjalistami z wojska plany. Trzeba być politycznym debilem i PiS-owska niemotą ze sztabu Jakiego, żeby dziś tego HGW i PO nie wyciągnąć, a obiecywać ludziom odbudowę kontrowersyjnej i wciąż palonej w aktach sprzeciwu kiczowatej tęczy, uplecionej przez miernotę z obrzydliwych plastikowych kwiatów.

Trzeba nie znać historii Warszawy i być przywiezionym w teczce jak notable za komuny, żeby nie mieć pojęcia, że warszawski Plac Zbawiciela jest jak (nieliczny!) relikt dawnej Warszawy, odtworzony po zburzeniu przez Niemców w kształcie klasycznego placu o cudownym, niemal paryskim kształcie zabudowy.

Po raz kolejny, by przypodobać się lemingom, co snobistycznie pijają tam cafe z sojowym latte uwaleni na leżakach jak na plaży, proponuje się odbudowę tęczy, zamiast wbijać im do głowy, że tam żadnej przysłaniającej w jakikolwiek sposób kościół p.w. Zbawiciela tęczy być nie powinno. I to nawet nie tylko ze względów estetycznych (de gustibus non est disputandum), nie ze względu na bojkotowanie środowisk LGBT, nie o to chodzi.

Ten plac tak dramatycznie związany z historią powstańczej Warszawy, nie skończył bowiem swego dramatu wraz z końcem II wojny światowej. O ten plac toczyła się walka i warszawiaków i architektów za komuny, w latach odbudowy stolicy. Otóż, Bierutowi i innym partyjnym kacykom, na czterech łapach służącym Stalinowi, przeszkadzały dominujące w krajobrazie na osi ulicy Marszałkowskiej wysokie wieże kościoła Najświętszego Zbawiciela jako element religijny, do tego stopnia, że wysokość wież skrócono, a oś Marszałkowskiej specjalnie poprowadzono krzywo, by zasłonić widoczność wież kościoła i samą świątynię. Widok z komunistycznego Placu Konstytucji, sztandarowego placu z kandelabrami rodem z Moskwy, nie mógł prowadzić na kościół. To było nie do przyjęcia.

Dlaczego dziś przywiezieni w teczkach z innych miast kandydaci na prezydenta Warszawy nie uczą się historii tego miasta? Dlaczego kontynuują bełkot Hanny Gronkiewicz Waltz idiotycznie, obco kulturowo, uzasadniający istnienie tęczy na pl. Zbawiciela, by przysłonić piękną architekturę secesyjnego kościoła. Dlaczego nam, rodowitym warszawiakom z dziada pradziada, wychowanym na historii tego miasta to robicie? Dla poklasku i wyborczego zwycięstwa? Żałosne.

Jeśli chcecie zawalczyć o młody elektorat dzisiejszych „słoików”( to nie obraźliwe- każdy Warszawiak kiedyś był „słoikiem”, bo liczba mieszkańców miasta przez wieki rosła nie tyle przez przyrost naturalny, ile przez ludność napływową, co normalne!), to ustawcie wskrzeszona tęczę w innym miejscu. Na Ursynowie, Białołęce, Bródnie, gdziekolwiek tam, by nie przysłoniło to historii Warszawy, której zachowanych fragmentów po zrównaniu miasta z ziemią mamy jak na lekarstwo.

Zróbcie wszystko, aby tak jak bywało niegdyś (a właściwie zawsze!) „słoiki” wiązały się z Warszawą poprzez znajomość, uszanowanie historii i kultury tego miasta, bo tej historii i kultury trzeba się uczyć, by nawiązać emocjonalną więź i stać się Warszawiakiem. Stołeczność, szanowni kandydaci rodem z Opola i Krakowa, zobowiązuje. A przede wszystkim was, bo chcecie tym miastem zarządzać.

Wkurza mnie obecna kampania samorządowa, bo znów przypomina ring bokserski i lanie się po pyskach jednej, czy trzeciej opcji politycznej z pozostałymi, tylko dlatego, że są to konkurenci. Niechby tak i było, jeśli prowadzono by uczciwą debatę o tym co dla lokalnej społeczności jest naprawdę ważne. Traktujcie nas poważnie i z szacunkiem zarówno stojąc pod blokiem, rozdając jak niegdyś Napieralski jabłka, czy siedząc na ławeczce, do jasnej cholery!

 

 

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

7 komentarzy

7 Komentarzy

  1. Leszek1

    21 września 2018 at 13:01

    Bardzo dobry artykul.
    Sziekuje, ze Pani pisze o warszawiakach – warszawiak, a nie obrazliwie i „nowoczesnie” – warszawianin. Bo przeciez prawidlowo powinno sie pisac: Krakowianin i Goralan, prawda?
    Co do wyborow.
    Milo, ze Pani jeszcze wierzy, iz politycy chca sie przypodobac takim, lub innym grupom wyborcow.
    Wielu ludzi tak uwaza, bo nie sposob pojac, ze to niezmiernie kosztowne widowisko, jest wczesniej zaplanowane w najdrobniejszych szczegolach, na ktore wyborcy nie maja najmniejszego wplywu. To nie wyborcy wybieraja, tylko politycy zrzeszenii w jednym gangu, okupujacym Polske od czasow Drugiej Wojny. Podzielili sie na dwa obozy pozornie zwalczajace sie, poniewaz boja sie, ze Polacy zorientuja sie w tej maskaradzie i przyozdobia nimi przydrozne drzewa.
    Co do Pani jakze istotnych pytan DLACZEGO, odpowiem krotko.
    Polska po drugiej Wojnie Swiatowej zostala oddana pod okupacje sowieckiej zydokomuny i ta OKUPACJA trwa do dzis.
    Zrozumienie tej prostej prawdy pozwoli rowniez wyjasnic wiele innych szczegolow.

    • michu

      21 września 2018 at 14:21

      Kto wie czy ta okupacja nie zaczęła się już w 1926 r.

      • Leszek1

        22 września 2018 at 03:10

        @michu
        To juz nie uwazasz, ze w 1918 ?

        • michu

          22 września 2018 at 11:57

          Polska była mocno przeżarta przez jurgieltników już dawno, w zasadzie już po elekcji Wettinów w 1697 było wyraźnie źle, natomiast 1926 już były robione porządki ostre z patriotami nie lewicowymi i tak aż do dzisiaj…

          • Leszek1

            22 września 2018 at 13:59

            Nie ma i nie bylo zadnej lewicy czy prawicy. To sa sztuczne twory. W Polsce rzadzili zwolennicy Pilsudskiego i Dmowskiego. Pilsudski pragnal niepodleglej Polski. Swoim zolnierskim czynem ja stworzyl i obronil.
            Dmowski pragnal polskiej autonomii w ramach panstwa rosyjskiego.
            Nie wiem kto tu byl lewy, a kto prawy.
            Pilsudski rozumial, ze wojna polsko-polska szkodzi ojczyznie.
            Dmowski kierowal sie osobistymi ambicjami i pragnal zniszczyc przeciwnika politycznego.
            Trzykrotnie nie chcial przyjac wyciagnietej na zgode reki Pilsudskiego.
            Pilsudski odszedl w 1923 roku do Sulejowka po szykanach i potwarzach Narodowej Demokracji, ktora z wielkim uporem odsadzala Naczelnika Panstwa od czci i wiary. Zabojstwo Narutowicza, przez Niewiadomskiego, bylo tego glownym powodem.
            Ataki Endecji przed i w czasie wojny 1920 rowniez powaznie naruszyly jego zdrowie psychiczne.
            Pilsudski przypisywal Witosowi moralna odpowiedzialnosc za zabojstwo prezydenta.
            W 1926, widzac co sie dzieje w Sejmie, gospodarce i w spoleczenstwie, zarzadal ustapienia rzadow Witosa.
            Kiedy ten odmowil, ruszyl na czele kompanni wojska powracajacej po cwiczeniach w Rebertowie na spotkanie z Moscickim.
            Chcial przekonac swojego dawnego kolege, by ten przekazal mu ster panstwa.
            Prezydent odmowil, a gen.Rozwadowski rozkazal strzelac do buntownikow.
            Odmawiajacych strzelania do rodakow kazal rozstrzeliwac.
            Na skutek tego rozkazu zginelo ok. 400 Polakow i okolo tysiaca zostalo rannych.
            Sam Pilsudski wycofal sie na Prage i powrocil dopiero po opanowaniu sytuacji wojskowej przez Dowbora-Musnickiego i zlozeniu rzadow przez prezydenta.
            Nie mscil sie.
            Gen. Anders, ktory chcial walczyc dalej, nawet po rozkazie prezydenta, nakazujacym przerwanie ognia, nie poniosl zadnego uszczerbku na swojej karierze. Gen Rozwadowski powinien zostac rozstrzelany za wydanie rozkazu do strzelania do Polakow.
            Dopiero pozniej zostal osadzony pod innymi zarzutami.
            Szkola oficerska wyrozniajace sie w walkach po stronie rzadowej nie odniosla zadnys sankcji.
            Porzadki zostaly rzaczywiscie robione, ale nie byly one wcale ostre i rzeczywiscie przyniosly sanacje Polsce.
            Wczesniej panowal kompletny balagan – zwyczajny burdel.
            Podobny do obecnego.

  2. ziemianka

    21 września 2018 at 15:14

    Michu, głęboka uwaga, godna zastanowienia.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra