Chadecja i socjaldemokraci ponieśli porażkę w wyborach do landów w Bawarii i Hesji. Pozycje Wielkiej Koalicji osłabia także Alternatywa dla Niemiec (AfD), która walczy z Zielonymi o drugie miejsce w sondażach, jak i wydarzenia  w Chemitz. To w tym mieście doszło do poważnych rozruchów po zabójstwie Niemca. Mordercą okazał się Syryjczyk. Ludzie mają dość i coraz gorzej znoszą politykę migracyjna Angeli Merkel. Od pewnego czasu wiadomo było, że we  wschodnich landach popularność kanclerz gwałtownie spada, tak jak i poparcie dla Wielkiej Koalicji.  Ale teraz zły wynik dla rządzących był widoczny w mateczniku chadeków , w Bawarii. CDUCSU i SPD obecnie ma mniej niż 40proc. poparcia. Gdy Merkel w 2013 tworzyła Wielką Koalicję, to same partie chadeckie miały powyżej 40 proc. Społeczeństwo nie jest tak bardzo zainteresowane, kto rządzi Niemcami, czy chadecja czy socjaldemokracja. Najważniejsza sprawą jest bezpieczeństwo, porządek. A to zostało naruszone w chwili sprowadzenia przez Merkel olbrzymiej rzeszy emigrantów.

Na tej fali niezadowolenia i lęku przed wewnętrznym chaosem urosła w siłę AfD, która weszła do Bundestagu, a przewodniczącym komisji sprawiedliwości niemieckiego parlamentu jest polityk AfD. Jednak wejście Alternatywy dla Niemiec do koalicji nie jest możliwe z powodu generalnych różnic w polityce zagranicznej. PartiaGaulanda chce zerwania sojuszu z USA, a zwrócenia się w stronę Rosji.

Choć w szeregach SPD nie brakuje zwolenników prorosyjskich, którzy uważają, że należy znieść sankcje nałożone na Rosję, to nie jest to samo, co otwarta polityka na Wschód, licząca się z interesami Putina.

W dzisiejszym Bundestagu jest inny rozkład sił, niż wtedy, gdy Wielka Koalicja miała 85 roc. mandatów. Wówczas nie było właściwie żadnych debat. Krytyka napływała jedynie z lewej strony, od Zielonych i DieLinke. I to przyczyniło się do powstania kryzysu migracyjnego. Angela Merkel, gdy zaprosiła uchodźców do Niemiec, nie musiała nikogo pytać o zgodę. Jakie to przyniosło efekty doskonale widać. W obecnym Bundestagu znalazło się sześć partii, a licząc CDUCSU jako oddzielne formacje, siedem.  Na porządku dziennym toczą się tam gorące debaty.

Panuje przekonanie, że Alternatywa dla Niemiec to właściwość Niemiec wschodnich. Rzeczywistość jest trochę inna. W Saksonii już wcześniej istniały partie skrajnie prawicowe, takie jak NPD, obecna od ponad 10 lat. A skrajna lewica DieLinke zawsze była silniejsza na wschodzie. AfD oprócz Saksonii jest silna także w  Nadrenii Północnej-Westfalii, w Zagłębiu Ruhry. Merkel od lat stosowała politykę zbliżenia do przeciwnika, do SPD i Zielonych. Teraz mówi się, że w Saksonii trzeba współpracować z AfD, a w Brandenugrii szef frakcji CDU chce współpracy z DieLinke. Tak że niemiecka scena polityczna może być bardziej spolaryzowana. Przyszłe sojusze z AfD będą możliwe, gdy będzie już wiadomo, w którą stronę pójdzie partia  Gaulanda.  Najlepiej gdyby przesterowała się w stronę CDU. Mogłaby się wówczas stać bardziej podobna do tej partii za czasów Helmuta Kohla.

Warto spojrzeć na Zielonych, którzy musieli dużo zmienić w swej polityce zanim weszli na niemiecką scenę polityczną. Musieli wyzbyć się maoizmu i wspierać palestyńskich terrorystów, zrewidować także swój pacyfizm. Z AfD jest trochę inaczej. Ludzie na nich głosują, bo jest to ugrupowanie antysystemowe, gdy wejdzie do mainstreamu lub zrezygnuje z niektórych postulatów, starci część wyborców.

Jedno jest pewne, Angela Merkel ogłosiła, że rezygnuje z kierownictwa  CDU i nie zamierza ponownie kandydować na kanclerza. Tylko nie wiadomo, czy przetrwa do końca kadencji. Mówisię, że WalfgangSchauble były minister finansów i przewodniczący Bundestagu mógłby ją zastąpić do czasów wyborów. Mówi się o nim, że „to najlepszy kanclerz, którego nigdy Niemcy nie mieli”.

Dla nas ważne jest, jak te wszystkie przetasowania wpłyną na nasze stosunki z Niemcami. Na szczęście nie tylko Merkel jest za utrzymaniem sankcji wobec Rosji. Nie tylko w CDU, ale także w SPD ten nurt jest wiodący. A jeszcze SPD słabnie, a w siłę wzrastają Zieloni, którzy są najbardziej krytyczni wobec Putina niż Merkel. W CDU jest ważny polityk od spraw zagranicznych  Nico Lange, który długo był w Stanach Zjednoczonych i na Ukrainie i jest bardzo krytyczny wobec Putina. Inny polityk o kanclerskich ambicjach Armin Laschet niedawno odwiedził Polskę i nasz kraj nie jest mu obojętny.

Wiele wskazuje na to, że po odejściu Merkel nie będzie trzęsienia ziemi w naszych stosunkach z Niemcami. Ale niczego nie można wykluczyć na pewno.